Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Zauważyłam ostatnio taką tendencję, i na forum, i w realnych rozmowach. Gdy tylko się skrytykuje czyjąś nierozwagę czy lenistwo, powtarza się ten tekst w różnych odmianach jak mantrę (coś jak temat o kochankach i demoniczne "zło zawsze wraca... sasasaa..."). Nie to, że rozmówca mówi to ze złą wolą, że życzy problemów, tylko jakby jednocześnie zrzucał z siebie odpowiedzialność za daną sytuacją (no bo STAŁO SIĘ) i po prostu sugeruje, że Tobie tak samo się może stać, więc krytyka absolutnie niewłaściwa.

O co mi dokładnie chodzi?

- Nie mam pracy, wysłałam 2 CV i zastanawiałam się nad trzecim, ale i tak mnie nie przyjmą, na studia nie mam pieniędzy, bo małe miasto, nie wyprowadzę się, bo nie wiem, co będzie.
- Hm... no to ja zrobiłam tak [opis], ale fakt, miałam łatwiej. Ale mojemu znajomemu z małej wsi nikt nie pomagał, zrobił [opis] i teraz wynajmuje mieszkanie, pracuje, sam opłaca sobie studia.
- A nigdy nie wiadomo, co się stanie, noga też się wam może powinąć.

- Nie mam pieniędzy, a tu dziecko w drodze...
- No to po co teraz? Nie lepiej było poczekać? Przecież dziecko = wydatek.
- Ale myślałam, że mnie nie zwolnią...
- JAK MIAŁAŚ UMOWĘ ZLECENIE I POSTANOWIŁAŚ ZNIKNĄĆ NA KILKA MIESIĘCY?! //tak, autentyk, tacy ludzie istnieją tongue
- A to nigdy nie wiadomo, jak się ma pieniądze, to też się noga może powinąć, co wtedy?

- Muszę spłacić kartę kredytową, a umowy mi nie przedłużyli, jak mogli, co ja teraz zrobię...
- Znajdź inną pracę i spłacaj.
- No tak, ale to nie tak łatwo, to bez sensu, bla bla bla. A co Ty zrobiłaś ze swoją, jak zrezygnowałaś z pracy w X?
- Łapałam więcej zleceń. Miałaś umowę o dzieło, naprawdę, nie przewidziałaś, że wywalanie całej kasy z karty tak się może skończyć?
- A no, tak się mówi, Tobie też się noga może powinąć i nie spłacisz.


I tak się zaczęłam zastanawiać... bo o ile rozumiem, że wypadek znienacka może pokrzyżować plany związane z pracą, to czy wiele sytuacji nie dzieje się na własne życzenie? A może faktycznie nie można NICZEGO przewidzieć i właściwie żadna różnica, kiedy mamy dziecko, bierzemy kredyt, bo nikt nie może być pewny tego, co się stanie z pracą? Zabezpieczacie się jakoś przed takimi nieplanowanymi problemami? Czy żyjecie z dnia na dzień, z myślą, że co będzie, to będzie?
I - najważniejsze - co, poza wypadkiem/niepełnosprawnością, mogłoby Wam możliwość pracy skutecznie przekreślić, a co byłoby tylko trudnością do przezwyciężenia w krótkim czasie? Kiedy winę na brak pracy zrzucilibyście na los, a kiedy na siebie?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Nie mam w zwyczaju zrzucać winy na los. Właściwie moja wieloletnia obserwacja wskazuje, że bardzo mało rzeczy w życiu to skutek wydarzeń losowych. Zdecydowana większość to konsekwencja wcześniejszych wyborów.
A ponieważ nie zrzucam na los, więc pławię się w błogim poczuciu kontrolowania swojego życia. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co może pokrzyżować plany poza ciężką chorobą moją lub kogoś bliskiego. Nie przewiduję porażki - kiedy jakaś się przytrafia to dopiero wtedy się zastanawiam jak z niej wybrnąć.

Ale owszem, znam ludzi, którzy nie zaczynają niczego, bo boją się porażki. Tacy ludzie, zamiast zadawać sobie pytanie: jak to mogę zrobić, żeby wyszło jak najlepiej - skupiają się na szukaniu argumentów: dlaczego nie powinienem się za to zabierać, dlaczego się do tego nie nadaję + pięćdziesiąt przykładów ludzi, którym się nie udało (precyzyjnie omijając te 100 tysięcy ludzi, którym się udało smile ). Dla takich osobników każda wymówka jest dobra, więc tym bardziej slogan, który każdy słyszał, więc MUSI być prawdziwy: "każdemu się może noga podwinąć" smile

3

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Odkąd pamiętam nigdy nikomu nie pozwalałam za siebie decydować, a tym bardziej kierować swoim życiem - ani rodzicom, ani mojemu mężczyźnie, ani nikomu innemu. Być może właśnie dlatego raczej nie mam tendencji do zrzucania jakiejkolwiek winy na osoby trzecie czy okoliczności losu. Wiem, że dziś wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, ale w tamtym czasie były to moje własne, świadomie podjęte decyzje i do nikogo o to żalu mieć nie mogę.

Dziś jestem znacznie ostrożniejsza niż kilkanaście lat temu, ale też kieruje mną doświadczenie, pewnego rodzaju życiowa mądrość oraz odpowiedzialność za rodzinę. Kiedyś, żyjąc chwilą, zupełnie nie myślałam co będzie w przyszłości, obecnie zaciągając duży kredyt dbam, aby w przypadku jakichkolwiek zdarzeń losowych mieć na niego pokrycie w rzeczach materialnych, które mogłabym spieniężyć. Jeśli zaś chodzi o samą pracę, to nigdy nie zdarzyło mi się zostać zwolnioną, zawsze - choć przyczyny były różne - to ja podejmowałam decyzję o odejściu, jednak za każdym razem albo posiadając inne źródło dochodu, albo wcześniej namierzoną lepszą, albo finansowe zabezpieczenie.

Jednym słowem całe moje życie jest wynikiem moich wyborów, jeśli więc mogłabym mieć do kogoś pretensje, to wyłącznie do samej siebie. Grunt to nie rozczulać się nad sobą i w każdej sytuacji umieć spadać na cztery łapy, czyli po pierwszym szoku wstać, porządnie się otrzepać, wziąć w garść i iść do przodu.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

4

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

W psychologii to się nazywa wewnętrznym i zewnętrznym umiejscowieniem kontroli.
Wewnętrzne umiejscowienie kontroli to przekonanie, że nasze życie zależy od naszych wyborów, zewnętrzne - że główny wpływ ma na nie los i przypadek. Jeśli upadniecie, to osoba z wewnętrzną kontrolą najpierw pomyśli sobie coś w rodzaju "Cholera, mogłam patrzeć pod nogi!" albo "Mogłam założyć inne buty", osoba z zewnętrzną kontrolą pomyśli "Ja to zawsze mam pecha, na prostej drodze się wywalę!".

To, jakie się ma umiejscowienie kontroli, zależy w dużej mierze od wychowania. To nie jest tak, że te osoby "wewnętrzne" to są mądrzejsze czy silniejsze same z siebie, po prostu od małego uczone były samodzielności, odpowiedzialności, albo ewentualnie musiały się tymi cechami wykazywać. Osoby wychowywane autokratycznie, które niewiele miały prawa do decydowania o sobie, będą miały raczej zewnętrzną kontrolę, bo nie będą miały wpojonego decydowania o własnym losie.

Natomiast jedno i drugie umiejscowienie kontroli może być problematyczne, bo osoby "wewnętrzne" będą miały problem z pogodzeniem się z sytuacjami, na które serio nie miały wpływu, z kolei "zewnętrzne" do uciekania od problemów, chowania głowy w piasek.

To jest też stricte związane ze strategiami radzenia sobie ze stresem - osoby "wewnętrzne" będą starały się raczej aktywnie zwalczać stresujący problem, będą poszukiwały wyjść i rozwiązań (co nie zawsze jest słuszne, bo nie na wszystko mamy wpływ). Osoby "zewnętrzne" będą "czekały na cud", liczyły, że z czasem pojawi im się jakaś okazja, szansa, że coś się zmieni samo z siebie, będą uciekały od stresu w inne aktywności.

Jedno i drugie ma swoje wady i zalety.

Ja mam na przykład bardzo silne wewnętrzne umiejscowienie kontroli i kiedy trafiam na sytuację, która nijak ode mnie nie zależy, to po prostu szaleję, bo mój mózg próbuje znaleźć rozwiązanie, którego nie ma. To jest bardzo niezdrowe, wręcz niebezpieczne dla psychiki. Nie ma tak, że jedna opcja jest lepsza od drugiej, wszystko zależy od sytuacji.

5

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

zawsze myślałam, że jesteśmy kowalami swojego losu, decydujemy o swoim życiu, itd.
i d**a los sobie ze mnie zakpił wink
bez mojej wiedzy i zgody sam podjął decyzje dotyczące mojego życia, nabrałam pokory, już wiem, że nie wszystko od nas zależy i nie mamy na życie aż takiego wpływu, jak nam się wydaje, bo to przypadek (w większości) rządzi światem i splot wydarzeń,
bardziej żyję teraźniejszością a jutro jak się zdarzy, pomyślę co dalej, już się tak nie zamartwiam przyszłością, jak kiedyś smile

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

6

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Vian, ale sytuacje, w których nie mamy na coś wpływu są rzadsze od tych, na które wpływ mamy. Więc, nawet jeśli czasami męczysz się daremnie nad szukaniem rozwiązania, to w innych wypadkach to rozwiązanie znajdziesz.
A człowiek z nadmiernym umiejscowieniem kontroli na zewnątrz np. będzie siedział i ubolewał, ze w tym niedobrym kraju nie ma pracy, bo on wysłał już 2 CV i nikt go nie chce, bo rząd nie zapewnia pracy, bo takie bezrobocie, bo wszyscy muszą wyjeżdżać i takie tam blebleble.

7

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!
vinnga napisał/a:

Vian, ale sytuacje, w których nie mamy na coś wpływu są rzadsze od tych, na które wpływ mamy. Więc, nawet jeśli czasami męczysz się daremnie nad szukaniem rozwiązania, to w innych wypadkach to rozwiązanie znajdziesz.

Ale mam tendencję do obwiniania się i bardzo łatwo we mnie wzbudzić poczucie winy, że coś zawaliłam. smile

Mimo, że zwykle na poziomie rozumu, analizy sytuacji WIEM, że coś - np. rozpad związku - to nie była moja wina, bo ja zrobiłam wszystko, co do mnie należało, to gdzieś na głębszym poziomie będę się zastanawiała, co mogłam zrobić jednak inaczej, czy aby na pewno wszystko dobrze, co mogę zmienić w przyszłości, czy może nie powinnam jednak próbować tego naprawiać.

Ja do różnych ludzi czasami piszę albo dzwonię radzić się w takich kwestiach, czy właśnie coś zrobiłam źle, czy mogłam inaczej, chociaż gdyby chodziło o obcą osobę, to bym wszystko sama wiedziała. Natomiast z własnymi przypadkami sobie nie radzę chociaż niby wiem, co i jak, to i tak mój mózg w to nie chce uwierzyć.

To potrafi być bardzo, bardzo niedobre dla psychiki.

8

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Ooo, to ja mam jeszcze bardziej uwewnętrzniony ośrodek kontroli od Ciebie:

Vian napisał/a:

WIEM, że coś - np. rozpad związku - to nie była moja wina, bo ja zrobiłam wszystko, co do mnie należało,

ja uznam, że rozpad związku był wynikiem mojej niewłaściwej decyzji o związaniu się z tą osobą smile A że nie mam w zwyczaju nadmiernie zadręczać się swoimi błędami, więc idę szukać następnych okazji do ich popełniania smile

9

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Z tego, co napisała Vian, nigdzie nie pasuję. Albo pasuję i tu, i tu.

No bo tak - jak się potknę, to zdarza mi się pomyśleć, że mam pecha, ale zdarza, że jestem kaleką. Miałam robione testy psychologiczne (sposoby radzenia ze stresem i coś o odczuwaniu stresu, nie pamiętam dokładnie, tych mądrych nazw też nie), w każdym razie kilka. W każdym wyszły mi mocno skrajne wyniki: w jednym strategia unikowa, w drugim to coś z szukaniem rozwiązania/walką, w jednym, że stresu w ogóle nie odczuwam, w drugim, że właściwie powinnam mieć dawno z 5 zawałów i nerwicę może do kompletu. Z tym że w tych o strategiach myślałam o różnych sytuacjach, a w tamtych o eee natężeniu stresu to jego brak wyszedł mi w takim skupiających się na odczuciach, a nadmierne przeżywanie w takim, co to bardziej o konkrety pytał, sen, jedzenie, nałogi itd. Jestem nienormalna? tongue

Tak czy siak, nie biorąc pod uwagę tych stresów itd., to wydaje mi się, że ja mam raczej to-to wewnętrzne. Też mam tendencję do obwiniania siebie czy wyrzucania sobie czegoś. A jeśli chodzi o takie pozytywne myślenie, to też nie na zasadzie "udało się!", "a może będzie okazja...", tylko raczej "zrobiłam!" albo "zrobię". Nie mieszam raczej do swojego życia losu, fatum, karmy i innych cudów, co to by mogły chcieć się wtrącić. big_smile

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

10

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Sa sytuacje na , ktore nie mamy wplywu. Takie jak np smierc bliskich czy wlasna smiertelnosc, wypadki i inne. Reszte mozna kontrolowac, chociaz jest to naprawde, naprawde trudne.

Jesli chodzi o prace i pieniadze, to ja sama jestem osoba , ktora w pewnym momencie zycia stracila wszystko. Mialam 0 na koncie, nie mialam dachu nad glowa i bylam sama z jedna walizka. Czy to byla sytuacja losowa? Nie. Moje akcje do tego doprowadzily i powiedzialabym nawet, ze czesciowo umyslnie.
Mysle, ze bylam w depresji w tamtym czasie i zdecydowalam sie zepchnac w przepasc i zobaczyc czy bede latac.
I byla to swietna decyzja.
Wiele razy widzialam ludzi w zlych sytuacjach finansowych i wszystkie, ktore ja znam to byly konsekwencje glupoty.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

11

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Przeczytałam ostatnio bardzo ciekawą książkę -"Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walach- powiem szczerze że w książce tej uwzględniony został aspekt naszej odpowiedzialności nie tylko za własne wewnętrzne wybory ale również na to jaki wpływ mamy chociażby na wojny, konflikty, ruchy wolnościowe czy kataklizmy, które jak wiemy wynikają z eksploatacji Ziemi.
Nie chodzi tu o to by się dołować wojną na Bilskim Wschodzie ale mieć wzgląd na to że własnym sposobem myślenia czy wyborami władz doprowadzamy do wielu nieciekawych sytuacji na całym świecie. Ta lektura obudziła we mnie potrzebę kreowania własnego życia. W drugim tomie opisana jest wizja wyboru wariantów. Dzięki takiemu podejściu można naprawde uznać że jestesmy "stworzycielami", "bogami" własnej rzeczywistości wink

12

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Mialam ciekawa rozmowe na podobny temat z jednym z moich znajomych ostatnio, ktory od czterech lat przymierza sie do zmiany pracy a CV wyslal mniej niz dziesiec. Za to iloscia "problemow" i klod pod nogi, jakie mu zycie rzuca i uniemozliwia wysylanie tych CV, moglby obdarowac pol spoleczenstwa smile

A juz tak calkiem na serio... Jedyny moment, w ktorym powiedzialabym "tak sie potoczylo moje zycie" to wynik choroby, wypadku, na ktory nie mialam najmniejszego wplywu, z podkresleniem "nie mialam wplywu". O ile nie mam wplywu na to, czy zachoruje na raka jajnikow czy nie, tak mam zdecydowany wplyw na systematyczne badania profilaktyczne. O ile nie mam wplywu na pijanych kierowcow na drogach, tak mam wplyw na to, czy zima, przy trzaskajacych mrozach i slizgawicy na drogach, bede jezdzic na oponach zimowych, czy "jak zwykle zima zaskoczyla mnie, biednego kierowce z letniakami". Poza moja choroba, bylaby to choroba jednego z rodzicow, kiedy jedno z nich wymagaloby opieki 24/7 i wiedzialabym, ze sa to nasze ostatnie wspolnie spedzone chwile. Nawet jezeli stac mnie na zapewnienie profesjonalnej opieki i wyreczenie mnie w tych obowiazkach to siedzialabym przy ich lozku do konca. Nawet za cene utraty pracy.

Byl czas, kiedy bylam bez pracy. Byl czas, kiedy bylam zwolniona z pracy, kiedy kompletnie sie tego nie spodziewalam. I chociaz nie moglam przewidziec tego, ze firma z dnia na dzien zmieni swoj plan biznesowy i kilka osob nie bedzie im juz potrzebnych, tak wczesniej moglam pracowac nad swoim CV, doszkalac sie, robic kursy, miec cos do zaoferowania potencjalnemu pracodawcy - cos wiecej niz "jestem punktualna i szybko sie ucze". Szukanie pracy jest trudne, i fizycznie, i psychicznie. Ale wyslanie dwoch CV to nie jest szukanie pracy, kiedy jest sie bezrobotnym. Szukanie pracy to wowczas praca na pelen etat. Pamietam tygodnie, kiedy siadalam przed komputerem o 7 rano i konczylam o 17, kiedy moj chlopak wracal do domu. Caly ten czas spedzalam na wypelnianiu formularzy, przegladaniu ofert, szukaniu informacji o firmach, pisaniu listow motywacyjnych.

Jak probowalam zachecic wczesniej wspomnianego kolege do pracy nad swoim CV, uslyszalam "no tak, ale najglupszy i najkrotszy kurs teraz kosztuje fortune". I wlasnie takiego podejscia nie lubie. Zyjemy w takich czasach, kiedy mamy pelen dostep do informacji. Sa darmowe kursy w internecie, filmy instruktazowe, osrodki przy gimach, ktore sa w stanie czasami w takich rzeczach pomoc. Pamietam sama jak robilam kolejne kursy online Narodowego Banku Polskiego-kwalifikacji nie dawalo mi to zadnych, ale jak mialo sie te 20kilka lat i nie za duzo rzeczy w CV, kazda dodatkowa linijka "inicjatywy" byla powodem do malej dumy. Moze filmikow instruktazowych z Excel czy PowerPoint do CV nie wrzucimy, ale kilka razy w trakcie testow podczas rozmow kwalifikacyjnych niektore triki byly wiecej niz przydatne. Jezeli nie mamy dostepu do internetu, sa biblioteki, osrodki kultury, mam kolezanke, ktora na zajecia komputerowe chodzila do swietlicy dzialajacej przy kosciele.

Latwo jest zwalac wine na los, na zycie, trudniej sie przyznac przed innymi a przede wszystkim samym soba, ze moglo sie temu jakos zapobiec. I chociaz podejscie niektorych doprowadza mnie do szewskiej pasji, czasami im tego zazdroszcze smile Bo, tak miedzy nami, jak cos mi sie nie udaje, chcialabym moc powiedziec czasami "taki zycie, tak sie ulozylo" - tak dla wlasnej higieny psychicznej, zwalic wine na los zamiast wsciekac sie na siebie sama, ze czegos nie zrobilam tak jak powinnam smile

13

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że nieraz niestety nie mamy wpływu na to, co się dzieje.Ale też niemało jest sytuacji, gdy nawet ktoś z boku usiłuje nam wytłumaczyć, że robimy sobie krzywdę jakimś postępowaniem, czy decyzjami, ale my idziemy w zaparte i dalej robimy swoje.

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

14

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Myślę, że mamy duży wpływ na to co dzieje się w naszym życiu. Właśnie dlatego wiem, że to ja leniłam się i dlatego mając 23 i pół lat nie mam doświadczenia zawodowego oprócz prac dorywczych gdzie i tak rzadko pracowałam, studiów licencjackich, a tak to leniłam się, siedziałam w domu, a mieszkam z rodzicami jeszcze To wiem, że to ja źle zrobiłam, a nie że los.Zrozumiałam to i lepiej to wiedzieć, umieć to otwarcie powiedzieć. Teraz to staram się naprawić i sumienniej szukam pracy. Jak chodzi o inne kwestie, to też mamy duży wpływ na nie. Na relacje z innymi, w sporym stopniu też na zdrowie itp. Teraz zrozumiałam, że to co możemy zrobić warto uczynić, dlatego już się nie lenię, szukam pracy staranniej. Są przypadki losowe, ale faktycznie jest ich mniej.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

15

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Nie lubię jak ktoś się leni a potem zwala winę na los. CV nie wyślę bo mnie nie przyjmą. W życiu miałem już na starcie gorzej bo z biednej rodziny. Związku szczęśliwego nie zbuduję, bo miałem patologiczne dzieciństwo. I takie myślenie przybiera różne formy: można nazwać to fatum, los, karma jak sobie chcecie. Prawda jest taka, że ludzie jednak nie wykorzystują w pełni swojego potencjału. Bo na prawdę młody jestem, ale nawet osobiście spotkałem ludzi, którzy mieli ogromną smykałkę, talent do czegoś tam, ale im się nie chciało i skończyli z browarkiem na kanapie. W kompletnej opozycji do tych pierwszych spotykam osoby, które na prawdę porządnie dostały po dupie, ale dzięki tego że nie użali się nad sobą tylko spięli poślady i wzięli się do roboty, dzisiaj radzą sobie całkiem nieźle, zarówno finansowo, jak też w życiu osobistym. Może nie mieszkają w pałacach, ale stać ich na wakacyjny wyjazd w lato i nie ma u nich problemu typu: "jak i za co przeżyć do pierwszego?"

Co do choroby i nieszczęśliwych wypadków: "umiesz liczyć, licz na siebie". Po mojemu ludzie w ogóle nie myślą o swojej przyszłości w tej materii. Dopóki jesteśmy jesteśmy młodzi i pełni energii, nawet nie dopuszczamy myśli że za 10, 20, 30 lat będziemy starzy i zniedołężniali. A przecież życie lubi płatać figle i nawet nasze własne dzieci mogą nam na starość pokazać fucka (smutne, ale bywa) I co wtedy?

Chcesz pogadać? Pisz na priv: GG 11654635

16

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Świetny temat, po prostu UWIELBIAM takie podejście jak w temacie big_smile big_smile big_smile
Owszem, każdemu może "powinąć się noga", stracic pracę (zakładam, ze z przyczyn niezależnych, bo jeśli z zależnych, to już jego wlasna wina - trzeba było myslec wcześniej), rozwieść się, czy przytrafić się inna rzecz (nie mówie o chorobach czy kleskach żywiołowych, bo to już faktycznie nieszczęścia niespodziewane i od nas niezależne).
Ale wlasnie dziwnym trafem taki tok myslenia prezentują ludzie, którzy sami się przed takim "powinieciem nogi" nie zabezpieczają, nie myśleli o swojej przyszłości, wykształceniu, pracy, zabezpieczeniu się, odłożeniu. Dla nich wtedy to faktycznie tragedia, bo zostają na lodzie, a żeby było smieszniej - uderzają z tym argumentem do bardziej zapobiegliwych osob, które jednak będą zabezpieczone nawet, jeśli cos się stanie.
Owszem, może mi się "powinąć noga", np. strace pracę. To się zajmę swoją działalnoscią, która sobie jest, a nie mam dla niej czasu. Nie wypali? To mam na tyle wykształcenia, doświadczenia, wypracowanych kontaktów (bo nie urodziłam się z nimi, a od zera to jest cięzka praca) i sprytu, ze znajdę inną pracę. Nie znajdę? To mam oszczednosci i mieszkanie, które wynajmuję (i na które tez sama zarobiłam, nikt mi go nie dał) i z którego mogę życ. Będę miala prace, ale zostawi mnie mąż? OK, załamię się, bo bardzo go kocham, ale nie wyląduję na ulicy, tylko wroce do swojego mieszkania i będę się utrzymywać nie gorzej, niż teraz. Póki będę zdrowa, zawsze sobie poradzę, i to jestem przekonana, ze całkiem nieźle.
Nikt mi tego nie dał, wszystko wypracowałam sama, a więc można. A skoro mozna, to jeśli dla kogos "powinięcie nogi" będzie tragedią, oznacza, ze po prostu nie zabezpieczył się wystarczająco. I jak powiedziałam, pomijając choroby, wypadki i kleski naturalne - niestety sam jest sobie winien. Brutalne, ale całe zycie mi się ta obserwacja sprawdza...

17

Odp: Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Bardzo częstym naszym ludzkim przypadkiem jest to że niedoceniany tego co jest odległe w czasie. Jak coś ma się wydarzyć za pół roku, to myślimy, a jakoś to będzie... Poradzę sobie. Tak jest.

Ja staram się nie dopuszczać do takich sytuacji. Nigdy też nie uważałam że noga się może powinąć, owszem czasami wychodzi mi pod górke ale nie użalam sie nad sobą tylko ogarniam to. Bynajmniej staram sie.

Zabawne, jak wszystko zmienia się w 5 sekund

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Noga Ci się powinie i zostaniesz bez niczego!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021