netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Nie mam już siły

7 odpowiedzi3 912 wyświetleńzałożony przez Emma1994, 18.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mam już siły

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez Emma1994 (2015-03-18 13:45:45)

Temat: Nie mam już siły

Witajcie,

     Choruję na nerwicę lękową od przeszło już pięciu lat. W tym roku zaczęłam studia, ale momentami mam takie chwile załamania jak dzisiaj, że od trzech dni nie byłam na zajęciach. Co mnie najbardziej załamuje w tej chorobie? Nie wiem, tyle tego jest, tyle rzeczy się nawarstwiło przez te wszystkie lata. Załamuje mnie mój sztywny, stale napięty kark i to, że nie mogę nawet tak w pełni swobodnie poruszać głową. Że nie mogę zapamiętać tego co jest mówione na wykładach i ćwiczeniach przez ten potworny lęk. Załamuje mnie to, że inni ludzie mogą zauważyć mój lęk, wiem, każdy psycholog czy psychoterapeuta zapyta: "Dlaczego? Co Pani to robi nawet jeśli zauważają, nawet jeśli, to co z tego?". A ja po prostu nie chcę by ktokolwiek widział mnie taką. W ogóle nie chcę by ludzie na mnie patrzyli. Wstydzę się mojej choroby choć wiem, że nie powinnam. Każdy dzień na uczelni mnie męczy, patrzę na rozluźnione, uśmiechnięte twarze moich znajomych z uczelni i żal duszę ściska, że kiedyś też byłam taka swobodna. Najchętniej rzuciłabym moje studia, ale co mi to da? Rezygnować na trzy miesiące przed zakończeniem roku to czysta głupota. Zwłaszcza, że tyle już udało mi się przejść. O tym nie ma nawet mowy. Tylko jest mi jakoś tak ciężko na duszy, jestem przybita, chodzę na terapię, ale jakoś nie odczuwam po niej motywacji do działania, żaden psycholog dotychczas mi tak naprawdę nie pomógł, więcej się dowiedziałam z literatury niż od nich na temat mojego zaburzenia. Jestem osobą wierzącą, ale tracę już powoli wiarę, że uda mi się z tego wyjść, zastanawiam się czy długo będę musiała jeszcze żyć w takim napięciu, nie chcę narzekać, ale tak się nie da żyć! Jestem chyba za słaba jak na to wszystko albo poprostu wyczerpana życiem w tym ciągłym napięciu. Czasami chciałabym być kimś innym, jakąkolwiek z moich koleżanek, które nie mają tego lęku. Nie wiem co robić, tracę powoli wszystkie ambicje, przestaje mi zależeć na wszystkim, przestaję jeść, terapia mi nie pomaga ani trochę,zwłaszcza takie roztrząsanie przyczyn mojego lęku, słów, które ktoś do mnie wypowiedział. Ja potrzebuję konkretnych wskazówek jak się z tym uporać. Nie wiem nawet po co piszę, chyba mam jeszcze nadzieję, że ktoś to przeczyta i mnie zrozumie, bo nigdy nie spotkałam osoby w moim wieku chorej na nerwicę. Więc może tutaj ktoś jest.

2

Odp: Nie mam już siły

Ktoś przeczytał. Ktoś zrozumiał mimo, że nie choruje na nerwicę, mimo że ma więcej lat.

Podjęłaś terapię, masz jednak wątpliwości co do jej przebiegu. Powiedz o tym swojemu terapeucie, zatajenie Twych oporów i oczekiwań stawia pod znakiem zapytania sensowność tych spotkań.

Usiłujesz przed ludźmi ukryć prawdę o sobie. Przed znajomymi - o chorobie, przed terapeutą - o nieskuteczności jego działań. Żyjesz w Matrix-ie a jednocześnie marzysz o tym, by przenieść się do świata realnego.

Daj sobie szansę. smile

3

Odp: Nie mam już siły

Witaj!

Po tym co opisałaś, widzę że to co przeżywasz to istny koszmar. Potrzebna Ci jest jakaś konkretna i skuteczna pomoc. Dobrze, że co nieco Ci pomogły informacje, które przeczytałaś, to już coś.
A psycholodzy i terapie? No cóż, jest to mocno przereklamowane i ze skutecznością tego różnie bywa...
Sam przechodziłem przez fobię społeczną i miałem ogromny lęk przed opinią innych ludzi na mój temat, nie potrafiłem nic załatwić, czy to w urzędach, banku czy gdziekolwiek indziej.
Poradziłem sobie z tym tak, że dziś załatwienie jakiejkolwiek sprawy, nie ważne gdzie nie sprawia mi problemu, a opinię innych mam tam, gdzie światło nie dochodzi wink.

W nerwicy lękowej na samym początku musisz dojść do tego co dokładnie powoduje twój lęk, czy jest to np. strach przed odrzuceniem przez rówieśników, strach przed bezdomnością, etc.
Jeśli już namierzysz to co powoduje u Ciebie strach, będziesz mogła zastosować odpowiednie metody, aby z tym walczyć.
To na początek powinnaś zrobić.

4

Odp: Nie mam już siły

Sztywny kark to raczej nie jest objaw choroby somatycznej, którą leczy się na przykład przez masaże obręczy barkowej. Jest to raczej objaw silnego napięcia spowodowanego przez lęki. Być może te lęki spowodowała coraz większa ilość materiału do nauczenia. Poza tym zła sytuacja rodzinna w dzieciństwie może bardzo przyczyniać się do tego lęku. Prawdopodobnie nauczycieli traktujesz podświadomie jako wrogów którzy zmuszają ciebie do nauki, bo jeśli tego nie zrobisz, oblejesz egzaminy i marnie skończysz bez studiów. Zrobić możesz to, żeby mieć stały kontakt z kimś bardzo miłym, kto będzie stanowił dla ciebie podporę i wspierał rozmową. W ten sposób stopniowo te lęki się zmniejszą, prawdopodobnie po kilku miesiącach.

5

Odp: Nie mam już siły

Emma, mam takie pytanie do ciebie. Masz jakieś wsparcie duchowe? Modlisz się czasem?

Obiecałam sobie, że jeśli uda mi się pokonać depresję, na każdym tego typu forum podzielę się tym z innymi. Dlatego i tutaj wklejam mój wpis.

Od 20 lat walczę ze stanami depresyjnymi i róznymi lękami tez  (np. bałam sie spotykać z ludźmi, a sztywny kark- to mysle od stresu. Ja mam czasem sztywne ramiona od stresu. Tutaj ważny jest ruch, jakiś sport, ćwiczenia i głębokie oddychanie przez nos).

U mnie ostatnie 3 lata były najgorsze. Przez 1,5 roku brałam leki (na początek Asertin + lek przeciwko myślom samobójczym, po którym mogłam spać cały dzień), jednak gdy psychiatra nastraszył mnie, ze skoro te stany mi się wracają, będę musiała przejść na mocne leki. I wtedy postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.

Rzuciłam się w medycynę niekonwencjonalną. Rok chodziłam na zabiegi refleksologii (nie wyleczyło mnie to jednak z moich huśtawek nastroju i ogólnego rozbicia wew.) , stosowałam różne mikstury oczyszczające, leki na odrobaczenie się, zaczęłam podejrzewać u siebie candidę, rzuciłam więc gluten i zaczęłam się zdrowo odzywać, przestałam jeść cukier, stosowałam różne techniki, różne mantry, nawet ?Sekret? zaczęłam zgłębiać (właśnie musze wyrzucić te książkę, jest bezwartościowa) a ostatnio nawet chciałam ćwiczyć rytuały tybetańskie.
Ale nagle powiedziałam sobie: ?Zaraz, zaraz? przecież jestem katolikiem i to nawet ostatnio wierzącym (rok wcześniej miałam okres, ze niestety przestałam wierzyć w Boga; było to związane z moja depresją), zamiast stosować jakieś rytuały zaczerpnięte z innych kultur, może ja bym tak wróciła do modlitwy? Przecież, gdy byłam młodsza modlitwa zawsze pomagała: nie popełniłam przecież samobójstwa, choć kilka razy miałam konkretne plany samobójcze; skończyłam studia, znalazłam niezłą pracę, mam spoko męża wink , urodziło nam się zdrowe dziecko, mam swoje pasje itp. ?. tylko to lenistwo sprawiało, że jak znów stawałam na nogi, przestawałam się modlić, bo mi się nie chciało, bo mi się to wydawało nudne, jak zostanie czasu, ale nigdy jakoś nie zostawało ;o , bo mi się wydawało, że tyle się już modliłam, ze wystarczy mi na długi okres. Niestety nie wystarczy, bo zły duch tylko czeka, żeby się do nas znów zakraść. Niestety. (zobaczcie sobie na youtube co o tym mówi ks. egzorcysta Piotr Glas).

Poczytajcie świadectwa ludzi chorych na rozne formy depresji, którzy odmawiali nowennę. - pompejanska.rosemaria.pl/category/swiadectwa-nowenna-pompejanska   -   Mnie to przekonuje!  Musiało tylko upłynąć dużo czasu, zanim zrozumiałam, że to modlitwa powinna być na pierwszym miejscu. A reszta się ułoży. A nie na ostatnim, jak to było u mnie wcześniej. Na nowennę pompejańską trafiłam w necie już dużo wcześniej, ale pomyślałam sobie wtedy, że ?co? 3 tajemnice różańca trzeba odmawiać codziennie? Chyba ktoś oszalał. W życiu nie będzie mi się tyle chciało?. I kilka dni temu czytając właśnie na facebooku komentarze grupy rytuały tybetańskie, natknęłam się znów na wzmiance o nowennie. Ktoś napisał, ze mu pomogła. Zaczęłam czytać inne świadectwa o wyzdrowieniu, znalezieniu pracy itp. I pomyślałam, że tyle już przeróżnych sposobów wypróbowałam i niewiele to dało. Może czas bym znowu powierzyła wszystko Matce Bożej? Przecież tylko ona, tylko Bóg mnie wcześniej nigdy nie zawiedli. Zauważyłam też, że wcześniej, jeśli tylko modliliśmy się wspólnie przez jakiś czas (ja, mąż i dziecko ? mąż to z wielkim trudem, zazwyczaj przysypiając wink ), to wtedy do naszego domu wracała harmonia. Wspólna modlitwa łączy! Coś w tym jest.

I tak odmawiam nowennę. Miałam już wcześniej aplikację na smartfona ?Modlitwa w drodze?  i to mi pomaga, bo gotując obiad czy robiąc poranną toaletę ? mogę się modlić. Miałam zamiar wstawać wcześniej, żeby ćwiczyć rytuały wink, za to wstaję wcześniej, żeby zmówić różaniec wink Choć zazwyczaj wcale nie chce mi się wstać. Muszę za każdym razem walczyć ze swoim lenistwem i wymówkami. Mam problemy, żeby się skupić na modlitwie itp?.. Mam jednak też zamiar kupić sobie jakąś CD z nagranym różańcem, żebym mogła modlić się jeżdżąc na rowerze lub spacerując. Tylko muszę pamiętać o jednym: modlitwa zawsze na pierwszym miejscu!
Modlitwa, zwłaszcza różańcowa, przynosi spokój ducha i pozwala odnaleźć radość i sens życia. Nie dała mi tego żadna metoda, którą do tej pory wypróbowałam. Z doświadczenia wiem jednak, że jeżeli tylko przestaje się modlić, depresja wraca do mnie za jakiś czas. Oczywiście dalej będę się zdrowo odżywiać, uprawiać sport, robić to, co sprawia mi przyjemność. Ale przede wszystkim będę się modlić. I to nie od czasu do czasu, ale codziennie. Obym wytrwała w tym postanowieniu!!!

Acha, jest niestety jeszcze jeden warunek: jeżeli się nie uwierzy, to odmawianie modlitw nic nie da. Kościoły są podobno pełne ludzi, którzy modlą się codziennie, codziennie przyjmują komunię i mimo tego, nie do końca wierzą w Boga. Mają pełno wątpliwości. Ja też je miałam.

I powodzenia!!! smile

6

Odp: Nie mam już siły

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Tak Mila, modlę się, czytałam o tej Nowennie... tylko czasami brakuje mi sił, wytrwałości i zbyt łatwo się poddaję, moja choroba i inne moje braki do tego stopnia mnie niekiedy załamują, że nie jestem w stanie się uczyć i odsuwam modlitwę na bok. Nie jestem w niej systematyczna... Wspiera mnie Mama, ale ją smucą i denerwują te moje chwile załamania, a ja po prostu w takich chwilach jestem tak bardzo zdołowana, że nic do mnie nie dociera.

7

Odp: Nie mam już siły

Rozumiem cie Emma, wiem ze nie jest łatwo. Nie jest łatwo być w czymkolwiek systematycznym, jak sie ma depresje czy nerwice. Wlasciwie ja cale zycie to zaczynalam tylko od poczatku wink I tak w kółko. Latwiejsze to niz robic cos sysstematycznie. Dlatego az sie sobie dziwie, ze dalej odmawiam ta nowennę. Dla mnie to nie do wiary. Ale latwo tez mi nie jest. Czesto tez mi sie nie chce, ale nie mam innego wyjscia. Zawzielam sie, ze ten jedyny raz wytrwam!!!! Jestem zmeczona juz tymi wszystkimi niekonwencjonalnymi nowinkami, ktore mialy mnie wyleczyc. Do lekow tez nie chce juz wracac ;(

Wiem tez, ze nie jest latwo uwierzyc w Boga (a modlitwa bez wiary chyab jest bez sensu ???). Wczesniej ciagle mialam watpliwosci. Teraz wiem dlaczego. Ja niewiele wiedzialam o tym Bogu. Miaalm zerowa znajomość Biblii, juz nie mowiac o tych najnowszych objawieniach Matki Bozej itp. Ja dopiero teraz nadrabiam wszystko, az sie ze mnie troche znajomi smieja, ze do zakonu wstapie wink A tam, nie przejmuje sie tym wink

8

Odp: Nie mam już siły

Emma, polecam ci film "Ziemia Maryi". Pocieszający i wzruszający. Nawet mojemu mezowi sie podobal wink Mozna kupic DVD na allegro, nie jest drogi a warto go miec.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mam już siły

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026