Mam problem i to ogromnie wielki,nie wiem jak mam rozmawiać z moim synkiem,jak daleko mogę się posunąć i jak bardzo szczerze mogę być wobec syna???
Więc tak,zacznę od tego że mój syn skończy we wrześniu 10 lat,jest bardzo mądrym,wrażliwym i dociekliwym dzieckiem,troche nadpobudliwym.Problem polega na tym że od kilku miesięcy żyjemy w różnych miejscach,ja jestem w Islandii,zarabiam na mieszkanie,z mężem rozeszliśmy się,ale dla synka jest to za bardzo niewidoczne,ponieważ zaraz wyjechałam choć rozmawiałam z nim o tym i dużo płakał i nie chciał słuchać tego-boli mnie to że musiał to przechodzić.Jestem tutaj na Islandii bo nie mam w Polsce swojego kąta gdzie mogłabym razem z synkiem zamieszkać a ciężko jest żyć na wynajętym pokoju razem i w dodatku grosze sie zarabia.Rozmawiałam z synkiem po co wyjeżdżam,tłumaczyłam ale rozmawiając ostatnio z nim przez telefon pojawiają się pytania typu=mamusiu ale dlaczego właściwe ty wyjechałaś?musiałaś to zrobić?ty chyba już nie wrócisz?chciałbym cie teraz dotknąć albo że śnię się mu że wracam,wiem że bardzo tęskni za mną,jestem jego matką a rozmowy telefoniczne ,msy i wysyłanie listów to tylko namiastka naszej emocjonalnej więzi dodam jeszcze że mąż nie dba o nasz kontakt jest zły na mnie i ma powód,nie odzywa sie do mnie,nie pyta w ogóle NIC!
Cierpię,cierpię okropnie że nie mogę przytulić syna,patrzeć na jego twarzyczkę,czuć jego zapach,całego jego!!!!!
Czuję niepokój jak mam dzwonić do niego,bo nie wiem co powie o co zapyta i jak ja mam z nim rozmawiać,to bez sensu dla mnie wciąż go zapewniać o moich uczuciach że go bardzo kocham,że jest najważniejszy w moim życiu,że jest moim skarbem bo boję się że usłyszę że skoro tak twierdzisz to dlaczego tam wciąż jesteś?Teraz naszła mnie taka myśl że to ja czuję to co napisałam,jak tak czujesz to po co wciąż tu siedzisz?
Jestem w trudnej sytuacji,bo raczej nie odłożę na mieszkanie,nie wiem ile tu będę i to właśnie mnie męczy,czy mam o tym rozmawiać z synem?jak wyjeżdżałam to z przekonaniem mówiłam=jadę zarobić dla nas na mieszkanko abyśmy mogli w nim razem zamieszkać,osobiście myślę że nie powinnam o tym rozmawiać z dzieckiem,to w jaki sposób mam mu przekazać że plan chyba nie wypali?
Nie chcę odbierać dziecku nadziei!!!!!!KOCHAM GO BARDZO MOCNO I JEST MOIM SKARBEM.Chciałabym mu dać dom!
Syn obecnie mieszka z mężem u swojej mamy.Moje relacje z teściową były...żyłyśmy w ciągłym konflikcie(mieszkałam z teściami prawie 9 lat w dwupokojowym mieszkaniu).
Mam jeszcze jeden problem,w maju jadę do polski i niestety nie będę mogła zatrzymać się u teściów,będę musiał wynająć akademik,co mnie bardzo boli,bo chciałabym codziennie rano budzić się i patrzeć na syna,przytulić go,zrobić śniadanie,pójść z nim do szkoły a po powrocie zrobić mu obiad taki jak lubi!Syn na pewno będzie się pytał dlaczego nie mieszkam z nimi,ja nie chcę mówić zle o teściach i nie wiem jak mam to rozwiązać aby było dobrze dla wszystkich???
Proszę pomóżcie!!!