Przypadek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 77 ]

Temat: Przypadek

Świat jest mały a Internet daje anonimowość,ale tylko tym rozsądnym i rozważnym, czego niestety nie można powiedzieć o mojej synowej. Czytając wątki na tym oto forum natrafiłam, nie uwierzycie, na wpisy mojej synowej. Poza historyjkami, z których dowiedziałam się jakie to "przyzwoite i cnotliwe" życie prowadziła zanim poznała mojego syna, byłam i jestem świadkiem wpisów na temat ich związku. Dowiaduję się, że ona- ideał biedny cierpi w związku z niepewności o przyszłość i obsmarowuje mojego syna. Wszyscy się nad nią litują, bo biedna kobieta nie pisze przecież jak wygląda jej rola w małżeńskim życiu, nie pisze jak manipuluje chłopakiem a potem mężem od kilku lat, nie pisze jak sprytnie z mamusią realizują swoje plany ustawienia się w życiu, nie pisze jak od dnia ślubu odsunęła matkę i brata od męża, wmawiając mu, że rozbijamy ich małżeństwo. Nie pisze, że ma tyle empatii co kot napłakał i ma w nosie, że matka męża od 3 lat płacze codziennie i wpada w obłęd jak Szwed z "Amerykańskiej sielanki" nie pojmując jak to się stało, że syn odwrócił się od niej. I są dni, że czekam, ale są takie jak dzisiaj, że mam ochotę napisać do niej, że wiem, że to ona pisze te wszystkie rzeczy. Są też takie najgorsze chwile, kiedy, aby odzyskać kontakt z synem, wbrew własnym zasadom, jakiś diabelski głos podpowiada mi szantaż i manipulację. Ale to nie moja natura.
Jak myślicie co powinnam zrobić?

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

Jak myślicie co powinnam zrobić?

Może podesłać synowi link do wątku żony? Potem do swojego.

3

Odp: Przypadek

i jaki przewidujesz efekt?

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

4

Odp: Przypadek

Zawsze mówię,że *Medal ma dwie strony* Ot takie powiedzenie.Podesłanie linka synowi to może nie taki głupi pomysł,ale prawda:co z tego wyniknie? Odezwać się na forum do synwej pod jej wątkami i wykonać *szach mat*?

5

Odp: Przypadek

No właśnie, co się stanie?
- jeżeli wyślę linka - młodzi się pokłócą, pogodzą a później 100% że chciałam rozbić małżeństwo i jak zwykle nie dobra matka troszcząca się o dziecko tylko wredna teściowa wtrącająca się w nie swoje sprawy
- jeżeli przyznam się na forum że jestem kim jestem, co zrobi synowa? zamknie się w sobie, trochę ze wstydu trochę z wściekłości, i na kim tę wściekłość wyładuje? na mnie, bo przecież teściowa winna całemu światu. Zrobi wszystko, żebym już nigdy nie zobaczyła syna. Zrobiła już dużo w tym kierunku, ale nie jestem pewna czy "nigdy", jeszcze mam nadzieję...

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

6

Odp: Przypadek

Co powinnaś zrobić?
Nie wtrącać się. Syn jest dorosłym mężczyzną, podejmuje własne decyzje, poradzi sobie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

7

Odp: Przypadek

Syn, aby uwierzył w to, musi sam zobaczyć to. Na własne oczy.

8

Odp: Przypadek
Cyngli napisał/a:

Co powinnaś zrobić?
Nie wtrącać się. Syn jest dorosłym mężczyzną, podejmuje własne decyzje, poradzi sobie.

Decyzje można podjąć w konkretnej sprawie, póki co, to nie zna tematu.
Sielanka, być może odkryŁaś już swoje "karty", bo skoro synowa jest uczestnikiem forum, to zapewne czyta opisywane tutaj historie. Rozważasz dwa warianty swojego zachowania, ... powiem szczerze, że sama nie wiem jak zachowaŁabym sie w takiej sytuacji. Jeśli jej wątek jest nadal aktywny, to "pociągnęŁa" bym temat jakimiś dodatkowymi pytaniami, aby byŁo więcej dowodów do ustalenia tożsamości autorki.
Na wszelki wypadek skopiuj jej wątek, jeśli nie teraz, to kiedyś może się "przydać".
Czasem decyzje, te wŁaściwe dŁużej "dojrzewają.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

9 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-17 16:45:42)

Odp: Przypadek
żyworódka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Co powinnaś zrobić?
Nie wtrącać się. Syn jest dorosłym mężczyzną, podejmuje własne decyzje, poradzi sobie.

Decyzje można podjąć w konkretnej sprawie, póki co, to nie zna tematu.
Sielanka, być może odkryŁaś już swoje "karty", bo skoro synowa jest uczestnikiem forum, to zapewne czyta opisywane tutaj historie. Rozważasz dwa warianty swojego zachowania, ... powiem szczerze, że sama nie wiem jak zachowaŁabym sie w takiej sytuacji. Jeśli jej wątek jest nadal aktywny, to "pociągnęŁa" bym temat jakimiś dodatkowymi pytaniami, aby byŁo więcej dowodów do ustalenia tożsamości autorki.
Na wszelki wypadek skopiuj jej wątek, jeśli nie teraz, to kiedyś może się "przydać".
Czasem decyzje, te wŁaściwe dŁużej "dojrzewają.

Nie zgadzam się, uważam, że dobrze wie, z kim żyje.
Nikt nie jest ślepy w 100%.

Poza tym, ja nie wierzę, że można drugiego człowieka odsunąć od rodziny wbrew jego woli. Ten facet się odsunął od matki i brata, bo sam chciał.
Nie jest bezwolną amebą.

----

Łatwiej jest myśleć, że zła synowa robi synowi wodę z mózgu, niż zaakceptować fakt, że prawdopodobnie źle się wychowało własnego syna.
Jeśli się mylę, to przepraszam.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

10

Odp: Przypadek
Cyngli napisał/a:

Nie zgadzam się, uważam, że dobrze wie, z kim żyje.
Nikt nie jest ślepy w 100%.

Ja nazywam taką przypadŁość: pomroczność jasna.

Cyngli napisał/a:

Poza tym, ja nie wierzę, że można drugiego człowieka odsunąć od rodziny wbrew jego woli. Ten facet się odsunął od matki i brata, bo sam chciał.
Nie jest bezwolną amebą.

MógŁ przejść tzw. "pranie mózgu", albo może to być zwyczajne wygodnictwo w dociekaniu prawdy.
Brak szczegóŁów, a autorka nie wskazaŁa wątku synowej.

Cyngli napisał/a:

Łatwiej jest myśleć, że zła synowa robi synowi wodę z mózgu, niż zaakceptować fakt, że prawdopodobnie źle się wychowało własnego syna.
Jeśli się mylę, to przepraszam.

Myślę, że powinnaś przeprosić Sielankę.
Ferowanie takich wyroków, jest dla mnie nie do przyjęcia i to w wypowiedzi matki, która ma nastoletnie dziecko. Pożyjemy, zobaczymy...

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

11

Odp: Przypadek

Mój syn jeszcze nie jest nastolatkiem, na szczęście.

Ale znam sporo przypadków idealizowania swoich dzieci przez rodziców, co jest szkodliwe zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.
Nawet w mojej rodzinie jest taki przypadek, a konkretnie mama mojego taty, a moja droga babcia. 14 lat mija od jego śmierci spowodowanej nadużywaniem alkoholu, a ona wciąż uparcie twierdzi, że ojciec nigdy nie pił...

No nic, poczekam na resztę danych i przeproszę, jeśli się okaże, że nie miałam racji.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

12

Odp: Przypadek
Cyngli napisał/a:

Mój syn jeszcze nie jest nastolatkiem, na szczęście.

Źle się wyraziŁam, powinnam napisać kilkulatkiem. Bo wŁaśnie to miaŁam na myśli, pisząc o wieku twojego syna, że przed tobą jeszcze daleka droga... do statusu teściowej.

Ale znam sporo przypadków idealizowania swoich dzieci przez rodziców, co jest szkodliwe zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.
Nawet w mojej rodzinie jest taki przypadek, a konkretnie mama mojego taty, a moja droga babcia. 14 lat mija od jego śmierci spowodowanej nadużywaniem alkoholu, a ona wciąż uparcie twierdzi, że ojciec nigdy nie pił...

No nic, poczekam na resztę danych i przeproszę, jeśli się okaże, że nie miałam racji.

Ja, raczej staram się zawsze odnosić do omawianej historii, indywidualnie, a nie przez pryzmat poznanych, czy też zasŁyszanych historii. Zawsze mam na uwadze to, że ludzie nie są klonami...

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

13

Odp: Przypadek

Ludzie nie są klonami, to fakt. Aczkolwiek pewne zachowania bywają schematyczne.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

14

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

i jaki przewidujesz efekt?

Przewiduję, że dojdzie do konfrontacji. Może nawet będzie to konfrontacja nieprzyjemna. Gołym okiem widać, że w Twojej rodzinie nawarstwiło się wiele niewyrażonych żali Ty-syn, Ty-synowa, synowa-syn i to mógłby być dobry pretekst, żeby zacząć z sobą rozmawiać.

15

Odp: Przypadek

Dziękuje wam kobiety, szczególnie tym rozważnym, które wiedzą , że życie szykuje niespodzianki, Ja jeszcze 3 lata temu żyłam w przekonaniu, że mój syn to mój przyjaciel. Wszyscy mi mówią że dobrze synów wychowałam ( gdyby wiedzieli!!!) Trudny przypadek, to prawda. Dlatego cieszyłam się, że planuje założenie rodziny. Byłam szczęśliwa że będę miała" córkę." Wiedziałam, że nie będzie jej łatwo, bo niestety znam ten charakter. Do ślubu było ok. A później natychmiast odcięcie od rodziny, szok. Teraz ona żali się na forum na sfrustrowanego męża. A jak odcinała go od rodziny, która zawsze była jego wsparciem to nie miała empatii i współczucia. Energia wraca. Nie żal mi jej, żal mi syna. Gdyby była zgoda, byłaby pomoc, wsparcie, od tego ma się rodzinę. Jak zakłada się rodzinę to trzeba brać pod uwagę rodziców, braci, siosty itp. Nie żyjemy na pustyni, a chłopaki to Rzadko osierocone dzieci. Chciałabym po prostu odzyskać kontakt z synem, zwyczajnie jak matka, nie idealna przecież , ale zwyczajna, tęskniąca. Mówi się o zaborczych matkach. Naprawdę to matki są zaborcze? Dlaczego nie o zazdrosnych i zaborczych żonach, nieakceptujących w swoim życiu kobiet, które były najbliższe dla mężów przez tyle lat.

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

16

Odp: Przypadek

Sielanko, skąd pewność, że to żona odizolowała męża? Może to była jego decyzja?  Przecież to dorosły mężczyzna.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

17

Odp: Przypadek

To prawda, pewności nie ma żadnej. Ale wiele na to wskazuje. Nie chcę opisywać szczegółów. Tak czy inaczej przestałam się opłacać a mogłabym przeszkadzać w realizacji planów.Oczywiście gdyby syn nie chciał....Ale życie nie jest takie proste. Są ludzie dobrzy i źli. Mądrzy i głupi. Naiwni i sprytni manipulatorzy. Empatyczni i zimni. Myślę, że moja synowa sprawdziła wcześniej jaki wpływ ma na przyszłego męża. Ale życie ją przerosło. Nie zdawała sobie sprawy, że można zmanipulować, ale charakteru nie zmienisz. Natura ludzka jest złożona. Myślę, że ten związek wydobył z syna cechy, które dotąd były skrzętnie ukryte. Poza tym proza życia. Czasami myślę że chodziło tylko o "ustawienie się w życiu"- oby nie.

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

18

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

Myślę, że ten związek wydobył z syna cechy, które dotąd były skrzętnie ukryte. Poza tym proza życia. Czasami myślę że chodziło tylko o "ustawienie się w życiu"- oby nie.

Skąd masz takie informacje, skoro nie masz z nimi kontaktu?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

19

Odp: Przypadek

Bez szczegółów będzie ciężko coś konkretnie napisać. Same domysły.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

20

Odp: Przypadek
santapietruszka napisał/a:
sielanka napisał/a:

Myślę, że ten związek wydobył z syna cechy, które dotąd były skrzętnie ukryte. Poza tym proza życia. Czasami myślę że chodziło tylko o "ustawienie się w życiu"- oby nie.

Skąd masz takie informacje, skoro nie masz z nimi kontaktu?

-no przeczytałam wątek mojej synowej na forum a więc wiem co się dzieje
- chodzi o zachowanie syna wobec mnie od momentu ślubu i o zerwanie kontaktów. Można się spierać o różne sprawy ale zerwać kontakty z matką? w życiu nie uwierzyłabym że mój syn jest do tego zdolny. Myślałam i czułam że mieliśmy dobry kontakt.

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

21

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
sielanka napisał/a:

Myślę, że ten związek wydobył z syna cechy, które dotąd były skrzętnie ukryte. Poza tym proza życia. Czasami myślę że chodziło tylko o "ustawienie się w życiu"- oby nie.

Skąd masz takie informacje, skoro nie masz z nimi kontaktu?

-no przeczytałam wątek mojej synowej na forum a więc wiem co się dzieje
- chodzi o zachowanie syna wobec mnie od momentu ślubu i o zerwanie kontaktów. Można się spierać o różne sprawy ale zerwać kontakty z matką? w życiu nie uwierzyłabym że mój syn jest do tego zdolny. Myślałam i czułam że mieliśmy dobry kontakt.

No dobra, przeczytałaś wątek, ale skąd wiesz, że to Twoja synowa, skoro kontaktu nie macie?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

22

Odp: Przypadek

No cóż, odpowiem tak:
bo moja synowa jest nierozważną młodą osobą niepotrafiącą chronić swojej prywatności przed całym światem , ma natomiast przekonanie o swojej wyjątkowości , mądrości życiowej i nieomylności. Jak z taką potęgą podyskutujesz?;)
i żeby było jasne- przez przypadek czytając wątki

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

23

Odp: Przypadek

Sielanko!
Rola rodzica jest podobna do wyprawiania dziecka na wycieczkę. Pomagasz mu się pakować, robisz kanapki, odprowadzasz na dworzec, pomagasz wnieść bagaże do pociągu. Ale przychodzi moment kiedy ten młody człowiek bierze bagaże i musi ruszyć SAM w SWOJE życie. Ty już nie masz wpływu na to jak on je przeżyje, kto skrzywdzi jego, kogo skrzywdzi on. To co mu dałaś na drogę, to ma. Już mu nie włożysz kolejnej pary skarpet. Albo musi je sobie wyprać, albo kupić nowe, ale twoja rola skończyła się jak on ruszyl w swoją podróż. Daj mu ją odbyć. Może nie będzie z tym szczęśliwy, ale to już nie twój wybór jak on będzie dalej żył. Znalazł sobie kobietę z którą chce iść dalej przez życie, musisz mu pozwolić cierpieć przy jej boku.
Daj mu iść swoją drogą, popełniać swoje błędy i odnosić swoje sukcesy. Nie podsyłaj mu wątków, nie pisz jej tego co o niej wiesz. Daj im samym rozwiązywać swoje problemy. Jak ktoś cię o zdanie czy pomoc poprosi- pomóż z całym oddaniem na jakie cię stać. Do tego czasu daj im żyć po swojemu.

24

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

No cóż, odpowiem tak:
bo moja synowa jest nierozważną młodą osobą niepotrafiącą chronić swojej prywatności przed całym światem , ma natomiast przekonanie o swojej wyjątkowości , mądrości życiowej i nieomylności. Jak z taką potęgą podyskutujesz?;)
i żeby było jasne- przez przypadek czytając wątki

Strasznie musisz nie lubić tej Twojej synowej. Zawsze tak było, na wejściu, czy czymś Ci podpadła? W końcu syn się z jakiegoś powodu z nią ożenił... nie powinnaś tego zaakceptować?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

25

Odp: Przypadek

Tak, jak napisaŁa Cyngli, cyt.: bez szczegóŁów będzie ciężko coś konkretnie napisać.

Ale, analizując wypowiedzi autorki, te, które zacytowaŁam, ponizej to:
- konflikt nastąpiŁ dopiero po ślubie. Już wcześniej też pisaŁa, że cieszyŁa się z ożenku syna:

sielanka napisał/a:

... Do ślubu było ok. A później natychmiast odcięcie od rodziny, szok. Teraz ona żali się na forum na sfrustrowanego męża. A jak odcinała go od rodziny, która zawsze była jego wsparciem to nie miała empatii i współczucia...

- domniemywam, że doszŁa kwestia jakiś rozliczeń finansowych, synowa nie otrzymaŁa tego na co liczyŁa:
.

sielanka napisał/a:

...Gdyby była zgoda, byłaby pomoc, wsparcie, od tego ma się rodzinę. Jak zakłada się rodzinę to trzeba brać pod uwagę rodziców, braci, siosty itp. Nie żyjemy na pustyni, a chłopaki to Rzadko osierocone dzieci.

- dodatkowo synowa nie akceptowaŁa dobrych relacji syna z matką:

sielanka napisał/a:

...Mówi się o zaborczych matkach. Naprawdę to matki są zaborcze? Dlaczego nie o zazdrosnych i zaborczych żonach, nieakceptujących w swoim życiu kobiet, które były najbliższe dla mężów przez tyle lat.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

26

Odp: Przypadek
niunia55 napisał/a:

No to przyszedł czas właściwy: ponieważ nie odbierasz ode mnie telefonów ( a przecież nie masz nic wspólnego z tym, że M. zerwał kontakty z rodziną ;) to pragnę cię poinformować, że niunia55 to twoja teściowa.

Moim zdaniem zle zrobiłaś,pogorszysz jeszcze bardziej Wasze relacje.
Poza tym nie powinno się posiadać dwóch kont.(jeśli oczywiście niunia55 to Ty ale taki przypadek?)
Oj,nieładnie...

27

Odp: Przypadek

taka już jestem, że jak ktoś pyta to odpowiadam, ale niezbyt chętnie pietruszeczko:
nie wiem nawet sama jakie uczucia żywię do synowej, z reguły nie czuję nienawiści do ludzi, ale czy nie powinnam? w końcu jak ktoś cię skrzywdzi to co czujesz ? nadstawiasz drugi policzek? czekoladkami częstujesz?
Jeśli chodzi o życie ich to już 3 lata mają wolność, nie wtrącam się. I żeby było jasne nigdy nie zamierzałam. Cierpię w samotności :) Nie mogę pogodzić się tylko z faktem, że mnie tak potraktowali. To chyba normalne. Każda matka chciałaby wiedzieć co słychać u dziecka i żyć z nim w zgodzie i być w razie czego. Też nie? Współczesna psychologia- wolność , wolność, wolność a na starość samotność. Ty też będziesz kiedyś stary, wyeksploatowany, trudny i niepotrzebny i będziesz przeszkadzał w przeżywaniu pełnej wolności. To tłumaczyłam mojemu dziecku. Może się mylę, ale w miarę możliwości żyć należy według zasady: kiedy byłeś mały, matka cię nie porzuciła, nie przeszła obojętnie kiedy z czymś sobie nie radziłeś, nie spała gdy w nocy miałeś przykry sen pomimo obowiązków za dnia, przytulała gdy bolało - oddaj to samo swojemu dziecku, ale matce powiedz " dzień dobry" bo zasłużyła, nie zostawiaj jej samej bo ona cię nie porzuciła. I nie piszcie już więcej o tej wolności, bo to jasne

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

28

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

taka już jestem, że jak ktoś pyta to odpowiadam, ale niezbyt chętnie pietruszeczko:
nie wiem nawet sama jakie uczucia żywię do synowej, z reguły nie czuję nienawiści do ludzi, ale czy nie powinnam? w końcu jak ktoś cię skrzywdzi to co czujesz ? nadstawiasz drugi policzek? czekoladkami częstujesz?
Jeśli chodzi o życie ich to już 3 lata mają wolność, nie wtrącam się. I żeby było jasne nigdy nie zamierzałam. Cierpię w samotności :) Nie mogę pogodzić się tylko z faktem, że mnie tak potraktowali. To chyba normalne. Każda matka chciałaby wiedzieć co słychać u dziecka i żyć z nim w zgodzie i być w razie czego. Też nie? Współczesna psychologia- wolność , wolność, wolność a na starość samotność. Ty też będziesz kiedyś stary, wyeksploatowany, trudny i niepotrzebny i będziesz przeszkadzał w przeżywaniu pełnej wolności. To tłumaczyłam mojemu dziecku. Może się mylę, ale w miarę możliwości żyć należy według zasady: kiedy byłeś mały, matka cię nie porzuciła, nie przeszła obojętnie kiedy z czymś sobie nie radziłeś, nie spała gdy w nocy miałeś przykry sen pomimo obowiązków za dnia, przytulała gdy bolało - oddaj to samo swojemu dziecku, ale matce powiedz " dzień dobry" bo zasłużyła, nie zostawiaj jej samej bo ona cię nie porzuciła. I nie piszcie już więcej o tej wolności, bo to jasne

Też jestem teściową. Pytam z ciekawości, bo by mi do głowy nie przyszło obrabiać doopy synowej na jakimś forum w necie, gdyby miała jakiekolwiek problemy z moim synem i zmusiłoby ją to do zakładania wątku, a ja bym się domyśliła, że to o nich chodzi - wprost przeciwnie, starałabym się anonimowo pomóc, ewentualnie w realu rozmawiać... a że kontakt mi się z synem zmniejszył po ich ślubie czy nawet po jego wyprowadzce, logiczne, to jest już ich życie, nie moje, nie muszą mi się z każdego kroku spowiadać (zresztą syn nigdy nie musiał, jak chciał, to opowiadał, nie uzurpuję sobie prawa do życia jego życiem...)

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

29

Odp: Przypadek

no i Amen Pietruszeczko. Życzę ci żeby to twoje szczęście trwało, i żebyś nigdy nie musiała obrabiać ...synowej. Gdybyś się troszkę postarała to też byś zrozumiała, że nie taki był mój cel. Widać nigdy nie czułaś tego co ja i naprawdę, szczerze nie życzę ci. Zdrowy chorego nie zrozumie- zasada znana od wieków.

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

30 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-17 22:23:52)

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

no i Amen Pietruszeczko. Życzę ci żeby to twoje szczęście trwało, i żebyś nigdy nie musiała obrabiać ...synowej. Gdybyś się troszkę postarała to też byś zrozumiała, że nie taki był mój cel. Widać nigdy nie czułaś tego co ja i naprawdę, szczerze nie życzę ci. Zdrowy chorego nie zrozumie- zasada znana od wieków.

Być może. Ale też nie napisałaś nic bliżej na temat tego, co Cię trapi, tylko jedynie o tym, jaka synowa zła, jest wątek na forum, zabrała Ci syna i takie tam. Uważasz, że będziemy się teraz wszyscy przekopywać przez wszystkie wątki i szukać, żeby Tobie coś doradzić? Nie wiem, czy komukolwiek się chce - a niestety według mnie z Twojego (przed)ostatniego posta wynika, że po prostu jesteś nadopiekuńczą matką, jeśli chcesz, żebym zmieniła zdanie, to nie rzucaj mi sloganami, że nie wiem, o czym mówię... No, nie wiem, mówię tylko o tym, co widzę. Synowej nie lubisz - źle widzę? Uważasz, że odcina syna od Ciebie - źle widzę? Jakieś przykłady, żeby móc o czymś podyskutować merytorycznie - nie widzę... Tylko tyle, że cierpisz w samotności. To nie jest argument.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

31

Odp: Przypadek
santapietruszka napisał/a:
sielanka napisał/a:

no i Amen Pietruszeczko. Życzę ci żeby to twoje szczęście trwało, i żebyś nigdy nie musiała obrabiać ...synowej. Gdybyś się troszkę postarała to też byś zrozumiała, że nie taki był mój cel. Widać nigdy nie czułaś tego co ja i naprawdę, szczerze nie życzę ci. Zdrowy chorego nie zrozumie- zasada znana od wieków.

Być może. Ale też nie napisałaś nic bliżej na temat tego, co Cię trapi, tylko jedynie o tym, jaka synowa zła, jest wątek na forum, zabrała Ci syna i takie tam. Uważasz, że będziemy się teraz wszyscy przekopywać przez wszystkie wątki i szukać, żeby Tobie coś doradzić? Nie wiem, czy komukolwiek się chce - a niestety według mnie z Twojego (przed)ostatniego posta wynika, że po prostu jesteś nadopiekuńczą matką, jeśli chcesz, żebym zmieniła zdanie, to nie rzucaj mi sloganami, że nie wiem, o czym mówię... No, nie wiem, mówię tylko o tym, co widzę. Synowej nie lubisz - źle widzę? Uważasz, że odcina syna od Ciebie - źle widzę? Jakieś przykłady, żeby móc o czymś podyskutować merytorycznie - nie widzę... Tylko tyle, że cierpisz w samotności. To nie jest argument.

napisałam co mnie trapi zaczynając wątek, tam zawarte jest pytanie, no raczej trzeba czytać od początki
nigdy nie pisałam że synowa zabrała mi syna, zabrała- to twoja interpretacja oparta na stereotypach
synowej nie lubię? czy kiedykolwiek napisałam to? - twoja interpretacja oparta na sereotypach. Ja nawet myślę że gdybym miała szanse to bym ją polubiła, ale niestety nie dała mi tej szansy
I jeszcze chciałam podziękować żyworódce, że tak starannie analizowała moje wypowiedzi. Myślę, że jesteś bardzo mądrą kobietą a twoje wpisy trafne, wolne od agresji i stereotypów. Da się? da. Dziękuję
Trolu, wszystko się zgadza, rzeczy oczywiste i tak ma być z jedną uwagą- nie chciałbyś chyba aby twoje dziecko stojąc przy tych walizkach na pożegnanie przed podróżą naubliżało ci? Przyjąłbyś to bez urazy? A może tak jak we mnie wzbudziłobby to twój niepokój i obawy czy oby jest gotowe na tą podróż?

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

32 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-18 00:16:58)

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
sielanka napisał/a:

no i Amen Pietruszeczko. Życzę ci żeby to twoje szczęście trwało, i żebyś nigdy nie musiała obrabiać ...synowej. Gdybyś się troszkę postarała to też byś zrozumiała, że nie taki był mój cel. Widać nigdy nie czułaś tego co ja i naprawdę, szczerze nie życzę ci. Zdrowy chorego nie zrozumie- zasada znana od wieków.

Być może. Ale też nie napisałaś nic bliżej na temat tego, co Cię trapi, tylko jedynie o tym, jaka synowa zła, jest wątek na forum, zabrała Ci syna i takie tam. Uważasz, że będziemy się teraz wszyscy przekopywać przez wszystkie wątki i szukać, żeby Tobie coś doradzić? Nie wiem, czy komukolwiek się chce - a niestety według mnie z Twojego (przed)ostatniego posta wynika, że po prostu jesteś nadopiekuńczą matką, jeśli chcesz, żebym zmieniła zdanie, to nie rzucaj mi sloganami, że nie wiem, o czym mówię... No, nie wiem, mówię tylko o tym, co widzę. Synowej nie lubisz - źle widzę? Uważasz, że odcina syna od Ciebie - źle widzę? Jakieś przykłady, żeby móc o czymś podyskutować merytorycznie - nie widzę... Tylko tyle, że cierpisz w samotności. To nie jest argument.

napisałam co mnie trapi zaczynając wątek, tam zawarte jest pytanie, no raczej trzeba czytać od początki
nigdy nie pisałam że synowa zabrała mi syna, zabrała- to twoja interpretacja oparta na stereotypach
synowej nie lubię? czy kiedykolwiek napisałam to? - twoja interpretacja oparta na sereotypach. Ja nawet myślę że gdybym miała szanse to bym ją polubiła, ale niestety nie dała mi tej szansy

vs

sielanka napisał/a:

Świat jest mały a Internet daje anonimowość,ale tylko tym rozsądnym i rozważnym, czego niestety nie można powiedzieć o mojej synowej. Czytając wątki na tym oto forum natrafiłam, nie uwierzycie, na wpisy mojej synowej. Poza historyjkami, z których dowiedziałam się jakie to "przyzwoite i cnotliwe" życie prowadziła zanim poznała mojego syna, byłam i jestem świadkiem wpisów na temat ich związku. Dowiaduję się, że ona- ideał biedny cierpi w związku z niepewności o przyszłość i obsmarowuje mojego syna. Wszyscy się nad nią litują, bo biedna kobieta nie pisze przecież jak wygląda jej rola w małżeńskim życiu, nie pisze jak manipuluje chłopakiem a potem mężem od kilku lat, nie pisze jak sprytnie z mamusią realizują swoje plany ustawienia się w życiu, nie pisze jak od dnia ślubu odsunęła matkę i brata od męża, wmawiając mu, że rozbijamy ich małżeństwo. Nie pisze, że ma tyle empatii co kot napłakał i ma w nosie, że matka męża od 3 lat płacze codziennie i wpada w obłęd jak Szwed z "Amerykańskiej sielanki" nie pojmując jak to się stało, że syn odwrócił się od niej. I są dni, że czekam, ale są takie jak dzisiaj, że mam ochotę napisać do niej, że wiem, że to ona pisze te wszystkie rzeczy. Są też takie najgorsze chwile, kiedy, aby odzyskać kontakt z synem, wbrew własnym zasadom, jakiś diabelski głos podpowiada mi szantaż i manipulację. Ale to nie moja natura.
Jak myślicie co powinnam zrobić?

sielanka napisał/a:

To prawda, pewności nie ma żadnej. Ale wiele na to wskazuje. Nie chcę opisywać szczegółów. Tak czy inaczej przestałam się opłacać a mogłabym przeszkadzać w realizacji planów.Oczywiście gdyby syn nie chciał....Ale życie nie jest takie proste. Są ludzie dobrzy i źli. Mądrzy i głupi. Naiwni i sprytni manipulatorzy. Empatyczni i zimni. Myślę, że moja synowa sprawdziła wcześniej jaki wpływ ma na przyszłego męża. Ale życie ją przerosło. Nie zdawała sobie sprawy, że można zmanipulować, ale charakteru nie zmienisz. Natura ludzka jest złożona. Myślę, że ten związek wydobył z syna cechy, które dotąd były skrzętnie ukryte. Poza tym proza życia. Czasami myślę że chodziło tylko o "ustawienie się w życiu"- oby nie.

sielanka napisał/a:

Dziękuje wam kobiety, szczególnie tym rozważnym, które wiedzą , że życie szykuje niespodzianki, Ja jeszcze 3 lata temu żyłam w przekonaniu, że mój syn to mój przyjaciel. Wszyscy mi mówią że dobrze synów wychowałam ( gdyby wiedzieli!!!) Trudny przypadek, to prawda. Dlatego cieszyłam się, że planuje założenie rodziny. Byłam szczęśliwa że będę miała" córkę." Wiedziałam, że nie będzie jej łatwo, bo niestety znam ten charakter. Do ślubu było ok. A później natychmiast odcięcie od rodziny, szok. Teraz ona żali się na forum na sfrustrowanego męża. A jak odcinała go od rodziny, która zawsze była jego wsparciem to nie miała empatii i współczucia. Energia wraca. Nie żal mi jej, żal mi syna. Gdyby była zgoda, byłaby pomoc, wsparcie, od tego ma się rodzinę. Jak zakłada się rodzinę to trzeba brać pod uwagę rodziców, braci, siosty itp. Nie żyjemy na pustyni, a chłopaki to Rzadko osierocone dzieci. Chciałabym po prostu odzyskać kontakt z synem, zwyczajnie jak matka, nie idealna przecież , ale zwyczajna, tęskniąca. Mówi się o zaborczych matkach. Naprawdę to matki są zaborcze? Dlaczego nie o zazdrosnych i zaborczych żonach, nieakceptujących w swoim życiu kobiet, które były najbliższe dla mężów przez tyle lat.

Tak, kochasz synową i akceptujesz, wprost bije to z każdego Twojego postu i uderza w oczy.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

33

Odp: Przypadek

to twoja interpretacja m masz do niej prawo. Nie lubieć, mieć żal, podawać fakty , interpretować zachowania ( w emocjach i na zimną) to różne sprawy pietruszeczko. Nie gorączkuj się tak bardzo że aż wytłuszczasz, bo pomyślę że mnie nie lubisz a przecież mnie nie znasz . Wystarczy że obie nie śpimy;)

I dodać chciałam jeszcze do żyworódki i cyngli, że wcale nie mam żalu za to złe wychowanie. Ja już wiem, że można wychowywać i nie wychować. że można dobrze wychowywać i nie wychować dobrego człowieka. Nie mnie oceniać jak wychowywałam, ale i did my best. A co wyszło wszyscy widzą;)

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

34

Odp: Przypadek

Pietrucha, może się zaprzyjaźnimy zamiast się spierać - jak przystał na dwie kobiety, dwie teściowe? chyba jednak nas coś łączy;)

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

35

Odp: Przypadek

Sielanko, to może upiecz ciasto i wybierz się do młodych z wizytą? Co masz do stracenia?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

36

Odp: Przypadek
sielanka napisał/a:

Trolu, wszystko się zgadza, rzeczy oczywiste i tak ma być z jedną uwagą- nie chciałbyś chyba aby twoje dziecko stojąc przy tych walizkach na pożegnanie przed podróżą naubliżało ci? Przyjąłbyś to bez urazy? A może tak jak we mnie wzbudziłobby to twój niepokój i obawy czy oby jest gotowe na tą podróż?

Oczywiście że zabolaloby. Jak człowiek widzi, że jego najważniejsze zadanie w życiu, za przeproszeniem, spieprzył jak ostatni partacz, to boli. Jeśli umiesz dziecko wychować, to ci na odchodnym nie naubliża, bo ceni sobie kontakt z tobą.
Ja swoim dzieciom się nie narzucam. Jak czują potrzebę kontaktu, to zadzwonią, odwiedzą. Jak nie, to bywa i pół roku bez żadnego kontaktu. Zadaniem rodzica jest we właściwym momencie oddać dziecko światu, a jeśli je dobrze wychował, to ono się odezwie. Jeśli nie- możesz mieć żal tylko do siebie.

37

Odp: Przypadek

Kochający syn nigdy w życiu by matce nie naubliżał bez powodu, musiało być niefajnie między Wami już wcześniej.

Nie rozumiem zwalania całej odpowiedzialności na synową, nie podałaś żadnych argumentów, przykładów. Po prostu według Ciebie to zła kobieta i już. Przykre.

Próbowałabym na Twoim miejscu wyciągnąć rękę do syna i jego żony, jeśli Ci zależy na poprawnych kontaktach. Spróbować nie zaszkodzi.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

38

Odp: Przypadek

Trollu, pysznie napisane;), gratuluję

"Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z Tobą."

Posty [ 1 do 38 z 77 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018