netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

39 odpowiedzi10 578 wyświetleńzałożony przez Dolly85, 21.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2013-11-21 16:47:54)

Temat: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Witam jestem tutaj pierwszy raz.Proszę o obiektywną ocenę tego co wydarzyło się kilka dni temu w moim domu i kiedyś, chciałabym tylko wiedziec jak widzą to inni.
Mam 28l,mąż30l mamy roczne dziecko i 8 letnie z mojego poprzedniego małżeństwa. jesteśmy razem już 5 lat.Łączy nas wielka miłość(przynajmniej tak było do tej pory) to dla niego poświęciłam swoje 1 małżeństwo.Od kilku lat borykam się z problemem zazdrości o kobiety głównie z wielkimi biustami , na żywo,w tv,w gazetach itp. na wszystko na co on patrzy.Na poczatku naszego związku towarzyszyła moim zdaniem wielka nam patologia-mąż niemal uzalezniony od filmów porno z tylko i wyłącznie wielkimi balonami, ja obserwująca go z boku, udawałam,że nie widzę.Doszło do tego że poł godz. po seksie ja udawałam ze spie a on robił sobie dobrze ogladając wielkie cyce. takich sytuacji -masa, wkoncu pękłam i próbowałam się z nim rozstać, najpierw były rozmowy jak on tak moze skoro cały czas był bardzo zadowolony z naszego seksu, potem się z tym bardzo krył-kilka miesięcy a ja go szpiegowałam i znowu wszystko wyszło na jaw.przepraszał,twierdził ze to uzaleznienie,bo przede mna długo nikogo nie miał.chciałam sie rozstac bardzo ostro do tego podeszłam.Płakał,błagał żeby mu dac szanse na nasze normalne zycie. Dałam, dlatego dzis jestesmy małzenstwem, które ciagle sie kłóci o stare sprawy.. bo ja doznałam tak wielkiego urazu psychicznego, nie potrafie z nim normalnego filmu obejrzec jesli sa tam piękne kobiety.On wysyła mnie do psychologa , nie robi tego co robił wierze mu bo nawet nie ma mozliwości.Tyle razy próbowałam sama ze soba walczyc, staram sie hamowac na kazdym kroku a potem w duchu wyje.Ja wiem ze ze mna przez to jest cos nie tak, ale boje sie ze jak pojde do psychologa to wszystko w mojej głowie bedzie sie odtwarzało i wpadne w depresje.teraz on mowi tylko ze tego nie robi, ze to bylo,ze nie wie jak mi pomoc,ze mam sie leczyc z tego bo on nie bedzie pokutował teraz całe zycie za to co kiedys robił. Tak, tylko mnie wtedy zeszmacił, poniżył i okaleczył psychicznie.teraz to on podczas jakiegos filmu jak widzi ze sie przestaje odzywac, wymusza na mnie dlaczego? a jak mu wkoncu powiem to najpierw przytuli, a na drugi dzien zrobi jazdę ze to była przeszłość i ze tez ma tego dosc.przez ta chora atmosfere ostatnio doszło do kłótni z wyzwiskami, wyrwana klamka w łazience, zbita szyba w drzwiach -on kapał małego i nie chciał mnie wpuscic, szarpiąc wyrwałam klamkę i z mega nerwow rzuciłam nia w szybe... :(a w środku dziecko.. dziekuje Bogu ze nic sie nie stało.. widzac to mąż dostał furii wyleciał za mna z łazienki i zaczał mnie wyzywać od szmat,kurw,dziwek,pizd prawie doszło do rekoczynow- mial powod moglam zranic dziecko.przeprosiłam go za to, rozmawiamy normalnie ale spimy osobno- zwyzywał mnie na cały blok przy 8 letnim dziecku, a teraz on chciałby sie zachowywac całkowicie normalnie... a mnie to tak boli z tego powodu sie wyniosłam do duzego pokoju a on nie rozumie dlaczego.. dla niego jak to powiedzial to bylo w nerwach i trzeba isc dalej.. no i oczywiscie wszystko to przeze mnie bo sie czepaim starych spraw.. Co o tym myslicie, postawcie sie prosze na moim miejscu i napiszcie cos cokolwiek..

2

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

terapia kochana...
tylko i wyłącznie

3

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Czekałam na tę pierwszą odpowiedź.. i takiej właśnie się obawiałam, ale dziękuję- krótka i dosadna, daje do myślenia, tylko ciężko będzie sie na to zdobyć między innymi przez wstyd przed ta osobą po drugiej stronie biurka

4

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

nie wiekszym wstydem sa wasze relacje?? i to co oglądają dzieci?

5

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Napewno wiekszym, a jesli chodzi o terapie.. to moją?czy nasza?małżeńską?

6

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

nie wiem poly, nie znam się na terapii
po proostu widzę, że ty nie poradziłaś sobie z problemem z przeszłości

czy to było uzaleznienie z jego strony, obsesja czy nawyk.. to druga sprawa

piszesz o przemocy, o swoich nieobliczalnych zachowaniach.. więc ja wnioskuję, że sama sobie nie poradzisz

bo jakbys miałą sobie poradzić, to bys zrobiła to juz dawno.. prawda?/
a jest coraz gorzej
więc pewnie najpierw idź sama, żeby porozmawiać o swoich problemach, skąd twowa obsesja.. czemu tak reagujesz na kazde zdjęciek, film, z ładną kobietą...
i trzeba też popracowac nad waszymi relacjami, komunikacją

szarpanie za klamki?? bicie szyb?/ agresja?

no problemów bez liku...

7

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Poly28    też byłam zazdrosna o biusty duże bo ja akurat nie mam takiego jakbym chciała,ale nie miałam sytuacji że mój chłopak oglądał bo tego nie powiem.Zapewnił że nie będzie bo mu to zbędne i uwierzyłam'a teraz widzę,że jak są jakieś takie filmy z cycatymi to on albo przełącza albo nie patrzy i nic nie mówiłam o tym że nie może.     A przejmujesz się tym bo masz mały biust czy nie ale nie chcesz po prostu bo to rażące jest??

8

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

jesli chodzi o te biusty... nie mam jakiegoś wielkiego ale taki do zaakceptowania i przynajmniej dla mnie taki był do czasu.Chodzi o to ze kiedys jak rozmawialismy szczerze o tym co lubimy,co nas kreci to mąz zawsze mówił bez ogródek że jego u kobiety najbardziej kręci biust-duzy biust i zawsze bardzo zwracał na to uwagę i może gdybym tego nie wiedziała to byłoby nieco inaczej, najbardziej jednak boli poczucie, ze się mu nie wystarczało, bo to że facet ogląda "jak w domu tego nie ma" i cos sobie sam działa jeszcze jestem w stanie przetrawić ale chwilę po naszym stosunku???? tyle razy.. wiecie jakie to huj...uczucie.. niedoopisania.i zawsze były to kobiety obficie obdarzone.. mąż oczywiście zawsze mi powtarzał i powtarza do dzis ze moj jest idealny ale po co to było..

9

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

do End Aluzja: wiesz, aż mi wstyd jak czytam to co mi piszesz.. głupio sie czuje bo wiem że masz racje, no ale zalezy mi na obiektywnej ocenie,klamkę szarpałam bo chciałam dac mu w łeb dokładnie za hsało" nierób to twój ojciec, niedorobił cie i zostawił"( nie znam mojego ojca bo sie na mnie wysrał) i słyszac coś takiego poprostu miałam ochote dac mu w twarz, trafił w mój czuły punkt,a że on klamkę trzymał a ja ciągłam.. została mi w rękach i z tej nerwicy rzuciłam w szybe. To tam mnie nie usprawiedliwia wcale ja wiem ze to bezmyslne strasznie było ale nie potrafie tez spokojnie słuchac jego obelg.Boze jakie te zycie dziwne , człowiek myslał że sobie na lepsze zmienia a teraz to juz sama niewiem

10

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Nie mogę pojąć jak można doprowadzić do takich sytuacji gdy obok jest Wasze dziecko? ????

Zgadzam się: na terapię marsz.
Bo się pozabijacie.

11

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

nie mam już siły...
Witam,


Docieramy się aż do bólu, są miłe słówka,cudny seks,ciepło,oddanie wszystko czego można chcieć a kilka dni później..
chaja o byle co, o to że wymagam od domowników porządku,o to że ktoś do kogoś powiedział złym tonem.. Ja jestem wybuchowa on tez sie taki stał.. nie potrafimy rozmawiac kazda rozmowa podjeta konczy sie kłótnią.Jeżeli dojdzie do zgody,mąż zachowuje się bardzo dobrze, mówi do mnie czule, kochanie,kotus itp..Ja nie potrafie się ogarnąć po takich kłótniach, mnie to smuci, dobija ze tak sie dzieje, nie czuje szacunku z jego strony, jest mi przykro i czuje ze te małżeństwo mnie dobija,że juz go tak nie kocham jak kiedys. Wczoraj np. powiedziałąm wieczorem że we mnie się coś wypała, ze coś jest nie tak w naszym małżeństwie.. skonczyło sie znowu kłótnią że ja jestem taka i siaka,ze mam chumory, ciągłe złe nastroje,poszliśmy spać. dziś rano wyżywał się na moim 8 letnim synku  bo nie posprzatał po sobie jak zjadł śniadanie..ja szykowałąm sie do pracy, ryknął do mnie że mam wynieść kubek do kuchni- chociaż to ja walcze zawsze o porzadek- przez to ze beszczelnie rozkazywał powiedziałam mu żeby sam sobie wyniósł.. kopnął moją reklamówkę z jedzeniem i grożącym tonem powtórzył swój rozkaz-zdenerwowałam się, tymbardziej zaczęłam zbierać się do wyjścia.. zabrał mi kluczyki z samochodu- dopoki nie wyniosę kubka..to mi nie odda, zdenerwowałam się ,zaczęłam krzyczeć ze jest nienormalny i ma mi je oddac bo się spóźnię, na co on że mam przestać krzyczec- nie przestałam, więc znów chwycił mnie za twarz i odepchnął, płakać mi sie zachciało,ubrałam się i pobiegłam na taksówkę.Tak mi się chce ryczeć, a jeszcze kilka dni temu tak mnie przytulał mówił takie piękne rzeczy, ze najlepszą zoną na świecie jestem ze tak mnie kocha... zawsze tak jest, ale ja juz go tak nie kocham,we mnie cos pękło mi sie juz nie chce starac, bo za kilka dni znow jest to samo, wiecej rzeczy mnie tu boli niz cieszy.nienawidze tego domu, tego małżenstwa.. tyle razy juz myslalam o rozstaniu, ale 2 rozwód.. to chore, nie tak mialo byc..zaczynam go nienawidziec w duchu a kiedys go tak bardzo kochałam.coraz częściej myslę o moim byłym mężu- jaką krzywdę mu wyrządziłam.. gdybym mogła cofnąć czas to wtedy bym sie skupiła na swoim małżeństwie a nie na zauroczeniu innym facetem.. czasami płacze po nocach że sama sobie zgotowałam takie zycie - miało byc lepsze niz poprzednie a jest gorsze.
musiałam sie tu dalej wyżalić może ktoś coś napisze,będę wdzięczna za chociażby zwykłą ocenę obiektywnym okiem, moich kolejnych cierni małżeńskich..

czasami juz nie daje rady, nie dość że ten pierwszy problem który opisałam siedzi we mnie to jeszcze te ciągłe kłótnie, złe traktowanie,chamstwo,brak szacunku i brak mojej ochoty na bliskość z mężem nawet na siedzenie obok , gdyby nie bylo tych dzieci,wspólnych dóbr to juz dawno bym odeszła

12

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
poly28 napisał/a:

czasami juz nie daje rady, nie dość że ten pierwszy problem który opisałam siedzi we mnie to jeszcze te ciągłe kłótnie, złe traktowanie,chamstwo,brak szacunku i brak mojej ochoty na bliskość z mężem nawet na siedzenie obok , gdyby nie bylo tych dzieci,wspólnych dóbr to juz dawno bym odeszła

Ani dzieci, ani wspólne dobra nie wiążą Cię z tym człowiekiem nierozerwalnymi więzami. A dla dzieci będzie zdecydowanie lepiej, jeśli nie będą musiały patrzeć, jak tatuś tłucze i szarpie mamusię... Opamiętaj się kobieto i nie krzywdź przynajmniej własnych dzieci. Dla Ciebie także nie jest za późno.

13

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

No tak, racja tylko brak odwagi na podjęcie kroku, bo mieszkamy we wspólnym własnościowym mieszkaniu, głównie na jego utrzymaniu, ja pracuje na pół etatu + marne alimenty na pierwszego synka, mąz nie raz mi powtarza że mnie na siłe nie trzyma ze moge spieprzac z domu jak mi sie nie podoba ... tylko gdzie??? skoro mieszkanie kupilismy jeszcze przed slubem. jego jest 1/3 moje 2/3 jesli chodzi o wkład finansowy. on nie ma zamiaru sie nigdzie ruszać, a dlaczego ja mam wyjść z własnego mieszkania, a ja nie jestem w stanie dac mu 40 tys. na dowiedzenia bo niby skąd?..

mało tego synek 8l mi powiedział ze jak my bysmy sie rozstali to on ucieknie z domu, bo tego nie przezyje.. mały jest bardzo za nim bo z własnym ojcem ma nikły kontakt.

14 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2013-12-05 10:42:14)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Jest źle...

po ostatniej kłótni z mężem, po pracy pojechałam do koleżanki się wypłakać w ramię i wróciłam lekko wcięta, piłyśmy wino.

doszło do kłótni bo nie chciałam mu odpowiedzieć gdzie byłam- nie chciałam skoro on nie interesował się tym jak dojadę i jak wrócę z pracy. Śmiałam mu się prosto w twarz, doszło do wspólnych wyzwisk, nazwałam go rogaczem.. choć wcale nim nigdy nie był i nie jest poprostu w nerwach chciałam mu dopiec, no i się zaczęło... to wyprowadziło go z równowagi, prawie w to uwierzył i znów zamiatał mną wszystkie kąty w domu-szarpał, poniewierał i wymagał wyjasnien..

powiedziałam mu na drugi dzien że żyłka pękła i zakładam sprawe o separację.. pytał czy jestem tego pewna itd.. dlaczego nie chce walczyć o to małżeństwo..wczoraj siedzieliśmy jak ludzie do 12 w nocy i 3 godziny rozmawialiśmy.Zaproponował terapie małżeńską plus obietnicę że juz więcej mnie nie tknie bo wie że tak nie powinno być..

A ja niewiem, co mam robić?? Separacja, czy terapia?? czy terapia podoła naszym problemom?
Proszę Was o zdanie, a może ktoś korzystał z terapii małżeńskiej i może cokolwiek na ten temat powiedzieć?

Jestem już naprawdę u kresu wytrzymałości bez wiary że to małżeństwo ma sens..

15

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

poly zdecydowanie terapia małżeńska równolegle z terapią własną. włos się na głowie jeży. dzieci powoli pochłaniają schemat, nawyki i mają pierwsze bodźce do stania się DDD. poczytaj o syndromie DDD pełno tego w necie. jesteś zaburzona mocno. nie panujesz nad emocjami przelewają się one przez ciebie niczym tsunami. z tego co czytam masz okropnie wypaczone postrzeganie rzeczywistości. można też wnioskować że niską samoocenę. nie potraficie ze sobą rozmawiać. jak się to czyta to jak o jakiejś wojnie podjazdowej pary zacietrzewionych agresywnych dzieci. macie w sobie już tyle do siebie pretensji że potrzebujecie osoby z zewnątrz by przede wszystkim hamowała waszą agresję w dialogu, kierowała rozmowę na właściwe tory. nie jesteście dojrzali oboje. mąż jeszcze widzę że resztki rozsądku zachował ty natomiast zdajesz się być zagubiona bardzo. niech ktoś pomoże wam to wszystko poukładać. to że ktoś preferuje wielkie cycki nie oznacza że nie będzie prawdziwie kochał średnich czy też małych. ja rozumiem że mężowi zabrakło odwagi by otwarcie powiedzieć czego mu w seksie z tobą brakuje i dlaczego potrzebuje powtórki tyle że przy innych bodźcach. będzie miał okazje przepracować to z terapeutą. sama preferencja jak i jego rozładowywanie przy porno filmach nie jest czymś nagannym chyba że odczuwa przymus i gdy nie zaspokoi tej potrzeby odczuwa dyskomfort. problemem jest to że nie było między wami dojrzałego dialogu co do przyczyn i ewentualnym poradzeniu sobie z sytuacją gdzie czujesz się z tym źle. pisanie że cię poniżył i pokaleczył psychicznie mówi jedynie o twoim problemie. jeśli nawyk słabość partnera/męża robi spustoszenie w partnerce/żonie oznacza to jedynie że ma źle ulokowane granice i funkcjonuje dysfunkcyjnie. w jakiś niezrozumiały sposób widzisz własną osobę poprzez pryzmat poczynań drugiego człowieka co w rzeczywistości ma niewiele wspólnego z twoją wartością atrakcyjnością tym jakim jesteś człowiekiem. ty zrobiłaś z męża autora własnych emocji poczynań to on nadaje tobie wartość lub ją odejmuje. to jest bardzo toksyczne i nieprawidłowe. i to jest między innymi przyczyną waszych perturbacji. terapia zdecydowanie terapia. i jeszcze na sam koniec. bo coś mi się wydaje że i na temat terapii będziesz mieć nieprawdziwe zdanie. otóż terapia w żaden sposób niczego nie gwarantuje, w terapii oboje jesteście na równi, terapia mam wam pomóc w podjęciu decyzji co dalej, terapia ma wam pomóc zrozumieć siebie i wydobyć to co w was prawdziwe. bardzo często ludzie po terapii się rozchodzą bo wreszcie rozumieją siebie i to czego oczekują od drugiego człowieka i co są w stanie mu dać. życzę dobrych rozważnych wyborów.

pozdrawiam ciepło
karolina

16

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Przepraszam bardzo Twój mąż kąpał 8 letnie dziecko ? Dla mnie to śmieszne smile można wejść zobaczyć czy wszystko w porządku ale zamykać się smile

17

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Do mola633 hehe, no na pewno śmieszne, tylko nigdzie nie napisałam,że kapał 8 letnie dziecko tylko naszego roczniaka smile

18

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

ja mam podobny problem tez jestem zazdrosna o to ze moj facet oglada np teledyski ze machaja tylkami na prawo i lewo.. filmow porno nie oglada, niby jest zadowolony z naszych stosunkow ale jakoss. ledwo w to wierze.. raz siegnelam po noz i jak narazie przestal tylko ze ja mam inne problemy ze soba.. mam ogromne kompleksy i te dziewczyny maja to czego nie mam ja i jeszcze gorzej mi sie wtedy robi..psycholog to dobry pomysl(mozesz isc, wygadasz sie komus i bedze ci lepiej) idz do psychologa poki nie jest za pozno bo ja to juz do psychiatry musze chodzic i prochami sie faszerowac... tacy sa faceci w dzisiejszych czasach i na dodatek czuja sie bez winy..

19 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2013-12-06 11:24:58)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Do karolcia_38

Szok... nie pamiętam kiedy ktoś w tak skrupulatny i dobitny sposób rozgryzł moją osobę,sytuację...
Dziękuję Ci bardzo, tak celnie to wszystko oceniłaś.. ten wspólny i ten mój problem.. mam wrażenie jakby na posta odpisała mi Pani psycholog znająca sytuację..jakbyś znała mnie od lat.Czytałam Twoją odpowiedź ze 3 razy, żeby dobrze pojąć każde słowo i jeszcze pewnie nie raz do tego wrócę.

Wczoraj miałam ponowną rozmowę z mężem, powiedziałam mu, że jeśli mam się przełamać i udać się do psychologa na moją własną terapię, muszę mieć pewność że przy jakiejkolwiek kłótni mnie nie tknie, bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa a nie strachu,że w emocjach może się znów coś stać i wszystko pęknie jak bańka mydlana, całą terapie szlak trafi bo kolejnej szarpaniny nie zniosę.Poprosiłam żeby pierwszy zaczął on chodzić w celu zapanowania nad emocjami i uświadomienia sobie czym jest przemoc domowa, jednocześnie obiecałam,że ja udam się z moim problemem.

A jeśli będzie taka propozycja ze strony psychologa aby chodzić wspólnie na terapię to jak najbardziej, bo wiem,że sami sobie już nie damy z tym rady potrzebna ta osoba trzecia która nas poprowadzi,coś uświadomi..

Mąż się uśmiechał , głaskał mnie po głowie i powiedział,że bardzo się cieszy,że w końcu podjęłam taką decyzję bo to też oznacza,że jeszcze ta miłość jest między nami.Taki smutny mnie przepraszał, za te szarpaniny, ze wie że tak nie może być i pójdzie pierwszy bo chce nauczyć się nad sobą panować, nie chce robić mi krzywdy.

jest jakaś iskierka nadziei, czas naprawdę schować  dumę do kieszeni...
Boję się od razu wspólnej terapii z jednego powodu.. bo przed mężem musiałbym opowiedzieć wszystko od A do Z, a to na pewno wzbudzi takie emocje,boję się że będę tam ślimtać jak małe dziecko, a jeśli on choćby w tym momencie wziął mnie za rekę no to koniec.. nie wykrztusze z siebie już nic.Bo jak mnie ktoś próbuje pocieszyć to wymiękam na maksa..

jesteśmy na etapie szukania Pani psycholog,wolimy żeby to kobieta przyjrzała się temu wszystkiemu.

20 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-12-08 01:13:14)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

:-)

"Szok... nie pamiętam kiedy ktoś w tak skrupulatny i dobitny sposób rozgryzł moją osobę,sytuację...
Dziękuję Ci bardzo, tak celnie to wszystko oceniłaś.. ten wspólny i ten mój problem.. mam wrażenie jakby na posta odpisała mi Pani psycholog znająca sytuację..jakbyś znała mnie od lat.Czytałam Twoją odpowiedź ze 3 razy, żeby dobrze pojąć każde słowo i jeszcze pewnie nie raz do tego wrócę."


Poly wcale nie odpowiedziałam skrupulatnie dziękuje ze bardzo miłe słowa :-). tak celnie oceniłam bo ta toksyna płynęła we mnie przez wiele lat i wiem/domyślam się co przeżywasz. nie jestem z wykształcenia psycholożką ale mam wiedzę i doświadczenie takie zwykłe ludzkie plus brałam udział w wielu terapiach warsztatach psychologicznych pochłonęłam kilkadziesiąt książek o tematyce psychologicznej i wreszcie wiele przeżyłam.  byłam na dnie spalona doszczętnie i odrodziłam się niczym feniks z popiołów. dlatego dzielę się moja wiedzą i tym co sama doświadczyłam na sobie. i żeby nie było daleko mi do ideału choć mogę krzyczeć do księżyca że jestem szczęśliwa. pojęłam kilka ważnych rzeczy co spowodowało we mnie oczyszczanie się z trucizny która we mnie płynęła. porzuciłam raz na zawsze stereotypy zaczęłam ufać własnej zaniedbanej niegdyś intuicji. odzyskałam siebie prawdziwą. teraz tego pilnuję jak największego skarbu i nie ma we mnie wobec mojej prawdziwości względem drugiego człowieka kszty kompromisu.

"Wczoraj miałam ponowną rozmowę z mężem, powiedziałam mu, że jeśli mam się przełamać i udać się do psychologa na moją własną terapię, muszę mieć pewność że przy jakiejkolwiek kłótni mnie nie tknie, bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa a nie strachu,że w emocjach może się znów coś stać i wszystko pęknie jak bańka mydlana, całą terapie szlak trafi bo kolejnej szarpaniny nie zniosę.Poprosiłam żeby pierwszy zaczął on chodzić w celu zapanowania nad emocjami i uświadomienia sobie czym jest przemoc domowa, jednocześnie obiecałam,że ja udam się z moim problemem."

widać jak na dłoni że wciąż nie rozumiesz. masz tak poranione wnętrze że resztkami sił próbujesz odzyskać energie do działania. znów zrobiłaś to co robisz (prawdopodobnie) przez cały czas i ulokowałaś w mężu siebie. znów założyłaś sobie pęta na ręce i nogi i teraz od niego będzie zależeć twój stan i twoja decyzja. funkcjonujesz na zasadzie "jeśli ty............ to ja..........". i kręci się machina uzależnienia. ciężko będzie ci się z tego wyrwać i zrozumieć że stanowisz  pełną 100% wartościową jednostkę bez pytania się innych co myślą o tobie czy zrobią. to TY masz WIEDZIEĆ co CHCESZ zrobić JAK ŻYĆ z kim żyć i na jakich warunkach.

"Mąż się uśmiechał , głaskał mnie po głowie i powiedział,że bardzo się cieszy,że w końcu podjęłam taką decyzję bo to też oznacza,że jeszcze ta miłość jest między nami.Taki smutny mnie przepraszał, za te szarpaniny, ze wie że tak nie może być i pójdzie pierwszy bo chce nauczyć się nad sobą panować, nie chce robić mi krzywdy."
mądry ten mąż. a wiesz dlaczego? (pomijam jego słabość do agresji) bo stanął na wysokości zadania. przyznał się przed sobą że ma problem i że chce to przepracować. okazał siłe przyznająć się do słabości.  nie zniszcz tego. ale też niech to ma realne rozwiązanie w postaci terapii.

"jest jakaś iskierka nadziei, czas naprawdę schować  dumę do kieszeni..."

a powiedz mi kochana czym jest "duma"? jak Ty określasz dumę? bo ja wielokrotnie spotkałam się z taką "dumą" co to w rzeczywistości w ujęcia stricte kobiecym było "pychą". to jest zupełnie porąbane co piszesz. bo w małżeństwie jest współzależność świadomość troska odpowiedzialność. dumnym można być z dziecka jak napisze klasówkę na 5.




"Boję się od razu wspólnej terapii z jednego powodu.. bo przed mężem musiałbym opowiedzieć wszystko od A do Z, a to na pewno wzbudzi takie emocje,boję się że będę tam ślimtać jak małe dziecko, a jeśli on choćby w tym momencie wziął mnie za rekę no to koniec.. nie wykrztusze z siebie już nic.Bo jak mnie ktoś próbuje pocieszyć to wymiękam na maksa."


i to jest kropka na "i" całego waszego związku. ani nie potraficie rozmawiać ani nie jesteście dla siebie prawdziwi ani szczerzy funkcjonujecie za zasadzie "czyje na wierzchu". nie ma między wami dialogu. są przekrzykiwania kto ma rację i czyje ma być "na wierzchu". Poly w normalnym związku dojrzałym żaden z partnerów nie boi się niczego powiedzieć drugiemu bo mu zwyczajnie ufa że ten nie przekroczy jego granic ani fizycznych ani godności. twoje ostanie zdanie jest też dowodem na to że ty nie posiadasz własnych granic nie wiesz co jest twoje co wasze a co jego. uważasz że by być dobrą partnerką musisz uzewnętrzniać się w całości nie bacząc na sama siebie. skąd ten pomysł że związek ma polegać na jakimś chorym wywalaniem własnych wnętrzności przy partnerze czy też mężu. przecież ty masz swój świat siebie swoje pasje wartości swoją przeszłość i nikomu nigdy z pewnych rzeczy tłumaczyć się nie musisz. bo jesteś dojrzałą dorosłą istotą i to TY wiesz ile tego twojego życia podarujesz mężowi. masz bardzo bajkowe podejście do związku między kobietą a mężczyzną. i to właśnie zaburza cię bardzo. terapeuta pomoże tobie odkryć to i pozwoli ci zrozumieć jak potężnej iluzji ulegasz.

pozdrawiam cieplutko
karolina

21

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Minęły ponad 3 miesiące od mojego ostatniego postu. Myślałam,że już na ten temat nie wrócę.
W grudniu byliśmy razem na terapii małżeńskiej. Psycholog zaproponował nam albo wspólną albo moją indywidualną gdyż wynikało że to ja mam problem z radzeniem sobie z przeszłością. Minęło trochę czasu zanim podjęłam krok i zdecydowałam się na terapię indywidualną ponieważ po zapewnieniach męża wierzyłam mu że od 4 lat nie ogląda pornografii i nie zaspokaja się sam przy niej.
Mam już za sobą ok.7,8 spotkań z terapeutą pomógł mi/pomaga odkryć głębiej przyczyny mojego zachowania,przezywania tego co się dzieje u mnie w domu,tego co robił mąż.Pracujemy nad moim poczuciem wartości, nad uniezależnieniem mnie od męża, tzn. moich uczuć i wartości od tego na co on patrzy,co widzi lub co myśli. W między czasie mieliśmy ciężki okres tzn. ciągłe kłótnie nie związane z pornografią. Nie będę tu wszystkiego pisać bo to bez sensu. Wpadliśmy w kryzys.. dzięki terapii ja w tych kłótniach się bardziej wyciszyłam, a mąż wręcz odwrotnie.Tak jakby mój spokój wzbudził w nim niepokój, agresję.
Rodzice męża w pewnym momencie zaingerowali w to co on wyprawiał.Z bezradności wyżaliłam im się po czym oni trochę nim wstrząsnęli. Od 2 tygodni razem postanowiliśmy walczyć o małżeństwo które sypie nam się przez palce. Była bardzo długa szczera rozmowa. Daliśmy sobie żyć. Uczucie zaczęło wzrastać, zaczęłam czuć i wierzyć w to że ja sobie dam radę wraz z moja terapią i tym co mnie męczy, dzięki temu będę lepsza dla niego,dla siebie.Poczułam się w końcu taka silniejsza.
I nastąpił zwrot akcji. ostatnio w dzień w który mąż miał wolne a ja byłam w pracy, pisał jak bardzo mnie kocha jak chce żebym już wróciła z pracy itd.. to było takie miłe.Na drugi dzień rano wchodzę w google i czytam HUGE TITS i w historii między tym jakieś normalne gry w które mąż gra.Otwieram to a tam masa filmików...zrobiło mi się słabo,niedobrze myślałam że źle widzę.
Zadzwoniłam do niego z płaczem.. a on na to że nie wie o co chodzi i tak cały dzień, cały wieczór mi kłamał że to samo się przekierowało, że kolega informatyk mu powiedział że może to być jakiś wirus..kłamał,przysięgał że on nie ma nic z tym wspólnego,ze mówi prawdę ja ciągle płakałam i pytałam dlaczego mi to robi, dlaczego niszczy wszystko co ja próbuje odbudować, ja mu wierzyłam ze przez 4 ostatnie lata z tym skończył ja mu tak zaufałam a tu widzę coś takiego... młodsze dziecko w tym momencie spało a starszemu pozwolił iść na 2 godz. na dwór. Z nerwów zaczęłam wymiotować i tak przez 2 dni rewolucje z żołądkiem. Widział to, był przejęty przeprosił mnie i zmienił wersje. Przyznał się że to wpisał ale nie oglądał. Wpisał bo chciał żebym to przeczytała i się wkurzyła(uwaga: jednocześnie wyznając mi miłość przez sms) pytam więc za co???
Co Ci takiego zrobiłam? że niby chciałeś mnie tym wkurzyć?? powiedział że za stare rzeczy po kiedyś w kłótni powiedziałam mu że jest rogaczem..itd tylko tamte kłótnie mieliśmy wyjaśnione od A do Z, dobrze wie że nigdy rogaczem nie był i nie będzie póki jesteśmy małżeństwem, doskonale zna moje zdanie na ten temat.
Nie wierzę mu w ani jedno jego słowo...brnie w kłamstwa bardzo głęboko, nawet  kolega informatyk okazał się kłamstwem.A ja czuje do niego wstręt i obrzydzenie... po tym wszystkim co przeszliśmy czuje że on kłamie i kłamał cały ten czas jednocześnie wysyłając mnie do psychologa..mam wrażenie że problem jest głęboki.. on się tego wypiera.Zachowuje się jak gdyby nigdy nic.. obrażony że śmiem mu nie wierzyć. A ja myślę poważnie o separacji, tak w niego wierzyłam a on zburzył wszystko i dalej kłamie.. nie potrafię tego przeżyć, ani mu ufać. Czuje się tak jakbym przegrała walkę z pornusami. Prosiłam go teraz zeby się przyznał i poszedł do seksuologa.. powiedział pójdę.. ale się nie przyznam.. pytam więć to po co chcesz iść, odpowiada po to żeby tobie było lepiej.
Swoje już przez te kilka dni przepłakałam, teściowa wszystko wie bo przyszła do dziecka i zobaczyła mnie w bardzo złym stanie, płakała, nie spała całą noc. Bardzo mi jej żal, ale ja czuje się tak samo.A mąż wczoraj przyniósł mi rafaello i wręczył na dobry początek.. ludzie, on ze mnie drwi??Zamiast tego powiedziałam mu że czekam na prawdę że wybaczę mu to jeśli się przyzna i powie prawdę, wybaczę.. ale nie zniosę dalszych kłamstw.. milczał jak grób.

22

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

To nie Twój mąż potrzebuje seksuologa, bo nie robi niczego ani dziwnego ani odbiegającego od normy. To Ty potrzebujesz psychologa, żeby sobie poradzić ze sobą i poczuciem własnej wartości.
To zapewne bzdura, że od 4 lat Twój mąż nie ogląda porno i nie zaspokaja się sam, bo takich mężczyzn pewnie po prostu nie ma. Uwierz, że robi to każdy. Tylko nie dla każdego partnera/partnerki to problem. A ci, o których myślisz, że tego nie robią nie zostali złapani albo się do tego nie przyznają. Mąż Cię oszukuje dla świętego spokoju, bo zapewne nie widzi w tym, co robi nic dziwnego ani złego, natomiast widzi, że Ty na to źle reagujesz, więc po prostu Cię okłamuje. Nieproporcjonalność i histeryczność Twojej reakcji potwierdza, że ma rację. Przypuszczam, że naprawdę nie ma pojęcia o co Ci chodzi. Nie dziwi mnie to. Też bym nie miała.
Rozstań się z nim, znajdź nowego męża, też będzie się onanizował i oglądał porno - choćby raz na rok, ale może nie da się złapać. Albo idź do psychologa sama i poradź sobie ze sobą. Zaakceptuj siebie, swój wygląd i zrozum, że nie ma łączności między Tobą a wyimaginowanymi laskami z internetu. I że dla Twojego męża to naprawdę po prostu sposób poradzenia sobie z fizjologią.

23 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-03-28 12:15:13)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Do krynolina: Z całym szacunkiem ale chyba nie przeczytałaś całej mojej historii. Do psychologa chodzę od kilku miesięcy, rzeczywiście życie i dzieciństwo mnie taką uformowało,że teraz moja wrażliwość na pewne rzeczy jest mega czuła.
Ja rozumiem Twój pogląd bo kiedyś myślałam tak jak Ty.Ale mam wrażenie że nie znasz całej historii.

To mąż podjął kiedyś decyzję, że chcę z tym skończyć bo to nas niszczy- to było parę lat temu. To była jego decyzja, ja chciałam przystać na to żebyśmy razem od czasu do czasu coś obejrzeli, bo wszystko w małych dawkach jest dla ludzi. Ale on chciał to całkiem wypiep..ć z życia.

A dlaczego mi zrył psychikę: Bo pół godz. po naszym udanym seksie jak spałam on się masturbował potajemnie przed kompem, jak spałam, jak się kąpałam, jak wychodziłam po dziecko do przedszkola.. dzień w dzień noc w noc. Jak bys się wtedy czuła????

Zapewne nie jak piękna kobieta która ma cudownego faceta i udane zycie seksualne.
Wiesz trwało to rok pod moim okiem i w końcu chciałąm odejść to płakał i mi nie pozwolił, wtedy przyznał że to uzależnienie
i cały ten czas mi wmawiał że sobie z tym poradził

24

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
poly28 napisał/a:

To mąż podjął kiedyś decyzję, że chcę z tym skończyć bo to nas niszczy- to było parę lat temu. To była jego decyzja, ja chciałam przystać na to żebyśmy razem od czasu do czasu coś obejrzeli, bo wszystko w małych dawkach jest dla ludzi. Ale on chciał to całkiem wypiep..ć z życia.

Nie niszczy to Was, ale Ciebie i ponieważ mąż Cię kocha (i dla świętego spokoju) uznał, że kasując to w ogóle (w teorii) sprawi, że się w końcu uspokoisz i przestaniesz histeryzować.
Od czasu do czasu chciałaś to razem z nim oglądać?! A co to, serial komediowy? Razem ogląda się pornosy, aby się rozgrzać, ale w sumie nie jest to "film", który chce się oglądać z kimś.

poly28 napisał/a:

A dlaczego mi zrył psychikę: Bo pół godz. po naszym udanym seksie jak spałam on się masturbował potajemnie przed kompem, jak spałam, jak się kąpałam, jak wychodziłam po dziecko do przedszkola.. dzień w dzień noc w noc. Jak bys się wtedy czuła????
Zapewne nie jak piękna kobieta która ma cudownego faceta i udane zycie seksualne.
Wiesz trwało to rok pod moim okiem i w końcu chciałąm odejść to płakał i mi nie pozwolił, wtedy przyznał że to uzależnienie
i cały ten czas mi wmawiał że sobie z tym poradził

A jak się niby miałabym czuć? Ja sobie śpię, zaspokojona i nie chce żeby mi ktokolwiek głowę zawracał, a jak on chce więcej to niech sobie wali ile chce o ile nie wpływa to na nasze życie seksualne... Co ma bycie piękną kobietą i cudowność posiadanego faceta do tego, co on robi sobie przed kompem jak nikt nie widzi???

Co rozumiesz przez "udane życie seksualne"? Może on najnormalniej w świecie ma dużo wyższe libido od Ciebie i zamiast skakać w bok woli wyżyć się na pornosach?
Skoro wyszło, że to uzależnienie, to to się leczy. Twoje histeryczne reakcje są straszne. Nie zasłaniaj się "trudnym dzieciństwem" i "wychowaniem", bo to tylko i wyłącznie Twój problem. Było- minęło, skoro znasz przyczynę, to postaraj się zmienić podejście, a nie płaczesz, rzygasz i maniane odstawiasz.
Zapamiętaj jedno KAŻDY facet się masturbuje (chyba że jest eunuchem, albo ma minusowe libido) i NIE MA to NIC wspólnego z miłością i pożądaniem swojej kobiety.

Tobie nie terapia z psychologiem, a patelnią by się przydała... Sorry, ale dawno nie widziałam takiej nieuzasadnionej histerii...

25 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-03-28 12:51:57)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

"Od czasu do czasu chciałaś to razem z nim oglądać?! A co to, serial komediowy? Razem ogląda się pornosy, aby się rozgrzać, ale w sumie nie jest to "film", który chce się oglądać z kimś."

No właśnie chciałam to z nim oglądać aby się rozgrzać

"A jak się niby miałabym czuć? Ja sobie śpię, zaspokojona i nie chce żeby mi ktokolwiek głowę zawracał, a jak on chce więcej to niech sobie wali ile chce o ile nie wpływa to na nasze życie seksualne... Co ma bycie piękną kobietą i cudowność posiadanego faceta do tego, co on robi sobie przed kompem jak nikt nie widzi???"

Pozazdrościć ci tylko. Niestety jestem dużo bardziej wrażliwa na te sprawy i bolało mnie to,że mąż potajemnie wpadł w wir pornografii podczas gdy twierdził że niczego mu w łózku ze mną nie brakuje. Niestey nie czułam się spokojna bo zaspokojona tak jak Ty ewentualnie byś się czuła. Czułam ze coś się dzieje złego że mu nie wystarczam, itd.. pytałam, prosiłam żeby mi powiedział dlaczego on to robi codziennie??dlaczego się kryje? dlaczego nawet jak ja śpię czy znikam na chwile z domu?

"Co rozumiesz przez "udane życie seksualne"? Może on najnormalniej w świecie ma dużo wyższe libido od Ciebie i zamiast skakać w bok woli wyżyć się na pornosach?
Pytałam go o to kiedyś to twierdził,że to jest przyzwyczajenie, bardziej jak nałóg.
"Skoro wyszło, że to uzależnienie, to to się leczy. "
O to tez go prosiłam - nie chciał bo był pewien że sam da sobie z tym radę.
Głupia uwierzyłam.

Udane życie seksualne- to jest dopasowanie ciał, swoich oczekiwań i potrzeb , satysfakcja ze wspólnego seksu/zbliżenia i przede wszystkim szczerość.

"Tobie nie terapia z psychologiem, a patelnią by się przydała... Sorry, ale dawno nie widziałam takiej nieuzasadnionej histerii..."

Spokojnie opanuj nerwy nie będę nawet tego komentować. Wszystkiego dobrego

26 Ostatnio edytowany przez k.a.p (2014-03-28 13:36:45)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
krynolina napisał/a:

To zapewne bzdura, że od 4 lat Twój mąż nie ogląda porno i nie zaspokaja się sam, bo takich mężczyzn pewnie po prostu nie ma. Uwierz, że robi to każdy.

A Ty uwierz że nie masz patentu na prawdę.

Teo często spotykam się z Twoimi wypowiedziami na forum i zastanawiam się czy Ty masz choć odrobinę empatii w sobie. Bo żeby komuś doradzać terapię patelnią to trzeba być albo człowiekiem wyzutym z uczuć albo nudzącą się gimnazjalistką.

Autorko, niezależnie od tego co myślę na temat Twojej relacji z mężem, serdecznie Ci współczuję. Również tego co musiałaś tutaj "usłyszeć".

Ps. Chyba zacznę się martwić. Nie tym że mąż ogląda pornosy, ale tym że tego nie robi bo wynika z tego że mam w domu eunucha.

27 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-03-28 13:40:42)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
k.a.p napisał/a:
krynolina napisał/a:

To zapewne bzdura, że od 4 lat Twój mąż nie ogląda porno i nie zaspokaja się sam, bo takich mężczyzn pewnie po prostu nie ma. Uwierz, że robi to każdy.

A Ty uwierz że nie masz patentu na prawdę.

Teo często spotykam się z Twoimi wypowiedziami na forum i zastanawiam się czy Ty masz choć odrobinę empatii w sobie. Bo żeby komuś doradzać terapię patelnią to trzeba być albo człowiekiem wyzutym z uczuć albo nudzącą się gimnazjalistką.

Autorko, niezależnie od tego co myślę na temat Twojej relacji z mężem, serdecznie Ci współczuję. Również tego co musiałaś tutaj "usłyszeć".

Ps. Chyba zacznę się martwić. Nie tym że mąż ogląda pornosy, ale tym że tego nie robi bo wynika z tego że mam w domu eunucha.

Dziekuję

Ps: Ja tez chcę eunucha.. smile

28

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
poly28 napisał/a:

Do krynolina: Z całym szacunkiem ale chyba nie przeczytałaś całej mojej historii. Do psychologa chodzę od kilku miesięcy, rzeczywiście życie i dzieciństwo mnie taką uformowało,że teraz moja wrażliwość na pewne rzeczy jest mega czuła.
Ja rozumiem Twój pogląd bo kiedyś myślałam tak jak Ty.Ale mam wrażenie że nie znasz całej historii.

To mąż podjął kiedyś decyzję, że chcę z tym skończyć bo to nas niszczy- to było parę lat temu. To była jego decyzja, ja chciałam przystać na to żebyśmy razem od czasu do czasu coś obejrzeli, bo wszystko w małych dawkach jest dla ludzi. Ale on chciał to całkiem wypiep..ć z życia.

A dlaczego mi zrył psychikę: Bo pół godz. po naszym udanym seksie jak spałam on się masturbował potajemnie przed kompem, jak spałam, jak się kąpałam, jak wychodziłam po dziecko do przedszkola.. dzień w dzień noc w noc. Jak bys się wtedy czuła????

Zapewne nie jak piękna kobieta która ma cudownego faceta i udane zycie seksualne.
Wiesz trwało to rok pod moim okiem i w końcu chciałąm odejść to płakał i mi nie pozwolił, wtedy przyznał że to uzależnienie
i cały ten czas mi wmawiał że sobie z tym poradził

Poly, Krynolina nie tylko nie przeczytala calosc, co nie przezyla nic takiego i po prostu nic a nic Cie nie rozumie.
Typowy wpis, na odwal sie, powielane teksty ludzi ktorzy mowia, chociaz tak naprawde nie maja pojecia o Twoich uczuciach.

Ja Cie bardzo dobrze rozumiem, przezylam to samo, tyle, ze u mojego meza byla to damska bielizna erotyczna.
Te same mysli, uczucia,  rozterki...
z uwaga czytam Twoj watek, bo to jak wyjete z mojego zycia, no i sa tez ludzie ktorzy rozumieja smile

29 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-03-28 14:00:30)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
Doonna napisał/a:
poly28 napisał/a:

Do krynolina: Z całym szacunkiem ale chyba nie przeczytałaś całej mojej historii. Do psychologa chodzę od kilku miesięcy, rzeczywiście życie i dzieciństwo mnie taką uformowało,że teraz moja wrażliwość na pewne rzeczy jest mega czuła.
Ja rozumiem Twój pogląd bo kiedyś myślałam tak jak Ty.Ale mam wrażenie że nie znasz całej historii.

To mąż podjął kiedyś decyzję, że chcę z tym skończyć bo to nas niszczy- to było parę lat temu. To była jego decyzja, ja chciałam przystać na to żebyśmy razem od czasu do czasu coś obejrzeli, bo wszystko w małych dawkach jest dla ludzi. Ale on chciał to całkiem wypiep..ć z życia.

A dlaczego mi zrył psychikę: Bo pół godz. po naszym udanym seksie jak spałam on się masturbował potajemnie przed kompem, jak spałam, jak się kąpałam, jak wychodziłam po dziecko do przedszkola.. dzień w dzień noc w noc. Jak bys się wtedy czuła????

Zapewne nie jak piękna kobieta która ma cudownego faceta i udane zycie seksualne.
Wiesz trwało to rok pod moim okiem i w końcu chciałąm odejść to płakał i mi nie pozwolił, wtedy przyznał że to uzależnienie
i cały ten czas mi wmawiał że sobie z tym poradził

Poly, Krynolina nie tylko nie przeczytala calosc, co nie przezyla nic takiego i po prostu nic a nic Cie nie rozumie.
Typowy wpis, na odwal sie, powielane teksty ludzi ktorzy mowia, chociaz tak naprawde nie maja pojecia o Twoich uczuciach.

Ja Cie bardzo dobrze rozumiem, przezylam to samo, tyle, ze u mojego meza byla to damska bielizna erotyczna.
Te same mysli, uczucia,  rozterki...
z uwaga czytam Twoj watek, bo to jak wyjete z mojego zycia, no i sa tez ludzie ktorzy rozumieja smile

Przez chwilę żałowałam, że odnowiłam wątek, a teraz się cieszę bo to tez coś w rodzaju pamiętnika wywalenia tego całego bólu który człowiek w sobie ma. Myślę,że takich jak Ty i ja jest dużo mniej niż takich jak Teo czy Krynolina. Cieszę się,że rozumiesz co czuję. Napisałaś że przeżyłaś coś podobnego, jesli możesz napisz proszę czy ten koszmar masz już za sobą?
Czy jesteście z mężem razem? szczęśliwi?

30

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
poly28 napisał/a:

Przez chwilę żałowałam, że odnowiłam wątek, a teraz się cieszę bo to tez coś w rodzaju pamiętnika wywalenia tego całego bólu który człowiek w sobie ma. Myślę,że takich jak Ty i ja jest dużo mniej niż takich jak Teo czy Krynolina. Cieszę się,że rozumiesz co czuję. Napisałaś że przeżyłaś coś podobnego, jesli możesz napisz proszę czy ten koszmar masz już za sobą?
Czy jesteście z mężem razem? szczęśliwi?

Mam to za soba, bo po latach kompletnego dobijania siebie samej rozeszlismy sie.
Potrzebowalam miesiecy zeby sie jakos pozbierac i znow byc soba.

Jego upodobania sprowadzily mnie na samo dno,
bylam calkowicie rozbita kiedy zaczelam pisac na forum.

Chyba za pozno sie zglosilam, bo nie bylam juz soba...
jak dzisiaj czytam moj watek to sama siebie mi zal.

Moj maz to dluga historia, ale te dziwki obudzily we mnie te same uczucia co w Tobie...
mozesz poczytac...    chociaz wstyd mi za siebie sama z przed dwoch lat  sad
,,Fetysz meza, jak z tym zyc".

31

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
k.a.p napisał/a:

Teo często spotykam się z Twoimi wypowiedziami na forum i zastanawiam się czy Ty masz choć odrobinę empatii w sobie. Bo żeby komuś doradzać terapię patelnią to trzeba być albo człowiekiem wyzutym z uczuć albo nudzącą się gimnazjalistką.

Moja droga. Ja mam ogromne pokłady empatii smile Przesadyzmu i głupoty jedynie nie lubię, a terapia patelnią potrafi być skuteczna. Jak sobie człowiek raz na jakiś czas przygrzmoci w głowę, to może inaczej spojrzy na siebie i świat go otaczający.

k.a.p napisał/a:

Ps. Chyba zacznę się martwić. Nie tym że mąż ogląda pornosy, ale tym że tego nie robi bo wynika z tego że mam w domu eunucha.

A ile ma lat Twój mąż? I czy tego nigdy w ogóle nie robił? Jednym przechodzi z wiekiem innym nie. Nie masz 100 % pewności, że raz na jakiś czas, nawet raz na ruski rok, nie ogląda jakiegoś filmiku.

32 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-03-28 17:50:54)

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Jedyna rzecz, którą można mu zarzucić to to, że kłamie, bo kłamstwa mają naprawdę duży potencjał niszczenia zaufania.
Ale poza tym...
Jeśli on ma dużo wieksze libido i potrzebuje dużo częściej, to dlaczego mu bronisz? Czujesz się zdradzana? Niepewna swojej atrakcyjności?
Wyobraź sobie, że to Ty masz takie libido, a partner mniejsze. Robiliście to pół godziny temu, on juz śpi, wiesz że juz więcej dziś nie będzie chciał, a Ciebie znów ciśnie. A im bardziej próbujesz usnąć tym bardziej Cię ciśnie. A partner na Twoje zaspokajanie się bez jego udziału dostaje histerii. I co teraz?

"ostatnio w dzień w który mąż miał wolne a ja byłam w pracy, pisał jak bardzo mnie kocha jak chce żebym już wróciła z pracy itd.. to było takie miłe."
To znaczy że miał ochotę na seks i najchętniej zrobiłby to z Tobą, gdybyś była w domu, ale byłaś jeszcze w pracy, więc zrobił to przy porno. I zrozum - niczego przez to nie straciłaś.

Dajże człowiekowi trochę luzu, nie zdradza Cię przecież.

"moja wrażliwość na pewne rzeczy jest mega czuła"
To nie jest wrażliwość, to jest albo niepewność wynikająca z niskiego poczucia własnej wartości, albo/i reakcja na jakieś traumatyczne przeżycia. Tak czy inaczej, nic zdrowego. Jeśli możesz to naprawić, napraw to. Dla siebie.

33

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
Teo napisał/a:

Jak sobie człowiek raz na jakiś czas przygrzmoci w głowę, to może inaczej spojrzy na siebie i świat go otaczający.

Rozumiem że nie poczujesz się urażona jak zaproponuję Ci to samo. Może wtedy Ty inaczej spojrzysz na kobietę która ewidentnie nie radzi sobie z problemem.

Teo napisał/a:

A ile ma lat Twój mąż? I czy tego nigdy w ogóle nie robił? Jednym przechodzi z wiekiem innym nie. Nie masz 100 % pewności, że raz na jakiś czas, nawet raz na ruski rok, nie ogląda jakiegoś filmiku.

Nie wiem co w temacie autorki ma do rzeczy wiek mojego męża. No ale jeśli już tak dociekliwa jesteś to lat ma 46. I oczywiście że robił - iks lat temu kiedy został sam po rozwodzie. Prywaty tu nie będę wywalać bo to bezcelowe, ale na 100 % wiem że teraz tego nie robi.

34

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

"ale na 100 % wiem że teraz tego nie robi."

To chyba trochę smutne.

35

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

A może wytłumaczysz co smutnego może być w tym że mój mąż nie ogląda pornoli? Mnie to cieszy.

I przypominam, wątek tyczy się problemu Poly nie mojego czy tym bardziej mojego męża.

36

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

"on chyba musi kochać życie bez porno"?
"musi".

37

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.
Czarna Kotka napisał/a:

Jedyna rzecz, którą można mu zarzucić to to, że kłamie, bo kłamstwa mają naprawdę duży potencjał niszczenia zaufania.





"moja wrażliwość na pewne rzeczy jest mega czuła"

To nie jest wrażliwość, to jest albo niepewność wynikająca z niskiego poczucia własnej wartości, albo/i reakcja na jakieś traumatyczne przeżycia. Tak czy inaczej, nic zdrowego. Jeśli możesz to naprawić, napraw to. Dla siebie.

Napewno jakies swoje racje masz, ale tu nie chodzi o to zeby wytlumaczyc meza Poly bo to nic nie pomoze na fakt, ze ona sie zle czuje w tej sytuacji.

Jej niskie poczucie wartosci narodzilo sie wlasnie z tego traumatycznego przezycia, jakim jest zachowanie jej meza... 
Poly jest czula i dlatego tak bardzo przezyla wybryki meza sad

Trudno cos naprawic, jesli obok jest ktos kto psuje w trakcie naprawy...

nic zdrowego powiadasz ?
No widzisz...    Poly tez to wie,
nie czuje sie zdrowo w tym malzenstwie i dlatego pisze do nas zeby sobie jakos pomoc.


Poly co tam u Ciebie? 


Ps: Klamstwo ma nie tylko duzy potencjal, ale stanowczo niszczy zaufanie.

38

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Witajcie.. chciałam odpowiedzieć Czarnej Kotce ale idealnie zrobiłaś to Ty Doona w swoim ostatnim poście. No tak jakbyś właśnie wyjęła mi to z ust, jesteś tu jedyną osobą jak widać,która na podstawie podobnych przeżyć rozumie co czuję ja.Nic dodać nic ująć.
Nie było mnie tu kilka dni bo nie chciałam,żeby mąż widział że żalę się na forum. W piątek próbowałam jeszcze wyciągnąć  z niego prawdę, prosiłam żeby nie napędzał tych kłamstw wszystkich dalej, następnymi.Obraził się i uciekł do drugiego pokoju.Ale widziałam,że się miota,że sumienie go gryzie, bo wie jak ciężko mi mu ufać a bardzo by tego chciał.

Tego dnia miałam wizytę u psychologa i po wyjściu czułam się o niebo lepiej, wspólnie przewałkowaliśmy ten temat od A do Z, pan terapeuta zasugerował żebym nie zmuszała męża do powiedzenia mi prawdy bo on się boi mojej reakcji i i tak mi tego nie powie skoro tak daleko zabrnął w kłamstwie, to już się nie cofnie.Ja wiem że prawdą jest to że oglądał dla własnej przyjemności, ale nie wiem jak tak naprawdę bym się zachowała i co bym czuła jakby mi to powiedział,że rzeczywiście nie potrafi się powstrzymać od porno i odmówić sobie tego luksusu. Więc odpuściłam z męczeniem go. Postanowiłam,że wydobędę z siebie trochę egoizmu i skupię się na sobie i swojej terapii, dopuszczając jednocześnie myśl że być może Raz na jakiś czas( mam nadzieję,że nie z taką częstotliwością jak kiedyś|) może coś sobie włączy.Tzn nie za moim przyzwoleniem bardziej w mojej niewiedzy tak jak do tej pory. Ciężko jest pogodzić się z taką myślą i jednocześnie walczyć o siebie o swoje poczucie wartości, kobiecość wszystko czego mnie pozbawił.

Obiecał że będzie budował moje zaufanie krok po kroku. Niech buduje bo ma co. Powiedział,że rozumie to jak ja się czuję,ze mnie zawiódł bo przecież sam walczył o to żebym w końcu podjęła terapię, rezygnując z porno chciał mnie wspomóc właśnie tym żebym uwierzyła że to wcale nie jest mu do życia potrzebne, że nie jest niezbędne jak chleb. A tu takie coś. Boli to że  naprawdę wierzyłam mu w to co mówi. To najbardziej mnie boli,że ciężko będzie zaufać, zobaczymy czy damy radę. Dzięki tej terapii rodzi się we mnie nadzieja na to że jakoś wyjdę na prosto,że znajdę jakiś sposób na poradzenie sobie już  z tymi zranionymi uczuciami i że poczuję się silniejsza i pewna siebie. Mam nadzieję,że mąż skoro twierdzi że tak bardzo mnie kocha to zdobędzie się na odrobinę pomocy, a jeśli z życiu okaże się że nie potrafię mu ufać,żyć normalnie z nim no to co przecież się nie potne wtedy będę musiała odpuścić sobie jego i to małżeństwo.Jeden rozwód przeżyłam to i drugi przeżyję.

Doona przeczytam Twój wątek z wielką uwagą. Cieszę się że życie sobie układasz z kimś przy kim możesz być spokojna i czuć się bezpiecznie. Nie masz co się wstydzić za to co Cie spotkało,za to jaka wtedy byłaś i co pisałaś. To była część Twojego życia.

39

Odp: problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Dobrze, ze masz w sobie jeszcze tyle optymizmu Poly.
Masz wiare w swojego meza, byc moze jestes silniejsza niz myslisz,
moze Twoj maz tez bedzie silny, da rade poradzic sobie ze swoim problemem i bedziesz jeszcze szczesliwa, czego Ci z calego serca zycze smile


Ps: Z moim nowym partnerem nie ukladam sobie zycia, to byl tylko klin na moje zdeptane ego.
Zyje z soba i swoimi dziecmi, on jest obok jak prawdziwy przyjaciel...
dla niego to prawdziwa milosc, dla mnie to pomoc, wsparcie,
jest spokojnym, szczerym i wspanialym mezczyzna, tylko ze ja nadal jestem wypalona.
Moze kiedys cos sie zmieni i bede potrafila go pokochac ?
Poki co jest mi dobrze i niech tak zostanie smile

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problem z przeszłości,który niszczy moje małżeństwo.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026