Hej!
Chciałabym poprosić Was o poradę w sprawie pewnie dosyć błahej w porównaniu do większości umieszczanych tu, ale dla mnie istotnej.
A więc, moi drodzy, poznałam na imprezie chłopaka, bardzo mi się spodobał. Co prawda nie gadaliśmy za dużo, ale poprosił mnie o numer. Potem kontaktowaliśmy się przez fb. Chłopak napisał do mnie od razu po imprezie i potem w tygodniu odezwał się jeszcze kilka razy, pytał co robię wieczorem itp, wreszcie zaprosił mnie na randkę.
Umówiliśmy się w sobotę, wyglądałam najładniej jak tylko mogłam. Fajnie się rozmawiało, według mnie była między nami dobra chemia (dawno po randce nie miałam tak, że nie mogłam czytać w metrze przez brak koncentracji i tylko uśmiechałam się jak głupia).
Dotykaliśmy się (nie chodzi mi o jakieś pieszczoty , tylko po prostu kontakt dotykowy, wiecie co mam na myśli) i śmialiśmy dużo.
On próbował mnie pocałować dwa razy, ale nie pozwoliłam mu, bo stwierdziłam, że dla mnie to trochę za szybko, w końcu ledwo się znamy.
A po randce- CISZA. Minęło już dużo czasu, chyba nigdy nie zdarzyło mi się żeby facet się tak długo nie odzywał. Dziwi mnie to o tyle, że była to jedna z moich lepszych randek i czułam, że iskrzy. Oczywiście rozumiem, że to mogło być jednostronne...
Stąd chciałabym spytać Was o zdanie- co byście zrobiły w tej sytuacji? Wydaje mi się, że powinnam już odpuścić gościa, bo najwidoczniej mu się nie spodobałam.
Z drugiej strony, naszło mnie dziś, że jako że on tak bardzo spodobał się mnie to może ja się odezwę, poczekam jeszcze np do piątku czy soboty. Tylko wtedy wyjdę chyba na desperatkę... Plus jeżeli on uznał mnie za nieatrakcyjną to trochę upokarzające, że jeszcze się proszę
Bardzo zależy mi na waszej obiektywnej opinii, moja od obiektywizmu jest jak się domyślacie BARDZO daleka
. Odpuszczać czy probować?
Buziaki i dobrej nocy!