Witam. Mam 18 lat i moim problemem jest zakochanie w lekarzu (jak już w tytule zauważyliśmy). Otóż od pierwszej wizyty zauroczył mnie swoją osobą.. oczywiście najpierw wizualnie, następnie charakterem. Jest on osobą niezwykle miłą, ciepłą, pomocną. Wiem, że lekarze tacy być powinni, lecz inni z mojej przychodni tacy nie są. Są po prostu zwykłymi lekarzami, którzy w trakcie wizyty rozmawiają jakby chcieli, a nie mogli. Moja rozmowa z lekarzem dotyczy również innych spraw poza zdrowiem. Nie wiem jak wyjść z inicjatywą spotkania poza gabinetem. Boje się, że mi odmówi.. wtedy chyba zakopię się pod ziemię, a tego bym nie chciała. Dodam, że podczas wizyty jesteśmy sami, więc nikt nie słucha o czym rozmawiamy. Pomóżcie mi kobietki!
Ps. Różnica wieku to tak mniej więcej 10-15 lat.
Ps.2 Obrączki nie ma, więc zakładam, że żony również, choć nie wiem jak z kobieta. Tego się właśnie obawiam. ![]()
Podobne tematy
Jedyne czego możesz się spodziewać, to że cię potraktuje z pobłażliwością i grzecznie sprowadzi na ziemię. Musiałby być bardzo zdesperowany żeby polecieć na zadurzoną nastolatkę.
Lekarz bez kobiety/żony? Nie licz na to XD
Wybacz, ale ciężko przychodzi mi się zakochać, a to o dziwo spadło jak grom z jasnego nieba. Wiem, że nie zachowuję się jak typowa 18-latka (nie obrażając nikogo), a wręcz przeciwnie. Wiele osób w wieku 25-35 (bo właśnie z takimi się szczególnie zadaję) uważa, że ja na swój wiek, jestem nadwyraz rozwinięta.. podobno rozmowa ze mną jest jak z 30-latką. Tak więc nie sądzę, aby mój lekarz uważał mnie za jakąś głupiutką dziewczynę, która się zadurzyła.
Wybacz, ale ciężko przychodzi mi się zakochać, a to o dziwo spadło jak grom z jasnego nieba. Wiem, że nie zachowuję się jak typowa 18-latka (nie obrażając nikogo), a wręcz przeciwnie. Wiele osób w wieku 25-35 (bo właśnie z takimi się szczególnie zadaję) uważa, że ja na swój wiek, jestem nadwyraz rozwinięta.. podobno rozmowa ze mną jest jak z 30-latką. Tak więc nie sądzę, aby mój lekarz uważał mnie za jakąś głupiutką dziewczynę, która się zadurzyła.
Sorry, ale jak 18 latka pisze, ze "ciężko przychodzi jej się zakochać" to brzmi tak nastolatkowo
Sam wiek, prawdopodobnie już Ciebie skreśla w oczach tego faceta (o ile nie jest to jakiś napaleniec), więc cóż... spróbować możesz, ale przygotuj się, że prawie na pewno sprowadzi Cię na ziemię ![]()
Ja bym nie ryzykowała. Jeśli coś miałoby wyjść to tylko z jego strony. Nie sądzę, żeby doktor z dobrą reputacją ryzykowałby posadą przez spotykanie się z 18-latką. Dla Ciebie (lub dla niego może też) nie miałby znaczenia Twój wiek, ale dla niego i jego reputacji wśród publiki i rodziny to może mieć ogromne znaczenie, które może zachwiać jego początkową karierą lekarską, a nie sądzę, żeby lekarz był na tyle nierozsądny, aby w tych czasach ryzykować coś na co ciężko pracował.
Ja bym nie ryzykowała. Jeśli coś miałoby wyjść to tylko z jego strony. Nie sądzę, żeby doktor z dobrą reputacją ryzykowałby posadą przez spotykanie się z 18-latką. Dla Ciebie (lub dla niego może też) nie miałby znaczenia Twój wiek, ale dla niego i jego reputacji wśród publiki i rodziny to może mieć ogromne znaczenie, które może zachwiać jego początkową karierą lekarską, a nie sądzę, żeby lekarz był na tyle nierozsądny, aby w tych czasach ryzykować coś na co ciężko pracował.
Ja wszystko rozumiem i jestem tego świadoma, że jego reputacja mogłaby na tym ucierpieć, ale on nie wyjdzie prawdopodobnie z żadną inicjatywą, nawet gdyby chciał, ponieważ etyka lekarska mu zabrania - niestety. Teraz gdybym ja chciała coś z tym zrobić, to kompletnie nie wiem co i jak się za to zabrać. Niby się mówi, że należy spróbować, by później nie żałować, że sie nie spróbowało.
tajemnicza96 napisał/a:Wybacz, ale ciężko przychodzi mi się zakochać, a to o dziwo spadło jak grom z jasnego nieba. Wiem, że nie zachowuję się jak typowa 18-latka (nie obrażając nikogo), a wręcz przeciwnie. Wiele osób w wieku 25-35 (bo właśnie z takimi się szczególnie zadaję) uważa, że ja na swój wiek, jestem nadwyraz rozwinięta.. podobno rozmowa ze mną jest jak z 30-latką. Tak więc nie sądzę, aby mój lekarz uważał mnie za jakąś głupiutką dziewczynę, która się zadurzyła.
Sorry, ale jak 18 latka pisze, ze "ciężko przychodzi jej się zakochać" to brzmi tak nastolatkowo
![]()
Sam wiek, prawdopodobnie już Ciebie skreśla w oczach tego faceta (o ile nie jest to jakiś napaleniec), więc cóż... spróbować możesz, ale przygotuj się, że prawie na pewno sprowadzi Cię na ziemię
Dlaczego w tych czasach wszystko jest tak skomplikowane? Wszystko opiera się na tym co powiedzą inni, jak to wygląda itp. Przecież wiek to tylko cyfry - a cyfry, to nie uczucia.. Jeszcze z 50 lat temu normą była taka różnica wieku i nikt za to nikogo nie potępiał, ani nie było to coś szczególnie dziwnego, wręcz przeciwnie. Mężczyzna musiał być starszy, aby kobieta czuła się przy nim bezpiecznie i aby on ją 'prowadził' przez życie. Czasami żałuję, że mamy te normy moralne. Szczerze powiedziawszy mnie ta różnica nie przeraża, ani nie czuję 'spadku' pomiędzy mną, a nim w trakcie rozmowy.. Gorzej właśnie, jeśli on będzie myślał tak jak Ty.
Bez przesady, jesteś już pełnoletnia, nie masz 15 lat, żeby jego reputacja mogła ucierpieć. Powinnaś zaryzykować według mnie, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Jeśli nie wyjdzie to zmienisz lekarza i tyle. ![]()
Bez przesady, jesteś już pełnoletnia, nie masz 15 lat, żeby jego reputacja mogła ucierpieć. Powinnaś zaryzykować według mnie, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Jeśli nie wyjdzie to zmienisz lekarza i tyle.
Gorzej, jeśli lekarz jest dobry i ciężko o takiego
Nie wiem czy warto stracić dobrego lekarza poprzez zachciankę. W dzisiejszych czasach 18-stka dla osoby ok 30-stki jest jeszcze 'dzieckiem' bez względu na rozwinięcie psychiki. Może niech poczeka jeszcze kilka miesięcy, jeśli nic się nie zmieni, a on nadal bedzie wolny, to niech grzecznie zaproponuje mu wyjście na "kawę". Być może dziewczyna myli zakochanie z zauroczeniem, skąd wiadomo, że za chwilę jej nie przejdzie?
Walnij mu komplement i się dowiesz czy ma kogoś.
malum666 napisał/a:Bez przesady, jesteś już pełnoletnia, nie masz 15 lat, żeby jego reputacja mogła ucierpieć. Powinnaś zaryzykować według mnie, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Jeśli nie wyjdzie to zmienisz lekarza i tyle.
Gorzej, jeśli lekarz jest dobry i ciężko o takiego
Nie wiem czy warto stracić dobrego lekarza poprzez zachciankę. W dzisiejszych czasach 18-stka dla osoby ok 30-stki jest jeszcze 'dzieckiem' bez względu na rozwinięcie psychiki. Może niech poczeka jeszcze kilka miesięcy, jeśli nic się nie zmieni, a on nadal bedzie wolny, to niech grzecznie zaproponuje mu wyjście na "kawę". Być może dziewczyna myli zakochanie z zauroczeniem, skąd wiadomo, że za chwilę jej nie przejdzie?
Odróżniam chwilową fascynację, od zakochania.
Teo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:Wybacz, ale ciężko przychodzi mi się zakochać, a to o dziwo spadło jak grom z jasnego nieba. Wiem, że nie zachowuję się jak typowa 18-latka (nie obrażając nikogo), a wręcz przeciwnie. Wiele osób w wieku 25-35 (bo właśnie z takimi się szczególnie zadaję) uważa, że ja na swój wiek, jestem nadwyraz rozwinięta.. podobno rozmowa ze mną jest jak z 30-latką. Tak więc nie sądzę, aby mój lekarz uważał mnie za jakąś głupiutką dziewczynę, która się zadurzyła.
Sorry, ale jak 18 latka pisze, ze "ciężko przychodzi jej się zakochać" to brzmi tak nastolatkowo
![]()
Sam wiek, prawdopodobnie już Ciebie skreśla w oczach tego faceta (o ile nie jest to jakiś napaleniec), więc cóż... spróbować możesz, ale przygotuj się, że prawie na pewno sprowadzi Cię na ziemięDlaczego w tych czasach wszystko jest tak skomplikowane? Wszystko opiera się na tym co powiedzą inni, jak to wygląda itp. Przecież wiek to tylko cyfry - a cyfry, to nie uczucia.. Jeszcze z 50 lat temu normą była taka różnica wieku i nikt za to nikogo nie potępiał, ani nie było to coś szczególnie dziwnego, wręcz przeciwnie. Mężczyzna musiał być starszy, aby kobieta czuła się przy nim bezpiecznie i aby on ją 'prowadził' przez życie. Czasami żałuję, że mamy te normy moralne. Szczerze powiedziawszy mnie ta różnica nie przeraża, ani nie czuję 'spadku' pomiędzy mną, a nim w trakcie rozmowy.. Gorzej właśnie, jeśli on będzie myślał tak jak Ty.
No tak, ale w "dawnych czasach" były małżeństwa aranżowane, dlatego zwykle stare dziady brali sobie młode dziewczyny, bo mogli.
Chodzi o to, że jesteś nastolatką i do tego nie myśląca jasno, bo mylisz zakochanie z zauroczeniem. Zrobisz co zechcesz, ale bądź gotowa na to, że on absolutnie nie da się na nic namówić. I bądź gotowa na to, że facet jest zajęty.
tajemnicza96 napisał/a:Teo napisał/a:Sorry, ale jak 18 latka pisze, ze "ciężko przychodzi jej się zakochać" to brzmi tak nastolatkowo
![]()
Sam wiek, prawdopodobnie już Ciebie skreśla w oczach tego faceta (o ile nie jest to jakiś napaleniec), więc cóż... spróbować możesz, ale przygotuj się, że prawie na pewno sprowadzi Cię na ziemięDlaczego w tych czasach wszystko jest tak skomplikowane? Wszystko opiera się na tym co powiedzą inni, jak to wygląda itp. Przecież wiek to tylko cyfry - a cyfry, to nie uczucia.. Jeszcze z 50 lat temu normą była taka różnica wieku i nikt za to nikogo nie potępiał, ani nie było to coś szczególnie dziwnego, wręcz przeciwnie. Mężczyzna musiał być starszy, aby kobieta czuła się przy nim bezpiecznie i aby on ją 'prowadził' przez życie. Czasami żałuję, że mamy te normy moralne. Szczerze powiedziawszy mnie ta różnica nie przeraża, ani nie czuję 'spadku' pomiędzy mną, a nim w trakcie rozmowy.. Gorzej właśnie, jeśli on będzie myślał tak jak Ty.
No tak, ale w "dawnych czasach" były małżeństwa aranżowane, dlatego zwykle stare dziady brali sobie młode dziewczyny, bo mogli.
Chodzi o to, że jesteś nastolatką i do tego nie myśląca jasno, bo mylisz zakochanie z zauroczeniem. Zrobisz co zechcesz, ale bądź gotowa na to, że on absolutnie nie da się na nic namówić. I bądź gotowa na to, że facet jest zajęty.
W to, że jest zajęty szczerze wątpie (była taka jednoznaczna sytuacja).
Wiadomo, że to nie zakochanie, ale spróbować zawsze można
Walnij mu komplement i się dowiesz czy ma kogoś.
Tylko jaki?
Wiadomo, że to nie zakochanie, ale spróbować zawsze można
Faktycznie... może zakochanie, to za duże słowo, ale zauroczenie zwykłe, to również nie jest. Nie chciałabym, żeby cokolwiek złego mu się stało. Chcialabym, aby on również był szczęśliwy, nawet jeśli to nie mam być ja. (Choć nie ukrywam, że chciałabym bardzo, aby to u mojego boku był szczęsliwy)
18 2014-07-15 15:51:34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-15 15:52:53)
thepass napisał/a:Walnij mu komplement i się dowiesz czy ma kogoś.
Tylko jaki?
Jak napisałaś, że miałaś z nim sytuację ktora mowiła, że jest stanu wolnego to raczej bezsens.
Rozmawiacie dużo, więc w dogodnej sytuacji "pana(?) żona na pewno ma z pana pociechę(lub inny epitet, ktory mi nie przychodzi do łba). każda by chciała mieć takiego męża".
Takie widzialem podrywy na filmach, działały.
A czym odroznia sie zwykłe zauroczenie od niezwykłego, czy zwykłe zakochanie od niezwykłego? Weryfikacja i tak następuje, gdy ludzie sie poznają blizej, chcą lub przestaja chciec tego samego i znają się na wylot. Tak to to wszystko jest i tak nieprawdziwe, albo prawdziwe, ale tylko w pewnej sferze.
Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
malum666 napisał/a:Wiadomo, że to nie zakochanie, ale spróbować zawsze można
Faktycznie... może zakochanie, to za duże słowo, ale zauroczenie zwykłe, to również nie jest. Nie chciałabym, żeby cokolwiek złego mu się stało. Chcialabym, aby on również był szczęśliwy, nawet jeśli to nie mam być ja. (Choć nie ukrywam, że chciałabym bardzo, aby to u mojego boku był szczęsliwy)
Ło! widzę, że koleżnak płynie w swej wyobraźni, płyyyynie ![]()
Nom... nad wyraz dojrzała 18! XD
Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
tajemnicza96 napisał/a:malum666 napisał/a:Wiadomo, że to nie zakochanie, ale spróbować zawsze można
Faktycznie... może zakochanie, to za duże słowo, ale zauroczenie zwykłe, to również nie jest. Nie chciałabym, żeby cokolwiek złego mu się stało. Chcialabym, aby on również był szczęśliwy, nawet jeśli to nie mam być ja. (Choć nie ukrywam, że chciałabym bardzo, aby to u mojego boku był szczęsliwy)
Ło! widzę, że koleżnak płynie w swej wyobraźni, płyyyynie
Nom... nad wyraz dojrzała 18! XD
Co w mojej poprzedniej wypowiedzi jest nie tak? To, że nie chciałabym, aby ktoś go skrzywdził, czy żeby nie stała mu się po prostu krzywda?
duszyczka napisał/a:Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
Taak, taak
Widać, żeś młoda, żyjąca ideałami. W sumie dobrze, ale poszukaj sobie osoby, która ma mniej więcej takie same postrzeganie świata jak Ty.
Jesteś niezależna? Rozumiem, że mieszkasz sama, utrzymujesz się sama i studiujesz coś poważnego? Piszę "poważnego", bo nie znam lekarza, który wybierze sobie na partnera życiowego osobę, która jest gorzej wykształcona od nich.
Teo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:Faktycznie... może zakochanie, to za duże słowo, ale zauroczenie zwykłe, to również nie jest. Nie chciałabym, żeby cokolwiek złego mu się stało. Chcialabym, aby on również był szczęśliwy, nawet jeśli to nie mam być ja. (Choć nie ukrywam, że chciałabym bardzo, aby to u mojego boku był szczęsliwy)
Ło! widzę, że koleżnak płynie w swej wyobraźni, płyyyynie
Nom... nad wyraz dojrzała 18! XD
Co w mojej poprzedniej wypowiedzi jest nie tak? To, że nie chciałabym, aby ktoś go skrzywdził, czy żeby nie stała mu się po prostu krzywda?
"Nie tak" jest Twoje dziecinne "chcenie" i dziwaczne zaangażowanie i troska o człowieka, którego w ogóle nie znasz.
A jakiej specjalizacji jest ten lekarz? (pytam z czystej ciekawości) Często do niego chodzisz?
A jakiej specjalizacji jest ten lekarz? (pytam z czystej ciekawości) Często do niego chodzisz?
Ogólny, więc chodzę jak zachoruję.
tajemnicza96 napisał/a:duszyczka napisał/a:Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
Taak, taak
Widać, żeś młoda, żyjąca ideałami. W sumie dobrze, ale poszukaj sobie osoby, która ma mniej więcej takie same postrzeganie świata jak Ty.
Jesteś niezależna? Rozumiem, że mieszkasz sama, utrzymujesz się sama i studiujesz coś poważnego? Piszę "poważnego", bo nie znam lekarza, który wybierze sobie na partnera życiowego osobę, która jest gorzej wykształcona od nich.tajemnicza96 napisał/a:Teo napisał/a:Ło! widzę, że koleżnak płynie w swej wyobraźni, płyyyynie
Nom... nad wyraz dojrzała 18! XD
Co w mojej poprzedniej wypowiedzi jest nie tak? To, że nie chciałabym, aby ktoś go skrzywdził, czy żeby nie stała mu się po prostu krzywda?
"Nie tak" jest Twoje dziecinne "chcenie" i dziwaczne zaangażowanie i troska o człowieka, którego w ogóle nie znasz.
Jestem młoda - owszem, jestem dziewczyną, która jest strasznie romantyczna. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, trochę staroświecka również. I nie, nie jest to spowodowane moim wiekiem, a moim wychowaniem. Wiem, że życie to nie bajka i nie zawsze będę miała to czego zapragnę, bo wiem, że tak nie jest.. ale chyba warto mieć jakiś cel i do niego dążyć? W tym wypadku mój lekarz.
Teo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:duszyczka napisał/a:Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
Taak, taak
Widać, żeś młoda, żyjąca ideałami. W sumie dobrze, ale poszukaj sobie osoby, która ma mniej więcej takie same postrzeganie świata jak Ty.
Jesteś niezależna? Rozumiem, że mieszkasz sama, utrzymujesz się sama i studiujesz coś poważnego? Piszę "poważnego", bo nie znam lekarza, który wybierze sobie na partnera życiowego osobę, która jest gorzej wykształcona od nich.tajemnicza96 napisał/a:Co w mojej poprzedniej wypowiedzi jest nie tak? To, że nie chciałabym, aby ktoś go skrzywdził, czy żeby nie stała mu się po prostu krzywda?
"Nie tak" jest Twoje dziecinne "chcenie" i dziwaczne zaangażowanie i troska o człowieka, którego w ogóle nie znasz.
Jestem młoda - owszem, jestem dziewczyną, która jest strasznie romantyczna. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, trochę staroświecka również. I nie, nie jest to spowodowane moim wiekiem, a moim wychowaniem. Wiem, że życie to nie bajka i nie zawsze będę miała to czego zapragnę, bo wiem, że tak nie jest.. ale chyba warto mieć jakiś cel i do niego dążyć? W tym wypadku mój lekarz.
A ja o dziwo znam kilka par, gdzie jest lekarz + kobieta całkiem innego zawodu. Tu się liczy miłość. Gdy strzeli strzała Amora, to nie patrzymy na to czy ktoś jest policjantem, czy lekarzem i czy do siebie pasujemy zawodowo..
28 2014-07-15 16:52:16 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-07-15 16:53:39)
"pana(?) żona na pewno ma z pana pociechę(lub inny epitet, ktory mi nie przychodzi do łba). każda by chciała mieć takiego męża".
Takie widzialem podrywy na filmach, działały.
Hahh ![]()
Pass dobrze kombinuje, spróbuj go wybadać i nie przejmuj się różnicą wieku.
Inne dziewczyny które Ci odradzają mają trochę racji, od początku licz się z tym, że ustawiony facet w tym wieku "18tkę" może potraktować jedynie jako chętną na seks a nie do czegoś poważnego...
Ale spróbować warto, jeżeli czujesz przyciąganie.
thepass napisał/a:"pana(?) żona na pewno ma z pana pociechę(lub inny epitet, ktory mi nie przychodzi do łba). każda by chciała mieć takiego męża".
Takie widzialem podrywy na filmach, działały.Hahh
Pass dobrze kombinuje, spróbuj go wybadać i nie przejmuj się różnicą wieku.
Inne dziewczyny które Ci odradzają mają trochę racji, od początku licz się z tym, że ustawiony facet w tym wieku "18tkę" może potraktować jedynie jako chętną na seks a nie do czegoś poważnego...
Ale spróbować warto, jeżeli czujesz przyciąganie.
Dziekuję, właśnie takich odpowiedzi oczekiwałam, a nie prawienia morałów, bo resztę wiem ![]()
30 2014-07-15 17:08:51 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-07-15 17:10:05)
Jeszcze taka rzecz - mam lekarza w rodzinie, zawsze ma mało czasu, wiecznie zmęczony... Jeżeli ten konkretny ucina sobie z Tobą pogawędki niezwiązane z wizytą, istnieje duża szansa, że coś jest na rzeczy ![]()
Nie wiem jak wyjść z inicjatywą spotkania poza gabinetem. Boje się, że mi odmówi.. wtedy chyba zakopię się pod ziemię, a tego bym nie chciała.
Nie spróbujesz to na jedno wyjdzie, tylko dodatkowo nigdy się nie dowiesz...
Dla dorosłych ludzi propozycja spotkania w kawiarni to nic wielkiego. Jeżeli wam się dorze rozmawia, możesz tym uzasadnić zaproszenie ![]()
Teo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:duszyczka napisał/a:Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
Taak, taak
Widać, żeś młoda, żyjąca ideałami. W sumie dobrze, ale poszukaj sobie osoby, która ma mniej więcej takie same postrzeganie świata jak Ty.
Jesteś niezależna? Rozumiem, że mieszkasz sama, utrzymujesz się sama i studiujesz coś poważnego? Piszę "poważnego", bo nie znam lekarza, który wybierze sobie na partnera życiowego osobę, która jest gorzej wykształcona od nich.tajemnicza96 napisał/a:Co w mojej poprzedniej wypowiedzi jest nie tak? To, że nie chciałabym, aby ktoś go skrzywdził, czy żeby nie stała mu się po prostu krzywda?
"Nie tak" jest Twoje dziecinne "chcenie" i dziwaczne zaangażowanie i troska o człowieka, którego w ogóle nie znasz.
Jestem młoda - owszem, jestem dziewczyną, która jest strasznie romantyczna. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, trochę staroświecka również. I nie, nie jest to spowodowane moim wiekiem, a moim wychowaniem. Wiem, że życie to nie bajka i nie zawsze będę miała to czego zapragnę, bo wiem, że tak nie jest.. ale chyba warto mieć jakiś cel i do niego dążyć? W tym wypadku mój lekarz.
No, jeśli Twoim celem życiowym jest uwieść tego lekarza, to ja nie mam więcej pytań...
anjaa napisał/a:A jakiej specjalizacji jest ten lekarz? (pytam z czystej ciekawości) Często do niego chodzisz?
Ogólny, więc chodzę jak zachoruję.
Już myślałam, że ginekolog.
Był gdzieś taki wątek.
tajemnicza96 napisał/a:Teo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:duszyczka napisał/a:Chcesz, żeby byl przy Tobie szczęśliwy? A co masz mu do zaoferowania? Niby dorosłe rozmowy? Facet, nawet jeśli wolny, to potrzebuje stabilnej, samodzielnej kobiety, która da i weźmie tyle samo co on jej może dać i oczekiwać od niej.
Nie rozumiem. Myślałam, że miłość polega na bezinteresowności, a nie ile kto komu da? Jestem niezależna i jeśli chodzi np. o pieniądze wcale nie oczekuję ich od niego, sama sobie na wyznaczony cel zapracuję. Do zaoferowania mam mu całą siebię, swoje serce. Nie zdradzę, nie oszukam.. chyba to jest najważniejsze, prawda?
Taak, taak
Widać, żeś młoda, żyjąca ideałami. W sumie dobrze, ale poszukaj sobie osoby, która ma mniej więcej takie same postrzeganie świata jak Ty.
Jesteś niezależna? Rozumiem, że mieszkasz sama, utrzymujesz się sama i studiujesz coś poważnego? Piszę "poważnego", bo nie znam lekarza, który wybierze sobie na partnera życiowego osobę, która jest gorzej wykształcona od nich."Nie tak" jest Twoje dziecinne "chcenie" i dziwaczne zaangażowanie i troska o człowieka, którego w ogóle nie znasz.
Jestem młoda - owszem, jestem dziewczyną, która jest strasznie romantyczna. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, trochę staroświecka również. I nie, nie jest to spowodowane moim wiekiem, a moim wychowaniem. Wiem, że życie to nie bajka i nie zawsze będę miała to czego zapragnę, bo wiem, że tak nie jest.. ale chyba warto mieć jakiś cel i do niego dążyć? W tym wypadku mój lekarz.
No, jeśli Twoim celem życiowym jest uwieść tego lekarza, to ja nie mam więcej pytań...
Chodziło mi o ogół. Oczywiste, że nie jest to mój jedyny cel w życiu, który zamierzam zrealizować, ale można to tak nazwać, że jest tym jednym z nich.
tajemnicza96 napisał/a:anjaa napisał/a:A jakiej specjalizacji jest ten lekarz? (pytam z czystej ciekawości) Często do niego chodzisz?
Ogólny, więc chodzę jak zachoruję.
Już myślałam, że ginekolog.
Był gdzieś taki wątek.
LOL XD To by było już coś XD
podczas wizyty jesteśmy sami, więc nikt nie słucha o czym rozmawiamy. (
No dziwne, by podczas wizyty obecne były jeszcze jakieś osoby trzecie, poza zainteresowaną ![]()
Dziewczyno, guzik wiesz o charakterze tego faceta, bo w Twojej obecności wykonuje on tylko swój zawód i bycie miłym, uprzejmym, pomocnym i przyjaznym ma on wpisane w listę obowiązków. Jest bardzo wątpliwym, że się zakochałaś- do tego trzeba kogoś ZNAC, prywatnie.
Poza tym, wybacz, ale ludzie mają tu rację, że jeżeli by poleciał na osiemnastkę, która go w gabinecie podrywa, to chyba by był jakimś żenującym napaleńcem, nie facetem, którego warto znać. Piętnaście lat czy dziesięć nie ma znaczenia, ale tylko wtedy kiedy młodsza osoba ma przynajmniej z 27 lat, a nie jest młodziutką osobą, która dopiero zaczyna dorosłe życie.
37 2014-07-15 19:51:52 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-15 19:52:30)
ja bym nie zagadywała w ogóle tylko się do niego uśmiechnęła - i to wszystko...
będzie coś chciał to sam wyjdzie z inicjatywą
ale przypuszczam że taki miły, dobry i jak tam go opisujesz to on jest do wszystkich pacjentek.
Brak obrączki to żaden dowód, że żony nie ma. Lekarze często jej nie noszą ze względów higienicznych...
Same przypuszczenia :> Żonaty, zdesperowany, niezainteresowany, napalony, uprzejmy bo służbowo...
Co za różnica czy napalony czy nie? Coś złego jest w napaleniu na młodą kobietę?
USA zrzuci na nas ICBMy jak się spikną? Otworzą się wrota piekieł? Rozlecą się wasze własne małżeństwa netkobietki? No cmon...
Same przypuszczenia :> Żonaty, zdesperowany, niezainteresowany, napalony, uprzejmy bo służbowo...
Co za różnica czy napalony czy nie? Coś złego jest w napaleniu na młodą kobietę?
USA zrzuci na nas ICBMy jak się spikną? Otworzą się wrota piekieł? Rozlecą się wasze własne małżeństwa netkobietki? No cmon...
Staramy się zapobiegać powstawaniu kolejnych, beznadziejnych tematów, bo po tym pewnie będzie "odrzucił mnie, a ja go kocham!"...
Ehh...
Jeżeli odrzuci, dziewczyna pomęczy się kilka miesięcy i pogodzi, sprawa rozwiązana.
Jeżeli nie spróbuje, to może wzdychać i wzdychać tracąc czas... Potem znajdzie innego ale ciągle będzie jej ten doktorek siedział z tyłu głowy. Można się doła nabawić.
Powstanie jeszcze bardziej nonsensowny temat w stylu: "mam chłopaka ale myślę o innym"...
Ehh...
Jeżeli odrzuci, dziewczyna pomęczy się kilka miesięcy i pogodzi, sprawa rozwiązana.
Jeżeli nie spróbuje, to może wzdychać i wzdychać tracąc czas... Potem znajdzie innego ale ciągle będzie jej ten doktorek siedział z tyłu głowy. Można się doła nabawić.
Powstanie jeszcze bardziej nonsensowny temat w stylu: "mam chłopaka ale myślę o innym"...
Noale niech próbuje, przecież nikt jej nie broni.
Ehh...
Jeżeli odrzuci, dziewczyna pomęczy się kilka miesięcy i pogodzi, sprawa rozwiązana.
Jeżeli nie spróbuje, to może wzdychać i wzdychać tracąc czas... Potem znajdzie innego ale ciągle będzie jej ten doktorek siedział z tyłu głowy. Można się doła nabawić.
Powstanie jeszcze bardziej nonsensowny temat w stylu: "mam chłopaka ale myślę o innym"...
No jak się chce na własne życzenie męczyc to jej sprawa, ale nie wiem w takim razie po co my się wypowiadamy w tym temacie, raczej dobrze jej radząc, skoro ona na nieprzychylne jej zdaniu posty nie reaguje, a akceptuje tylko te, które jej się podobają i na nie odpowiada "dzięki własnie takiej odpowiedzi oczekiwałam"... coś tu jest nie tak... Skoro chciala poparcia to nie musiała pisać o tym w temacie bo i tak by to zrobiła czy z naszym realistyczną opinią czy bez niej.
Moglibyśmy Ci pomóc, ale Ty w ogóle nie podajesz szczegółów. Konkrety proszę...
1. co znaczy, że rozmowy są nie tylko na tematy związane ze zdrowiem? Bo jeśli rozmawiacie o kotach, to nie jest to objaw jego zainteresowania Tobą. Jesli rozmawiacie o tym czy ktoś lubi się opalać, to wtedy może być to taki objaw zainteresowania.
2. Co znaczy, że była niejednoznaczna sytuacja? Że nie wiedział, czy Cię przepuścić w drzwiach, czy może w oczy patrzył?
tajemnicza96 napisał/a:podczas wizyty jesteśmy sami, więc nikt nie słucha o czym rozmawiamy. (
No dziwne, by podczas wizyty obecne były jeszcze jakieś osoby trzecie, poza zainteresowaną
Słyszałam, że w niektórych miastach poza osobą badaną znajduje się również pielęgniarka. Wolałam więc zaznaczyć, że u mnie tak nie ma.
Moglibyśmy Ci pomóc, ale Ty w ogóle nie podajesz szczegółów. Konkrety proszę...
1. co znaczy, że rozmowy są nie tylko na tematy związane ze zdrowiem? Bo jeśli rozmawiacie o kotach, to nie jest to objaw jego zainteresowania Tobą. Jesli rozmawiacie o tym czy ktoś lubi się opalać, to wtedy może być to taki objaw zainteresowania.
2. Co znaczy, że była niejednoznaczna sytuacja? Że nie wiedział, czy Cię przepuścić w drzwiach, czy może w oczy patrzył?
1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.
ZaubererDE napisał/a:Ehh...
Jeżeli odrzuci, dziewczyna pomęczy się kilka miesięcy i pogodzi, sprawa rozwiązana.
Jeżeli nie spróbuje, to może wzdychać i wzdychać tracąc czas... Potem znajdzie innego ale ciągle będzie jej ten doktorek siedział z tyłu głowy. Można się doła nabawić.
Powstanie jeszcze bardziej nonsensowny temat w stylu: "mam chłopaka ale myślę o innym"...No jak się chce na własne życzenie męczyc to jej sprawa, ale nie wiem w takim razie po co my się wypowiadamy w tym temacie, raczej dobrze jej radząc, skoro ona na nieprzychylne jej zdaniu posty nie reaguje, a akceptuje tylko te, które jej się podobają i na nie odpowiada "dzięki własnie takiej odpowiedzi oczekiwałam"... coś tu jest nie tak... Skoro chciala poparcia to nie musiała pisać o tym w temacie bo i tak by to zrobiła czy z naszym realistyczną opinią czy bez niej.
Oczekuję takich odpowiedzi, które mi pasują, ponieważ wolałabym na forum dostać jakiegoś pocieszenia, wsparcia, niż wpaść w doła jeszcze bardziej. Wiem, że po części macie wszyscy rację.. że warto byłoby odpuścić, ale na razie nie chcę nawet o tym myśleć. ![]()
Gary napisał/a:Moglibyśmy Ci pomóc, ale Ty w ogóle nie podajesz szczegółów. Konkrety proszę...
1. co znaczy, że rozmowy są nie tylko na tematy związane ze zdrowiem? Bo jeśli rozmawiacie o kotach, to nie jest to objaw jego zainteresowania Tobą. Jesli rozmawiacie o tym czy ktoś lubi się opalać, to wtedy może być to taki objaw zainteresowania.
2. Co znaczy, że była niejednoznaczna sytuacja? Że nie wiedział, czy Cię przepuścić w drzwiach, czy może w oczy patrzył?
1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.
1. Chodzisz się do niego badać czy a pogaduszki? Skoro na takie tematy gadacie to pewnie się znacie i powinnaś wiedzieć czy możesz mu zaproponować prywatne spotkanie. Swoją drogą, chyb często chorujesz z powodu doktorka ![]()
2. Skąd wiesz, że to nie była kobieta, na którą miał ochotę? I skoro wiesz, że jest sam, to czemu nie powiedziałaś tego wcześniej? Po prostu go omotaj na takiej imprezie i zobaczysz czy Ci ulegnie.
tajemnicza96 napisał/a:Gary napisał/a:Moglibyśmy Ci pomóc, ale Ty w ogóle nie podajesz szczegółów. Konkrety proszę...
1. co znaczy, że rozmowy są nie tylko na tematy związane ze zdrowiem? Bo jeśli rozmawiacie o kotach, to nie jest to objaw jego zainteresowania Tobą. Jesli rozmawiacie o tym czy ktoś lubi się opalać, to wtedy może być to taki objaw zainteresowania.
2. Co znaczy, że była niejednoznaczna sytuacja? Że nie wiedział, czy Cię przepuścić w drzwiach, czy może w oczy patrzył?
1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.1. Chodzisz się do niego badać czy a pogaduszki? Skoro na takie tematy gadacie to pewnie się znacie i powinnaś wiedzieć czy możesz mu zaproponować prywatne spotkanie. Swoją drogą, chyb często chorujesz z powodu doktorka
2. Skąd wiesz, że to nie była kobieta, na którą miał ochotę? I skoro wiesz, że jest sam, to czemu nie powiedziałaś tego wcześniej? Po prostu go omotaj na takiej imprezie i zobaczysz czy Ci ulegnie.
Właśnie chciałabym go omotać, jednak nie wiem kiedy teraz się znów spotkamy, bo aż tak często to nie choruję haha
Ps. Poza tym albo on gra niedostępnego, albo taki jest. Ciężko "wleźć" pod jego skorupę.
1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.
Skoro masz jakieś kontakty poza zawodowymi, skoro go widziałaś w klubie, to wg mnie spokojnie możesz zahaczyć... jak tylko będzie okazja... coś w stylu "Dziękuję, jestem zdrowa. Pewnie długo się nie zobaczymy.... chyba że gdzieś w klubie? " ... zobaczysz reakcję, jak będzie zainteresowany, to pociągniesz dalej, a jak nie to szukaj innego faceta.
tajemnicza96 napisał/a:1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.Skoro masz jakieś kontakty poza zawodowymi, skoro go widziałaś w klubie, to wg mnie spokojnie możesz zahaczyć... jak tylko będzie okazja... coś w stylu "Dziękuję, jestem zdrowa. Pewnie długo się nie zobaczymy.... chyba że gdzieś w klubie? " ... zobaczysz reakcję, jak będzie zainteresowany, to pociągniesz dalej, a jak nie to szukaj innego faceta.
Dzięki ![]()
duszyczka napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:1. Rozmawiamy o imprezach na przykład, o tym czy byłam na otwarciu klubu, czy on był itp.. No więcej nie chcę za bardzo opisywać na forum, ale tego typu tematy są.
2. Spotkaliśmy się przypadkiem właśnie na jednej imprezie i tańczył sobie z inną kobietą (przyszedł sam) Tak więc jestem pewna na 95%, że jest sam.1. Chodzisz się do niego badać czy a pogaduszki? Skoro na takie tematy gadacie to pewnie się znacie i powinnaś wiedzieć czy możesz mu zaproponować prywatne spotkanie. Swoją drogą, chyb często chorujesz z powodu doktorka
2. Skąd wiesz, że to nie była kobieta, na którą miał ochotę? I skoro wiesz, że jest sam, to czemu nie powiedziałaś tego wcześniej? Po prostu go omotaj na takiej imprezie i zobaczysz czy Ci ulegnie.Właśnie chciałabym go omotać, jednak nie wiem kiedy teraz się znów spotkamy, bo aż tak często to nie choruję haha
![]()
Ps. Poza tym albo on gra niedostępnego, albo taki jest. Ciężko "wleźć" pod jego skorupę.
Jak na mój gust on nie gra niedostępnego - po prostu nie jest zainteresowany Tobą.
Możesz próbować dalej, ale uważaj, żeby się nie ośmieszyć za bardzo.
daj sobie spokój jak lekarz to ma branie jak nie ma żony to korzysta póki może....a i zawód i miła aparycja temu sprzyja ja też miałam naście wylądowałam u chirurga na badaniu USG i tak się zauroczył moimi narządami ,że mi macice i przydatki zbadał a co to miało do tego po co przyszłam to już inna sprawa...facet żonaty dzieciaty itd,to się obudź ten typ tak ma.
tajemnicza96 napisał/a:duszyczka napisał/a:1. Chodzisz się do niego badać czy a pogaduszki? Skoro na takie tematy gadacie to pewnie się znacie i powinnaś wiedzieć czy możesz mu zaproponować prywatne spotkanie. Swoją drogą, chyb często chorujesz z powodu doktorka
2. Skąd wiesz, że to nie była kobieta, na którą miał ochotę? I skoro wiesz, że jest sam, to czemu nie powiedziałaś tego wcześniej? Po prostu go omotaj na takiej imprezie i zobaczysz czy Ci ulegnie.Właśnie chciałabym go omotać, jednak nie wiem kiedy teraz się znów spotkamy, bo aż tak często to nie choruję haha
![]()
Ps. Poza tym albo on gra niedostępnego, albo taki jest. Ciężko "wleźć" pod jego skorupę.Jak na mój gust on nie gra niedostępnego - po prostu nie jest zainteresowany Tobą.
Możesz próbować dalej, ale uważaj, żeby się nie ośmieszyć za bardzo.
Po czym uznajesz, że nie jest mną zainteresowany jeśli mogę wiedzieć?
daj sobie spokój jak lekarz to ma branie jak nie ma żony to korzysta póki może....a i zawód i miła aparycja temu sprzyja ja też miałam naście wylądowałam u chirurga na badaniu USG i tak się zauroczył moimi narządami ,że mi macice i przydatki zbadał a co to miało do tego po co przyszłam to już inna sprawa...facet żonaty dzieciaty itd,to się obudź ten typ tak ma.
To, że nie ma żony nie znaczy, że jest dzieciaty czy tam korzysta póki może.. lekarze mają to do siebie, że się długo uczą i cały czas dokształcają, więc nie mają często czasu bądź chęci na miłość, ale jeśli któraś już weźmie sprawy w swoje ręce, to może a nóż? W końcu to nie oni wtedy przejmują inicjatywę.
Cynicznahipo napisał/a:tajemnicza96 napisał/a:Właśnie chciałabym go omotać, jednak nie wiem kiedy teraz się znów spotkamy, bo aż tak często to nie choruję haha
![]()
Ps. Poza tym albo on gra niedostępnego, albo taki jest. Ciężko "wleźć" pod jego skorupę.Jak na mój gust on nie gra niedostępnego - po prostu nie jest zainteresowany Tobą.
Możesz próbować dalej, ale uważaj, żeby się nie ośmieszyć za bardzo.Po czym uznajesz, że nie jest mną zainteresowany jeśli mogę wiedzieć?
Bo wiesz, zainteresowany facet daje znaki.
Spojrzenie, uśmiech (ale nie taki urzędowy) i wiele innych.
Dla niego jesteś zapewne tylko pacjentką.
tajemnicza96 napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Jak na mój gust on nie gra niedostępnego - po prostu nie jest zainteresowany Tobą.
Możesz próbować dalej, ale uważaj, żeby się nie ośmieszyć za bardzo.Po czym uznajesz, że nie jest mną zainteresowany jeśli mogę wiedzieć?
Bo wiesz, zainteresowany facet daje znaki.
Spojrzenie, uśmiech (ale nie taki urzędowy) i wiele innych.
Dla niego jesteś zapewne tylko pacjentką.
Tez uważam ze nie jest zainteresowany . Jest miły i rozmowny bo jest kulturalny i jestes jego pacjentka poza tym byliście w jednym klubie : dlaczego nie poprosił Cie do tańca ? A z inna tańczył ?
Autorko - to, że jest miły, dobry i zagaduje to nic nie znaczy. Mój lekarz też jest miły, dobry, zagaduje, ba! nawet jest szarmancki i flirtuje (z młodymi pacjentkami i z jedną z pielęgniarek), ostatnio jak się martwiłam to mnie nawet po ręce pogłaskał, rzucił tekstem że takie ładne oczy a takie smutne (tani podryw
) co nie przeszkadza mu w posiadaniu żony i piątki dzieci (także pomyśl
lekarze mają branie - mam kumpla z 2. roku kierunku lekarskiego i nie może się opędzić od dziewczyn, mimo że jest dość nieśmiały
). ale uwaga - nigdy bym nie pomyślała, że taka relacja może wyjść poza gabinet czy przerodzić się w coś więcej - i Tobie też nie radzę. Umawianie się z pacjentką jest nieetyczne. A pogadać sobie zawsze można...
Ale nie zgodzę się co do bycia miłym i uprzejmym jako cechę większości lekarzy - wręcz przeciwnie, ja cudem trafiłam po "rajdzie" do kilku internistów na swojego i dopiero on jest miły, uprzejmy i pomocy (to tak nawiasem).
piszesz,że szukasz porady a sama już podjęłaś decyzje...skoro szukasz wrażeń to działaj a za jakiś czas będzie post 'ja go kocham a on mnie wykorzystał'
piszesz,że szukasz porady a sama już podjęłaś decyzje...skoro szukasz wrażeń to działaj a za jakiś czas będzie post 'ja go kocham a on mnie wykorzystał'
Nie szukam wrażeń. Właśnie nie zamierzam być dziewczyną na jedną noc, mi zależy na związku, a nie na zabawie.