Witam pisze do was bo mam nadzieje ze ktoś udzieli mi rady co dalej zrobić ....
spotykam się z pewnym chłopakiem jakieś 6 tygodni często się widujemy poznajemy się wychodzimy razem na imprezy a nawet się kochamy , jest mi z nim dobrze mam wrażenie ze z każdym dniem coraz bardziej się w nim zakochuje ale tutaj zaczynają się schody on nie chce mieć dziewczyny !!! mówi ze związek zabrał by mu wolność a przecież on ma inne koleżanki kolegów z którymi tez chce wychodzić na piwo itp .. nie wiem jak mu powiedzieć ze go kocham bo boje się ze może odejść a chciałabym tworzyć z nim normalnym związek pomóżcie mi jakoś jak mam go przekonać ze mieć dziewczynę to nic złego ![]()
Podobne tematy
Myślisz że jest na coś takiego patent? Spróbuj przekonać się do innego chłopaka, wmówić sobie miłość czy pożądanie do innego. Napisz sobie na każdej kartce zeszytu 100 kartkowego coś w rodzaju: jestem koleżanką do bzykania i workiem na sperme. Jeśli po tym nie zaczniesz sie szanować to nie ma dla ciebie ratunku.
A może warto byłoby poczekac na rozwój wydarzen i wstrzymac sie an razie z wyznawaniem czegokolwiek? Ja bylam w takiej samej sytuacji. Facet o mnie zabiegał rok czasu, spotykalismy sie, sypilismy ze soba, o od poczatku mowil ze nie chce dziewczyny zwiazku itp po 5 miesiacach czasami wymskło mu się ze jestem jego dziewczyna chcoiaz jak pytalam czy jestesmy para zaprzeczal a nie dawno sam wyznal ze od dawna traktuje nas jak pare tylko nie chcial przyznac. Tez go kocham ale nie wyznalam mu tego i na razie sie wstrzymuje
Daj sobie spokój. Nawet jeśli zostaniecie na siłę związkiem to i tak szybko zacznie mu brakować wolności i szybko się skończy.
"spotykam się z pewnym chłopakiem jakieś 6 tygodni często się widujemy poznajemy się wychodzimy razem na imprezy a nawet się kochamy"
"...a nawet się kochamy"??? Przeczytaj to co napisałaś i pomyśl.
Miłość po 6 tygodniach, hmm. Na prawdę sądziłaś, że idąc z nim do łóżka już go masz?
Krótka znajomość, parę wspólnych imprez, kilka piwek i dziewczyna która nie odmawia i czegóż mu więcej do szczęścia potrzeba, przecież nic Ci nie obiecywał.
Albo jesteś naiwna, albo kompletnie się nie szanujesz. Gdybyś go lepiej poznała, spędziła z nim więcej czasu, poznała jego oczekiwania i stosunek do siebie, to może teraz nie byłabyś tak zawiedziona.
Nie zmusisz go do niczego, ale przynajmniej nie czujesz się wykorzystana. Na przyszłość, nie myl chuci z miłością.
Przeciez wyraznie powiedzial" nie chce zwiazku"
Skoro zgadzil sie na seks, to oznacza, ze bez zobowiazan.
Ty tez sie zgodzilas- masz uklad bez zobowiazan...
Nikt tu nikogo nie oklamal, nie zgwalcil, nie wykorzystal...