W maju szykuje mi sie komunia i mam problem poniewaz jestem na diecie a tam raczej bede musiała cos zjesc bo nie bede wybrzydzac ze to czy tamto mi nie pasuje. I odnosnie tego mam pytanie czy nie zawaliłabym sobie diety jakbym zjadła kaloryczny obiad?
I tak odbiegając od tematu co moge przygotować na obiad na diecie nisko kalorycznej? ![]()
Zależy mi na zrzuceniu 18 kg. Jest troche ale chodzę na siłownie i myślę, że uda mi sie ![]()
Podobne tematy
Ale co to znaczy "zawalić dietę" jednym obiadem, czy nawet całym dniem kalorycznego jedzenia? Ty myślisz, że jak zjesz powiedzmy 3 tys. kalorii w jeden dzień to utyjesz od tego kilogram albo przestaniesz chudnąć? Na dzień czy dwa pewnie tak, ale potem wszystko wraca do normy i chudnie się dalej -jeżeli coś zostaje na wadze, to jest to głównie woda.
Gdyby ci się takie wyskoki zdarzały co tydzien, to tak - wtedy mógłby być problem - ale jedna okazja to tylko wyjdzie ci na zdrowie - pojesz dobrze, odstresujesz się, oderwiesz od diety i z nową energią podejdziesz do kontynuacji diety.
A co do niskokalorycznych obiadów to nie wiem, ja jestem wrogiem diet niskokalorycznych
(tzn takich, które bazują jedynie na ograniczaniu kaloryczności posiłków, a nie ich jakościowemu komponowaniu)
Ja ostatnio żrem jak głupi. Muskle rosną i... chudnę. Cuda, cuda ogłaszają:D
Ja ostatnio żrem jak głupi. Muskle rosną
Bo się węglami ładujesz i glikogen w mięśniach gromadzisz, ale jakby Cie po wsi przez godzinę lub dwie pogonić z intensywnością 70% VO2max to by ci obwody spadły, bo byś glikogen wypalił he he ![]()
Pewnie tak. Ale ja w zasadzie ograniczam węgle tylko do okresu po treningu. Przez cały dzień nie jem węgli.
Bardzo długo trenowałem i miałem dietę na systemie UD 2.0. W tym systemie wszystko polega właśnie na maksymalnym wypłukaniu glikogenu przed ładowaniem. Ale przyznaję, że trening po takim wypłukaniu jest bardzo bolesny i jest katorgą. Teraz jem dużo, ale i tak ograniczam się do 100g węgli na dzień i pewnie dlatego waga idzie w dół, a obwody nie spadają tam gdzie nie trzeba i spadają tam gdzie trzeba. No ale zacząłem też robić cardio którego szczerze nienawidzę, a szczególnie na siłowni;)
6 2015-04-25 19:00:45 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-04-25 19:02:46)
Pewnie tak. Ale ja w zasadzie ograniczam węgle tylko do okresu po treningu. Przez cały dzień nie jem węgli.
Bardzo długo trenowałem i miałem dietę na systemie UD 2.0. W tym systemie wszystko polega właśnie na maksymalnym wypłukaniu glikogenu przed ładowaniem. Ale przyznaję, że trening po takim wypłukaniu jest bardzo bolesny i jest katorgą. Teraz jem dużo, ale i tak ograniczam się do 100g węgli na dzień i pewnie dlatego waga idzie w dół, a obwody nie spadają tam gdzie nie trzeba i spadają tam gdzie trzeba. No ale zacząłem też robić cardio którego szczerze nienawidzę, a szczególnie na siłowni;)
Trudno mi powiedzieć czy diety typu CKD są dobre w sensie bezpieczne.
Kiedy ograniczałem węgle do 70-80 gram i wypalałem glikogen to ten stan utrzymywała przez kilka miesięcy. Od 3 do 6 tygodni adaptowałem się do ketonów i wkt i siła oraz wytrzymałość trochę spadały a potem... W porównaniu do tego co było na węglach to tak jakbym się przesiadł z malucha do porsche.
Na średniej ketozie można jechać kilka miesięcy jeśli dieta jest zasobna w witaminy, minerały i dobrej jakości białko i tłuszcze.
Myślę ostatnio nad tym żeby z pół roku pociągnąć dietę z max 70 gram węgli i ketozą do 20mg/dl.
7 2015-04-25 19:19:23 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-25 19:21:33)
Ja po czasie myślę, że rozwiązanie które proponujesz jest lepsze niż ckd. Są badania, bardzo dużo świadczące o tym, że długotrwała ketoza nie jest niebezpieczna u zdrowego organizmu. Natomiast zawsze po ładowaniu człowiek jest głodny i istnieje niebezpieczeństwo, że zawali się dietę bo z tego ładowania się nie wyjdzie. Można by pomyśleć np. nad jednym posiłkiem raz w tygodniu jak to proponuje Dave Palumbo. Najczęściej po tym posiłku już po paru godzinach organizm ponownie jest w ketozie. Ładowanie wielodniowe natomiast wywala organizm całkowicie z ketozy. Taka trochę syzyfowa praca jak dla mnie.
Główna teoria za ckd to ta magiczna partycypacja. Wg. autorów w momencie totalnego wypłukania glikogenu nie można się zalać, bo organizm najpierw odbuduje glikogen, a potem nastąpi zjawisko nadkompensacji. Ma to niby chronić mięśnie, czy w teorii nawet budować i palić jednocześnie. Dla mnie jednak poza pojedynczymi genetycznymi freakami nie da się tych dwóch rzeczy robić na raz.
Od jednego posiłku się nie tyje, ja mniej więcej raz w tygodniu jem sobie normalny obiad, zjem coś czego normalnie nie jadam i jakoś nie tyję od tego, ba wręcz mam wrażenie że to podkręca metabolizm i sprawia że łatwiej na co dzień pilnować się diety.
Niby coś w tym jest. A jeszcze jedno pytanie mi nachodzi co jest lepsze (chodzi mi o niedziele, bo wtedy jestem w terenie i ze specjalnie przygotowanym posiłkiem nie ma mowy zbytnio) :
1. Do 14 jeść normalnie czyli śniadanie, 2 śniadanie, obiad i później już nic nie jeść
2. Do 14 jeść jedzenie na diecie a później zjeść coś "śmieciowego"
I zastanawia mnie co jest gorsze, bo z niedzielą to u mnie cienko a dopiero jestem na diecie 2 dzień i nie wiem a zależy mi na zrzuceniu kilku kg.
No tym bardziej skoro jesteś na diecie dopiero drugi dzień to czym się przejmujesz? Weź normalnie zjedz w niedzielę i przestań się przejmować ![]()
Zależy mi na zrzuceniu a jak w niedziele będę sobie tak folgować to sie zastanawiam czy wogóle coś zrzuce ![]()
Czytałam tutaj na forum, że ktoś właśnie był na diecie ale w niedziele jadł normalnie i nie wiem
No ja tak jadam raz w tygodniu niekoniecznie w niedzielę, a kiedy jadę w odwiedziny do rodziców jem w ogóle normalnie, prócz pilnowania się z cukrem (mam cukrzycę), ale jem rzeczy których normalnie nie jadam, potrafię tak siedzieć i miesiąc i nic się złego z tego powodu nie dzieje, zdarzy się że przyjdą +2 kilo ale równie szybko można się ich pozbyć, ważne by codziennie jeść zdrowo, ale od zjedzenia raz na jakiś czas rarytasów nic Ci nie będzie ![]()
13 2015-04-27 15:00:17 Ostatnio edytowany przez mirabella12345678 (2015-04-27 16:09:48)
No to dobrze ![]()
A czy jeśli jem na śniadanie chleb pełnoziarnisty + kawałek polędwicy drobiowej+ kawałek pomidoora, drugie śniadanie to jabłko, obiad to pieczona pierś z kurczaka z brokułami lub z dodatkiem kaszy gryczanej, podwieczorek to pomarańcza a kolacja to chleb pełnoziarnisty z serem białym. To jest to dobra dieta? czy powinnam coś dodać czy odjąć ?