netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

21 odpowiedzi4 935 wyświetleńzałożony przez dzieckodworca, 14.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez dzieckodworca (2015-04-14 22:50:59)

Temat: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Witajcie,
założyłam konto na tym portalu, aby sobie jakoś pomóc i może poszukać trochę zrozumienia. Moja historia jest bardzo zawiła, mam wrażenie, że w pewnym sensie jest swego rodzaju ironią i paradoksem. Obecnie jestem w takim momencie życia, że modlę się do Boga aby mnie stąd zabrał, bo nie ma sensu abym żyła. W krótkim okresie czasu doznałam wiele nieszczęść, wśród których nie było pokrycia w chwilach radosnych, nie było tej równowagi. Zacznę od tego, że we wrześniu skończyłam studia mgr, z wynikiem bardzo dobrym UW itd. I cóż mi po tym jak do tej pory nie mogę znaleźć pracy na umowę. Tułam się to tu to tam, każdy mi coś obiecuje (nawet kierownicy, szefowie), że jeśli znajdą się pieniądze to na pewno się odezwą. Piękne słowa, jak do tej pory to tylko słowa. Kolejna sprawa to sytuacja domowa - mam chorą mamę. Choruje na chorobę autoimmunologiczną, nieuleczalną, która dotknęła jej układ nerwowy. Jest na rencie, siedzi całe dnie w domu. Skarży się, że nie może chodzić, że boli. Choć jest w stanie umyć kilka okien  i poodkurzać piętro naszego domu. Tata również siedzi w domu, tu pracuje. Ewidentnie znaleźli sobie we mnie tanią siłę roboczą. Codziennie robię zakupy, dźwigam siaty. Nie słyszę dziękuję, a jedynie dziwne uwagi. Ostatnio wróciłam ze szkolenia, drobne rzeczy zakupiłam, a mama pyta czy nie kupiłam jej ulubionych ciastek. Byłam wściekła. Powiedziałam, zeby już nic nie mówiła. To ona jak zwykle ostatnio zaczyna w takich momentach płakać i mówić "jak Ty się zachowujesz, nic już nie będę mówić. Ja nie wiem kto tu potrzebuje leczenia, ale na pewno nie ja!". Najśmieszniejsze jest to, że ona w tym samym dniu miała lekarza i sama je mogła sobie kupić. W konsekwencji kupiła. Wszelkie moje próby buntu kończą się w/w sposób. Nie jestem wyrodną córką staram się jak mogę, ale ja też potrzebuję wsparcia, ale na rodziców nie mogę liczyć. Mama będzie się ze mną licytować, że to ona ma gorzej. Tata hmm typ człowieka, który raczej nie widzi problemu.
Czasem myślę, że może próba samobójcza byłaby takim zwróceniem uwagi na siebie, na to, że "hello, ja też tu jestem i mam uczucia". Wiem o tym temacie sporo, bo pisałam na ten temat prace dyplomowe - ot taki paradoks.

Kolejna sprawa to płeć przeciwna. W tym względzie moje życie to chyba porażka. W lutym tego roku zmarł mój kolega, przyjaciel, z którym mogłabym być najszczęśliwszą osobą na świecie, gdybym nie związała się z młodszym ode mnie "szczylem". Wiem, że nie ma co wracać do przeszłości, ale w tym wypadku to jest silniejsze ode mnie. Bo jak wytłumaczyć to, że po śmierci tegoż przyjaciela, wszystko się posypało: mój 3-letni związek, brak dogadania z rodzicami. W dodatku straciłam motywację w sens szukania pracy, bo przypomina mi się on, który wyjechał za granicę (namawiał mnie abym do niego dołączyła) harował tam i co jeśli w wieku 28 lat stracił życie. Wokół mnie giną sami młodzi ludzie, a ja nie chcę mieć życia jak moi rodzice. Wyłączeni z jakiegokolwiek życia społecznego. Zapomniałam dodać, że on mieszkał o 60 km ode mnie, co było niejako (choć mało znaczącym) powodem tego, że nie pomyśleliśmy o związku, tzn ja, on był zakochany. Teraz widzę go regularnie co którąś noc, kiedy jadę w stronę jego miejscowości, lub widzę samochód z rejestracją tamtejszą mam w oczach łzy. Nie umiem sobie poradzić z tą żałobą. Dlatego co noc wołam do Boga, aby mnie stąd zabrał, bo brakuje mi sił aby walczyć, kiedy wokół albo każdy narzeka i zrzędzi jak w tym kraju jest, albo umierają najbliższe mi osoby, które wnosiły coś do mojego życia.
W dodatku dochodzi kwestia osób z mojego rocznika każdy ma swoje ładnie poukładane życie, związki, zaręczyny, śluby, a ja tkwię w jakiejś nicości, bez żadnej perspektywy aby to zmienić. Jedyny facet jaki był mi pisany odszedł. Obecne kontakty z chłopakami nie mają racji bytu...

P.S. Tak mam stwierdzoną depresję, leczę się.  Z psychologiem mogę sobie pogadać na tematy związane z psychologią, bo nie umie mi pomóc. Zresztą nie on jeden.

Wybaczcie jeśli ten tekst jest mało zrozumiały, ale piszę go w wielkim skrócie. Taki zalążek informacji.

2

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Dzieckodworca, rozumiem, że jest Ci ciężko, jesteś obciążona zarówno swoimi problemami jak i rodziców, którzy w dodatku nie okazują Ci wdzięczności za to, że im pomagasz. W tej chwili najpilniejszą sprawą jest szukanie pracy, to na tym powinnaś się skupić, wydeptywać wszystkie możliwe ścieżki. W końcu jesteś dobrze wykształcona, więc prędzej czy później ktoś to doceni. Mając pracę będzie Ci na pewno lżej, poczujesz się potrzebna, niezależna i mniej będziesz przebywać w toksycznym domu. Możliwe, że wtedy rodzice Cię docenią. Piszesz, że modlisz się do Boga, lepiej proś Go o zdrowie dla siebie i dla mamy, o dobrą pracę, dobrego męża, może takich próśb Bóg chętniej wysłucha. A tak żeby Cię lepiej zrozumieć, dlaczego wybrałaś nick "dzieckodworca"?

3

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Dziękuję za Twą odp takiwiatr. Ksywka "dzieckodworca" wzięła się z czasów studiów, na przedostatnim roku. Kiedy to postanowiłam nie wynajmować żadnego pokoju  w Warszawie tylko z racji niewielkiej ilości zajęć na uczelni spróbować dojeżdżać z mojej rodzinnej miejscowości, oddalonej o ponad 80km właśnie do stolicy. Z uwagi na to, że często biegałam z dworca na uczelnię i z powrotem, moje koleżanki okrzyknęły mnie dzieckiem dworca. I tak jakoś zostało.
Co do tych próśb do Boga, powiem Ci, że życie stało się dla mnie na tyle obojętne, że nie zależy mi na tym, aby mieć zdrowie. Serio. Na jednej z wizyt u psychologa, kiedy ta zaczęła mi wymieniać zalety życia i fakt, że np. ona w wieku ok. 50 lat zrobiła prawko, cieszy się z jazdy, do tego jakiś czas temu była w Indiach i och i ach, w pewnym momencie po tych zachwytach, zapytała mnie czy docierają do mnie jej słowa. A ja wprost odrzekłam, że "nie bardzo". Wtedy zauważyła, że tym mnie nie przekona. Choć przekonałaby mnie jeszcze pod koniec zeszłego roku, bo kocham podróżować a Indie to było moje marzenie. Było, bo wewnętrznie jest mi teraz obojętne czy tam pojadę.
Nie chcę się nad sobą użalać, ani oczekiwać na litość. Chciałabym móc po prostu odbić się od dna. Ale uwierzcie mi próbowałam chyba wszystkiego. Zostaje mi jeszcze poddanie się terapii w Instytucie Psychiatrii w Warszawie, tylko nie wiem jak to wygląda od środka i czy to przyniesie jakiś rezultat. Wiem tylko, że trochę to trwa.

4 Ostatnio edytowany przez dieg0 (2015-04-15 18:17:10)

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Bog ci nie pomoze,bo on nie istnieje.To ty tworzysz rzeczywistosc a nie ona ciebie.
Trzeba po prostu wierzyc w siebie :-)

5

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Dieg0 tylko jak to zrobić? Jak ponownie uwierzyć, że życie jest piękne? W tym jest cały sęk.

6

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

a co powiesz udziale w stażu zagranicznym z programu UE?
Podaję linki
www.frse.org.pl | www.eurodesk.pl

7

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Wydaje mi sie ze nie jestes osoba, która czesto prosi o pomoc?

8 Ostatnio edytowany przez dieg0 (2015-04-16 16:07:04)

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Zycie nigdy w calosci nie bedzie takie jakie bysmy chcieli.Najlepiej zacznij robic to co lubisz robic.
Albo tez postaw sobie jakis cel w zyciu i go realizuj ;-)

9

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Iwona 40 - dzięki, pomyślę nad tym.

czlowiek_znikad - fakt nie jestem osobą, która często prosi o pomoc. To raczej inni proszą mnie o radę, wsparcie, otuchę, doradztwo. Ale to ma coś do tego?

dieg0 - owszem masz rację, postawienie sobie celu i skrzętne realizowanie go może zdziałać cuda. Tylko jest problem - nie widzę sensu w stawianiu sobie wyzwania. Nie mam dla kogo, a w sobie nie widzę już potencjału. Poprostu straciłam wiarę w siebie. Chciałam kiedyś nauczyć się gry na skrzypcach, ale widzę teraz w tym sensu tymbardziej że czuję, ze jestem na to za stara hmm

10

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć
dzieckodworca napisał/a:

czlowiek_znikad - fakt nie jestem osobą, która często prosi o pomoc. To raczej inni proszą mnie o radę, wsparcie, otuchę, doradztwo. Ale to ma coś do tego?

Pomalutku, mam pewna mysl, ale najpierw ankieta.

Czy czesto czujesz sie odpowiedzialna za innych, miewasz wyrzuty sumienia z powodu tego, ze komus nie poswiecilas czasu, bywasz apodyktyczna?

11 Ostatnio edytowany przez dieg0 (2015-04-17 21:25:01)

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Jak to nie masz dla kogo?Masz rodzicow.A jesli nie no to dla siebie.Pokonywanie przeciwnosci losu podnosci na duchu :-)

12

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Tak czuję się odpowiedzialna za innych i często mam wyrzuty że nie pomogłam komuś tak jakbym chciała, nie miałam dla nich czasu.
Apodyktyczna nie jestem

13

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Hmmm.....powiedzenie,że inni przeszli więcej,mają gorzej nic tutaj nie pomoże. Ja czekałam na swoją miłość 38 lat. Nie jest powiedziane,że Ty będziesz tyle czekała. Ale Twoja druga połowa gdzieś jest. Moze spróbuj wyjechać z kraju. Musisz się zająć czymś konkretnym. Na pewno spotkasz ludzi,którzy będą Ci wdzięczni za drobiazg,choćby sam uśmiech. Nie możesz się zamykać w sobie,w otoczeniu najbliższych. Z drugiej strony widzę jak się "dusisz" w domu z rodzicami. Jesteś jakby...więźniem. Ja kiedyś też szukałam pomocy dla siebie u psychologa i psychiatry,ale nic to nie dało. Oni byli głupsi ode mnie. Sama sie wyleczyłam z depresji. Uwierzyłam,zyję tym co mam,cieszę się każdym drobiazgiem,czego i Tobie życze smile

14

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć
dzieckodworca napisał/a:

Tak czuję się odpowiedzialna za innych i często mam wyrzuty że nie pomogłam komuś tak jakbym chciała, nie miałam dla nich czasu.
Apodyktyczna nie jestem

Hmmm... Czy zdarza Ci sie patrzec na ludzi przez pryzmat problemów, które maja? Czy wtedy zdarza sie, ze czujesz ze znasz ich rozwiazanie?

I ostatnie dwa:

Czy zdarzylo sie, ze poswiecilas jakies swoje potrzeby dla kogos? Jesli tak, to czy zdarzylo sie, ze mimo tego wciaz mialas wyrzuty sumienia?

Czy dobrze radzisz sobie po angielsku?

15

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Zozi45  - Mogę spytać w jaki sposób sama poradziłaś sobie z depresją? Co było głównym bodźcem że zmieniłaś tok myślenia i poradziłaś sobie ze smutkiem, żalem i bezradnością? Oczywiście o ile możesz o tym opowiedzieć na forum.

czlowiek_znikad - Staram się nie patrzeć na ludzi przez pryzmat ich problemów. Nie chcę podchodzić do nich stereotypowo, choć kiedyś tak miałam. Może to ze wzgl na to, że skończyłam takie studia a nie inne. Można by to nazwać wtedy zboczeniem zawodowym.

Owszem musiałam zrezygnować z czegoś ze wzgl na chorą mamę. Nie czuję wyrzutów sumienia.

A pytanie o angielski ma jakiś sens w tym wypadku? Mój angielski można zaliczyć na taki poziom B1/B2 przynajmniej taki mam zapis na suplemencie.

Słucham czlowieku_znikad jaki jest wynik tego testu.

16

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Być może się teraz wam wszystkim baraże ale musisz sobie zdać sprawę ze musisz sobie poradzić sama a nie jak dziecko rozmawiać z wymyślonym przyjacielem. To właśnie przez wiarę ze ktoś nam pomoże i załatwi za nas trudne sprawy ludzie nie potrafią się odnaleźć w trudnych sytuacjach..

17

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Szaraczek o jakim Ty wymyślonym przyjacielu mówisz?

18

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć
dzieckodworca napisał/a:

Słucham czlowieku_znikad jaki jest wynik tego testu.

Wyniku brak.

W Twoich pierwszych wypowiedziach pobrzmiewalo mi cos bardzo znajomego, z czym sam bym sie zidentyfikowal. Ale pozostale objawy juz nie do konca mi sie zgadzaja. Próbowalem drazyc temat w strone wspoluzaleznienia (moim zdaniem wielki nieobecny na liscie zaburzen osobowosci). Absolutnie nie byla to próba stawiania diagnozy (to prawie niemozliwe na forum), ale próba wskazania kierunku poszukiwan.

Instytut Psychiatrii wydaje mi sie póki co najlepszym pomyslem.

19

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Czlowieku_znikad a możesz mi coś o tym przybliżyć, co masz na myśli pod hasłem "współuzależnienia"? O co chodzi? I czy możesz mi napisać jak Ty sobie radzisz z ewentualnym tego typu problemem? Jeśli nie chcesz tego na forum, proszę Cię o kontakt prywatny.
Zalecasz mi pobyt w Instytucie, a czy jesteś mi w stanie coś powiedzieć o tamtejszej terapii, wiesz może jak to wygląda od środka? Czy przynosi rezultaty?

20 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2015-04-21 18:00:45)

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Najbardziej rzetelny opis problemu znalazlem tu:

Codependency and Codependent Relationships (bpdfamily.com)

Przydatny okazal sie dla mnie tez ten test:

How to Tell if You Are Codependent (wikihow.com)

I jeszcze jeden dobry link:

Symptoms of Codependency (psychcentral.com)

Podobno duzo z tym tematem ma wspólnego pierwsza ksiazka Alice Miller 'Dramat udanego dziecka', która dopiero sobie zamówilem.

Co do Instytutu Psychiatrii, nie znam, ale moja wypowiedz opiera sie na rachunku prawdopodobienstwa. Mysle ze tam najszybciej znajdziesz ludzi, którzy szybko zorientuja sie w która strone drazyc. W moim miescie byla kiedys Klinika Zaburzen Osobowosci AM, skad mam polecone nazwisko terapeuty. W Warszawie masz na pewno duzo wiecej mozliwosci.

Autodiagnoza chadza troche podstepnymi drogami, jednak jest mozliwa. Oczy otwieraja sie powoli, ale szczeka w któryms momencie opada do podlogi. Po wszystich odkryciach na swój temat, których dokonalem, nie jestem na razie gotowy zeby dzielic sie tym publicznie, tak mi wstyd. Mimo ze to w koncu nie moja wina...

21

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć
czlowiek_znikad napisał/a:

Autodiagnoza chadza troche podstepnymi drogami, jednak jest mozliwa. Oczy otwieraja sie powoli, ale szczeka w któryms momencie opada do podlogi. Po wszystich odkryciach na swój temat, których dokonalem, nie jestem na razie gotowy zeby dzielic sie tym publicznie, tak mi wstyd. Mimo ze to w koncu nie moja wina...

Wiesz co autodiagnoza bez specjalistycznych narzędzi i profesjonalistów może okazać się błędna. Wiem coś o tym. Sama próbowałam na wszelakie sposoby dać sobie radę sama z problemem, nazwać go i rozwiązać. Ale to doprowadziło do zwiększonej labilności w emocjach, z którą niekiedy może być spory problem. Nie wiem jakie masz wykształcenie, ja oscyluje w kierunkach pokrewnych do psychologii siedzę w tym, ale i tak podpieram się wiedzą specjalistów. Choćby w tym, że chcę potwierdzić czy to co się dzieje, ma faktycznie prawo się dziać w przypadku określonych sytuacji.

Czlowieku_znikad nie namawiam Cię do publicznych zwierzeń, gdybyś jednak zechciał możemy o tym porozmawiać. O wstydzie zapomnij, mnie także wiele kosztuje opisywanie swoich przeżyć na forum. Ale przemogłam się w imię tego, że trochę mi to pomogło.

Dziękuję za każde wsparcie.

22

Odp: Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Witaj,odpowiadam teraz (ale córka kończyła 18 lat i mnie nie było). Pytałaś jak sobie poradziłam z moją depresją. Każdemu cos innego pomaga. Ja kocham taniec. Zwykłe takie dyskoteki. Lubię poruszać się przy wesołej muzie. To mnie odpręża,relaksuje. Poza tym czytam ksiązki,(ale nie romanse ani jakies przygnębiające). Kupiłam sobie kilka rzeczy,które mi się podobały,chodziłam na spacery. Zaczęlam wierzyć w siebie i cieszyć się,że mam zdrowie póki co. Lubie też coś ugotować. Ale nie szukałam na siłę miłości. Przypadek sprawił,że ją spotkałam. smile Nie poddawaj się,nie wolno Ci. Uwierz w siebie,bo jesteś WARTOŚCIOWĄ I MĄDRĄ KOBIETĄ. Spójrz w lustro i powtarzaj to sobie głośno codziennie. Otwórz się na ludzi,spróbuj chociaż. smile Powodzenia Ci życzę.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kiedy brakuje motywacji, by... żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026