Witam wszystkich serdecznie. Chciałabym żebyście spojrzeli na ta sytuacje obiektywnym okiem. Jestem z chłopakiem 2lata. Układało nam sie dość dobrze i jest do poważny związek ale po tym co zrobił mój chłopak wczoraj mam pewne wątpliwości. Nie mieszkamy od siebie daleko jednak ze spotkaniami jest różnie. Mój chłopak ukończył studia a ja jeszcze na nich zostalam. Nie widujemy się juz tak często jak kiedyś na uczelni. Zazwyczaj spotkania odbywają się w weekend albo na tygodniu wieczorami, bo on tez ma trochę pracy kolo domu.umowilismy się standardowo na niedzielę ale okazało się ze muszę pojechać do mojej rodziny której nie widziałam jakiś czas i to spotkanie jest bardzo ważne. Zazdzwonilam do chłopaka z przeprosinami ze niestety nie dam rady (podalam powód) i zapytalam czy może przyjechac np w poniedziałek wieczorem albo w niedzielę jeżeli uda mi się wczesniej wrócić.
Jaka byłaby Wasza odpowiedz?
Wg mnie powinien powiedzieć "ok nie ma sprawy,jeżeli nie możesz spotkamy się innym razem kochanie". Ale to co się stało przeroslo moje oczekiwania. Zrobił mi straszna awanturę tłumacząc się ze WYBRAŁAM jakąś tam rodzinę niż jego. To pokazało ze mam go gdzies bo wybieram spotkanie z daleka rodzina a on np rzucał wszystko i przyjeżdżał do mnie. Stwierdził ze jest w mojej hierarchi na ostatnim miejscu i się tego nie spodziewał. Nie dał mi dojść do słowa, myslalam ze to są jakieś żarty. Kiedy probowalam go uspokoić okazało się ze mówił całkiem poważnie, oprocz tego otrzymalam takie informacje ze: " moim zdaniem wybralas rodzinę i nie mow mi o zrozumieniu bo zrozumienia można oczekiwać tylko wtedy jak się wszystko powie gdzie po co w jakim celu wszystko", "I nie masz własnego zdania bo jakby ci zależało na mnie to byś powiedizala ze zostajesz bo ja przyjezdzam", "Powiem ci prawdę ja sie cholernie boje tego ze jak będziemy małżeństwem to będą ważniejsze sprawy niż ja np rodzina twoja niz nrandka ze mną","Bo ja nie mam nic przeciwko twojej rodzinie, nie zabraniam niczego ale nie chciałbym żeby wszyscy stali się nagle ważniejsi niż my". Ale ta wypowiedź wybiła mnie z rytmu:"Albo cie kocham i mi zależy i cie traktuje jak swoja kobietę ale i wtedy mam pewne wymagania ze jesteś dobra i wszystko mi mówisz i wtedy ci ufam albo wszystko olewam i wtedy przestaje cie kochać i przestaje mi zależeć wiec wybierz?"...
Nigdy w życiu nie zachowywał się w ten sposób i do tej pory nie odzywa sie. Czy możecie mi cos poradzić? :( nie wiem skąd takie słowa, brzmią egoistyczne ale on nigdy nie był egoistą w tym związku i myślał na poczatku o mnie i mojej dobroci niz o sobie.
1 2015-03-13 18:05:06 Ostatnio edytowany przez mójnick (2015-03-13 18:08:30)
Podobne tematy
Ciesz się, że tak mu zależy na widywaniu się z Tobą. Postaraj się SPOKOJNIE to wszystko mu wytłumaczyć, powiedz jak się poczułaś. Jego zachowanie jest absurdalne, ale może dlatego, że Cię dobrze nie zrozumiał.
Jeżeli byliście wcześniej konkretnie umówieni to ma rację.Więc ogon pod siebie, bo go olałaś.
Gadaniem tylko rozsierdzisz.
Ciesz się, że tak mu zależy na widywaniu się z Tobą.
Ja bym się tak nie cieszyła. Chłopak ma jakieś problemy ze sobą, cała ta postawa, same zarzuty a wytłumaczyłaś mu przecież na czym problem polegał. Rozumiem, że może stęsknił się za Tobą? bardzo mu zależało na spotkaniu? Takie trochę przedmiotowe traktowanie Twojej osoby przez niego. Warunki kocha i wtedy Ty jesteś dobra a jak nie to olewa i nie kocha? Absurdalne. Oczywiście jeśli Ci zależy to starałabym się wyjaśnić tą sprawę ale pod żadnym pozorem go nie przepraszać ani nie tłumaczyć się.
Myślę, że facetowi zależy, a gadka o tym, że "kocha jak jesteś dobra" wynika ze zbyt emocjonalnego podejścia i nieudolności komunikacji własnych potrzeb - nie chciał wyjść na mięczaka ![]()
I j/w - jeśli wcześniej się umówiliście, a Tobie coś wypadło to w ten sposób się tego nie załatwia.
Zwłaszcza, że to z nim najpierw się umówiłaś. Też bym się poczuła olana.
Minusik dla Ciebie
![]()
Jeżeli byliście wcześniej konkretnie umówieni to ma rację.Więc ogon pod siebie, bo go olałaś.
Gadaniem tylko rozsierdzisz.
To ja chyba jestem jakaś inna bo wg mnie można spotkać się i innym razem a nie robić dziewczynie awanturę. Nasza tradycja są spotkania przeważnie w niedzielę ale nie byliśmy konkretnie umiwieni. Wiedziałam ze zapewne będzie chciał się spotkać, ale ze mam zakaz spotkania się z rodzina to absurd...
absurdem jest to, że pomimo tego, że tak rzadko się spotykacie Tobie zależy na spotkaniach z nim mniej niż jemu.
Teraz potwierdziłaś moje przypuszczenia tylko.
Myślę, że facetowi zależy, a gadka o tym, że "kocha jak jesteś dobra" wynika ze zbyt emocjonalnego podejścia i nieudolności komunikacji własnych potrzeb - nie chciał wyjść na mięczaka
I j/w - jeśli wcześniej się umówiliście, a Tobie coś wypadło to w ten sposób się tego nie załatwia.
Zwłaszcza, że to z nim najpierw się umówiłaś. Też bym się poczuła olana.Minusik dla Ciebie
![]()
Minusik? A Ty zostawiasz wszystko i lecisz do swojego faceta nawet jeżeli masz możliwość spotkania się z nim innym razem? No nie przesadzaj,tez mam możliwość spotkania się z własną rodzina której bardzo dawno nie widziałam.
9 2015-03-13 20:12:11 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-13 20:14:15)
Po pierwsze, dla mnie związek oparty na spotkaniach raz w tygodniu 1 dzień - w niedzielju (wtf?
) albo i rzadziej, to nie związek.
No, chyba, że mieszkacie 600km od siebie. A wtedy nie mogłabym się doczekać każdego spotkania, a do rodziny bym go wzięła ze sobą, ew. póxniej byśmy to jakoś odrobili wspólnym weekendem, a nie niedzielą za kolejne 2 tyg.
Oczywiście mam na myśli związek przy moim pełnym zaangażowaniu uczuciowym, a nie dla 'posiadania faceta', by sąsiadki i rodzina nie gadały ![]()
Ps. I przede wszystkim byłabym równie zawiedziona jak on, gdybyśmy z jakichś przyczyn jednak nie mogli się spotkać, a nie odbierała jego rozczarowanie jako "męczenie dupy".
Po pierwsze, dla mnie związek oparty na spotkaniach raz w tygodniu 1 dzień - w niedzielju (wtf?
) albo i rzadziej, to nie związek.
No, chyba, że mieszkacie 600km od siebie. A wtedy nie mogłabym się doczekać każdego spotkania, a do rodziny bym go wzięła ze sobą, ew. póxniej byśmy to jakoś odrobili wspólnym weekendem, a nie niedzielą za kolejne 2 tyg.Oczywiście mam na myśli związek przy moim pełnym zaangażowaniu uczuciowym, a nie dla 'posiadania faceta', by sąsiadki i rodzina nie gadały
Ps. I przede wszystkim byłabym równie zawiedziona jak on, gdybyśmy z jakichś przyczyn jednak nie mogli się spotkać, a nie odbierała jego rozczarowanie jako "męczenie dupy".
W mojej wypowiedzi napisalam wyraźnie ze ja studiuje a chłopak pracuje kolo domu i oprócz weekendu możemy spotkać się na tygodniu wieczorem np wtedy kiedy wrócę z uczelni. Te spotkania nie odbywają się TYLKO w niedzielę a wtedy kiedy oboje mamy czas. Nie mieszkamy daleko od siebie wiec jak każdy wygospodaruje czas to tych spotkań może być sporo. Czytanie nie boli.
Czytanie nie boli, ale nie zapędzaj się tak.
skoro oczekujesz opinii to licz się z tym, że nie wszystkie będą ci się podobać.
Skoro widujecie się częściej, to widocznie macie inne potrzeby związane z intensywnością i częstotliwością spotkań. To się bierze z braku rownowagi w zaangażowaniu.
Kiedy wszystko gra i zaangażowanie jest podobne u obydwu stron, nie ma rozkmin typu: "No czy go k.wa poj..uo?" "Czy on jest nienormalny jakiś?" itp.
Ty zamiast na spokojnie wziąć faceta, przytulić i z nim pogadać jak z człowiekiem, któremu zależy i chciałby Cie mieć więcej, piszesz o nim w kategoriach jakiejś płaczliwej ciapy.
Ogarnij się, babo. Jeśli to porządny facet, to poniosły go trochę emocje, a ty robisz wielka sprawę z tego.
kareninka napisał/a:Ciesz się, że tak mu zależy na widywaniu się z Tobą.
Ja bym się tak nie cieszyła. Chłopak ma jakieś problemy ze sobą, cała ta postawa, same zarzuty a wytłumaczyłaś mu przecież na czym problem polegał. Rozumiem, że może stęsknił się za Tobą? bardzo mu zależało na spotkaniu? Takie trochę przedmiotowe traktowanie Twojej osoby przez niego. Warunki kocha i wtedy Ty jesteś dobra a jak nie to olewa i nie kocha? Absurdalne. Oczywiście jeśli Ci zależy to starałabym się wyjaśnić tą sprawę ale pod żadnym pozorem go nie przepraszać ani nie tłumaczyć się.
Ja też bym się nie cieszyła, tylko wiała. To szantaż emocjonalny.
Elle88 napisał/a:Po pierwsze, dla mnie związek oparty na spotkaniach raz w tygodniu 1 dzień - w niedzielju (wtf?
) albo i rzadziej, to nie związek.
No, chyba, że mieszkacie 600km od siebie. A wtedy nie mogłabym się doczekać każdego spotkania, a do rodziny bym go wzięła ze sobą, ew. póxniej byśmy to jakoś odrobili wspólnym weekendem, a nie niedzielą za kolejne 2 tyg.Oczywiście mam na myśli związek przy moim pełnym zaangażowaniu uczuciowym, a nie dla 'posiadania faceta', by sąsiadki i rodzina nie gadały
Ps. I przede wszystkim byłabym równie zawiedziona jak on, gdybyśmy z jakichś przyczyn jednak nie mogli się spotkać, a nie odbierała jego rozczarowanie jako "męczenie dupy".
W mojej wypowiedzi napisalam wyraźnie ze ja studiuje a chłopak pracuje kolo domu i oprócz weekendu możemy spotkać się na tygodniu wieczorem np wtedy kiedy wrócę z uczelni. Te spotkania nie odbywają się TYLKO w niedzielę a wtedy kiedy oboje mamy czas. Nie mieszkamy daleko od siebie wiec jak każdy wygospodaruje czas to tych spotkań może być sporo. Czytanie nie boli.
W swojej wypowiedzi napisalas wyraznie, ze nie spotykacie sie tak czesto, jak w okresie gdy on studiowal, i ze z spotkaniami jest roznie. Napisalas tez ze umowiliscie sie na niedziele, ale potem znalazlas inne ( ciekawsze ) zajecie. Wiec nic dziwnego ze chlopak sie poczul i zareagowal tak jak zareagowal. Przykro mi dalas ciala.
mójnick napisał/a:Elle88 napisał/a:Po pierwsze, dla mnie związek oparty na spotkaniach raz w tygodniu 1 dzień - w niedzielju (wtf?
) albo i rzadziej, to nie związek.
No, chyba, że mieszkacie 600km od siebie. A wtedy nie mogłabym się doczekać każdego spotkania, a do rodziny bym go wzięła ze sobą, ew. póxniej byśmy to jakoś odrobili wspólnym weekendem, a nie niedzielą za kolejne 2 tyg.Oczywiście mam na myśli związek przy moim pełnym zaangażowaniu uczuciowym, a nie dla 'posiadania faceta', by sąsiadki i rodzina nie gadały
Ps. I przede wszystkim byłabym równie zawiedziona jak on, gdybyśmy z jakichś przyczyn jednak nie mogli się spotkać, a nie odbierała jego rozczarowanie jako "męczenie dupy".
W mojej wypowiedzi napisalam wyraźnie ze ja studiuje a chłopak pracuje kolo domu i oprócz weekendu możemy spotkać się na tygodniu wieczorem np wtedy kiedy wrócę z uczelni. Te spotkania nie odbywają się TYLKO w niedzielę a wtedy kiedy oboje mamy czas. Nie mieszkamy daleko od siebie wiec jak każdy wygospodaruje czas to tych spotkań może być sporo. Czytanie nie boli.
W swojej wypowiedzi napisalas wyraznie, ze nie spotykacie sie tak czesto, jak w okresie gdy on studiowal, i ze z spotkaniami jest roznie. Napisalas tez ze umowiliscie sie na niedziele, ale potem znalazlas inne ( ciekawsze ) zajecie. Wiec nic dziwnego ze chlopak sie poczul i zareagowal tak jak zareagowal. Przykro mi dalas ciala.
Czy Ty będąc w związku nagle zrywasz kontakt z rodzina? Przecież to nagła i wyjatkowa sytuacja ze nie mogę się z nim spotkać. Ja to mam rzeczywiście inne poglądy niż reszta świata ![]()
Jak to nagla i wyjatkowa sytuacja? Co takiego naglego sie stalo, ze musialas do dalszej dawno nie widzianej rodziny jechac?
Tak to wygląda: uważasz chłopaka za zapchajdziurę.Spotykasz się z nim, jak nie masz nic innego do roboty.
Jego reakcja nie była spontaniczną shizą wywołaną przez tę sytuację, ale jakąś kumulacją wcześniejszych.
Chłopak zapewne chciałby postrzegać znajomość z Tobą mniej lub bardziej jako związek.
Z Twojej strony to tylko chłopak na telefon.
Tak to wynika z Twojego opisu.
Tak to wygląda: uważasz chłopaka za zapchajdziurę.Spotykasz się z nim, jak nie masz nic innego do roboty.
Jego reakcja nie była spontaniczną shizą wywołaną przez tę sytuację, ale jakąś kumulacją wcześniejszych.
Chłopak zapewne chciałby postrzegać znajomość z Tobą mniej lub bardziej jako związek.
Z Twojej strony to tylko chłopak na telefon.
Tak to wynika z Twojego opisu.
Ja bardzo kocham swojego chłopaka i razem planujemy nawet resztę życia. Ale są takie sytuacje kiedy muszę odwołać spotkanie w danym dniu i możemy spotkać się innym razem. A ja otrzymuje od faceta zamiast zrozumienia wielką gównoburze.
Bardzo mnie dziwią wypowiedzi w tym wątku...
Dziewczynie wypadło coś nieprzewidzianego, zmieniła plany, a chłopak wyskakuje z szantażem emocjonalnym i tekstami godnymi przedszkolaka. W 2-letnim związku, w którym zapewne znają się już jak łyse konie i wiele różnych sytuacji mają za sobą?
Czy wam nigdy nic nie wypada niespodziewanie? Nie zmieniają się wam plany?
Toż tu nie chodzi o to, że spotkanie z rodziną jest ważniejsze od chłopaka, ale o to, że rutynowe spotkanie z chłopakiem (jak zrozumiałam żadnych szczególnych planów na ten dzień nie było) można przełożyć na inny dzień (a nawet popołudnie tego samego dnia), natomiast ten wyjazd do rodziny jest sytuacją wyjątkową, której przełożyć na poniedziałek się nie da.
Dziewczyna wybrała coś jednorazowego (a przynajmniej rzadkiego), ponieważ ta okazja przepada bezpowrotnie. Też bym tak wybrała. Większość by tak wybrała. I większość facetów w zdrowych związkach nie robiłaby z tego problemu.
Zwróćcie uwagę, że oni się nawet specjalnie na tę niedzielę nie umawiali - po prostu mieli ją spędzić "jak zwykle". Kurczę, jeśli w małżeństwie przyjmuje się, że weekendy spędza się razem to jeśli żona wymyśli, że w któryś weekend jedzie do rodziny to jest to niedotrzymywanie słowa? W długotrwałej relacji zdarzają się sytuacje, które pojawiają się niespodziewanie. Nie powinno być wtedy problemu ze strony drugiej połówki, a już na pewno nie powinno być manipulacyjnych tekstów o tym, że dziewczynie nie zależy na nim bo wybiera rodzinę...
Bardzo mnie dziwią wypowiedzi w tym wątku...
Dziewczynie wypadło coś nieprzewidzianego, zmieniła plany, a chłopak wyskakuje z szantażem emocjonalnym i tekstami godnymi przedszkolaka. W 2-letnim związku, w którym zapewne znają się już jak łyse konie i wiele różnych sytuacji mają za sobą?Czy wam nigdy nic nie wypada niespodziewanie? Nie zmieniają się wam plany?
Toż tu nie chodzi o to, że spotkanie z rodziną jest ważniejsze od chłopaka, ale o to, że rutynowe spotkanie z chłopakiem (jak zrozumiałam żadnych szczególnych planów na ten dzień nie było) można przełożyć na inny dzień (a nawet popołudnie tego samego dnia), natomiast ten wyjazd do rodziny jest sytuacją wyjątkową, której przełożyć na poniedziałek się nie da.
Dziewczyna wybrała coś jednorazowego (a przynajmniej rzadkiego), ponieważ ta okazja przepada bezpowrotnie. Też bym tak wybrała. Większość by tak wybrała. I większość facetów w zdrowych związkach nie robiłaby z tego problemu.Zwróćcie uwagę, że oni się nawet specjalnie na tę niedzielę nie umawiali - po prostu mieli ją spędzić "jak zwykle". Kurczę, jeśli w małżeństwie przyjmuje się, że weekendy spędza się razem to jeśli żona wymyśli, że w któryś weekend jedzie do rodziny to jest to niedotrzymywanie słowa? W długotrwałej relacji zdarzają się sytuacje, które pojawiają się niespodziewanie. Nie powinno być wtedy problemu ze strony drugiej połówki, a już na pewno nie powinno być manipulacyjnych tekstów o tym, że dziewczynie nie zależy na nim bo wybiera rodzinę...
Dziękuje za ta wypowiedź bo juz myslalam ze mam jakieś inne poglądy niż reszta tego społeczeństwa. Tez mi się wydaje ze mój facet powinien przyjąć to ze spokojem.stało się,ok widzimy się innym razem.
Sprawa wygląda na tyle poważnie ze on się chyba obraził...
przypominam ze ma on 24lata.
Sprawa wygląda na tyle poważnie ze on się chyba obraził...
No cóż, rozwiązanie zależy od waszych osobistych stosunków i dotychczas wypracowanych zwyczajów. Ja osobiście bym to obrażenie zignorowała. Wytłumaczyłabym panu foszastemu, że moim zdaniem jego reakcja na sytuację jest ostro przesadzona, uważam, że powinnam jechać do rodziny, zaproponowałam rozwiązanie alternatywne i jest mi niezmiernie przykro, że on próbuje na mnie wymusić zmianę decyzji niedojrzałymi zagrywkami. No dobra, niektóre przymiotniki (np. niedojrzały) bym pominęła, bo to woda na młyn ![]()
I poczekałabym spokojnie aż mu rozum wróci na miejsce.
Cześć, widać że jesteś bardzo roztrzęsiona tym faktem....ja też bym była...taka gwałtowna , niespodziewana reakcja z jego strony...tak widać, jakby było między wami , jakieś niezrozumienie, niedopowiedzenie, jakaś zadra. Żal mi Ciebie, bo chciałaś dobrze, a tutaj takie nieporozumienie. Na razie wycisz się i odpocznij, potem będziesz planować. Powodzenia
Czy masz się czym martwić nie wiem. Chłopak może miał zły dzień, może bardzo mu zależało na tym spotkaniu bo tęsknił a tu nie wypaliło i go poniosło? Może ma jakiś swój powód ale bez rozmowy na pewno go nie poznasz. Po prostu porozmawiaj z nim spokojnie, rozmowa może zdziałać cuda. Jednak nic go nie usprawiedliwia! Na pewno nie bierz winy na siebie bo według mnie jego reakcja była mocno przesadzona. Jeśli jednej osobie nie pasuje termin lub coś ważnego wypadnie są kompromisty. Powiedz mu po prostu, że nie podobało Ci się jego zachowanie bo naprawdę było troszeczkę nie na miejscu i zobacz co on ma do powiedzenia. Na pewno na razie się tym nie zadręczaj.
Bardzo mnie dziwią wypowiedzi w tym wątku...
Dziewczynie wypadło coś nieprzewidzianego, zmieniła plany, a chłopak wyskakuje z szantażem emocjonalnym i tekstami godnymi przedszkolaka. W 2-letnim związku, w którym zapewne znają się już jak łyse konie i wiele różnych sytuacji mają za sobą?Czy wam nigdy nic nie wypada niespodziewanie? Nie zmieniają się wam plany?
Toż tu nie chodzi o to, że spotkanie z rodziną jest ważniejsze od chłopaka, ale o to, że rutynowe spotkanie z chłopakiem (jak zrozumiałam żadnych szczególnych planów na ten dzień nie było) można przełożyć na inny dzień (a nawet popołudnie tego samego dnia), natomiast ten wyjazd do rodziny jest sytuacją wyjątkową, której przełożyć na poniedziałek się nie da.
Dziewczyna wybrała coś jednorazowego (a przynajmniej rzadkiego), ponieważ ta okazja przepada bezpowrotnie. Też bym tak wybrała. Większość by tak wybrała. I większość facetów w zdrowych związkach nie robiłaby z tego problemu.Zwróćcie uwagę, że oni się nawet specjalnie na tę niedzielę nie umawiali - po prostu mieli ją spędzić "jak zwykle". Kurczę, jeśli w małżeństwie przyjmuje się, że weekendy spędza się razem to jeśli żona wymyśli, że w któryś weekend jedzie do rodziny to jest to niedotrzymywanie słowa? W długotrwałej relacji zdarzają się sytuacje, które pojawiają się niespodziewanie. Nie powinno być wtedy problemu ze strony drugiej połówki, a już na pewno nie powinno być manipulacyjnych tekstów o tym, że dziewczynie nie zależy na nim bo wybiera rodzinę...
Bardzo rzetelna odpowiedź!
Jeżeli byliście wcześniej konkretnie umówieni to ma rację.Więc ogon pod siebie, bo go olałaś.
Gadaniem tylko rozsierdzisz.
A Tobie nie zdarzyło się nigdy odwołać spotkania?
Nie rozumiem,jak go olała? Olałaby go jakby nie poinformowała o zmianie planów i on by przyjechał do niej i nie zastałby jej.
Prawda jest taka, że każdemu może coś wypaść i to wszystko należy zrozumieć, a nie jakieś szantaże emocjonalne stosować. faktycznie to jest niedojrzałe, a tym bardziej, że chodziło o spotkanie rodzinne...