Witam. Otóż mój post dotyczy (niestety) teściowej i jej córeczki...Mam problem,ponieważ mieszkam z mężem u teściów wszystko było dosyc dobrze dopóki szwagierka nie rozstała się z partnerem i wraz ze swoim synem wprowadziła się do matki... Odkad mieszka tu dzieją się rzeczy których bym się nigdy nie spodziewała... Szwagierka od poczatku pokazuje ze po 6letnim związku nie ma jakiś dołków i od razu rozpoczęła poszukiwania "przyjaciela-sponsora". Denerwuje mnie to bo dzieckiem się nie zajmuje nie uczy go nie rozmawia nie bawi się a 5letnie dziecko tego wymaga przez brak zajmowania dziecko drugi raz pójdzie do zerowki bo nic nie umie i jak to prsedszkolanka stwierdzila jest cofnięte w rozwoju...woli się lajdaczyc... A Teściowej to nie przeszkadza cos tam baknie czasami ale nic takiego aby jakoś córkę ogarnąć bo przecież teraz sztame trzymają jak lesbijki latają wszędzie i dom na mojej głowie.. Teściu tez nic z tym nie robi a mój maz nie ma Juz slow. Nie dość ze nikt oprócz mnie i męża nie pracuje to utrzymać ich trzeba to jeszcze wiecznie pretensje bo ja się czepiam o to co ona wyprawia... Gorzej jak patologia. Wypowadzka jeszcze nie wchodzi w gre dopiero za pol roku. Czy ktoś miał taki problem? Obgaduja mnie obie w męża rodzinie... Rzygac mi się chce jak je widze... Brudasy i nieroby cały dzień i noc TV oglądają... Nawet ziemniaki w łóżku przy TV obierają.. Dac sobie spokój i nie przejmować się czy zgłosić to gdzieś? Dobija mnie to wszystko i te żmije...
Podobne tematy
Dziewczyno wiać jak najdalej choćby pod most byle daleko... za tą kasę co ich utrzymujesz spokojnie zapłacisz za wynajem byle jakiej klitki. Nie masz nikogo w swojej rodzinie kto mógłby Was czasowo przygarnąć za opłatą chociażby? W takiej sytuacji masz też pełne prawo się "czepiać". Pamiętaj też że nigdy nie wygrasz z córką - synowa choćby teściowej nieba przychyliła nigdy nawet w połowie nie zdobędzie jej przychylności na tyle by móc wyłuskiwać błędy córki i otrzymać za to poparcie. Tak jest niestety we wszystkich rodzinach które znam osobiście i z opowieści innych. Z tym że w Twojej akurat ma miejsce jak też nazwałaś czysta patologia. Takimi sprawami zajmuje się opieka społeczna i na Twoim miejscu nasłałabym ją na szwagierkę nie ze złośliwości tylko z czystej dbałości o siostrzeńca Twego męża. I jeszcze jedno - nic bym w takim domu nie robiła, nawet jednego nędznego kartofla bym im nie obrała na twoim miejscu, niech sobie nawet siedząc na klozecie sama obiera jedna z drugą. Może jak dom bajzlem zarośnie to w końcu któraś sprzątnie... A ty sie staraj sprzątać i robić tylko te czynności w tych miejscach które są Tonie żywcem niezbędne do wegetacji w tym lokalu bo ci wyjdą na głowę i się na niej załatwią... ba, już to zrobiły.
Skoro za pół roku możecie się wyprowadzić, to daj sobie spokój. Olej to, zostaw ich z tym problemem.
W sprawy szwagierki i jej dziecka nie wtrącaj się. To jest dorosła kobieta i ma prawo żyć jak jej się podoba. W zwyczaje rodziny, sposób spędzania czasu, też nie ingeruj, oni są u siebie.
Dziwę, się natomiast, że godzisz się na utrzymywanie całej tej rodzinki, czyli dodatkowo 4 osób?!
Chociaż dziecko szwagierki ma chyba alimenty?
W tej kwestii rozmawiałabym z mężem i przynajmniej swoje dochody zamroziła, po za opłaceniem swojej części czynszu i mediów.
A nie opłaca się Wam bardziej czegoś wynająć niż ich utrzymywać? Bo jednak utrzymywanie przynajmniej 3 dorosłych osób sporo kosztuje...
Trudno mi uwierzyc w to, ze nikt tam nie pracuje... A dochodow innych nie maja? Alimenty, renta, zasilki, emerytura, no cokolwiek???
Wybacz, ale dom nie należy do Was. A teściowa ma prawo żyć w SWOIM domu jak chce. Może nawet na.rać na środek i nic Ci do tego.
Skoro wybraliscie takie rozwiązanie, żeby sobie oszczędzać (bo wynajem kosztuje) to powinnaś milczeć i przestrzegać zasad panujących w tym domu. A Ty jeszcze wymyslasz swoje zasady i kazesz wszystkim ich przestrzegać.
Co do szwagierki to skoro uważasz że zaniedbuje dziecko to zgłoś to opiece społecznej. A na temat tego kiedy i jak szuka sobie partnera to chyba nie powinnas się w ogóle odzywać.
Zgadzam się z LeeBee. Wyprowadzka nie wchodzi w grę, dopiero za pół roku - ale przez te pół roku to Ty mieszkasz u kogoś, nie oni u Ciebie, więc dlaczego masz mieć jakiekolwiek wymagania?
Wybacz, ale dom nie należy do Was. A teściowa ma prawo żyć w SWOIM domu jak chce. Może nawet na.rać na środek i nic Ci do tego.
Skoro wybraliscie takie rozwiązanie, żeby sobie oszczędzać (bo wynajem kosztuje) to powinnaś milczeć i przestrzegać zasad panujących w tym domu. A Ty jeszcze wymyslasz swoje zasady i kazesz wszystkim ich przestrzegać.
Co do szwagierki to skoro uważasz że zaniedbuje dziecko to zgłoś to opiece społecznej. A na temat tego kiedy i jak szuka sobie partnera to chyba nie powinnas się w ogóle odzywać.
Ludzie zrobili sie bardzo roszczeniowi. Tesciowie przygarneli, a teraz sa opluwani. Wywalilabym z domu.
Widać z was będą właśnie takie tesciowe jak jej.ale naj ważniejsze jest dobro dziecka pomysł o tym trzeba gdzieś to zgłosić ze tak jest a nie patrzeć z boku to właśnie od takiego ,,mam to w dupie bo to nie mój dom i dziecko,, rodzą się chore stuacje ja historia Madzi itp z tym musisz coś zrobić. I dać do zrozumienia to innym.
Widać z was będą właśnie takie tesciowe jak jej.ale naj ważniejsze jest dobro dziecka pomysł o tym trzeba gdzieś to zgłosić ze tak jest a nie patrzeć z boku to właśnie od takiego ,,mam to w dupie bo to nie mój dom i dziecko,, rodzą się chore stuacje ja historia Madzi itp z tym musisz coś zrobić. I dać do zrozumienia to innym.
Ja juz jestem tesciowa i piersza sprawa moj Dom, moje prawa. Rodzice nie musza roszczeniowych dzieci do konca zycia na garbie nosic. Niech sie dzieci same dorabiaja a nie koczuja u rodzicow i stawiaja wymagania.
Jezeli widzi, ze dziecko jest zaniedbywane to niech sie nim zajmie. Po wyprowadzeniu sie moze zawiadomic odpowiednia instytucje.
Z autopsi wiem czym się kończy takie ,,zajmowanie się,, dzieckiem rodzestwa i nie jest to nic dobrego szczegulnie dla dziecka. A gdy jej zabraknie i juz nie będzie miał kto się dzieckiem zajmować to dopiero zaczną się problemy. A co do domu to ok twój dom twoje zasady ale pamiętaj ze tak jak w jej przypadku synowa to nie jest prywatna i darmowa sprzątaczka i służba.
Bo z tego co pisała to na to właśnie wygląda.
Z autopsi wiem czym się kończy takie ,,zajmowanie się,, dzieckiem rodzestwa i nie jest to nic dobrego szczegulnie dla dziecka. A gdy jej zabraknie i juz nie będzie miał kto się dzieckiem zajmować to dopiero zaczną się problemy. A co do domu to ok twój dom twoje zasady ale pamiętaj ze tak jak w jej przypadku synowa to nie jest prywatna i darmowa sprzątaczka i służba.
Bo z tego co pisała to na to właśnie wygląda.
To na swoje i nie ma dyskusji. Jak mieszka z mezem to tez brudzi. W zyciu sie nie tylko bierze.
Widać z was będą właśnie takie tesciowe jak jej.ale naj ważniejsze jest dobro dziecka pomysł o tym trzeba gdzieś to zgłosić ze tak jest a nie patrzeć z boku to właśnie od takiego ,,mam to w dupie bo to nie mój dom i dziecko,, rodzą się chore stuacje ja historia Madzi itp z tym musisz coś zrobić. I dać do zrozumienia to innym.
Może ty pozwolisz swoim dzieciom i ich małżonkom rządzić. A synowa będzie Ci doktowac kiedy masz sprzątać, co gotować, kiedy spać.
Ja na to nie pozwolę, żeby synowa/zięć próbowali mi życie ustawiać. A jak nie będzie pasowało to droga wolna
Widzę ze odpowiedzi są różne. Może i nie moja sprawa z kim jak i kiedy się prowadzi szwagierka ale ona jako matka powinna wziąć się do roboty i za dziecko które ma problemy z mowa niby chodzi do logopedy ale w domu zero cwiczen. Może i nie mamy dzieci ale gdybym miała to nigdy bym jego nie zaniechała... Patrzec z boku tez nie mogę a tesciowa lubi latać po nocach i szukać córki żeby do domu wróciła ... Czy to jest normalne? Była nawet taka sytuacja ze przyprowadzila na tydzień niby chłopaka w jednym łóżku z dzieckiem spali.. A przez te dni nawet z pokoju nie wyszli jak dziki się zakneblowali... Szkoda mi dziecka,ale nie będę się tez nim nad to zajmować bo ma matkę ojca i dziadków. Jednak żyjemy pod jednym dachem i nie ze nas przygarnęli tylko maz chciał bo ma bliżej do pracy itd a poza tym z ojcem jest bardzo zwiazany.Gdyby w Polsce zarobki były odpowiednie to ja choćby zaraz bym poszła stad jednak życie nie jest uslane różami.. Niektórzy pisza ze w ich domu nie powinnam się odzywać bo oni rządzą,ale pozwolić się nie szanowac i żyć jak mysz ?
Tak nikt nie pracuje. Teściowi w zeszłym roku skończył się zasiłek. Do przedemerytalnej ma jeszcze rok,poza tym ze wzgledu na "nadcisnienie" nie szuka pracy to ona ma do niego chyba przyjsc.Tesciowa do roboty nie ognie a szwagierka?hmm z gimnazjalnym to ona Ameryki nie zbuduje zresztą ma wymowie ze dziecko ze nie ma jak dojechać a zresztą ... Opieka da. A alimentów ojciec jeszcze nie płaci bo toczy się sprawa a poza tym wie co ona z tymi pieniędzmi zrobi...
Rozumiem wasz dom wasze zasady wasz dom ale pomyślcie jak fajnie teraz maja mlodi no wiecie własny fundusz mieszkaniowy dobre zarobki i w ogóle no nic tylko być młodym i rodzinę zakładać
fascynuje mnie wasza wyrozumiałość bo w końcu wy mialyscie trudniej...
Rozumiem wasz dom wasze zasady wasz dom ale pomyślcie jak fajnie teraz maja mlodi no wiecie własny fundusz mieszkaniowy dobre zarobki i w ogóle no nic tylko być młodym i rodzinę zakładać
fascynuje mnie wasza wyrozumiałość bo w końcu wy mialyscie trudniej...
Kiedys nam mlodym wszystko z nieba spadalo.
Nie twierdze ze kiedyś było lepiej ale prosty przyklad-pgr'y.. Z tego co słyszałam od moich dziadków to była praca dostawali miesskania albo za grosze wykupili jedzenie typu mleko czy swiniaki dostawali. Ja szanuje to bo ciężką to była praca a my młodzi co?za 1200pracuj bez kredytów ani rusz ewentualnie praca za granica...i co my mamy lepiej? I jeszcze w mojej sytuacji mam pozwalać no może nie pozwalać ale tolerować takie zachowanie? Skoro mieszkały razem ja za większość place z mezem kupuje produkty to jeszcze mam patrzeć na nie stosowne prowadzenie się dorosłej kobiety? I jeszcze starszej ode mnie o 5lat...czasami zgadzam się z tym co mówią starsi ludzie ze nie daleko pada jabłko od jabłoni bądź ze z domu się większość wynosi...ech
Alicja dobrze prawisz ja jako młody (27lat) mam to szczęście ze mam dom i stała prace ale i tak 2k miesięcznie na Zone i 2 dzieci to mało zaje...e mało i wspolczuje młodym co pragną by rodzinę założyć bo wiem ze to nie jest proste w tych czasach.
A wy starsi co mieliście trudniej? Bo co pieluchy były tylko tetrowe, bo wszystko było na kartki, bo czy się stoi czy się... Błagam was....
Przeczekaj moja droga. Pół roku wytrzymasz i potem będziesz miała spokój. Dasz rade.
Nie, nam kobietom nie przyszlo byc do glowy trzymac dziecko w pampersach do 4 roku zycia, jedzenie kupowac w sloiczkach. My tylka nie wozilysmy samochodami itd. Wiekszosc z nas pracowalam za psie grosze, prowadzila dom i odkladala kazdy grosz na wieksze potrzeby. Czesc dorabiala gdzie sie dalo. Badzcie bardziej gospodarne a nie idzcie na latwizne. Taka mentalnosc "bo mi sie nalezy" doprowadza mnie do szalu. Ja dorobilam sie wszystkiego sama bedac matka samotnie wychowujaca dziecko. Jak mi brakowalo pieniedzy to chodzilam i sprzatalam a w nocy szylam na maszynie. Teraz man wlanosciowe mieszkanie i dobry standard na starosc, ale to nie znaczy, ze mam sie dzielic. Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Pracy w Polsce jest dostatek tylko kazdy chce byc dyrektorem. Szukajcie zajec dodatkowych a dacie rade i nie bedziecie musieli narzekac na wlasnych rodzicow czy tesciow, ze sobie tylko klopoty na glowe sprowadzili.
Nie, nam kobietom nie przyszlo byc do glowy trzymac dziecko w pampersach do 4 roku zycia, jedzenie kupowac w sloiczkach. My tylka nie wozilysmy samochodami itd. Wiekszosc z nas pracowalam za psie grosze, prowadzila dom i odkladala kazdy grosz na wieksze potrzeby. Czesc dorabiala gdzie sie dalo. Badzcie bardziej gospodarne a nie idzcie na latwizne. Taka mentalnosc "bo mi sie nalezy" doprowadza mnie do szalu. Ja dorobilam sie wszystkiego sama bedac matka samotnie wychowujaca dziecko. Jak mi brakowalo pieniedzy to chodzilam i sprzatalam a w nocy szylam na maszynie. Teraz man wlanosciowe mieszkanie i dobry standard na starosc, ale to nie znaczy, ze mam sie dzielic. Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Pracy w Polsce jest dostatek tylko kazdy chce byc dyrektorem. Szukajcie zajec dodatkowych a dacie rade i nie bedziecie musieli narzekac na wlasnych rodzicow czy tesciow, ze sobie tylko klopoty na glowe sprowadzili.
Ho ho ho, kochana zagolopowałaś się. To autorka utrzymuje tę rodzinkę i to ona zapieprza żeby mieli co do gara włożyć. A młoda jest i powinna z tego korzystać. A nie siedzieć w takim bagnie. No no, nie było tak źle w naszych czasach, teraz młodzi maja gorzej, bo nie mają pracy! A że dupy wożą w samochodzie, to bardzo dobrze, w końcu przez te dziescia lat nastąpił jakiś postęp po to żeby ludzie z niego korzystali. Nie porównuj naszych czasów do dzisiejszych,bo to jest beznadziejne. To są i n n e czasy.
No jeśli jesteś teściową, to współczuję synowej . Już widzę te układy - chore. Wyluzuj, bo zgorzknienie u ciebie woła o pomstę do nieba.
dlaczego masz mieć jakiekolwiek wymagania?
Dlatego, że wszędzie obowiązują jakieś zasady współżycia społecznego, a także dlatego, że w końcu są rodziną, więc powinni się szanować.
Owszem, autorka mieszka u teściów, ale z tego, co pisze, to ona i jej mąż zarabiają na utrzymanie reszty, więc coś im się za to należy, m.in. szacunek.
elfina napisał/a:Nie, nam kobietom nie przyszlo byc do glowy trzymac dziecko w pampersach do 4 roku zycia, jedzenie kupowac w sloiczkach. My tylka nie wozilysmy samochodami itd. Wiekszosc z nas pracowalam za psie grosze, prowadzila dom i odkladala kazdy grosz na wieksze potrzeby. Czesc dorabiala gdzie sie dalo. Badzcie bardziej gospodarne a nie idzcie na latwizne. Taka mentalnosc "bo mi sie nalezy" doprowadza mnie do szalu. Ja dorobilam sie wszystkiego sama bedac matka samotnie wychowujaca dziecko. Jak mi brakowalo pieniedzy to chodzilam i sprzatalam a w nocy szylam na maszynie. Teraz man wlanosciowe mieszkanie i dobry standard na starosc, ale to nie znaczy, ze mam sie dzielic. Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Pracy w Polsce jest dostatek tylko kazdy chce byc dyrektorem. Szukajcie zajec dodatkowych a dacie rade i nie bedziecie musieli narzekac na wlasnych rodzicow czy tesciow, ze sobie tylko klopoty na glowe sprowadzili.
Ho ho ho, kochana zagolopowałaś się. To autorka utrzymuje tę rodzinkę i to ona zapieprza żeby mieli co do gara włożyć. A młoda jest i powinna z tego korzystać. A nie siedzieć w takim bagnie. No no, nie było tak źle w naszych czasach, teraz młodzi maja gorzej, bo nie mają pracy! A że dupy wożą w samochodzie, to bardzo dobrze, w końcu przez te dziescia lat nastąpił jakiś postęp po to żeby ludzie z niego korzystali. Nie porównuj naszych czasów do dzisiejszych,bo to jest beznadziejne. To są i n n e czasy.
No jeśli jesteś teściową, to współczuję synowej . Już widzę te układy - chore. Wyluzuj, bo zgorzknienie u ciebie woła o pomstę do nieba.
To nie zgorzknialosc tylko zdrowy rozsadek. Kto kogo utrzymuje to my nie wiemy, SA zawsze die strony medalu. Na razie to ona jest zalezna öd tesciow, bo szkoda pieniedzy na wynajem.
Elfina trochę przesadzasz spójrz na młodych ludzi często z magistrem a o prace cierzko ja nie mowie ze jej nie ma ale płacą taka ze rodziny nie utrzymasz. A myślisz ze teraz trzymać coś własnego żeby było łatwiej i taniej jest łatwe? Wiem ze nie bo sam coś tam trzymam i koszty są o wiele większe niż to kupne G.. Ja nie wypowiadam się za osoby nie odpowiedzialne i nie dojzale co to dziecko w pieluszkach trzymają do 4 roku życia jak szwagierka naszej koleżanki tylko mowie o ludziach chcących żyć normarnie a to nie jest łatwe ja pracuje zona dzieci wychowuje i babci pilnuje mamy własną trzodę i myślisz ze nam jest łatwo .... Aż brak mi słów widzę dalej mamy stare prl-owskie przyzwyczajenia jak u naszej władzy....
Wnioskuje z pewnych odpowiedzi ze ja chce zagarnąć majątek moich teściów. O nie nie... Ja tu tez mam swój wkład finansowy. Choćby okna malowanie czy piec ale to dla własnego komfortu robię prawda i choćby chcieli to tego nie chce... Do roboty to niech się wezmą nie Roby. Mój maz po 10 godzin zasufa za marne grosze ja po osiem a po godzinach plewie ogródki za 4zl... I co mam żywic darmozjadow i nierobow a dodatkowo godzić się na lajdarstwo? Swoje zdanie tez chce mieć. Mam 21lat nie mogę iść na studia bo praca i dom ciągle o domu swoim pomazyc można dzieci za iles lat i jeszcze zamknąć gebe i robić za niemowe. No sorry
Zakladajac ten post myslalam ze większość bedzie ze szacunek i branie pod uwagę czyjegos zdania jest ważne w jednym domu. a zaczyna się konflikt pokoleń kto ma lepiej a kto nie..może jestem staroświecki ale to chyba rodzice mogli by dzieciom pomoc . Nie mowie ze dzieci rodzicom maja nie pomagać ... Może powinna mieć zdanie ze skoro tu mieszkam to mam pozwalać na to wszystko bo maz za mleko ma odpracować?
Wnioskuje z pewnych odpowiedzi ze ja chce zagarnąć majątek moich teściów. O nie nie... Ja tu tez mam swój wkład finansowy. Choćby okna malowanie czy piec ale to dla własnego komfortu robię prawda i choćby chcieli to tego nie chce... Do roboty to niech się wezmą nie Roby. Mój maz po 10 godzin zasufa za marne grosze ja po osiem a po godzinach plewie ogródki za 4zl... I co mam żywic darmozjadow i nierobow a dodatkowo godzić się na lajdarstwo? Swoje zdanie tez chce mieć. Mam 21lat nie mogę iść na studia bo praca i dom ciągle o domu swoim pomazyc można dzieci za iles lat i jeszcze zamknąć gebe i robić za niemowe. No sorry
To powiedz mi dlaczego mieszkasz u tesciow? To nikomu nie wychodzi na dobre. Te pieniadze mozesz przeznaczyc na wynajecie mieszkania. Ja gdyby mi bylo tak zle wynajelabym nawet pokoik.
Alicjaasz racje to właśnie rodzice są aby pomagać swoim dzicia puki mogą a dopiero potem powinno być odwrotnie gdy rodzice juz nie są w satanie pomagać. Sam mam dwie córki i wiem ze jeżeli będę w stanie to będę im pomagał nawet gdy juz będą miały mężów i dzieci bo od tego są rodzice.. Życie trochę mnie doswiadczylo i nie chce aby moje córki miały jak ja. A tu nie mamy konfliktu pokoleń tylko rozmowę z twoja szwagierka ale w przyszłości...
Bo my nie mieliśmy łatwego startu w życiu i trzeba przetrwać pewne rzeczy... Życie kosztuje. Kupilismy samochód trzeba spłacać. Jakieś uprzedzenia drobne AGD powoli też się dorabiamy. Mieszkając na wsi gdzie nie ma sklepu ani autobusów to na dojazdy 18km po zakupy tez trzeba wydać. Poza tym nie ma tak dużo mieszkań na wynajem tu gdzie my mieszkamy. Może w innych regionach Polski jest inaczej ale u nas jest ciężko i musicie mi uwierzyć...powtarzamy ja choćby teraz w tej chwili bym stąd poszła ale nie ma dokąd a za pol roku mamy pewną stancje...
Alicjaasz racje to właśnie rodzice są aby pomagać swoim dzicia puki mogą a dopiero potem powinno być odwrotnie gdy rodzice juz nie są w satanie pomagać. Sam mam dwie córki i wiem ze jeżeli będę w stanie to będę im pomagał nawet gdy juz będą miały mężów i dzieci bo od tego są rodzice.. Życie trochę mnie doswiadczylo i nie chce aby moje córki miały jak ja. A tu nie mamy konfliktu pokoleń tylko rozmowę z twoja szwagierka ale w przyszłości...
Rodzice SA öd tego, zeby dzieci wychowac i pomoc wyfrunac z gniazda. Ja bym sie wstydzila ciagnac pieniadze czy inna pomoc öd moich rodzicow. SA starzy niech teraz odpoczna i porzadnie pozyja. Takie man zdanie i tak postepuje. Jestem bardzo wdzieczna rodzica, ze wychowali mnie w przekonaniu "mozesz liczyc, licz na siebie"
Szaraczek 186 jestem podobnego zdania gdy juz nadejdzie mój czas na dzieci to będę się starała je wychować jak trzeba i pomagać ile będę mogła. Nie twierdzę ze jestem ideałem,wzorem. Ale mam troszkę inne podejście do zycia.. Nie wynioslamm z domu chamstwa,klamstw i lajdarstwa dlatego tego nie toleruje i nie będę tolerować.bo każda kobieta powinna mieć honor i szacunek do innych..
34 2015-04-20 21:14:41 Ostatnio edytowany przez Alicja2167 (2015-04-20 21:16:05)
Właśnie rodzice powinni wychować i pomoc wyfrunac z gniazda a jedno z drugim się łączy.. Jeżeli rodzice nie naucza córki pracy,sprzątania,gotowani,to to dziecko jak szybko poleci tak szybko spadnie i przyleci spowrotem do gniazda bo tam nic robić nie trzeba... Niech inni pracują a nam i tak państwo/opieka da.. A w moim przypadku z takim opierzalym piskleciem przyszło się uzerac..
I osobiście uznał bym to za odpowiednią płete tego tematu oraz zakończenie wiec juz się wypowiadać nie będę ale tobie alicjo życzę powodzenia i przede wszystkim cierpliwości bo pewnie ci się przyda.
Z ta roszczeniowoscia to nie do konca tak, jak pisze Elfina. Ustalone zostalo, ze autorka mieszka w domu tesciow, ale tychze tesciow utrzymuje, sprzata, gotuje- wiec ma prawo do wlasnego zdania. Nie siedzi u nich ''za darmo''. Idzmy dalej ta droga- jak dalece autorka moze miec owo wlasne zdanie? Mysle, ze autorka ma pelne prawo powiedziec, ze jej taki uklad nie do konca pasuje (lecz wtedy musi jak najszybciej szukac stancji, innego miejsca zamieszkania). Jak zrozumialam, jest to mozliwe dopiero za okolo pol roku, wiec nalezy dolozyc wszelkich staran, by ten czas spedzic w miare spokojnie i bez poczucia krzywdy. Przede wszystkim, autorko, powiedz wyraznie, ze od dzis placisz i regulujesz rachunki razem z mezem, i tylko za siebie. Sprzatasz rowniez za siebie i swego malzonka (przykladowo). Ewentualnie zaproponuj jakis rodzaj ''czynszu'', ktory mozecie placic tesciom za mozliwosc mieszkania w ich domu, skoro i tak jakas suma Waszych pieniedzy, zreszta pewnie niemala, idzie na nich. Do jedzenia im dokladac nie musisz, to dorosli ludzie. Nastepna rzecz, to sprawa dziecka szwagierki- jezeli masz podstawy, by sadzic, ze jest ono zaniedbywane, mozesz to zglosic do opieki spolecznej lub szkoly, do ktorej dziecko uczeszcza. Pamietaj jednak, ze zapewne relacje z Twoja szwagierka ulegna pogorszeniu. Byc moze warto o dziecku porozmawiac najpierw z nia? Zajmowac sie dzieckiem nie musisz, jezeli nie chcesz. No chyba ze chcesz. Mozesz wtedy z nim pocwiczyc poprawna wymowe. Bedzie Ci sie to bardzo chwalic. Natomiast NIE POWINNO Cie interesowac, co Twoja szwagierka robi w swej alkowie. Ten tekst, ze za szybko sobie znalazla pocieszenie po prawie 6-letnim zwiazku, byl naprawde po prostu glupi. Bo czy jest jakas wyznaczona granica, gdzie ''juz wypada'' zaczac sie spotykac z kim innym? Czy moze najpierw trzeba obnosic sie z roczna zaloba, plakac w poduszke i przed swiatem zgrywac nieszczesliwa? Skoro szwagierka ma juz nowego partnera, to chyba za bardzo nie rozpacza po poprzednim zwiazku, nie uwazasz? Ma takie prawo. Inna sprawa to Twoje wtykanie nosa w to, co robi tesciowa, gdzie i z kim. Nie masz prawa jej mowic, kiedy moze wyjs z domu i w jakim celu. Jej interes, gdzie idzie o polnocy. Moze sobie latac za swoja corka, a Tobie, powtarzam, nic do tego. Troche za bardzo rozpedzilas sie w wyznaczaniu: kto, gdzie, z kim, co i jak... Pomimo Twego sporego wkladu w utrzymanie domu tesciow oraz samych tesciow, nie rozporzadzasz az takim prawem glosu, by moc mowic wszystkim, co maja robic i jak zyc. Ale nie powinnas tez przeplacac. Wiec rozwiazanie jest jedno: szybka wyprowadzka, bo rodzina meza i tak bedzie sobie zyla po swojemu (w koncu sa u siebie), a Ty bedziesz sobie tylko nerwy szarpac. Po co?
Alicjaasz racje to właśnie rodzice są aby pomagać swoim dzicia puki mogą a dopiero potem powinno być odwrotnie gdy rodzice juz nie są w satanie pomagać. Sam mam dwie córki i wiem ze jeżeli będę w stanie to będę im pomagał nawet gdy juz będą miały mężów i dzieci bo od tego są rodzice.. Życie trochę mnie doswiadczylo i nie chce aby moje córki miały jak ja. A tu nie mamy konfliktu pokoleń tylko rozmowę z twoja szwagierka ale w przyszłości...
dawno nie słyszałam takich bzdur!!!
Rodzice sa po to by wykształcić, wychować, by nauczyć jak żyć, by wspierać na starcie. By w porę powiedzieć- dalej to - idź drogą swą. Sa po to by wspierać i służyć radą ale nie utrzymywać całe życie...bo trudno jest... Jak nauczysz dziecko samodzielności to nie musisz całe życie trzymać go za rączkę. Od tego właśnie są rodzice.
też już jestem teściową- nie wyobrażam sobie by ktoś narzucał mi swój sposób bycia w moim domu, tak samo jak nie wyobrażam sobie bym ja to robiła w czyimś. dotyczy to również moich dorosłych i samodzielnych dzieci.To po prostu zasady wspólżycia- wyprowadzam się jeśli nie odpowiada mi atmosfera i tyle...
Co do postu autorki
Sytuacja, którą opisujesz jest trudna i wynika zapewne właśnie i z bezrobocia, i wyuczonej bezradności jej bohaterów. Podsumujmy: Twoi teściowie przygarnęli córkę gdy zawalił jej się świat ale nie wiedzą jak jej pomóc- teściowa lata po nocach i szuka córki bo się o nią martwi, są "lesbijkami"(wyjatkowo nietrafione porównanie)bo chce jej okazać wsparcie. chciałaby pomóc ale nie wie jak i nie umie zmienić życia w którym tkwią. Nie umie albo i nie chce- bo wszyscy boimy sie zmian i chętnie usprawiedliwiamy tę niemożność, zdrowiem, odkładaniem na mieszkanie, zależnościami ludzkimi. i tak to trwa. Twoja szwagierka usiłuje zatkać dziurę w swoim żuciu róznymi facetami bo nie umie być sama w jej mentalności nie mieć chłopa to nie istnieć. Najbiedniejsze w tym wszystkim jest dziecko które tkwi w tym maraźmie od lat- zapewne od kiedy się urodziło wokół ma tylko wyzwiska, minimum opieki i świadomość, że musi radzić sobie samo. Jest wycofane, lękliwe lub agresywne i zdradza objawy opóźnienia umysłowego. No i Wy- biedni i uciśnieni żywiciele rodziny, nie mogący studiować pomimo chęci i pracujący po 10 godzin pomimo młodego wieku. Uff
Co możesz zrobić autorko?
1. Narzekać, drzeć koty z teściową i szwagierką i wywierać nacisk na męża ![]()
2. Zacisnąć zęby i przeczekać te pół roku po którym ma nastąpić cud
3. zgłosić problem opiece społecznej, (moze nawet się uda i zabiorą matce i teściowej dziecko) i nareszcie w poczuciu spełnionego obowiązku odetchnąć ale to niestety pewnie doprowadzi do punktu 1.
4. wyprowadzić się natychmiast i układac sobie życie po swojemu co niewątpliwie doprowadzi do punktu 1
Możesz to wszystko zrobić autorko. Najpierw jednak moim zdaniem powinnaś zastanowić się gdzie w Tym wszystkim jesteś Ty. Co robisz w tym domu- dlaczego uwikłałaś się w życie z nimi wszystkimi? No i dlaczego na to wszystko godzi sie Twój mąż? Czego oczekujesz od Teściów? żeby docenili Twoje starania? żeby dali Ci święty spokój? Czujesz się obłożona odpowiedzialnością - czemu?Czujesz się zmuszona do zycia w układzie, którego nie akceptujesz - czemu?
Istnieje też opcja 5.
Jest najtrudniejsza.
Wymaga sił, empatii i pewności siebie, wielu rozmów i działań Bądź asertywna- nie utrzymuj domu- dokładaj do jego funkcjonowania swoją część. Bez żali i pretensji. Idź na studia. Albo nie. i niech to będzie tylko Twoja decyzja- żebys po latach nikogo nie obarczała wina za niespełnione marzenia.
Łatwo jest oceniać. Jeśli rząda się zmian od innych- trzeba najpierw zacząć je od siebie. Jak wyjdziesz z bagna- znajdziesz sposób by pomóc tonącym. Szarpiąc się w brei - utopisz się razem z nimi. Może jak znajdziesz tą pewność w sobie, znajdziesz sposób by porozmawiać ze szwagierką - ale nie o jej złym prowadzeniu się i błędach wychowawczych -a o problemach . Przedstawisz alternatywy.Zaoferujesz pomoc. Nie finansową, ale może znajdziesz szkołę dla dzieciaka albo darmową terapię?
głęboko wierzę ,że wszystko co zdarza się w naszym życiu jest składową naszych decyzji w drobnych, pozornie nieistotnych sprawach. Cudowne jednak jest to ,że zawsze decyzje można tak pozmieniać by nasze życie poszło w innym kierunku.
życzę powodzenia