No właśnie, wbrew swojej woli stałam się takim singlem.Jeszcze parę miesięcy temu wyłam w poduszkę, że nie chcę i nie potrafię żyć sama bez tej drugiej połówki, która mnie opuściła. A teraz jest zupełnie inaczej. Uczę się doceniać fakt, że mogę robić co mi się wydaje słuszne i dobre dla mnie samej, nie muszę się oglądać na czyjąś akceptację, nie muszę znosić fochów tej drugiej osoby, jestem swobodna . Swój wolny czas mogę spędzać tak jak mam na to ochotę. Jestem po prostu niezależna. A jak wam się żyje po rozstaniu, czy doceniacie swoją wolność, czy jednak nie jesteście w stanie wyobrazić sobie dalszego życia w pojedynkę?
Podobne tematy
2 2015-03-31 08:43:14 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2015-03-31 08:44:10)
mam więcej zajęć, bo wszystko trzeba spiąć samemu...ale też jestem bardziej zorganizowana, bardziej otwarta na ludzi, więcej rozmawiam, wróciła pewność siebie i zagubione gdzieś poczucie humoru ![]()
Mam też poczucie braku, pustki...czuję, że nie jest to do końca to, czego bym w życiu chciała...chociaż nie jest źle ![]()
No cóż, to poczucie braku, pustki u mnie też się chwilowo odzywa
Nie jest to wcale takie dziwne, jeśli żyło się z kimś ileś tam lat. Ale ból jaki zadała nam ta niby najbliższa osoba, skutecznie odstręcza mnie od prób zapełnienia tej pustki kimś nowym. W ogóle nie widzę wokół siebie szczęśliwych par, w rodzinie, wśród znajomych, smutne to. Ja wolę być już sama.Do niedawna spotykając ludzi samotnych, takich, którzy byli wcześniej w związkach, nie mogłam się nadziwić, że nie chcą szukać nowego partnera, czy partnerki. Teraz już mnie to nie dziwi.
O skąd ja to znam... ja w sumie już 3 lata sam jestem...i wicie co im dłużej się singluję tym mniejszą mam chęć na związek... czasami nawet mi sie nie chce do dziewczyn zagadywać...
Paradoks.. Podobno dobrze pobyć samemu, odzyskać równowagę, radość z życia..tyle,że im dłużej, tym mniej się chce w ogóle z kimś związać..
Dokładnie jak mówisz człowiek się odzwyczaja od taki związko-podobnych zwyczajów, bo są nie potrzebne... i jak już czasem znajdziesz to nieporadnie Ci to wychodzi...
Ja jestem sama od 3miesięcy i na razie bardzo mi się podoba. Często wychodzę, dobrze się bawię, co rusz to poznaję nowe, ciekawe osoby, dzięki temu nie odczuwam aż takiej pustki. Nie muszę nikomu prać, prasować, gotować, o rany dopiero teraz widzę ile czasu na to poświęcałam.
Witaj,ja mam podobne zdanie do Twojego,aczkolwiek zmieniam je z upływem czasu....Czas leci,mnie latek nie ubywa,a czasem zdrowie zaszwankuje...I co wtedy? Nie mam już rodziców od dawna,ale myśl uporczywa pojawia się co raz częściej w mojej głowie...Co będzie,gdy się rozsypię zdrowotnie? I tu pies pogrzebany....Dobrze mieć kogoś kto poda ciepła herbatkę do łóżeczka,ugotuje rosołek,porozmawia. Jestem samotnikiem. (podobno Wodniki takie są),ale...czasem ta samotność jest bardzo dokuczliwa. Książki nie wystarczają,znajomi też mają więcej swoich zajęć. Dopóki jest zdrowie,jest dobrze,ale mimo wszystko nie chciałabym być sama do końca.
Myślę,ze samemu jest dobrze,ale z kimś jest jeszcze lepiej.Oczywiście nie z łapanki na zasadzie:byle kto ,aby był.
Witaj,ja mam podobne zdanie do Twojego,aczkolwiek zmieniam je z upływem czasu....Czas leci,mnie latek nie ubywa,a czasem zdrowie zaszwankuje...I co wtedy? Nie mam już rodziców od dawna,ale myśl uporczywa pojawia się co raz częściej w mojej głowie...Co będzie,gdy się rozsypię zdrowotnie? I tu pies pogrzebany....Dobrze mieć kogoś kto poda ciepła herbatkę do łóżeczka,ugotuje rosołek,porozmawia. Jestem samotnikiem. (podobno Wodniki takie są),ale...czasem ta samotność jest bardzo dokuczliwa. Książki nie wystarczają,znajomi też mają więcej swoich zajęć. Dopóki jest zdrowie,jest dobrze,ale mimo wszystko nie chciałabym być sama do końca.
No racja, ale może być różnie, np tak, że to pan będzie oczekiwał herbatki nieważne czy pani będzie zdrowa czy nie .
rossanka, ja już zwątpiłam, czy z kimś jest lepiej.Jakoś nauczyłam się sama sobie radzić, a zresztą wokół są przyjaciele, rodzina,sąsiadki, koleżanki.Nie jest tak źle.
Ja juz nawet nie wiem kiedy dziewczyna sie mna interesuje, dziś dostał ochrzan że spławiłem w sposób bezczelnie obojętny zarywajaca do mnie dziewczynę... ale jak tak bardzo jest przez płeć przeciwną zlewany że już nie mam wyczucia co do tego...
Ja umiem zyc w zwiazku tylko wtedy kiedy zyje jakbym byla sama.
Czasem mam ochote byc singlem, czasem udaje singla przed sama soba ![]()
13 2015-04-19 09:32:03 Ostatnio edytowany przez rossanka (2015-04-19 09:38:44)
Ja umiem zyc w zwiazku tylko wtedy kiedy zyje jakbym byla sama.
Czasem mam ochote byc singlem, czasem udaje singla przed sama soba
Bo perspektywa zmienia się z punktu widzenia.
Mi się zdarza awac,ze jestem z kimś,ze np ktoś na mnie w domu czeka ![]()
A w związku - przecież potrzeba też chwili bycia osobno,wyjść osobno z przyjaciółmi,iść samemu na zakupy,albo się zostaje samej w domu kiedy czasem partner gdzieś wychodzi.Mimo tego wciąż się jest razem i to zmienia perspektywę.
Każda ta sytuacja (bycie samotnym czy w związku)ma plusy i minusy.
Myślę sobie,że jeśli ktoś był w nieudanym,nieszczęśliwym związku to bardziej będzie chwalił sobie bycie w pojedynkę,bo w sumie nie ma zbyt dobrych wspomnień z okresu związkowego.
Jeśli np ktoś był w związku szczęśliwy ale się skończyło(partner umarł,zginął),,bardziej będzie tęsknił za związkiem.(pomijał tu żałobę ,brak gotowości,bo nie o tym ten temat).
...
Co do pytania autorki,to teraz jestem sama,tylko nie wydaje mi się abym do końca życia była sama.Pewnie kiedyś spotkam właściwą osobę,kto wie może się nawet po bierzemy,.Nie wiem kiedy i to mnie z deczka denerwuje,tak bywa.
Przechodziłam juz po rozstaniu:załamanie,zwątpienie,niedowierzanie w to co się stało,gorączkowe poszukiwania,potem stwierdzenie,ze to jednak nie to,potem okres spokoju,przyjemności,potem znowu poszukiwania itd.Słowem bywało ciężko.I dość burzliwie.
Ja juz nawet nie wiem kiedy dziewczyna sie mna interesuje, dziś dostał ochrzan że spławiłem w sposób bezczelnie obojętny zarywajaca do mnie dziewczynę... ale jak tak bardzo jest przez płeć przeciwną zlewany że już nie mam wyczucia co do tego...
Ojej, taki młody jesteś, nie rezygnuj.Jeśli dziewczyna jest fajna i podoba ci się, to po prostu wytłumacz jej o co chodzi.
Dziewczyny, ja to już stara jestem, to mi łatwiej zrezygnować z przyjemności bycia z kimś.Zresztą mój ex dał mi tak "popalić", że z niechęcią wspominam to bycie razem.Teraz nie mam już ani odwagi, ani chęci na przyzwyczajanie się do kogoś.Zresztą kto by się tam starej baby czepił, nawet 70 latki startują do 30 - tek :)Ale wy nie rezygnujcie, jest ryzyko - jest zabawa
.Ktoś tam mądrze powiedział, że pod koniec życia nie będziemy żałować tego cośmy zrobili, tylko tego czego nie zrobiliśmy ![]()
Tylko że dziewczęta tak mi zaszły za skórę że obojętność to najlepszy sposób na życie mam święty spokój i nie żyje fałszywa nadzieją...
Wiecie co ?
Ja praktycznie nigdy w swoim życiu nie byłam w jakimś poważnym, stabilnym związku. No! ok przez 4 lata byłam z kimś.. ale to była bardzo luźna relacja. Tak sie zastanawiam, co jak są osoby które nie są stworzone do takich relacji ?
Aktualnie od 3 lat jestem sama. Bywają sytuacje kiedy mi to doskwiera, ale są chwile kiedy to doceniam. Podobnie jak Stefan, obojętnieję.
Też się wiele razy nad tym zastanawiałam co z osobami, które nie są stworzone do takich relacji i w dodatku często sobie wmawiałam, że ja chyba właśnie będę wiecznie skazana na samotność. Nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało i miałam obojętny stosunek aż do momentu jak zostawiła mnie ''miłość mojego życia'' (tak to ładnie nazywam
).
Teraz czuję się bardzo źle, że nie mogę opowiedzieć mu jaka szaloną przygodę przeżyłam albo pożalić się mu jaki to miałam ciężki dzień w pracy i ta moja samotność bardziej mnie denerwuje i dołuje niż cieszy, jednak wierzę w to, że to tylko kwestia czasu i pewnego dnia zacznę znowu cieszyć się wolnością i docenię tę swobodę. ![]()
bycie singlem może być fajne. Ma się dużo czasu dla siebie i dla przyjaciół, można rozwijać zainteresowania, dokształacać si eitp. Trzeba czerpać z tego okresu jak najwięcej się da! ![]()
Hej,mam nadzieję,że u Ciebie jest lepiej już
Pozdrawiam ![]()