Witam. Mam 21 lat. Nie jestem w stanie mówić
ludziom o swoim problemie, dlatego piszę tutaj. Mój problem polega na
tym, że mam przyjaciółkę- B. W 2012 roku zaprzyjaźniłyśmy się
, a także razem zamieszkałyśmy kiedy poszłyśmy na studia. Nasza
relacja na pierwszym roku polegała na tym, że często całowałyśmy
się, wydaje mi się nawet, że się w niej zakochałam. Byłam o nią
zazdrosna kiedy gdzieś wychodziła, ale czułam się zawsze przy niej
dobrze. Często się do niej przytulałam, ponieważ bardzo lubię to
robić. Na drugim roku, w grudniu 2013 roku była sytuacja kiedy to
wspólny znajomy, który wyznał mi miłość a ja go odrzuciłam więc
próbował pokazać swoją dominację. Często telefonował do Baśki i
spotykali się jako kumple na piwo, ale wiem, że często gadali o mnie, bo
później pisał mi co robiłam i gdzie byłam, ponieważ miał informacje
od niej. Byłam bardzo o to zła. Pewnego dnia poszłam z Baśka do tego
chłopaka na domówkę. Zaczął mnie obrażać, więc zaczeliśmy się
kłócić. Baśka trzymała jego stronę, więc w przypływie agresji
oblałam ja winem i rzuciłam w jej twarz kubkiem. Nigdy w życiu nie
zrobiłąbym tego i nie wiem dlaczego rzuciłam w nią tym kubkiem. Czułam
żal i złość, że nie trzyma mojej strony. Przepraszałam ją
wielokrotnie, żałowałam tego, że rzuciłam w nią tym kubkiem. Baśka
chciała się wyprowadzić, ponieważ uważała mnie za nieobliczalną
osobę. Do tej pory mi to wypominała. Kiedy mówiłam jej, że jest moim
przyjacielem, ona ciągle mówiła, że ja dla niej dopiero staje się
przyjacielem i to bardzo powoli. Nie wiem, pewnie nie potrafiła i zaufać.
Wczoraj piłyśmy alkohol w naszym mieszkaniu wraz z nasza wspólną
koleżanką. Ta koleżanka w żartach zapytała czy Baśka dziś będzie to
pamietać, na co ja powiedziałąm, że ona wielu rzeczy nie pamięta po
alkoholu. Nie wiem czemu to powiedziałam. PO prostu czasami lubiłam jej
jakos dogryzać. Poszło od słowa do słowa, Baśka drążyła temat,
żebym podała przykład kiedy czegoś nie pamiętała. Nie potrafiłam jej
odpowiedzieć więc mówiłam żeby zmieniła temat. W końcu pchnęła
mnie a ja uderzyłam ją w policzek. Zaczęlyśmy się szarpać i padły
słowa typu że jestem psychopatką itp. Dzisiaj poszłam do niej żeby ją
przeprosić, ale ona nie miała mi nic do powiedzenia. Powiedziała, że
nawet o tym nie myśli. Najprawdopodobniej jestem u niej spalona jako
przyjaciel. Rozmawia ze mną normalnie, ale podejrzewam, że nie chce mieć
ze mną nic wspólnego. Dodam, że obie jesteśmy singielkami. Baśka jest
jedynaczką a ja mam rodzeństwo. Mam zły kontakt z mamą, więc ze swoich
problemów zwierzałam się zawsze Baśce. z Nikim nie mialam takiej
relacji, do nikogo się tak nie przywiązałam i nie chce jej stracić.
Dodam też, że często mamy kłótnie o różne drobnostki i zawsze to ja
wyciągam rękę i przepraszam. Wówczas wina zawsze leży po mojej stronie
i to ja muszę odpokutowywać, bo ona jakoś się tym nie przejmuje. Nie
uzewnętrznia swoich emocji ani myśli, ja zaś jestem gaduła i bardzo
lubię z kimś gadać i mieć w kimś oparcie. Nie wyobrażam sobie mojego
życia bez niej i nie potrafię wytłumaczyć tego, że tak ja zraniłam i
uderzyłam. Nie zdałam sesji , więc nie jestem już studentka, szukam
pracy. Bardzo się martwię o swoją przyszłość, ponieważ pochodzę z
bardzo małej wsi i nie chce tam wracać, bo nie mam tam przyszłości.
Przez ostatni stres nie mogłam w ogóle spać, ciągle myślę o tym jaka
jestem beznadziejna i ile szans zaprzepaściłam. Myśle również, że
jestem okropnym przyjacielem. Nie wiem co mam robić, proszę o pomoc i
rozmowę, ponieważ jestem w rozsypce. Przyjaźń jest dla mnie ważniejsza
niż miłość.
Podobne tematy
Witam Cię:)
A czy Ty Jej czasem nie kochasz?
Nie wiem, ale wydaje mi się, że jednak coś do niej czuje.. Ale bardzo ją sobie cenię jako przyjaciółkę, mimo, że nie poruszam z nią wielu tematów tak jak z innymi przyjaciółkami
Nie wiem, ale wydaje mi się, że jednak coś do niej czuje.. Ale bardzo ją sobie cenię jako przyjaciółkę, mimo, że nie poruszam z nią wielu tematów tak jak z innymi przyjaciółkami
5 2015-03-28 22:23:59 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-28 22:29:12)
Nie wiem, ale wydaje mi się, że jednak coś do niej czuje..[b] Ale bardzo ją sobie cenię jako przyjaciółkę, mimo, że nie poruszam z nią wielu tematów tak jak z innymi przyjaciółkami
Wnioskuję z Twojego pisania, że Ty jednak nie darzysz Ją przyjaźnią a miłością (albo jesteś zauroczoną Nią), " Ale bardzo ją sobie cenię jako przyjaciółkę, mimo, że nie poruszam z nią wielu tematów tak jak z innymi przyjaciółkami",ten tekst przeczy, że traktujesz Ją jak przyjaciółkę...
Właśnie nie wiem na czym polega ta relacja. Bardzo lubię przebywać w jej towarzystwie, lubię z nią rozmawiać, wychodzić. Ale często mamy jakieś spory. W zasadzie to ja je rozpoczynam. Nie lubię kiedy jacyś faceci podchodzą kiedy jesteśmy razem. Jestem zagubiona. Nie chce być dla niej zwykłą znajomą, a niestety chyba tak się stało po wczorajszej bójce. Poza tym dla nikogo nie byłam bardzo ważną osobą, a zawsze chciałam taką być.
Co mam wobec tego robić? Bardzo źle się czuję, zraniłam ją mimo, że sama też czuję się zraniona. Ja przeprosiłam, a ona nie. Najwidoczniej przestało jej już zależeć zwłaszcza, że po akcji z kubkiem, którego nie potrafiła mi wybaczyć.
Właśnie nie wiem na czym polega ta relacja. Bardzo lubię przebywać w jej towarzystwie, lubię z nią rozmawiać, wychodzić. Ale często mamy jakieś spory. W zasadzie to ja je rozpoczynam. Nie lubię kiedy jacyś faceci podchodzą kiedy jesteśmy razem. Jestem zagubiona. Nie chce być dla niej zwykłą znajomą, a niestety chyba tak się stało po wczorajszej bójce. Poza tym dla nikogo nie byłam bardzo ważną osobą, a zawsze chciałam taką być.
Dziewczyno Ty się w Niej zakochałaś!
Bałam się takiej odpowiedzi, ponieważ zawsze uciekałam od tego tematu. Co mam w takim razie robić żeby zyskać w niej tylko przyjaciela?
Przepraszam za pytanie, ale jakiej Ty jesteś orientacji?
Bo mi się wydaję, że wszyscy myślą łącznie z Tobą, że jesteś heteroseksualna, a tak naprawdę jesteś homo lub biseksualna, tylko przed samą sobą nie chcesz się przyznać.
Wydaje mi się, że biseksualna.
Wydaje mi się, że biseksualna.
A Ona?
Też
Też
Rozmawiałyście o tym?
W sensie o orientacji? Tak, kiedyś, jak zaczynałyśmy naszą znajomość. Później już nigdy nie rozmawiałyśmy o tym.
W sensie o orientacji? Tak, kiedyś, jak zaczynałyśmy naszą znajomość. Później już nigdy nie rozmawiałyśmy o tym.
Kurcze, a może to jest związek a nie przyjaźń(bez żadnych deklaracji, ot tak).
Tylko było całowanie?
Ona też nie należy do otwartych ludzi. Ja mam to w naturze, że mówię na bieżąco, co się u mnie dzieje. Ona dopiero po czasie. W zasadzie nawet czasem chce coś do niej napisać, pogadać kiedy jesteśmy w swoich domach, ale nawet nie wiem co. Nie wiem o czym mam do niej napisać, a zawsze szukam jakiegoś punktu zaczepienia. Bardzo dziwna relacja i na prawdę nie wiem co mam robić.
Tak, tylko całowanie.
Na pewno z Twoje strony, Ty Ją traktujesz , jak partnerkę, nie przyjaciółkę.
Jesteś zazdrosna, nawet nie obce Ci są rękoczyny(chociaż tego absolutnie nie powinno być nawet w związku!), przeszkadzają Ci chłopacy będący w pobliżu Was.
Tylko pytanie, kim Ty jesteś dla Niej?
Tak, tylko całowanie.
To się powtarza? Czy tylko na początku Waszej znajomości, jak zamieszkałyście razem?
Niee, już teraz się nie powtarza. Nigdy nie uderzyłam nikogo, wczoraj poczułam się sprowokowana przez popchnięcie mnie. Dla niej jestem pewnie zwykłą znajomą. Przed wczorajszą bójką nie wiem, pewnie byłam dobrą koleżanką.
Ona też nie należy do otwartych ludzi. Ja mam to w naturze, że mówię na bieżąco, co się u mnie dzieje. Ona dopiero po czasie. W zasadzie nawet czasem chce coś do niej napisać, pogadać kiedy jesteśmy w swoich domach, ale nawet nie wiem co. Nie wiem o czym mam do niej napisać, a zawsze szukam jakiegoś punktu zaczepienia. Bardzo dziwna relacja i na prawdę nie wiem co mam robić.
To nie jest przyjaźń.
Ty piszesz do Niej, tak jak zakochana osoba, która nie jest odwzajemniona w uczuciach...
Niee, już teraz się nie powtarza. Nigdy nie uderzyłam nikogo, wczoraj poczułam się sprowokowana przez popchnięcie mnie. Dla niej jestem pewnie zwykłą znajomą. Przed wczorajszą bójką nie wiem, pewnie byłam dobrą koleżanką.
Mi chodziło o całowanie, czy się całujecie jeszcze?
Źle skonstruowałam odpowiedź. Chodziło mi, że już teraz się to nie powtarza. A dalsza część to już inna myśl- chodziło mi o rękoczyny.
25 2015-03-28 22:57:08 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-28 22:57:55)
Źle skonstruowałam odpowiedź. Chodziło mi, że już teraz się to nie powtarza. A dalsza część to już inna myśl- chodziło mi o rękoczyny.
A może spróbuj z Nią tak szczerze porozmawiać, o swoich uczuciach.
Myślę, że teraz nie będzie chciała za bardzo tego słuchać. Wczoraj jej wykrzyczałam, że coś chyba do niej czułam, na co ona, żebym nie traktowała jej jak chłopaka. Rozumiem to i szanuję, ale teraz jestem w beznadziejnej sytuacji, jeśli chodzi o to kim ja dla niej jestem, jak mnie postrzega, że jestem jakąś psychopatką.
Primo - moim zdaniem powinnaś się nauczyć być szczera ze sobą. Jak chciałabyś z nią być, bo kochasz ją jak kobietę (a wszystko wskazuje na to, że tak), to powinnaś to szczerze przyznać najpierw przed sobą, a potem przed nią.
Secundo - o ile przy pierwszej akcji z winem i kubkiem zdecydowanie Ty przesadziłaś, to tutaj obie dałyście czadu. Zwyczajnie wzięłyście się wzajemnie za łby. Przy czym to nawet ona zaczęła popychając Cię. Więc myślę, że jak dziewczyna ochłonie, macie szansę się porozumieć.
Natomiast jeśli będziesz wmawiac sobie i jej, że kochasz ją jak przyjaciółkę, jeśli kochasz ją jak kobietę, to na 100% Wam się przyjaźń rozpadnie prędzej czy później i to pewnie z dużym hukiem, bo dziewczyna sobie kogoś znajdzie, a dla Ciebie to będzie tragedia.
Myślę, że teraz nie będzie chciała za bardzo tego słuchać. Wczoraj jej wykrzyczałam, że coś chyba do niej czułam, na co ona, żebym nie traktowała jej jak chłopaka. Rozumiem to i szanuję, ale teraz jestem w beznadziejnej sytuacji, jeśli chodzi o to kim ja dla niej jestem, jak mnie postrzega, że jestem jakąś psychopatką.
Nie teraz. Poczekaj parę dni.
Dobra psychopatką Cię nazwała bo była pod wpływem alkoholu( przy czym, podobno po alkoholu się mówi prawdę...).
Ja to widzę tak, Ty jesteś zakochana w Niej (robisz pod wpływem zazdrości, głupie rzeczy-tak dobrze znane zakochanym bądź zauroczonym).
A Ona traktuję Cię jako kumpele.
I na pewno, ani Ty ani Ona nie traktujecie się jak przyjaciółki.
Chodzi o to, że nie chce jej kochać jako kobietę. Chcę mieć w niej oparcie. Ale już teraz nie wiem czy mogę na to liczyć i nie wiem jakie podjąć kroki i czy w ogóle warto to ratować skoro jest nieciekawie. Po kubku nie chciała za bardzo mi ufać, a ja bardzo się starałam. Poza tym będzie szukała wsparcia u swoich przyjaciółek, które już wcześniej trzymały jej stronę (wiadomo) i niestety, ale działało to na moją niekorzyść. Boję się "powtórki z rozrywki" . Boli mnie również to, że to ja się przejmuje tą sytuacją, a ona nic nie daje po sobie znać i ciągle normalnie do mnie odpowiada, jakby nic się nie stało. Jednak myślę, że ma swoją teorię i będzie się jej uparcie trzymać.
30 2015-03-28 23:10:08 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-28 23:10:37)
n
Chodzi o to, że nie chce jej kochać jako kobietę. Chcę mieć w niej oparcie. Ale już teraz nie wiem czy mogę na to liczyć i nie wiem jakie podjąć kroki i czy w ogóle warto to ratować skoro jest nieciekawie. Po kubku nie chciała za bardzo mi ufać, a ja bardzo się starałam. Poza tym będzie szukała wsparcia u swoich przyjaciółek, które już wcześniej trzymały jej stronę (wiadomo) i niestety, ale działało to na moją niekorzyść. Boję się "powtórki z rozrywki" . Boli mnie również to, że to ja się przejmuje tą sytuacją, a ona nic nie daje po sobie znać i ciągle normalnie do mnie odpowiada, jakby nic się nie stało. Jednak myślę, że ma swoją teorię i będzie się jej uparcie trzymać.
Jakbyś znalazła sposób na to, jak nie kochać kochanej przez nas osoby, to byś była miliarderką:)
Dziewczyno, albo się kogoś kocha albo nie, i to czy chcemy tego czy też nie, tak naprawdę nie zależy od nas(ja przynajmniej tak sądzę).
No ale nie ma "nie chcę" jeśli ją jak kobietę kochasz.
Zaprzeczając temu sama się oszukujesz.
Osobiście podejrzewam zresztą, że tyle między Wami złej krwi i emocji właśnie przez to, że Ty byś chciała z nią być w związku, a nie jesteś. Masz cukierek, ale nie wolno Ci go odpakować z papierka. Mnie też by to wkurzało.
Co wobec tego radzicie? Mam normalnie do niej mówić i starać się naprawić relację czy dać jej spokój? Ona przyjęła stanowisko urażonej. Znam ją na tyle dobrze, że wiem, że jest uparta i nie przyznaję się do swoich błędów, dlatego to ja musiałabym ciągle przepraszać, a nie chce robić tego w nieskończoność, ponieważ dużo energii kosztowało mnie przepraszanie za kubek. Mimo ciągłego przepraszania i tak czułam się jak śmieć.
33 2015-03-28 23:18:26 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-28 23:18:57)
Co wobec tego radzicie? Mam normalnie do niej mówić i starać się naprawić relację czy dać jej spokój? Ona przyjęła stanowisko urażonej. Znam ją na tyle dobrze, że wiem, że jest uparta i nie przyznaję się do swoich błędów, dlatego to ja musiałabym ciągle przepraszać, a nie chce robić tego w nieskończoność, ponieważ dużo energii kosztowało mnie przepraszanie za kubek. Mimo ciągłego przepraszania i tak czułam się jak śmieć.
Ja bym za parę dni spróbowała porozmawiać, jeżeli nie chciałaby to bym sobie dała spokój z tą znajomością... .
Dziewczyna ma nad Tobą przewagę, że wie, że się w Niej kochasz i dlatego to wykorzystuje.
Przyjmij Jej postawę. Gadaj z Nią jak z kumpelą, jakby się nic nie stało...może to Ona za jakiś czas zacznie prosić Cię o uwagę, żeby było jak dawniej.
Za parę dni znowu mam powrócić do tego tematu? Czy może lepiej go już nie wspominać (chodzi mi o wczorajsze wydarzenia). Będziemy miały przerwę świąteczną, więc może odpoczniemy od siebie przez tydzień.
Za parę dni znowu mam powrócić do tego tematu? Czy może lepiej go już nie wspominać (chodzi mi o wczorajsze wydarzenia). Będziemy miały przerwę świąteczną, więc może odpoczniemy od siebie przez tydzień.
Po świętach pogadaj wtedy już ochłoniecie.
Ja bym się przez te parę dni zastanowiła, czego chcę tak naprawdę i o tym mówiła.
Owszem, masz małe szanse, że będzie chciała z Tobą być, skoro Ci wypaliła, żebyś jej nie traktowała jak chłopaka, ale zastanów się, czy chcesz się męczyć? A jak znajdzie sobie chłopaka, będzie go całować, tulić, opowiadać Ci, jak im cudownie - będziesz w stanie się z tego szczerze cieszyć?
Druga sprawa jest taka, czy warto się tak bardzo o to obwiniać jeśli mam na głowie inne problemy?
Ja myślę, że ta Dziewczyna nie będzie z Tobą.
Pogadałabym tylko o tym wszystkim, żeby była jasna sytuacja między Wami.
A nie dasz rady powrócić jakimś cudem na studia?
Nie mogłabym chyba być z nią w związku. Nie wiem czy bardzo bym tego chciała. Wystarczyłaby mi normalna relacja, wczoraj przed bójką było ok. Wiem, że wytłumaczyłyście mnie jak to wygląda, w sumie macie racje, ale nie chciałabym związku. Chce z nią normalnie rozmawiać. I skoro radzicie rozmowę to mogę się jej podjąć, ale czy wtedy całkowicie nie będę spalona w jej oczach? Nawet nie wiem jak taką rozmowę mogłabym zacząć. A co do studiowania- musiałabym powtarzać semestr, a to dużo kosztuje. Myślę, żeby iść na nowy kierunek od października jednak nie wiem co na to rodzice. Chcę porozmawiać z nimi w święta, jednak to też nie jest łatwe.
Obwiniam się też o niepowodzenie na studiach, o to, że nie mam nic, nie jestem w stanie mieć przy sobie przyjaciela, bliskich, nie wiem co mnie czeka. Wszystko się skumulowało i muszę się z tym borykać.
A przełkniesz jej związek normalnie i bez scen?
Nie mogłabym chyba być z nią w związku. Nie wiem czy bardzo bym tego chciała. Wystarczyłaby mi normalna relacja, wczoraj przed bójką było ok. Wiem, że wytłumaczyłyście mnie jak to wygląda, w sumie macie racje, ale nie chciałabym związku. Chce z nią normalnie rozmawiać. I skoro radzicie rozmowę to mogę się jej podjąć, ale czy wtedy całkowicie nie będę spalona w jej oczach? Nawet nie wiem jak taką rozmowę mogłabym zacząć. A co do studiowania- musiałabym powtarzać semestr, a to dużo kosztuje. Myślę, żeby iść na nowy kierunek od października jednak nie wiem co na to rodzice. Chcę porozmawiać z nimi w święta, jednak to też nie jest łatwe.
Po świętach spróbuj z Nią porozmawiać. Sama będziesz wiedziała, jak zacząć tą rozmowę:) Trzymam kciuku:)
Twoi Rodzice wiedzą, że nie studiujesz?
Nie wiem. Myślę, że trochę miałabym z tym problem i dużo myślałabym nad tym.
Nie wiedzą, miałam przedłużoną sesję i borykałam się z egzaminami i dopiero dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że jednak nie podołałam. Pomyślałam, żeby powiedzieć im osobiście niż przez telefon.
Nie wiem. Myślę, że trochę miałabym z tym problem i dużo myślałabym nad tym.
No to przemyśl sobie dobrze, czy chcesz jednak tej relacji, bo nie ma sensu, żebyś w nią wchodziła jakby potem miała zazdrość ją zatruwać.
robiewsady4 napisał/a:Nie wiem. Myślę, że trochę miałabym z tym problem i dużo myślałabym nad tym.
No to przemyśl sobie dobrze, czy chcesz jednak tej relacji, bo nie ma sensu, żebyś w nią wchodziła jakby potem miała zazdrość ją zatruwać.
Ale Vian o jakiej Ty relacji piszesz?
Przemyślę to dokładnie. Dzisiaj mam już tego dość, to nie powinno mieć miejsca. Nigdy nie podejrzewałabym, że do takiego czegoś dojdzie. Dziękuję za rozmowę i za rady. Dużo mi pomogła i uświadomiła. Oby wszystko dobrze się potoczyło i w miarę łagodnie dla obu stron.
Myślę, że tutaj chodzi o relację nawet jako koleżanka.
No o przyjacielskiej teraz pisałam.
Przyjaciółka to w końcu ktoś, kto wesprze, dobrze doradzi, jak będziesz miała problemy w związku i będzie się cieszyć, jak jesteś szczęśliwa. Jak w grę wejdzie zazdrość autorki, to wszystko się pokomplikuje, choćby przyjaciółka robiewsady miała najlepszy i najzdrowszy związek na świecie.
Obwiniam się też o niepowodzenie na studiach, o to, że nie mam nic, nie jestem w stanie mieć przy sobie przyjaciela, bliskich, nie wiem co mnie czeka. Wszystko się skumulowało i muszę się z tym borykać.
Dobrze, że powiesz Rodzicom osobiście.
Nie możesz mieć takiej niskiej samooceny.
Przecież pisałaś, że masz przyjaciółki.
A ta dziewczyna, o której piszesz nie była Twoją przyjaciółką.
Czeka Cię fajna przyszłość, tylko myśl pozytywnie, wiem co piszę:)
Nie każdy musi studiować, a po za tym może zły kierunek wybrałaś i tyle. Przemyśl jeszcze raz co byś chciała robić w życiu i jakie studia Ci w tym pomogą(chociaż studia to nie wszystko).
No o przyjacielskiej teraz pisałam.
Przyjaciółka to w końcu ktoś, kto wesprze, dobrze doradzi, jak będziesz miała problemy w związku i będzie się cieszyć, jak jesteś szczęśliwa. Jak w grę wejdzie zazdrość autorki, to wszystko się pokomplikuje, choćby przyjaciółka robiewsady miała najlepszy i najzdrowszy związek na świecie.
Wolałam się upewnić i dlatego zapytałam:)
Ja myślę, że to nie była nigdy relacja przyjacielska.
Jak przyjaciółki nie wiedzą jak do siebie napisać pierwszy sms?
Jak przyjaciółki rozmawiają lepiej z innymi niż z samymi sobą?
Też fakt. ![]()
Czuję na sobie presję ukończenia szkoły wyższej, bo jestem z małej wsi i tam nie ma dla mnie przyszłości. Poza tym moi rodzice bardzo we mnie wierzą, a teraz dowiedzą się, że ich zawiodłam. Boję się ich reakcji, ponieważ nie mam za dobrych relacji z nimi, zwłaszcza z mamą. Nawet jeśli nie będę studiować to muszę coś ze sobą zrobić.
Czuję na sobie presję ukończenia szkoły wyższej, bo jestem z małej wsi i tam nie ma dla mnie przyszłości. Poza tym moi rodzice bardzo we mnie wierzą, a teraz dowiedzą się, że ich zawiodłam. Boję się ich reakcji, ponieważ nie mam za dobrych relacji z nimi, zwłaszcza z mamą. Nawet jeśli nie będę studiować to muszę coś ze sobą zrobić.
I niby po studiach będziesz miała przyszłość? Teraz chyba szybciej znajdzie się pracę po zawodówce lub technikum z konkretnym wyuczonym zawodem. Nie jestem przeciwniczką studiowania, bo sama mam kilka szkół skończonych w tym studia.
Ale z Twojego postu wynika, że Ty nie chcesz studiować.
Super jakbyś studiowała, ale to musi być Twoja decyzja a nie Twojego najbliższego otoczenia.
Rodzice Cię utrzymują, prawda?
Tak i już mam wyrzuty sumienia, bo nie chcę żeby nadal to trwało.
Tak i już mam wyrzuty sumienia, bo nie chcę żeby nadal to trwało.
Ale wypominają Ci to?
Mówili żebym się uczyła, bo dużo pieniędzy to kosztuje itp więc tak, wypominają.
Mówili żebym się uczyła, bo dużo pieniędzy to kosztuje itp więc tak, wypominają.
No to przerąbane...
Twoi Rodzice są zamożnymi ludźmi?
Sorki, za takie szczegółowe pytania, ale muszę mieć jako taki obraz... .
Powiem tak, mamy wszystko, mamy ładny dom, ładne auto, dbają o nas (o mnie i rodzeństwo). Tato tylko pracuje, mama nie. Radzą sobie świetnie. Na tle innych wypadamy jako Ci "bogatsi" mimo, że na wycieczki niestety ich nie stać.
Powiem tak, mamy wszystko, mamy ładny dom, ładne auto, dbają o nas (o mnie i rodzeństwo). Tato tylko pracuje, mama nie. Radzą sobie świetnie. Na tle innych wypadamy jako Ci "bogatsi" mimo, że na wycieczki niestety ich nie stać.
Pytałam ponieważ faktycznie gorzej by było, jakby Oni Ci dawali na studia" ostatnie pieniądze" , chociaż nie piszę, że masz nie szanować
Ich pieniędzy nawet jak są zamożni.
Kurcze nie wiem, co Ci poradzić. Ja sobie zdaję sprawę, że mi dobrze radzić komuś (chociaż to nie są rady, tylko moje przemyślenia) , ponieważ ja stoję z boku tego.
A Ty chcesz dalej studiować, tak szczerze?
Nie chcę studiować czegoś dla sztuki, ale też nie chcę być bez wykształcenia, ponieważ nauka w szkole zawsze szła mi dobrze. Niestety nie dostałam się na taki kierunek na jaki chciałam, w przypływie emocji posłuchałam się taty, który naciskał żebym poszła na leśnictwo. Niestety, nigdy nie lubiłam biologii, od początku męczyłam się na tym kierunku, ale jakoś ciągnęłam, bo myślałam, że dam radę i rodzicie będą dumni. Niestety (lub może stety dla mnie) nie zdałam tej sesji, była dla mnie za ciężka, presja za duża, wszystko się skumulowało i teraz jestem tu gdzie jestem nie wiedząc co ze sobą począć. Poza tym zawsze byłam porównywana do innych ludzi, słyszałam jak to inni są lepsi, nigdy nie usłyszałam dobrego słowa kiedy doświadczyłam porażki. Nikt mi nie powiedział, że jest ze mnie dumny i następnym razem na pewno się uda. Nikt nie słucha moich potrzeb i tego, o czym myślę lub jakie mam zdanie na dany temat. Dlatego jeśli czegoś nie zrobię ze sobą to będę skazana na mega porażkę.
Nie chcę studiować czegoś dla sztuki, ale też nie chcę być bez wykształcenia, ponieważ nauka w szkole zawsze szła mi dobrze. Niestety nie dostałam się na taki kierunek na jaki chciałam, w przypływie emocji posłuchałam się taty, który naciskał żebym poszła na leśnictwo. Niestety, nigdy nie lubiłam biologii, od początku męczyłam się na tym kierunku, ale jakoś ciągnęłam, bo myślałam, że dam radę i rodzicie będą dumni. Niestety (lub może stety dla mnie) nie zdałam tej sesji, była dla mnie za ciężka, presja za duża, wszystko się skumulowało i teraz jestem tu gdzie jestem nie wiedząc co ze sobą począć. Poza tym zawsze byłam porównywana do innych ludzi, słyszałam jak to inni są lepsi, nigdy nie usłyszałam dobrego słowa kiedy doświadczyłam porażki. Nikt mi nie powiedział, że jest ze mnie dumny i następnym razem na pewno się uda. Nikt nie słucha moich potrzeb i tego, o czym myślę lub jakie mam zdanie na dany temat. Dlatego jeśli czegoś nie zrobię ze sobą to będę skazana na mega porażkę.
Ja Cię słucham słowem czytanym:)
Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że musisz coś ze sobą zrobić, to już jest ważne, że nie chcesz być bierna.
Nie jestem psychologiem, więc mam nadzieję, że Ci nie mące w głowie niepotrzebnie. Chociaż jak byłam młoda (kiedy to było, koleżanki lubiły mi się zwierzać i mówiły, że mam iść na psychologię, ale to było wieki temu:))
Zastanów się co byś chciała robić w życiu, co Cię kręci?
Na pewno czeka Cię trudna rozmowa z Rodzicami, może podczas tej rozmowy pogadasz z Nimi od serca, co Cię boli.
A jak nie będą chcieli słuchać to napisz im list i wszystko opisz -tak mi teraz przyszło na myśl:) taki impuls:)
Myślałam nad listem. Większą obawę mam, że będę musiała wrócić do domu. Jakoś muszę się z tym zmierzyć. Bardzo pobłądziłam i próbuję wybrnąć z sytuacji. Założenie tutaj konta było dobrą decyzją. Miło, że Ktoś poświęca swój czas i służy radą. Jestem bardzo wdzięczna.
Myślałam nad listem. Większą obawę mam, że będę musiała wrócić do domu. Jakoś muszę się z tym zmierzyć. Bardzo pobłądziłam i próbuję wybrnąć z sytuacji. Założenie tutaj konta było dobrą decyzją. Miło, że Ktoś poświęca swój czas i służy radą. Jestem bardzo wdzięczna.
Nie musisz być wdzięczna,bo nie masz za co:)
Napisz list, to chyba będzie najlepsze wyjście, tylko nie ukrywaj nic. Pisz wszystko!
Jeszcze raz powtórzę, dobrze, że zdajesz sobie sprawę i próbujesz z tego jakoś wyjść. Małymi krokami i wyjdziesz z tego:)
Pamiętaj, że tutaj zawsze możesz napisać i na mojego e-maila też:)
Niestety Poza tym zawsze byłam porównywana do innych ludzi, słyszałam jak to inni są lepsi, nigdy nie usłyszałam dobrego słowa kiedy doświadczyłam porażki. Nikt mi nie powiedział, że jest ze mnie dumny i następnym razem na pewno się uda. Nikt nie słucha moich potrzeb i tego, o czym myślę lub jakie mam zdanie na dany temat.
Dlatego jeśli czegoś nie zrobię ze sobą to będę skazana na mega porażkę.
Piszesz - "jeśli czegoś nie zrobię ze sobą" a myślisz - "jesli nie zrobię czegoś za co mnie pochwalą".
Jak długo jeszcze zamierzasz robić tylko to czego oczekują inni? Rodzice widzą w tobie tą która osiągnie to czego im nie udało się osiągnąć.
Za dużo problemów na raz. Skup się na każdym z osobna a nie na wszyskich na raz.