Dzień dobry
!
Zawitałam na tym forum z nadzieją, że któraś z Was mi pomoże, gdyż jestem w dosyć kłopotliwej sytuacji. Przedstawię ją po kolei, aby dało to jakieś podstawy do pomocy. Wręcz błagam, bo bardzo, ale to bardzo mi na tym zależy.
Przedwczoraj na imprezie poznałam wspaniałego faceta. Mój typ, zarówno wizualnie jak i z charakteru. Mamy podobne gusta, słuchamy praktycznie takiej samej muzyki. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało i najogólniej czułam się niesamowicie w jego towarzystwie, szczególnie, że ostatnio rzucił mnie facet. Jako, że byliśmy jako "paczka" (on wraz z przyjacielem dołączył się do naszej ekipy, bo de facto mamy wspólnych znajomych) po imprezie skoczyliśmy do jednego z znajdujących się tam chłopaków. Przed wyjściem z klubu dużo razy oferował mi pomoc w sensie "ofiarowaniu" swojego ubranka, ponieważ było dosyć chłodno. Najogólniej - troszczył się o mnie:). Kiedy już znajdowaliśmy się u kumpla, jakoś ot - spontanicznie, zaczęliśmy się całować. W zasadzie nic więcej, oprócz jakichś dyskretnych pieszczot. Na koniec poprosiłam go, że jak chce, to byłoby mi miło, jakby zapisał swój numer telefonu, a ja się skontaktuję. Bez problemu zapisał swój (prawdziwy) numer. Kiedy podwiózł mnie pod dom, dałam mu buziaka, on odwzajemnił - myślę, że istotną informacją jest to, że nie wstydził się tego przed swoimi kumplami (bo jechali z nami). Pragnę dodać, że był zupełnie od początku do końca trzeźwy. Wczoraj napisałam mu w odstępie jakichś 4-5h dwa smsy i puściłam sygnałka, ale na nic nie odpowiadał. Kiedy byłam na czymś na wzór "festiwalu" spotkałam naszego wspólnego kolegę, który wyjaśnił mi, że prawdopodobnie nie ma pieniędzy na koncie, co mnie trochę uspokoiło. Później dodał: "ale wcześniej mi odpisywał" - więc już sama nie wiem. Poprosiłam go, żeby napisał do niego sms'a, czy wpadnie. W jego treści było zawarte, że ja też tam będę. Nie odpisał. Owy chłopak powiedział, żebym się na prawdę nie martwiła, bo jestem w porządku i pan K na pewno da znać. Nie dał. Zaprosiłam go na "facebooku", ale póki co nie odpowiedział na zaproszenie (na mojej przyjaciółki też nie, więc uzasadniam to tym, że przez ten czas go nie było. Jeszcze jeden taki malutki szczególik - kiedy byłam wcześniej przypadkowo na jego profilu, widoczne miał wszystkie informacje, natomiast wczoraj, czyli de facto po tej imprezie zmienił większość na "prywatne" w tym status związku - jednak jestem pewna, że jest wolny - tak mówili też jego koledzy
).
Z związku z tą sytuacją - WOŁAM RATUNKU!