Witam,
chciałabym prosić o radę, jakikolwiek komentarz w następującej sprawie. Otóż od kilku miesięcy jestem w związku z kobietą. Bardzo mi na niej zależy, jej na mnie podobno też. Przynajmniej często to deklaruje. Martwi mnie jednak pewna kwestia dotycząca jej stosunków z rodzicami i rodzeństwem. Mimo, że skończyła już 26 lat oni wciąż traktują ją jak małą dziewczynkę i kierują jej życiem. Nie chodzi o zwykłą rodzicielską ciekawość czy troskę, ale graniczącą z niewolnictwem kontrolę. Ciągłe telefony, nieraz w odstępach kilkuminutowych, nieraz nocą po 22:00 i nasłuchiwanie czy ktoś z nią jest; wpadanie do jej mieszkania o różnych porach dnia pod byle pretekstem; podsłuchiwanie pod drzwiami wejściowymi etc. Na początku miało to nawet pewien urok i smaczek kiedy w ciągu zaledwie kilku minut trzeba było ukryć się przed najeźdźcami, ale teraz zwyczajnie zaczęło to być dla mnie upokarzające. Kiedy jesteśmy u mnie w mieszkaniu analogiczne sytuacje nie mają miejsca. Wtedy tylko zostaje im kontakt telefoniczny z córką. Oczywiście jej rodzice nic oficjalnie nie wiedzą o naszym związku, co więcej wydaje mi się, że nie wiedzą też o preferencjach seksualnych mojej Kobiety. Zaproponowałam żebyśmy w końcu powiedziały o nas swoim rodzicom, głównie żeby skończyć z tymi kłamstwami i ucieczkami przed jej bliskimi. Dodam jeszcze, że jest miedzy nami 8 lat różnicy. W moim wieku człowiek chce już pewnego rodzaju stabilizacji, spokoju, a nie takich jazd na haju i ciągłej niepewności czy nikt za moment nie zapuka do drzwi.
Podobne tematy
Yerma, jeśli Twoja partnerka jest uzależniona w jakiś sposób od rodziców (choćby po części finansowo) to może być ciężko. Jeśli pracuje, utrzymuje się sama, to myślę że powinnaś z nią pogadać poważnie. Czasami, gdy człowiek wychowa się w "czymś", to trudno później z tego się wydostać. Pomimo szczerych chęci. Jednak ona jest już dorosłą osobą. Jeśli jej na Tobie zależy, jeśli jest pewna waszego związku, jeśli jest pewna tego czego chce, to może znajdzie w sobie siły i w końcu uwolni się spod klosza, pod którym jest trzymana przez rodziców. Pogadajcie, daj jej trochę czasu... Oczywiście nie powinnaś czekać wiecznie, w końcu związek to dwoje ludzi. Nie tylko ona i jej uczucia się tu liczą.
Twoja parnerka przy "twojej pomocy" jako dojrzalszej powinna nauczyc, wychowac swoja rodzine do kontaktow z Nia. W przypadku mieszkania to gorzej bo je znaja, moga tam przychodzic, tutaj rozwiazaniem byla by zmiana miejsca zamieszkania na inne miasto. Jej mieszkanie mozna wynajac i mieszkac ew. u Ciebie. Co do telefonow to po prostu mozna ich nie odbierac, odbierac tylko o okreslonej porze, itp. Moze porozmawiajcie o tym o okrescie ramy tych kontaktow. Sprobojcie troche to ograniczyc, ewolucyjnie. Moze to u nich normalne ale trzeba ich przyzwyczajic do zmiany, wychowac do zmiany, sposobu i czestotliwosci komunikacji. Tylko jak wplynac na dziewczyne? Silowe rozwiazania moga sie obrucic przeciwko wam, perswadowac, rozmawiac, naklaniac. No juz chyba dziewczyna, dziewczyne powinna tutaj zrozumiec. ![]()
Bardzo dziękuję Wam za pomoc. W sumie to tak poważnie od serca porozmawiałyśmy sobie w miniony weekend o tej dziwnej sytuacji. Ku mojemu zaskoczeniu okazało, że się jej to wszystko ciąży jeszcze bardziej niż mnie, tylko nie bardzo wie jak to zmienić. Postanowiłyśmy razem i powoli - krok po kroku pracować nad jej rodzicami i siostrą. I w końcu powiedzieć im o nas. Jak pisałam, bardzo mi na niej zależy, jest dla mnie całym światem, ale też nie chcę, żeby musiała wybierać między mną a rodziną.