Witam mamy pewien problem z żoną jesteśmy w związku dopiero 3 lata ale przez ten okres wydarzyło się wiele w naszym związku były chwile dobre oraz te zle. Zaczne od tego ze pewnego dnia po imprezie zakrapianej szarpnolem moją dziewczynę dziś juz żonę ale to nie było najgorsze gdyż później okazało się ze przez to szarpnięcie przywrocilem jej wspomnienia odnośnie jej wydarzenia z przeszłości, kiedy to została pobita przez dziewczyny pod sklepem ktore ja zaczepily. A ja wymyslilem sobie opowiastke o tym ze ja wczesniej z ta dziewczyna spalem ( tą która pobiła moja dziewczynę teraz zone), niewiem po co to wymyslilem chyba przez alkohol mi synapsy pozatykalo. I przez to moja zona nie chce mi zaufać i cały czas przez ten okres kiedy jesteśmy w związku cały czas oskarża mnie ze wszystko moja wina przez to ze jej tak powiedziałem i się jej wydaje ze ja jestem w zmowie z dziewczynami które ja pobiły. A nasze życie wygląda tak: Mieszkamy u niej w domu i cały czas mnie poniża za to. Juz mieszkamy prawie rok u niej. Wyremontowalismy pietro ( mój wkład w remont około 10 tys.) również dolozylem się do prądu i wody około 800 zł nie duzo ale zawsze również ja wydaje na wszystko czyli ( jedzenie, wyjście do restauracji, wyjazdy do szkoły , jakieś prezenty na rożne okazje ). Mieliśmy możliwość zamieszkania w drugiej połowie domu mojego wuja ( nawet meble kupilem) lecz moja zona nie będzie mieszkać z innymi osobami. Jakiś czas mieszkalismy u mnie z moimi rodzicami lecz jak zwykle moja zona z moja matka niemoga dojść do porozumienia. Tak wiec mieszkamy u niej ale jej tu również nie pasuje. Niecały rok temu obronilem prace magisterska jako ze jestem bezrobotny zeby miec jakies pieniadze to robie takie prace dorywcze . I staram się jakoś to ogarniac lecz moja zona w ogóle mnie nie wspiera. Jeszcze jak pracowalem żeby zarobić na studia na budowie od 6:00 nie było mnie w domu do czasem 20:00 to jeszcze musiałem sobie zrobić jeść. I jeszcze potem iść się wykąpać to schodzilo mi do 21:00 a żeby spędzić ze sobą czas często siedzielismy do 3:00 po północy co przekładało się na sen który trwał około 3 godzin dziennie przy pracy na budowie. Ale najgorsze jest to ze zona nie chce żebym gdzie kolwiek szedł do pracy( nawet na co drugi dzień) ponieważ boi się ze ja zdradze chociaż nigdy tego nie zrobiłem. Dla tego teraz staram się o założenie własnej firmy ale jeżeli nie bedzie zleceń to trzeba będzie tak czy inaczej znaleźć inne źródło dochodu. A co do mieszkania osobno ustalilismy z żoną ze będziemy budować dom (ale tez trzeba stały dochód żeby chociaż kupić materiały gdyż dom mogę postawić sam). A nasz spór odnośnie budowania wygląda następująco mam działkę o wartości około 300 tys. Zł i zona chce by działka widniała również na nią gdyż nieufa mi z przyczyn z poczatku wypowiedzi gdyż jak powiedziala ze dopóki nie przepisze działki to ona nie dołoży ani grosza do budowy. Ale ja tez się boję że jak przepisze na nią działkę to ona może wziasc ze mną rozwód i będzie podział majątku i strace polowe dzialki a jakby jeszcze dom był wybudowany to jeszcze go strace gdyż w większości przypadków sad przyznaje dom żonie z dzieckiem a zona jest wspolwlascicielem domu o wartosci około 1mln. zł ze swoimi rodzicami i tez chce być jego właścicielem bo tak moja mama ustalila. Dla tego ustalilem że ja nie chce żeby jej dom był majątkiem wspólnym ale również żeby ona była współwłaścicielem działki tylko spiszemy umowę prawna która będzie na zasadzie ile dales do budowy tyle z niej wyciagniesz. I ona się nie zgodzila . Co mamy robić poradzcie nam proszę.
Podobne tematy
Przede wszystkim nauczyc sie zyc razem, ufac sobie. Mieszkanie osobno- wspanialy pomysl, ale najpierw nalezy wyjasnic sobie te incydenty z przeszlosci. Dlaczego jestescie ze soba nieszczerzy? Przynajmniej Ty? Jak mogles "poczestowac" swoja (wtedy) dziewczyne opowiastka o tym, ze spales z jej oprawczynia? Co Toba kierowalo i co to mialo na celu? Dla mnie niezrozumiale. Nie dziwie sie, ze zona Ci nie ufa. Ja tez pewnie bym do konca zycia zachodzila w glowe, czy moj maz faktycznie mowil prawde, czy tylko zartowal... Co do Waszych planow- mysle, ze i w tej kwestii jest miedzy Wami kosc niezgody. Niby malzenstwo, ale kazde ciagnie w swoja strone. Podstawowy problem- brak zaufania. I nad tym trzeba popracowac...
Ja nie wiem po co chcecie stawiać dom jeśli u Was w związku kolokwialnie mówiąc "jest nie za wesoło"? Ona Ci nie ufa - ma do tego podstawy, jak widać nie każdy powinien zaglądać do kieliszka. Ty pokutujesz za coś co nie zrobiłeś - tylko, że Sam sprowadziłeś na Siebie ten problem. Ona nic nie usłyszała, żadnych plotek, Ty klapnąłeś jęzorem.
Najpierw Ona musi Ci zaufać, w innym wypadku budowanie wspólnej przyszłości nie ma sensu, gdy podstawowy fundament (zaufanie) został nadszarpnięty. Nic dobrego z tego nie wyniknie, tym bardziej, że OTWARCIE mówi Ci o Swoich obawach.
Dość typowe zachowanie, gdy kobieta wyciąga jakąś (de factobzdurę), by za jej pomocą wpędzać faceta w poczucie winy i ugrywać swoje cele.
Ze Ty byles w zmowie z dziewczynami, które ja pobily? Jeśli tak mowi, oznacza to ze ma kłopoty z psychika, nie panuje nad myślami i emocjami. To się raczej będzie poglebiac gdyż żeby to zmienić trzeba MOCNO i CODZIENNIE pracować nad sobą. W taki przypadku, moim zdaniem, nie sa możliwe żadne wspólne ustalenia i inwestycje. Po prostu tego nie da się zrealizować. Wiec lepiej nic nie rob. Może najlepszym wyjściem byłoby rozstanie się. Jak widzisz bowiem wasz związek i porozumienie się miedzy wami, za 3, 5 lat? Jak widzisz kwestie dzieci, poczucia bezpieczeństwa, wsparcia w realizacji dazen, w końcu tez będziesz miał dość ciągłych pretensji z jej strony. Do takiej decyzji trzeba dojrzeć i nie być małostkowym o jakies marne 10 tys. czy 800zl. Ciekawe jak to wygląda w odbiorze z drugiej strony? Takie ciagle wyliczanie złotówek?