Przypadek beznadziejny? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Przypadek beznadziejny?

Mam 22 lata i chcialbym opisac moj przypadek. Otoz czuje sie troche beznadziejne ze wzgledu na to jak potoczylo sie moje zycie, chociaz na codzien staram sie byc w dobrym humorze i nie dac poznac po sobie fatalnej samooceny. Bede sie staral po krotce opisac, zaczynajac od dziecinstwa, ktore nie bylo najlatwiejsze. Mieszkam na malej wsi, rodzice rolnicy. Ojciec alkoholik, przepijal wszystkie pieniadze, robil awantury, pamietam ze kilka razy mama wyjezdzala do babci bo nie mogla wytrzymac. Wieczne problemy finansowe, nie wiem jakim cudem ani razu nie poszedlem do szkoly glodny. No ogolnie raz bylo jako tako, a innym razem bylo gorzej niz zle. Oczywiscie w szkole kazdy wiedzial co ja mam w domu, a inne dzieciaki z klasy czy ze szkoly mieli w miare normalna sytuacje, dlatego tez bylem takim odrzutkiem, ale chyba nie popychadlem, to za duze slowo. Tyle jesli chodzi o dziecinstwo, w szkole sredniej bylo o tyle lepiej, ze bylo to juz w miescie, malo kto wiedzial skad jestem i kim jestem, dlatego latwiej bylo chociaz pod tym wzgledem. Z czasem i tak sie dowiedzieli, ale juz ludzie troche dojrzali i moze zrozumieli albo przynajmniej probowali. Od zawsze mialem duze trudnosci z nawiazywaniem nowych kontaktow, tak jest do dzisiaj. Z racji tej, ze moja matka ma problemy ze zdrowiem, a ojciec ma powazne problemy ze zdrowiem, zostalem poniekad zmuszony do zostania na gospodarce i pracy na niej az oboje dostana emerytury. Co prawda problemow finansowych juz nie ma, ale cala sytuacja jest strasznie uciazliwa i dolujaca, podcina mi nogi i niszczy pewnosc siebie. No bo co ja mam o sobie powiedziec, jak poznam kogokolwiek? Ze co, ze jestem rolnikiem z nieswojej woli i poki co nie ma szans na zmiany? Chcialem isc do pracy, zeby zrobic cos ze soba, zarobic troche pieniedzy dla siebie, ale nie dalbym rady, za duze obciazenie. Chcialbym miec wielu przyjaciol, dziewczyne, staram sie nie byc typowym czlowiekiem ze wsi co poza gospodarka swiata nie widzi. Dla mnie to jest kula u nogi ktora musze wszedzie wloczyc ze soba. Czuje sie samotnie, czuje jak zycie ucieka mi miedzy palcami. Wszyscy robia cos ze soba, studiuja, pracuja, albo chociaz wyjezdzaja za granice, a ja nic. Nie moge sie skupic na sobie i ciagle mysle o innych ludziach, co o mnie pomysla. Jednoczesnie chcialbym osiagnac w zyciu jakis sukces, miec jakies hobby, podrozowac po swiecie. Moze moje marzenia sa strasznie wysokolotne, no ale co zrobie. Nie mam zadnych kompleksow jesli chodzi o wyglad, zaden ze mnie collin farrel, ale nie jest zle. Ale mentalnie czuje sie okropnie beznadziejnie, a ze nie mam zadnych kolegow ani przyjaciol, to i nawet pogadac o tym z kim nie mam sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przypadek beznadziejny?

Wiesz, co rozumie cie mam podobnie...
Ale mi sie wydaje ze to przez ten alkochol ojca, i ze nigdy nie miales wsparcia w rodzinie i nadal nie masz...
Musisz sie zaprzec ze chcesz studiowac, nawet zaocznie i zacznij chodzic na imprezy to moze poznasz jakis ludzi, ktos sie tam ciekawy zawsze znajedzie wink

Odp: Przypadek beznadziejny?

Ze studiami moze byc ciezko. Po 1 brak natchnienia, motywacji, po 2 brak czasu, po 3 - juz jestem 2 lata po maturze a po 4 to jaki kierunek wybrac, zeby wyjsc na tym jak najlepiej. Pewnie, ze po np informatyce mialbym zapewniona przyszlosc ale z pewnoscia polegne, bo nigdy nie bylem prymusem, wiadomo wszystko mozna nadrobic, np moja siostra studiuje matematyke finansowa, co oznacza ze jakbym chcial to pewnie tez moglbym studiowac cos na powaznie, ale zaleglosci moga sie okazac zbyt duze

4

Odp: Przypadek beznadziejny?

Witaj

Nigdy na zaś nie zakładaj że coś ci nie wyjdzie czy się nie uda. trzeba próbować ryzykować itd... to jest siła.... która powinna Cię prowadzić  do swoich marzeń .
Trzeba próbować pomimo że może nie wyjść........ życzę powodzenia i dużo siły
abyś mógł w końcu zrealizować to co zamierzasz... aby w końcu Twoje życie
nabrało sensu ............  dużo słońca i wszystkiego dobrego. smile

5

Odp: Przypadek beznadziejny?

Chłopaku, masz DOPIERO 22 lata, jeszcze wszystko się może zdarzyć, ale z takim nastawieniem i ze zwieszoną głową to ty za dużo nie zwojujesz. Musisz ustalić swoje priorytety, nie cudze potrzeby i dążyć do postawienia na swoim! Uwierz mi, 22 to nawet nie początek życia:-)

6

Odp: Przypadek beznadziejny?

Byc dzis rolnikiem, nie oznacza,  byc "wiesniakiem", czlowiekiem o zaweznonym horyzoncie. Sama znam takich, ktorzy sa oczytani, o wysokiej kulturze osobistej a  na swoja dzialalnosc gospodarcza spogladaja z duma. W dzisiejszych czasach mozna byc takze rolnikiem bardzo postepowym. Jednak trzeba miec zamilowanie i glowe na karku. Piszesz, ze teraz finansowo jest ok ale musisz zostac na gospodarce. Moze pomysl, interes moznaby bylo rozwinac. Teraz w trendzie sa ekologiczne uprawy, na to sa dotacje zu UE. Popytaj, dowiedz sie. Chodzi o to aby byc innowacyjnym i miec pomysly. Uwazam, ze nie jest to zaden wstyd byc rolnikiem i mieszkac na wsi. Wazne jest co kto soba reprezentuje...

Odp: Przypadek beznadziejny?

Nie chodzi mi o to, ze jestem rolnikiem a nie chce nim byc. Nie wiaze swojej przyszlosci z tym zawodem. Chodzi o cos zupelnie innego

8

Odp: Przypadek beznadziejny?
zadnazemniekobieta napisał/a:

Nie chodzi mi o to, ze jestem rolnikiem a nie chce nim byc. Nie wiaze swojej przyszlosci z tym zawodem. Chodzi o cos zupelnie innego

Hey.
A o co chodzi?
Chodzi Ci o to, że nie masz dziewczyny, przyjaciół, znajomych?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

9 Ostatnio edytowany przez malafifi (2015-04-24 09:55:23)

Odp: Przypadek beznadziejny?

Rozumiem co czujesz. W wieku 22 lat masz jeszcze wszystko przed sobą, ale jeśli będziesz miał takie podejście jak do tej pory, to lata przelecą Ci przez palce i obudzisz się za 10 lat w tym samym miejscu, czego nie chcesz.
Przede wszystkim o tym, co czujesz powinni wiedzieć rodzice, przynajmniej mama. Nie wiem, jaka ona jest, ale powinna zrozumieć.
Jeśli rodzice nie dają rady w gospodarstwie, to można przecież wydzierżawić pole, zostawić sobie np. 1h, który jest szansa, że tata obrobi (broń Boże sprzedawać ziemię!). Jesli chodujecie zwierzęta, to można zmniejszyć ich ilość tak, żeby zajmowanie się nimi nie było uciążliwe dla rodziców. Wiem, że łatwo mi się mówi, bo nie znam dokładnie Twojej sytuacji, ale można przecież spróbować coś zmienić.
Ty mógłbyś, np. wyjechać do pracy za granicę, choćby na jakiś czas. Korzyści z tego byłyby nie tylko materialne, ale również
Twoja psychika by się poprawiła. Młodych biorą chętnie do pracy za granicą.
Nie trzeba iść na studia, żeby zmienić swoje życie.
Ja i mój brat jesteśmy ze wsi. On miał szczęście mieć przyjaciela, który mieszkał po siąsiedzku. Trzymali się zawsze razem (tak też pozostało). Co sobotę wieczorem wyjeżdżali na imprezy, lub po prostu pojeździć i tak poznawali nowych ludzi i oczywiście dziewczyny. Gdybyś Ty miał takiego kolegę, to we dwóch łatwiej zdobywać Świat smile Rozejrzyj się, może jest ktoś taki.

Pamiętam jak mój dziadek mówił, że dzierżawa pola to zły pomysł, bo ktoś może nie dbać o ziemię tak jak właściciel. Tylko, że doprowadzić ziemię do dobrego stanu można w ciągu 1 sezonu. A sprzedawanie swojej ziemi to dla mnie totalna ostateczność.

Więc działaj i ciesz się życiem, bo czas leci szybko. Za szybko, żeby odkładać Siebie na później...

Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia,
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno...
Odp: Przypadek beznadziejny?
malafifi napisał/a:

Rozumiem co czujesz. W wieku 22 lat masz jeszcze wszystko przed sobą, ale jeśli będziesz miał takie podejście jak do tej pory, to lata przelecą Ci przez palce i obudzisz się za 10 lat w tym samym miejscu, czego nie chcesz.
Przede wszystkim o tym, co czujesz powinni wiedzieć rodzice, przynajmniej mama. Nie wiem, jaka ona jest, ale powinna zrozumieć.
Jeśli rodzice nie dają rady w gospodarstwie, to można przecież wydzierżawić pole, zostawić sobie np. 1h, który jest szansa, że tata obrobi (broń Boże sprzedawać ziemię!). Jesli chodujecie zwierzęta, to można zmniejszyć ich ilość tak, żeby zajmowanie się nimi nie było uciążliwe dla rodziców. Wiem, że łatwo mi się mówi, bo nie znam dokładnie Twojej sytuacji, ale można przecież spróbować coś zmienić.
Ty mógłbyś, np. wyjechać do pracy za granicę, choćby na jakiś czas. Korzyści z tego byłyby nie tylko materialne, ale również
Twoja psychika by się poprawiła. Młodych biorą chętnie do pracy za granicą.
Nie trzeba iść na studia, żeby zmienić swoje życie.
Ja i mój brat jesteśmy ze wsi. On miał szczęście mieć przyjaciela, który mieszkał po siąsiedzku. Trzymali się zawsze razem (tak też pozostało). Co sobotę wieczorem wyjeżdżali na imprezy, lub po prostu pojeździć i tak poznawali nowych ludzi i oczywiście dziewczyny. Gdybyś Ty miał takiego kolegę, to we dwóch łatwiej zdobywać Świat smile Rozejrzyj się, może jest ktoś taki.

Pamiętam jak mój dziadek mówił, że dzierżawa pola to zły pomysł, bo ktoś może nie dbać o ziemię tak jak właściciel. Tylko, że doprowadzić ziemię do dobrego stanu można w ciągu 1 sezonu. A sprzedawanie swojej ziemi to dla mnie totalna ostateczność.

Więc działaj i ciesz się życiem, bo czas leci szybko. Za szybko, żeby odkładać Siebie na później...

No coz, jesli chodzi o moja mame - to ona dobrze wie, jak ja sie czuje, ale za kazdym razem rozmienia ten temat na dobre, rozklada rece i pyta mnie co ona ma zrobic. Zebym to ja wiedzial
Rodzice nie daja i nie dadza rady. Tata sam sobie nawet herbaty nie zrobi. Mama tez ma pewne problemy, przez ktore nie moze pracowac ani ciezko, ani w ogole. Pociesza mnie tylko perspektywa tego, ze juz niedlugo oboje przejda na emerytury, i wtedy nie bedzie juz problemu odnosnie ich 'przezycia' bo beda mieli srodki. Moze nie kokosy bo emerytura rolnicza jest smiesznie niska (900 zl/os) ale starczy na ich potrzeby. Praca za granica odpada, nie ma na to szans, ktos musi tu byc i jakos to jeszcze krecic. Mam dwoch braci za granica i nie ma jakiegos szalu. Zreszta, nie uwazam, ze nawet gdybym mogl wyjechac to bym wyjechal, w koncu zostawilbym resztki zycia, jakie mi tu zostalo, tutaj czuje sie samotnie, a co bedzie gdzies tam hen daleko? Pozatym ktos musi dopilnowac, zeby rodzice mieli zapewniony byt, bo to sa wlasnie rodzice i to jest moj swiety obowiazek zeby zajac sie takimi sprawami.
Czuje przerazenie, ze nawet jak uwolnie sie od gospodarstwa i nie bede mial na karku tego pochlebnego zajecia, to moje zycie nadal sie nie zmieni i jak jestem zwyklym szaraczkiem, takim nadal pozostane. A mam tak wysokolotne marzenia, ze nawet o nich pisac nie bede...

11

Odp: Przypadek beznadziejny?
zadnazemniekobieta napisał/a:

Ze studiami moze byc ciezko. Po 1 brak natchnienia, motywacji, po 2 brak czasu, po 3 - juz jestem 2 lata po maturze a po 4 to jaki kierunek wybrac, zeby wyjsc na tym jak najlepiej. Pewnie, ze po np informatyce mialbym zapewniona przyszlosc ale z pewnoscia polegne, bo nigdy nie bylem prymusem, wiadomo wszystko mozna nadrobic, np moja siostra studiuje matematyke finansowa, co oznacza ze jakbym chcial to pewnie tez moglbym studiowac cos na powaznie, ale zaleglosci moga sie okazac zbyt duze

Narzekasz, że nie chodzisz na studia jak większość ludzi, a jak koleżanka mówi IDŹ to ty, niee.. weź to głupie.

Ja poszłam na studia 2 lata po maturze, na zaoczne studia  i jest dużo osób starszych ode mnie. Nie trzeba chodzić na każde zajęcia - więc argument z czasem też odpada. Może zwyczajnie nie chcesz - więc wtedy nie marudź, że inni chodzą, skoro sam przyznałeś, że natchnienia brak - czyli nie chcesz.

A tak poza tym zgadzam się, że rolnik to nie oznacza od razu wieśniak.  Możesz znaleźć sobie hobby poza gospodarką (pracą). To tak samo jak ludzie, którzy pracują np. w sklepie - też mają prawo mieć inne hobby. Warto o tym pomyśleć. Skoro nie możesz porzucić gospodarki - to zacznij szukać swoich zainteresowań i je rozwijać. Fotografia, jazda konna, jakiś instrument muzyczny, siłownia, bieganie, szachy, książki, rower, basen ? Do tego czasem wyskoczyć gdzieś na imprezę czy do pubu i samoocena odrazu idzie w góre. Widzę sama po sobie.

Odp: Przypadek beznadziejny?

Czasem sie czuje jak ostatnia jedza co zamiast wziac sie za siebie i zrobic cos to tylko siedzi i narzeka na wszystko, nic poza tym...

Odp: Przypadek beznadziejny?

Dodam tez, ze nie cierpie halasliwych miejsc, duzego natloku ludzi, im dluzej w takich miejscach przebywam tym bardziej jestem tym zmeczony i tym wiecej musze miec potem spokoju zeby "naladowac baterie"

14

Odp: Przypadek beznadziejny?

wes sie w garsc . a nie nakrecaj sie stale na nie .
bo czytajac wszystko wszystko widzisz w czarnych kolorkach .
praca za granica nie .
praca na roli nie
studia nie .
to tak wogole wszystko na nie .
kazdy jest kowalem wlasnego losu , ale samo nic nie przyjdzie trzeba wziasc sie w garsc i robic cos aby zmienic
a nie czekac az samo przyjdzie bo tak to ani emeryturki sie nie doczekasz

15

Odp: Przypadek beznadziejny?

Po tym co piszesz to jedynie co mogę powiedzieć to to iż jesteś idealnym kandydatem na starego kawalera.
Wynajmij sobie jakiś pokoik w dużym mieście i żyj.
A pieniądze które ci zostaną to wyślij matce.
Coś musisz zrobić bo samo nic nie przyjdzie.

Odp: Przypadek beznadziejny?

Nie kazdy chyba zrozumial w jakiej jestem sytuacji

17

Odp: Przypadek beznadziejny?

Są takie etapy w życiu  człowieka gdy tylko wegetacji,  a nie żyje.  Ty jesteś na takim etapie i dziwi mnie to,  że  się dajesz,  przecież  piszesz że  masz rodzeństwo,  mogli by w jakiś sposób pomóc by cię odciążyć.  Po prostu dajesz im możliwość,  a oni z niej korzystają bo Ty na to pozwalasz,  nie mówię  że masz rzucić wszystko i pójść  hen daleko,  ale zastanów się.  To nie tylko twoi rodzice i nie twój  dom.  Ty nie masz obowiązku zajmować się rodzicami.  Masz wybór,  zawsze jakiś się znajdzie.  Wierz mi zdążysz jeszcze nie raz się uchlać,  pójść gdzieś że znajomymi.  Ale odnoszę wrażenie że sam nie wiesz czego chcesz.  Z jednej strony Chcesz wolności z drugiej cię ona przeraża.  Musisz ustalić sam ze sobą,  kim chcesz być,  co chcesz robić,  jak do tego dąrzyć, i w jaki sposób to osiągnąć.  Co lubisz robić  przede wszystkim.  Bo przeprowadzić  się  to nie jest problem,  problem to tkwi w twojej głowie i wielki mętlik widzę.  Niech moc będzie z Tobą.  I napisz ile zostało rodzicom do emerytury,  i czy masz jakieś zainteresowania które mógłbyś robić w przyszłości.  smile

18

Odp: Przypadek beznadziejny?

w takiej sytuacji jest wielu i nawet nie wiesz ilu . ale uzalanie sie nad soba nie pomaga .
wiem sam jak to jest  miec ojca alkoholika wychowywac sie w rozbitej rodzinie . mnie zycie tez nie rozpieszczało .
ale nie nazekam ciesze sie tym co mam

19 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-26 17:32:54)

Odp: Przypadek beznadziejny?

Czytałam Twój inny wątek. To co piszesz tutaj trochę zmienia obraz rzeczy.
Rzeczywiście możesz mieć problem ze znalezieniem kogoś w tym momencie.
Rozumiem, ze chcesz się wyrwać z gospodarki, a teraz nie możesz.
Coż, może zastanowisz się nad rozwinięciem gospodarki, a jesli to bez sensu
to jakoś dotrwaj do emerytury rodziców i  poźniej wynieś się gdzieś stosunkowo blisko.
To co mozesz robic teraz to poświęcić ten czas na swój rozwój, zdobywanie nowych umiejętności, choćby językowych.
Może jakaś szkoła policealna weekendowa, która uczy konkretnego zawodu np elektryka.
Łatwiej wtedy będzie Ci się gdzieś zaczepic w mieście.
Twoi znajomi studiują i w ten sposób też inwestują w siebie, ale studia to żadna gwarancja,
a posiadanie konkretnych umięjętności już czymś jest.
A kontakt... postaw chocby na internetowe podtrzymywania znajomości. To tez daje radość.
Masz parę lat, które zapełnione bedą ciężką pracą na wsi, ale moga być także zapełnione pracą nad sobą.
Nawet po paru latach będziesz młodym człowiekiem smile
Powodzenia smile

Odp: Przypadek beznadziejny?

Jak juz pisalem rodzicom nie zostalo juz duzo do emerytury. W najgorszym przypadku beda to 4 lata, w najlepszym jeszcze ok 13 miesiecy. Co do zainteresowan to pewnie, motocykle, dobry film, muzyka. Jezyk angielski znam calkiem dobrze, pewnie dogadalbym sie za granica. Co do studiow, to nie chcialbym studiowac byle czego, bo taki papier nic nie znaczy, a z drugiej strony wiem, ze na jakichs przyszlosciowych studiach moge odleciec, bo nigdy nie bylem prymusem. A teraz taka presja spoleczenstwa, ze jak ktos nie ma studiow to glab totalny jest i hola. Nie cierpie tego wyscigu szczurow..
Wczoraj bylem w centrum handlowym i nie moglem sie napatrzec na ludzi, ktorzy siedza razem i rozmawiaja ze soba, zartuja, opowiadaja jakies ciekawe rzeczy. No i znow mnie to uderzylo, bo ja chocbym chcial sie z kimkolwiek spotkac, to i tak nie mam z kim, a gdybym chcial kogos poznac - to nie dostrzegam zadnego powodu dla ktorego mialbym kogokolwiek zainteresowac druga osobe. Jestem totalnie wykastrowany z pewnosci siebie (to zawdzieczam ojcu) i musze to jakos pokonac, bo inaczej wybuchne.

21 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-26 17:53:52)

Odp: Przypadek beznadziejny?

Jaka presja? Umiejętności się liczą, które pozwolą Tobie żyć, a jesli będziesz miał kompleks wykształcenia to zrobisz sobie z czasem
weekendowo magisterkę na jakiejs uczelni  np związaną ze zdobytym wczesniej zawodem.
Mnie zaciekawiłeś jako człowiek, a mam studia, studia podyplomowe i świetną pracę oraz z racji wieku spore doswiadczenie zawodowe i zyciowe . Trochę wiary w siebie !

Odp: Przypadek beznadziejny?
alabasterkid napisał/a:

Są takie etapy w życiu  człowieka gdy tylko wegetacji,  a nie żyje.  Ty jesteś na takim etapie i dziwi mnie to,  że  się dajesz,  przecież  piszesz że  masz rodzeństwo,  mogli by w jakiś sposób pomóc by cię odciążyć.  Po prostu dajesz im możliwość,  a oni z niej korzystają bo Ty na to pozwalasz,  nie mówię  że masz rzucić wszystko i pójść  hen daleko,  ale zastanów się.  To nie tylko twoi rodzice i nie twój  dom.  Ty nie masz obowiązku zajmować się rodzicami....

I tutaj niestety masz racje. Ladnych pare lat temu zaczalem zwyczajnie wyreczac mame i brata w obowiazkach, zeby im bylo lzej (ojciec nie zwykl hanbic sie praca) i nawet sie nie obejrzalem i juz byl to moj obowiazek, i nie tyle kazdy liczyl, ze ich wyrecze - kazdy sie tego spodziewal. A ja czulem ze musze to robic i koniec, mimo tego ze nie cierpialem tego z calego serca.

23 Ostatnio edytowany przez zadnazemniekobieta (2015-06-22 19:48:54)

Odp: Przypadek beznadziejny?

czasami sobie rozmyslam po co ja sie w ogole urodzilem? nie radze sobie z zyciem i jestem slaby psychicznie, rodzice nawet nie udawali, ze mnie wychowuja. od malego wiekszosc ludzi mna poniewiera, czuje sie jak gowno jakies. teraz doroslem i to zrozumialem, ale dalej nie rozumiem po co ktos taki jak ja w ogole zyje, chyba nie po to, zeby byc czyims popychadlem. to juz sie nie zmieni.
wciaz pamietam jak mialem moze z 12 lat a ojciec mi powiedzial, ze tylko zabic mnie, bo do niczego sie nie nadaje.
moze mial racje.

24

Odp: Przypadek beznadziejny?
zadnazemniekobieta napisał/a:

czasami sobie rozmyslam po co ja sie w ogole urodzilem? nie radze sobie z zyciem i jestem slaby psychicznie, rodzice nawet nie udawali, ze mnie wychowuja. od malego wiekszosc ludzi mna poniewiera, czuje sie jak gowno jakies. teraz doroslem i to zrozumialem, ale dalej nie rozumiem po co ktos taki jak ja w ogole zyje, chyba nie po to, zeby byc czyims popychadlem. to juz sie nie zmieni.
wciaz pamietam jak mialem moze z 12 lat a ojciec mi powiedzial, ze tylko zabic mnie, bo do niczego sie nie nadaje.
moze mial racje.

W zasadzie żaden ze mnie ekspert w temacie, ale przeczytałam Twoją historię i bardzo Ci współczuję.
Miałam w swoim otoczeniu kilka osób z podobną przeszłością i moge sobie jedynie wyobrazic jakie to musi byc traumatyczne przezycie.

Rozumiem Twoją niską samoocenę, brak wiary w siebie i poczucie 'totalnej beznadziei', ale nie możesz SAM sobie tego robić. To zrozumiałe, że po tym, jak inni Cię traktowali, ale chociażby po to, żeby nie dać im wszystkim 'dzikiej satysfakcji' musisz wziac się garść i znaleźć w sobie siłę, żeby nie dać sobą tak pomiatać, a tym bardziej nie krzywdź samego siebie i nie wierz w to, co Ci przez te wszystkie lata nakladli Ci do glowy.

Z tego, co widzę, jestes dobrym i wartosciowym człowiekiem i wbrew pozorom również silnym psychicznie, skoro przez tyle lat cierpliwie to wszystko znosiłes.

Rzeczywiscie sytuacja wydaje sie odrobine bez wyjscia, nie czytalam calego watki, nie wiem czy nie pojawialy się juz takie porady/nie korzystales juz z takiej pomocy, ale moze gdzies w Twojej okolicy jest mozliwosc uczeszczania na terapię dla DDA (Dorosle Dzieci Alkoholikow)? Mysle, ze to bylby jakis poczatek do tego, zeby probowac znalezc w sobie sile, nabrac pewnosci siebie i też otrzymać wsparcie od osob z podobną przeszłoscią/sytuacją do Twojej.

Pozdrawiam ciepło,
Coccinelle.

25 Ostatnio edytowany przez azymut01 (2015-06-22 21:03:50)

Odp: Przypadek beznadziejny?

Dąż do cudów, to wysiłek da ci siłę o której nawet nie śniłeś..
Moja mama była (być. Może jeszcze jest nie wiem, nie utrzymuję z nią kontaktów) alkoholiczką czego do tej pory nie mogę jej wybaczyć, mój ojciec wypruwał sobie żyły żeby teraz żyć w dobrobycie , co prawda dorobił się dużego domu, ale przez jego pracę ucierpiały stosunki między nami praktycznie nie mamy o czym rozmawiać a jeśli już zaczniemy to kończy się kłótnia przez różne poglądy. Mam paru bliskich znajomych którym mogę się wygadać, ale największe ukojenie daje mi muzyka (rap) i to nie słuchanie innych, ale tworzenie własnej, nauczyłem się w ten sposób przenosić na kartkę swoje emocje  i to mi pomaga w różnych sytuacjach. Może również mógłbyś spróbować?
Dodam że mój ojciec pochodzi z malej wsi również wychowywał się ze swoimi braćmi na gospodarce, w wieku 20 lat już ja się urodziłem a w wieku 30 zabrał mnie i mamę do Warszawy wynajmował mieszkanie ja się uczyłem a mama zaczęła sobie popijać z nudów (całe dnie siedziała w domu) po paru latach mama odeszła ja zostałem z ojcem i wtedy już była pustka. W wieku 35 już dorobił się własnego domu w stolicy. Do tej pory nie mogę znaleźć wspólnego języka i żyjemy w tym domu jak cienie.
Tak więc mój ojciec jest żywym przykładem że człowiek pochodzący ze wsi może się czegoś dorobić. Jest moim autorytetem i uważam że powinien być dla wielu osób.
Na pewno masz ciężko jesteś w tak młodym wieku a juz jesteś obarczony takimi obowiązkami, ale właśnie taka kolej rzeczy robi z chłopca mężczyznę.

Każdy z nas ma historię którą napisało życie,
Spójrzcie w oczy które kolwiek, co tam widzicie?
Połamane serca diabeł przewierca bez przerwy,
Nerwy pod każdą postacią tylko nerwy.
Odp: Przypadek beznadziejny?

Ponad 2 miesiące minęły od pierwszego wpisu, a u mnie sytuacja bez większych zmian. Boję się psychologa, ale lepiej skończyć u niego, niż na sznurze.

Odp: Przypadek beznadziejny?

No dobra, myślałem o tym wszystkim i chyba dochodzę do wniosku, że wszystko co mi się przydarzyło miało jakiś tam wpływ na moją psychikę, na moje zachowanie, i teraz to ze mnie wyłazi. No i co, nikogo żeby mnie pocieszył, nikogo z kim mógłbym pogadać, mieszkam na wsi zabitej dechami i nigdzie nie wychodzę, nie ma tu nic ciekawego. I to jest ten problem, bo nawet chcąc rozpocząć nową znajomość, to jak to zrobić? Przeważnie ludzi łączy coś, szkoła, praca, studia, cokolwiek a mnie nie łączy nic z nikim. Duszę to w sobie i próbuję to przetrzymać, ale jednocześnie czuję, że tylko marnuję czas, i  że później będzie tak samo jak teraz, tylko później. Nie jest mi dobrze z tym jak jest teraz, ale rozkładam ręce bo nie mam bladego pojęcia jak to zmienić. Nie widzę celu w życiu, dokoła pełno ludzi którzy coś działają, studia praca wyjazdy a mi by się nie chciało. Coraz czarniejsze chmury się zbierają mi nad głową a ja potrzebuje czegoś co palnie mnie w mój pusty łeb i wyprostuje mi myślenie...

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018