Cześć,
Właściwie to pierwszy mój post, więc powinnam się przedstawić. Mam na imię Justyna. Mam 40 lat. Ostatnio wiele bliskich mi osób odeszło. Nie przekroczyli 40. To zmieniło moje podejście do życia. Długa historia, ale ... dziś natknęłam się na pewien dokument.
Opisałam swoje wrażenia na blogu. Wkleiłabym link, ale nie wiem czy można...więc treść podaję tu. Zaś jeśli chcecie zajrzeć do mnie to znajdziecie mnie pod justynakotowiecka.pl...ale do rzeczy...jestem gadułą.
Boję się śmierci. Okropnie...ale - zobaczcie same:
"102 lata to nie za dużo, by tańczyć
Mówi się, że żyjemy coraz dłużej, a ja tego nie zauważam. Ostatnio umierają ludzie nie dożywszy 40. Nie chodzę na pogrzeby. Nie jestem przygotowana, by żegnać się z kimś, kto powinien tu być. Egoistyczne, ale wolę łudzić się, że są nadal, tylko chwilowo gdzieś daleko. Myślę, że każdy chciałby dożyć do setki. Nawet jeśli się do tego nie przyznaje, to chciałby przeżyć to, czego nie przeżył. Tak zwyczajnie. Zasmakować podeszłego wieku i mieć okazję przyjrzeć się sobie z dystansu. Starość wydaje się być teraz luksusem i tylko nieliczni jej doznają. Ja bym chciała. Tak mi się wydaje. Właściwie wydawało do tej pory.
Obejrzałam ten film. Spłakałam się ze wzruszenia, a potem pomyślałam, że to okrutne. Tak! Dosłownie. I jakoś nie zazdroszczę Alice. Przeżyła 102 lata. Nie chce się wierzyć, że nigdy nie zobaczyła siebie na ekranie. A jednak. To co zrobili dla niej inni jest cudownie niehumanitarne (odnaleźli nagrania z występów tancerki z lat 30. i 40. ubiegłego wieku).
Oczywiście masz prawo myśleć inaczej. Oglądam drugi raz reportaż. Fragmenty tylko. Przewijam kilka razy tę scenę, gdzie pytają jak się czuje widząc siebie (Marzę, aby wstać z tego łóżka i przeżyć to jeszcze raz).
How did it feel seeing yourself? one woman asks Barker. Making me wish I could get out of this bed and do it all over again, Baker responds.
Teraz już płaczę jak bóbr. Matko! Myślę sobie. Stawiam się na jej miejscu. Leżę. Serce się wyrywa. Wspomnienia ożywają boleśnie. Patrzę na siebie tańczącą. Wymachuję niesprawnie ręką, chcę, pragnę przeżyć to jeszcze raz, a tu przecież pora umierać. Boli. Starość boli. I sama nie wiem po co mi to, bo przecież leżałam spokojnie, pogodzona z losem czekając na ostatnią herbatkę z kostuchą. A tu... życie, piękne, młode się przyplątało na ekranie i przypomniało o tym, co już było. Nigdy nie wróci. A ja tak bardzo, tak cholernie chcę cofnąć czas! I nade wszystko nie chcę umierać! Boję się.
Ja nie umiem się pogodzić z uciekającym czasem.
Chciałabym, aby biegł wolniej.
Abym miała znowu 20 lat. Nie...
Nic bym nie zmieniła. Jestem szczęśliwa.
Niemniej chciałabym przeżyć to wszystko jeszcze raz.
Świadomie delektować się chwilą.
Lubię też myśl o jutrze. Oczekiwanie na nowe.
Myślę, że wiele dobrego mnie jeszcze czeka,
choć włos posiwiał, a czas zmarszczką się przykrył
to przecież dusza jeszcze wciąż taka młoda!
Eh... Mam nadzieję, że Alice myśli inaczej, a i ja z wiekiem spojrzę na to innym okiem. Polecam film. To krótki dokument, a jakże wstrząsający.
I jeszcze jedno! To czego zazdroszczę Alice to pasji! Kochani, kolejny dowód na to, że w życiu należy je mieć. Nie wiem czy one mają cokolwiek wspólnego z długością życia, ale na 100% czynią nas szczęśliwszymi ludźmi z uśmiechem i iskrą w oku. Mam nadzieję, że z tym się zgadzacie, co?"
Film i oryginalny tekst znajdziesz TU - hmm, nie wiem jak podlinkować - film jest u mnie na blogu. Trzeba go zobaczyć.