netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

wątpię w jego miłość do mnie

7 odpowiedzi3 071 wyświetleńzałożony przez Czerwona-malina, 24.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wątpię w jego miłość do mnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: wątpię w jego miłość do mnie

długie, ale proszę o przeczytanie.
jesteśmy razem prawie rok, dla innych długo, dla innych krótko. w tym roku mamy (mieliśmy?) się zaręczać i zamieszkać ze sobą. nasi rodzice wiedzą o mieszkaniu razem (miałam wprowadzić sie do jego mieszkania, które jest właśnie meblowane- żeby nie było, ja mam zapisane jedno na siebie). oboje mowimy otwarcie o miłości do siebie itd. dobrze się z nim czuję, tak bezpiecznie czego nie doświadczałam w poprzednich związkach. on ma faktycznie trudną pracę (mundurowy) i w sumie moge śmiało powiedzieć, że jestem wyrozumiała i daję mu pewne wsparcie w tym co czasem widuje w pracy. ale czasem mi puszczają nerwy i zachowuję się nieco egoistycznie tak jak dzisiaj... przyznaję... dzisiaj jest chyba 6 raz pod rząd, kiedy mamy miesięcznicę i się nie widzimy. tak jak widujemy się prawie codziennie, tak zawsze 24 dnia każdego miesiąca wypada albo kłótnia albo Coś. i jedna wielka d/u/p/a smutas.gif wiem, dla niektórych miesięcznica, co to jest... jesteśmy po 20stce, ale dla mnie ma to pewne znaczenie. faktycznie widujemy sie często i ten jeden dzień nic nie zmienia. jednakże wczoraj super się czuł, a dzisiaj nagle jest chory. zdenerwowałam się strasznie, że nastawilam się na miły dzień, a tu jak za każdym razem. zachowałam sie egoistycznie, no i pokłóciliśmy się. nie wiem co we mnie wstąpiło skoro zazwyczaj jestem wyrozumiała i nie robię jakichs chorych jazd. zamiast pojechać do niego a nie smęcić, to dolałam oliwy do ognia. a może on? sama nie wiem, bo tak czy siak ta rozmowa sprowadziła mnie do głownego meritum tego tematu...
otóż on w ciągu naszego związku z 3 razy rzucił coś o rozstaniu, zaraz potem, że to w gniewie itd. nie przejmowałam się tym jak aż tak bardzo, bo na co dzień mimo wszystko związek jest udany i czułam się bezpiecznie, jak wspomniałam wczesniej. dzisiaj jednak ponownie rzucił, żebym oddala mu bluzę i że nie ma sensu ciągnąć tego dalej skoro tak się zachowujemy. później od słowa do słowa, dodał jeszcze, że nie będziemy razem mieszkać , bo on nie ma siły. zaznaczę, że aktualnie od kilku dni mamy taki "kryzys", gdzie kłócimy się i godzimy. mimo to, kochamy się (?- przynajmniej ja jego prawidziwie). ja do niego, że jeśli jest takiego zdania, to ja się nie będę żebrać o związek. że mimo wszystkich tych kłótni kocham go i nawet przez usta mi nie przeszły takie słowa. i że skoro po kilku dniach takiego"kryzysu" mówi o rozstaniu i nie mieszkaniu razem, to ta jego miłosć chyba nie jest tak silna jak się zarzeka. uraził mnie, zranił i skłonił do przemyśleń. nie mam zamiaru stawiać wszystko na jedną kartę i wyprowadzać się od rodziców, by później wracać do nich (jeszcze nie mam tak wielu finansów, by sama wyremontować i utrzymać mieszkanie przypisane na mnie) i robić z siebie głupią panienkę. on przeprosił mnie, powiedział ze to wszystko w złości, że naprawde mnie bardzo kocha.
ale co ja mam sobie myśleć? przecież skoro mamy prowadzić jedno życie, to co będzie ze wspólnym mieszkaniem i prawdziwymi kryzysami? będzie mówił mi, że nie da rady? przecież nie zawsze będzie kolorowo. aktualnie nie wyobrażam sobie życia z nikim innym, ale nie dam się traktować jak podmiotka... żebralam w poprzednich związkach, teraz nauczyłam się niektórych rzeczy i mój szacunek do samej siebie trochę podskoczył.
mimo wszystko, ten związek jest dobry, czuję bezpieczeństwo, to odpowiedzialny i ogarnięty mężczyzna. ale teraz...? skłonił mnie do przemyśleń, czy ta jego miłość jest faktycznie tak mocna, by przeżyć wszystkie kryzysy, które są o wiele większe od tej kilkudniowej kłótni.
sama nie wiem, pogubiłam się. może i dobrze, że dzisiaj wyszło jak wyszło, bo może otworzę oczy na nowe rzeczy.
nie jestem ideałem, mam swój udział też w naszych kłótniach, ale ja go akceptuję. chciałabym naprawdę z nim zamieszkać i się dzielić nie tylko szczęściem, ale i smutkiem.
a teraz czuję urazę, żal i niepewność po jego słowach.
proszę o Wasze opinie....

2

Odp: wątpię w jego miłość do mnie

Trudno powiedzieć, czy to ten właściwy związek. Jedno jest pewne: jeśli ma być udany i trwały, musicie nauczyć się rozmawiać ze sobą; czyli rozwiązywać różne problemy, zachowując do siebie szacunek , nie kłócąc się- to tylko oddala od celu.
Facetom jest trudniej rozmawiać, mogę się nawet, idąc za stereotypem, domyślić, że mundurowy ma niełatwe życie i tu nie byłoby źle, gdybyś zachowała jednak zimną krew i nie podsycała konfliktu. Przecież nie o to Ci chodzi.
Usiądźcie i porozmawiajcie o tym, stale pamiętając o Was jako o parze, która chce (?) przeżyć ze sobą dzien po dniu, a nie o sobie i "swoim szczęściu" w imię którego tak wiele par się rozstaje bez walki.....

3

Odp: wątpię w jego miłość do mnie

No tak, racja sad boje sie ze jak postawie wszystko ba jedna karte i sie do nieo wprowadze, to po każdej klotni większej bedzie sie zastanawiał nad sensem zwiazku. Gdzie ja mam sie czuc wtedy bezpiecznie? Czy ja wymyślam czy moje obawy maja podstawy?

4

Odp: wątpię w jego miłość do mnie

Trudno to stwierdzić. Sama wiesz, jaki jest Twój związek. Ważne jest by obydwie strony miały te same priorytety i były gotowe na kompromis.

5

Odp: wątpię w jego miłość do mnie
Catwoman napisał/a:

Trudno powiedzieć, czy to ten właściwy związek. Jedno jest pewne: jeśli ma być udany i trwały, musicie nauczyć się rozmawiać ze sobą; czyli rozwiązywać różne problemy, zachowując do siebie szacunek , nie kłócąc się- to tylko oddala od celu.
Facetom jest trudniej rozmawiać, mogę się nawet, idąc za stereotypem, domyślić, że mundurowy ma niełatwe życie i tu nie byłoby źle, gdybyś zachowała jednak zimną krew i nie podsycała konfliktu. Przecież nie o to Ci chodzi.
Usiądźcie i porozmawiajcie o tym, stale pamiętając o Was jako o parze, która chce (?) przeżyć ze sobą dzien po dniu, a nie o sobie i "swoim szczęściu" w imię którego tak wiele par się rozstaje bez walki.....

Życie z mundurowym nie jest łatwe. Pamiętam,że na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku spędziłem pięć sylwestrów z rzędu na ulicach, gdy żona chcąc nie chcąc zostawała w domu. Podobnie bywało ze świętami  i naszymi rocznicami. Co nas ominęło, staraliśmy się nadrabiać w innym czasie.
Jednak świadomość, że różnimy się od "cywilnych" par, często bardzo doskwierała.

6

Odp: wątpię w jego miłość do mnie
Excop napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Trudno powiedzieć, czy to ten właściwy związek. Jedno jest pewne: jeśli ma być udany i trwały, musicie nauczyć się rozmawiać ze sobą; czyli rozwiązywać różne problemy, zachowując do siebie szacunek , nie kłócąc się- to tylko oddala od celu.
Facetom jest trudniej rozmawiać, mogę się nawet, idąc za stereotypem, domyślić, że mundurowy ma niełatwe życie i tu nie byłoby źle, gdybyś zachowała jednak zimną krew i nie podsycała konfliktu. Przecież nie o to Ci chodzi.
Usiądźcie i porozmawiajcie o tym, stale pamiętając o Was jako o parze, która chce (?) przeżyć ze sobą dzien po dniu, a nie o sobie i "swoim szczęściu" w imię którego tak wiele par się rozstaje bez walki.....

Życie z mundurowym nie jest łatwe. Pamiętam,że na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku spędziłem pięć sylwestrów z rzędu na ulicach, gdy żona chcąc nie chcąc zostawała w domu. Podobnie bywało ze świętami  i naszymi rocznicami. Co nas ominęło, staraliśmy się nadrabiać w innym czasie.
Jednak świadomość, że różnimy się od "cywilnych" par, często bardzo doskwierała.

Na pewno. Sądzę, że mądry związek, oparty na wzajemnym szacunku, zrozumieniu może być "oazą" dla mundurowego. Co o tym sadzisz?

7

Odp: wątpię w jego miłość do mnie

miesięcznica ???? hahah padłam nie wymyślaj dziewczyno

8

Odp: wątpię w jego miłość do mnie

Osobiście śmieszy mnie celebracja "miesięcznic", bo się z tego trochę szopka robi. W każdym razie, jeśli dwoje ludzi ma taką potrzebę to przecież im nie zabronię. Grunt, żeby oboje tego chcieli. Uwaga! Padło właśnie kluczowe słowo- OBOJE.

Zauważyłam jedną bardzo ważną sprawę. Cały czas piszesz o WASZYCH planach, a z tego co czytam, to mnie to raczej wygląda na TWOJE plany. Niezbyt liczysz się z jego zdaniem i Twoje marzenia przedstawiasz jako "Wasze".

Czerwona-malina napisał/a:

w tym roku mamy (mieliśmy?) się zaręczać i zamieszkać ze sobą.

No właśnie znowu "mieliście". Czy aby na pewno on tego chce, tak samo jak Ty? Nigdy bym nie chciała takich wymuszonych zaręczyn. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że kobieta w okolicach 30-tki będąca w wieloletnim związku, zaczyna się niecierpliwić i coś facetowi sugerować. Chociaż i to nie tłumaczy dla mnie wymuszania zaręczyn, ślubu i wszystkiego innego. Ale Wy jesteście ze sobą niecały rok. Po cóż Ci taki pęd? Uważam, że jeśli facet chce się oświadczyć, to zrobi to. Wbrew pozorom mężczyźni są istotami całkiem rozumnymi. smile

dzisiaj jest chyba 6 raz pod rząd, kiedy mamy miesięcznicę i się nie widzimy.

Skoro jesteście ze sobą niecały rok, to faktycznie wiele tych "miesięcznic" ze sobą celebrowaliście. Jesteś pewna, że dla niego świętowanie kolejnego miesiąca razem jest tak samo ważne, jak dla Ciebie? Bo ja tutaj widzę kolejne "bo ja chcę! nieważne, że mój facet może tego nie chce. chcę i już".

tak jak widujemy się prawie codziennie, tak zawsze 24 dnia każdego miesiąca wypada albo kłótnia albo Coś. i jedna wielka d/u/p/a smutas.gif wiem, dla niektórych miesięcznica, co to jest... jesteśmy po 20stce, ale dla mnie ma to pewne znaczenie.

Jak już pisałam- może dla niego to nie ma tego znaczenia? Może jakiś kompromis by się przydał.


faktycznie widujemy sie często i ten jeden dzień nic nie zmienia. jednakże wczoraj super się czuł, a dzisiaj nagle jest chory.

Jest pewna granica pomiędzy stanem dobrego a złego samopoczucia. Nigdy nie miałaś tak, że jednego dnia dobrze się czułaś, następnego wstałaś rano i już Cię łamało w kościach albo gorączkę miałaś?

otóż on w ciągu naszego związku z 3 razy rzucił coś o rozstaniu, zaraz potem, że to w gniewie itd.

Przepraszam, ale martwisz się takimi pierdołami jak nieobchodzenie miesięcznic, a widzę, że masz tutaj większe powody do niepokoju. Uważam, że czegoś takiego się nie mówi nawet podczas kłótni. No, chyba, że faktycznie chce się zakończyć związek. Tym bardziej, że nie powiedział tego tylko jeden raz. Gdyby faktycznie mu się tak wymknęło, to przy następnej kłótni bardziej by się pilnował i ugryzł w język kiedy trzeba.

dzisiaj jednak ponownie rzucił, żebym oddala mu bluzę i że nie ma sensu ciągnąć tego dalej skoro tak się zachowujemy.

później od słowa do słowa, dodał jeszcze, że nie będziemy razem mieszkać , bo on nie ma sił

Nie wiem na ile mu na Tobie nie zależy a na ile "po prostu" go przytłaczasz zbyt szybkim tempem. Ty piszesz, że "mieliście/macie" ze sobą zamieszkać- on otwarcie mówi, że tego nie chce. Kolejny przykład, że to czego TY chcesz, niekoniecznie chce także Twój chłopak.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wątpię w jego miłość do mnie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026