Znamy sie od roku , jesteśmy ze sobą pół na poczatku myslalam ze my do siebie nie pasujemy ( on pochodzi z rodziny , gdzie wyksztalecenie nie jest tak wazne tylko pomaganie rodzinie ) i tu sie zaczeły tak naprawde schody ... musial na rozkaz matki poleciec za granice zarabiać na długi matki a mnie tutaj zostawił , mimo to dałam mu szanse i spotykaliśmy się raz w mięsiącu i tak od kilku mięsiecy . Świeta chciałam spedzić z nim wiec spedziłam , coraz bardziej zaczeło to sie nie podobać jego matce i babci , ze przylatuje do mnie zamiast płacić im . Kłocimy sie o to ciągle , że daje sie wykorzystywać ale on twierdzi inaczej , po roku znajomości postanowiłam zamieszkać w jego mieszkaniu oczywiście nie za darmo , tylko wynajmowałam jeden pokój , w tym mieszkaniu zyla tez jego babcia ktora wiecznie robila problem ze malo place , ze z kims sie spotykam , ciagle cos jej sie nie podobało , bardzo chce skłocić mnie z chlopakiem . On jest taki że pojdzie za matką i babcią a ja nie jestem na tyle wazna , co z tego ze zapewniał ze tam popracuje i wraca do mnie jak to sie przedłuża , i teraz musze sie wyprowadzić bo jej moja obecnośc nie odpowiada , myslalam ze wynajmiemy coś razem z chlopakiem tez tak mówił , ale tak na serio mowi ze to nie jest jeszcze dobry moment ... jak to teraz czytam to niechce mi sie wierzyć ze to mnie dotyczy ;( zbliżają sie świeta a ja bede musiala szukać innego mieszkania w samotności ... a może to tylko moje wyobrażenie co do niego i powinnam go zostawić
bo on sie nie zmieni ?? poradźcie cos ... prosze .
Podobne tematy
Założyłaś już jeden wątek, w którym o tym pisałaś. Na forum panuje zasada, że wszystkie sprawy związane z jednym partnerem/związkiem/problemem opisujemy w jednym wątku - dla porządku i chronologii. Proszę zapoznaj się z regulaminem forum.