Witam, jakiś czas temu poznałem dziewczynę.
Super mi się z nią pisało, później okazało że nawet fajnie się dogadujemy itd. Ogólnie jest to bardzo ładna dziewczyna, wiele facetów do niej "startuje" i przez cały czas czułem że po spotkaniu ze mną spotykała się z innymi. Nie ukrywała tego że ma kolegów i się z nimi widuje.
Pierwsze nasze spotkania inicjowałem ja, bo jak pisaliśmy ze sobą to praktycznie non stop, gadaliśmy przez telefon często. Spotkania były ok, chciałem ją gdzieś zabrać, ale ona chciała siedzieć tylko ze mną w aucie i gadać. Po naszych spotkaniach kontakt się urywał. Nawet jak już ją odwoziłem do domu autem to jak coś gadałem to odpowiadała jednym słowem i później buziaczek i leciała do domu. Mieszkam od niej 40 km i zawsze przyjeżdżałem autem, nigdy nie napisała mi sms w stylu czy dojechałem już, zazwyczaj ja musiałem pierwszy pisać. Jak już nie odzywałem się 2-3 dni to pisała mi sms w stylu "Czy dobrze się nią bawiłem, bo ona myślała że między nami coś jest, ale skoro tak już postąpiłem to mój wybór". Myślę sobie - skądś to znam. "Zaśmierdziało" mi manipulacją (wnioski wyciągnięte z poprzedniego związku), ale myślę sobie że może serio jej się spodobałem. Kolejna akcja była jak kiedyś coś tam pisaliśmy i nagle ona mi napisała " Spodobałeś się mojej koleżance, jak do Ciebie napisze to po ptakach". Zapytałem co ma na myśli pisząc że "po ptakach", a ona że będę wolał "kręcić" z tą jej koleżanką niż z nią. Zaprzeczyłem i powiedziałem że chcę z nią się spotykać i nie chcę szukać innej.
Później spotykaliśmy się z jej inicjatywy. Jej się nudziło, pisała do mnie, a ja leciałem jak na skrzydłach. I ten sam schemat pod koniec spotkania czuję jak mnie delikatnie olewa i znów kontakt się urywa. Postanowiłem jej się postawić i odmówiłem dwa razy spotkania, akurat miałem ważny sprawdzian i musiałem się uczyć. Po tym jak jej odmówiłem to ja napisałem pierwszy do niej kilka razy, ale odpisywała mi tak jakby na "odwal się". Postanowiłem się nie odzywać. I tak minęło 1,5 miesiąca, a ona do mnie napisała czy nie byłem dziś u niej w mieście bo mnie widziała. Zaprzeczyłem - bo nie było mnie tam. No to coś tam się zaczęła śmiać że pewnie sobowtór albo coś
Później napisała że kiedyś jej coś obiecałem - miałem ją przewieźć motocyklem. Powiedziałem że pamiętam i słowa dotrzymam bo taki już jestem.
Staram się zrozumieć jej zachowanie, pomoże mi ktoś ?
Czy ja robię coś źle ? Czy ona mnie ma tylko po to abym ją przewiózł autem i tyle ?
Dziwna sprawa i nie wiem co mam teraz robić...