netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

16 odpowiedzi18 807 wyświetleńzałożony przez polska1906, 07.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Moja historia to bardzo ciezki temat, jak w wielu wątkach zreszta. Dla kazdej z nas nasza sytuacja jest wyjatkowa jedyna i nie powtarzalna.Mam 24 lata , z facetem bylam 8. Ostatnie dwa to byla dla mnie udręka bo niestety coraz wiecej klamstw, zatajen z jego strony, jednak postanowilam w tym trwac bo wierzylam ze zmieni swoje podejscie i zaangazowanie i tak jak kiedys postanowilismy wyprowadzimy sie i wkoncu razem zamieszkamy. Nietstety jego zaangazowanie raczej mialo tendencje spadkowa. Z  kazdym dniem coraz mniej w nim checi i milosci.  Bardzo  napieralam, zeby przyjezdzal czesciej , dzwonil czesciej , zblizyl sie do mnei .. bo  jezeli nadal bedziemy miec ze soba tak mało do czynienia to zaraz sie zorientujemy  ze nic nas juz nie laczy. Chcialam ten zwiazek pielegnowac. Ja wiem ze po tylu latach nastaje monotonia i 24 h przebywanie ze soba jest monotonią. Jednak nie tego oczekiwalam. Nigdy ze soba nie mieszkalismy . Spotykalismy sie wieczorami po pracy , na godzine /dwie , czasem zostawal na noc. Z czasem te spotkania byly coraz rzadsze i  krotsze pod pretekstem ze jak zwykle jest zmeczony. Czesto jego zmeczenie konczylu sie na osiedlu u siebie . Bolało mnie to. Mialam nadzieje ze wkoncu zrobimy krok do przodu , moze jakies oswiadczyny pozniej slub. Nic z tych rzeczy. Dlatego zaczelam miec mnostwo pretensji o to ze go wiecznie przy mnie nie ma i sa wazniejsze rzeczy. Jak nie praca, to szkola, jak nie szkola, to koledzy, mecze . NA WSZYSTKO BYLO WYTLUMACZNIE. Zapominal o naszych spotkaniach.Te wszyskie awantury sprawily ze mialam do niego taki zal ze nie moglam na niego czasem juz patrzec . On na mnie tez bo kto wytrzyma z baba ktora wiecznie o wwszyto ma pretenje...  Tylko ze ja wbrew pozorom bardzo duzo tolerowalam w jego przypadku. Niewiem ile razy ja do neigo wracalam po naszych wszystkich rozstanaich hahah, za kazdym razem sobie mowilam , KONIEC KONIEC KONIEC !! Nie pozwole wiecej na takie traktowanie !! Potrafil powiedziec ze niechce ze mna byc , bo on wierzy ze my nie jestesmy dla siebie i jego kobieta gdzies tam sobie na niego czeka.....  Dla mnie cios w samo serce, placz histeria , złosc.  I wytrzymywalam tak do moemntu kiedy on nie zaczal prosic abysmy sie spotkali. Bylo spotkanie, mydlenie oczu ( teraz wiem ze to mydlenie oczu wtedy w to wierzylam) i bylo dobrze przez tydzien. Trwałam w  tym wszystkim z jednego powodu- On byl kiedys zupelnie innym czlowiekiem, dlatego wszystkie te jego zachowania , to byl dla mnie szok , ciągle wierzylam ze moze przechodzi jakis okres buntowiniczy, ale przyjdzie po rozum do glowy i zrozumie ze poglądy jego i jego  kolegów wcale nie sa dla niego dobre.  Kwiecien 2012- postanowilam ze koncze z tym wszystkim bo juz nie wytrzymywalam nerowo.  Moj zwiazek doprowadzil mnie do depresji. Moja pewnosc siebie byla bliska zeru , czulam sie jak "szafa" ktora zawsze mozna przesunac. Nie potrzebna , olewana, lekcewazona, wysmiewana.  Nie jestemy razem zaledwie 3 miesiace a moj bol nic sie nie zmienil. Czasem do mnei dzwoni i pisze prze rozne rzeczy.W jednym tygodniu ze brakuje mu chwil spedzonych ze mna i to wszystko wcale nie jest tak. Ze mysli teskni nigdy nie wymarze mnie z pamieci... i zrobi wiele abym mogla mu zaufac i poczuc sie dobrze .....  ja glupia mu odpisuje i przez kolejny tydzien mamy dobry kontakt , piszemy smsy , wydaje mi sie ze wszystko zmierza w dobrym kierunku ......  ale niestety hehe..    kolejny tydzien juz kolejna akcja bo wyszedl na osiedle  , wraca pozno , ja sie dowiaduje o jaraniu -i odrazu sobie kreuje obraz, dlaczego tego wieczoru nie zadzwonil smile Malo tego wczesniej proponowalam mu spacer i lody  naco on ze dzis niema ochoty wychodzic bo jest strasznie zmeczony .  W tym momencie nie rozmawialam z nim 2 tygodnie - bo nasza ostatnia rozmowa skonczyla sie na tym " nauczylem sie zyc bez ciebie , nie chce teraz normalnego zwiazku, i niechce cie ranic" <------------- Po 8 latach facet mi mowi ze niechce normalnego zwiazku :] Zajebiscie dziewczyny nie ;]  6 lat traktowalam go jak swojego przyszlego meza!! byl dla mnei najwazniejszym czlowiekiem w moim zyciu !! zawsze na 1  miejscu !! Wydawało mi sie ze darzymy do tego samego!! Szkoła , kariera , osiagniecie dobrej pozycji finansowej i slub !! Tyle zapewnien z jego strony.. jak sobie pomysle..... Ze Kocha nad zycie , ze jestem jedyna, najlepsza , ze bezemnie sobie nie poradzi, ze chcialby juz ze mna mieszkac, nie wyobraza sobie zycia bezemnie ani z inna.  Jego myslenie zaczelo sie zmieniac jakies dwa lata temu - niewiem czy ktos lub cos zmienilo jego poglady ze nastala w nim taka radykalna zmiana , ale ja na chwile obecna nie wierze  juz w zadna miłośc. Co to wogole jest?? Wszystko sie potrafi wypalic i teraz wiem ze nic nie trwa wiecznie. Wszyscy mowili ze mam fajnego faceta i widac jak bardzo jestem  przy nim szczesliwa. Razilo od nas miloscia , dla wielu wrecz idealna i nie rozlaczna. Dlatego boje sie kolejnego zwiazku - boje sie tego ze nie bede juz kochac, bo nie uwierze w czyjes slowa. Podejde do tego z duza rezerwa co nie pozwoli mi w pelni w to uwierzyc , oddechnac pełna piersia i powiedziec - Jestem szczesliwa.  Czuje sie przytloczona , uwazam ze przetrwalam wiele i moj zwiazek napewno wiele mnie nauczyl , ale jakim kosztem ?? Moje zdrowie fizycznie jak i psychiczne bardzo na tym ucierpialo.  Ciagly stres powodowal problemy z zoladkiem , i ciagly spadek wagi , a samopouczcie psychiczne sprawilo ze jestem teraz osoba bardzo nie ufną, czasem nie miłą, i nie pewną siebie .  Wszystko to sprawia ze niechce mi sie zyc , nie mam ochoty sie spotykac z zadnym facetem. Czuje ze jestem za przeproszeniem w "dupie" i ciagle stoje w miejscu. Odbijam z nim pileczke !!  Nigdy nikogo nie  pokocham tak mocno . Nawet jezeli bede miala innego partnera , wiem ze moja milosc do tamtego nigdy sie nie skonczy. Pomimo tego ze mnie zranil i wiem ze on dla mnie sie juz nigdy nie zmieni... on dopiero teraz wykreowal swoj charakter i osobowosc... wczesniej wszystkie jego cechy  nie byly widoczne bo byl we mnie zakochaony..... dopiero pozniej dostrzeglam jak potrafi nie miec serca, mowiąc do mnie podczaskiedy wylewam łzy - "nie placz ttylko badz twarda"....................   Za co ja go jeszcze kocham ? Chce zapomniec............ nie umiem..............

2

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

trudno i darmo żebyś zapomniała w 3 miesiące o związku który trwał 8 lat.Który narobił w Tobie tyle spustoszenia.
Czy zapomnisz - na pewno
Czy zaufasz - na pewno
Czy pokochasz- jeśli stanie na drodze ktoś - na pewno
CZAS CZAS CZAS to Ci pomoże.Będzie cięzko, morze wylanych łez, tęsknota, depresja, złość , nienawiść , smutne piosenki itp każdy etap po rozczarowaniu musisz przejść potem zaświeci słońce..
Nie możliwe - ja już nie umiem tak pewnie teraz myślisz...możliwe możesz mi wierzyć.

3 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-07 14:21:56)

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Witaj,

Nie chcę Ci sprawić przykrości tym co powiem ale z Twojego postu wnioskuję jedno.
Żyłaś nadzieją na szczęśliwy związek uwieńczony ślubem. Nie dziwię Ci się... 8 latek to szmat czasu wyrwany z życiorysu.
Ale Twój partner widzi mi się jako dorosłe dziecko, był z Tobą dla spotkań, "kolacji ze śniadaniem" (jesteś dorosła więc domyślisz się co się pod tą nazwą jeszcze kryje) itd. Jeśli naciskałaś na ślub i bycie razem w formalnym związku, to mogło go to przestraszyć, nie dorósł jeszcze do roli męża i całej tego otoczki.

" nauczylem sie zyc bez ciebie , nie chce teraz normalnego zwiazku, i nie chce cie ranic" - niedojrzały, rozchwiany emocjonalnie gówniarz - nie bójmy się nazwać tego stanu rzeczy po imieniu.
Nauczył się żyć bez Ciebie (po rozstaniu czy przez 8 lat związku??? coś tu jest mocno nie halo!) , nie chce Cię ranić - to po jaką cholerę był z Tobą przez 8 lat? Robił takie czy inne nadzieje na wspólną przyszłość a odchodząc "gasi światło" - nie chce ranić - mówiąc w rozszerzonym skrócie: do widzenia, powodzenia i etc. Nic nie było, nic nie ma i nic się przecież nie stało... z jego punktu widzenia.  Masakra.

Z drugiej strony doszukiwałbym się tego, że ktoś go buntował przeciwko Tobie - rodzina, przyjaciele -qmple od " zielonego zioła" z podwórka.
Jeśli to rodzina go zbuntowała przeciwko Tobie - to wielki plus na korzyść dla Ciebie. Wielki, bo weszłabyś nieświadomie - zauroczona miłością do niego w toksyczny trójkąt o ile nie inną, toksyczną figurę geometryczną.
Mówię na plus dlatego, że przez taki układ - toksyczny trójkąt - moje 9 miesięczne małżeństwo wisi na włosku przez teściową.
Wejdziesz przez mój nick na mój wątek (toksyczny trójkąt z teściową) to zobaczysz, przed czym być może Cię uchronił.

I z tego miejsca moja rada dla Ciebie:
1. Przeczytaj sobie wątek pt. prawo przyciągania autorstwa Un hombre na tym forum i spróbuj postąpić -wedle własnego uznania - tak jak tam pisze. Niekoniecznie dla niego ale kogoś nowego, kto Ci stanie na drodze do szczęścia.
2. Odnosząc się do powiedzenia "w imię miłości odrobinę świadomości" - zamień miejscami miłość i świadomość i tak postępuj. Łatwiej będzie Ci się pozbierać w połączeniu tego z prawem przyciągania. Sprawdziłem po sobie i nie tylko.
3. Nie chcę Cie martwić, ale wizyta lub terapia u psychologa Ci się kłania, tylko u jakiegoś dobrego specjalisty a nie pierwszego lepszego speca z ogłoszenia, robiącego taśmowo wizyty na odwal. Chyba że czujesz się na siłach sama z tego pozbierać z pomocą rodziny, prawdziwych przyjaciół i szczerych ludzi.

4

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Moja kuzynka rozeszła sie ze swoim chłopakiem po 9ciu latach.
Koszmar, dramat etc. Dała sobie potem spokój z miłostkami.
Od roku jest szczęśliwie zakochana /2 lata o rozstaniu z tamtym/;)
Daj sobie troche czasu.

5

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

u mnie tez juz 3 miesiac leci, fakt bylam w zwiazku brawie 3 razy krocej niz ty, ale dla mnie to tez znaczylo wszystko. Rowniez nie moge sie pozbierac, utkwilam i ciezko mi sie ruszyć. U Ciebie sytuacja byla co prawda inna bo on pieprzyl wszystko a ty po prostu stwierdzilas ze masz dość, mnie poniekad facet odrzucil, chociaz nie powiem bardzo duzo bledow bylo z mojej strony. I wiem jak bardzo bolą tekstypt. "nauczylem sie zyc bez ciebie". Teoretycznie wszyscy zawsze radza zeby wychodzic, starac sie bawic, itd, Niby dobra rada ale wiem jak to jest nie miec humoru na to zwyczajnie. Czas na milosc przyjdzie, z pewnością, sama zobaczysz kiedy będziesz gotowa. Zaufania tez nauczysz sie na nowo, jesli poznasz kogos wyjątkowego. U mnie jest ten problem ze niestety ale kazdego faceta beda przyrownywac do mojego bylego, i wiem ze nawet jesli znajde kogos to to juz nie bedzie to samo. Może pokocham, ale to już bedzie inna milość.Czuje sie jakbym miala serce zamkniete na klucz. Bardzo mi przykro ze po takim czasie sie rozstaliście, 8 lat to kawał czasu. Ale to było męczenie sie, zaniedbywal Cie jak sama mowisz. Z drugiej strony to takie samo-napędzające sie koło - on cie zaniedbuje - ty sie czepiasz, im bardziej sie czepiasz tym bardziej jemu przechodzi ochota na twoje towarzystwo, unika cie, tobie znowu jest przykro i znow masz pretensje.. i tak w kółko. Wszyscy mówią że czas goi rany, być może, jak dla mnie minelo go zbyt duzo i zbyt mało jednoczesnie. Na zranione serce najlepsza jest ponoć druga milosc, ale wg mnie nie mozna czegos szukac na sile, jesli ma przyjsc to sama przyjdzie. Staraj sie czymś zająć, moze jakies nowe hobby? Sport bardzo pomaga, mi jakos dziwnie dodaje pewności siebie. No i przyjaciele, rodzina - jesli masz dobry kontakt z pewnością Ci pomogą.

Mnie wszystko boli teraz podwojnie, bo tez byly teksty "bez ciebie nie istnieję" "jestes jedyna na cale zycie nigdy nie przestane cie kochac". A jednak przestal. Teraz ma nową dziewczynę, a ja tym bardziej nie umiem sie pozbierac.

6

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Moja droga.... może wyda Ci się to absurdalne ale właśnie przechodzisz kryzys , który pojawił się po to  abyś zupełnie zmieniła Twoje życie....rodzisz się na NOWO  JAKO SILNA , PEWNA SIEBIE KOBIETA
Przeczytałam Twoją historię...posłuchaj co chcę Ci powiedzieć. 

Jesteś wrażliwą ,  pragnącą pięknych uczuć kobietą , która chcąc być  zbyt dobra dla swojego partnera  zapomniała o sobie.  Kochana piszesz , że  2 ostanie lata,   to zupełna udręka i kłamstwa oraz Twoje oczekiwanie na  zmianę partnera  czyli... ciągła nadzieja , która jak wiemy umiera ostatnia . Mam wrażenie , że  pracowałaś  nad materiałem, który jest nie plastyczny. Chciałaś pielęgnować związek jednak sprawa nie może wyglądać tak jak w ogrodnictwie,  Ty pielęgnujesz roślinkę, zaharowujesz się , dbasz o nią pod każdym względem a ona pięknie rośnie i  się rozwija- to za mało ...w związku nie może być tylko jednego ogrodnika ? w związku musi być dwóch ogrodników   i każdy z nich musi być również  roślinką.  Pielęgnujecie się nawzajem i razem wzrastacie ...układ jednostronny  jest skazany na niepowodzenie.    Piszesz , że miałaś  nadzieję ze zrobicie krok do przodu...czy on wiedział  jak Ty sobie  wyobrażasz  tą waszą przyszłość? czy jasno  przedstawiłaś mu  swoje oczekiwania ?  Zresztą ...teraz te rozważania nie mają już sensu , jest na to sprawdzone lekarstwo  -posłuchaj.


Teoretycznie są dwie opcje-  albo chcesz to ratować albo chcesz zacząć żyć  świadomie i wolno.
Ratowanie  tego związku będzie  zabójcze dla Ciebie. Stwierdziłaś to sama pisząc, że on doprowadził Cię do depresji  a Twoja wartość siebie jest bliska zeru, poza tym, piszesz, że czujesz się lekceważona, olewana i wyśmiewana i jeśli zostaniesz w tym związku tak właśnie będzie. Godzisz się na to świadomie? 
Nie ma  logicznego argumentu na to , że powinnaś z nim być...a więc 

1. być może dziecinne ale  sprawdzone i działa. Usuń go z telefonu, z fb , z nk ? bez zastanawiania się. Wywalasz go totalnie ze swojego życia i komunikatorów...to naprawdę oczyszcza , to jest takie ?fizyczne ? wyrzucenie go ze swojego życia. Zrób to teraz ? to jest najlepszy moment.
Jak tylko to zrobisz, gwarantuję , że poczujesz się wolna i będziesz mogła  wziąć głębszy oddech...ale to nie wszystko

2. po drugie zakładasz, że to , co było to już po prostu BYŁO  więc przestajesz  to rozważać, ponieważ ani tego nie zmienisz ani do tego nie wrócisz. Zamykasz więc przeszłość, odcinasz grubą krechą.
Bierzesz czystą kartkę papieru. 
Piszesz  jego imię i nazwisko.
W drugiej linijce piszesz dużymi literami:
DZIĘKUJĘ CI ZA WSZYSTKIE DOBRE CHWILE I NAUKĘ PŁYNĄCĄ Z TEGO ZWIĄZKU
pod spodem  drukowanymi literami piszesz:
ŻEGNAJ,  JA IDĘ DO PRZODU .

Które z tych wyrażeń napisałaś największą czcionką ???? smile



Na w forum napisałaś  ?Nie pozwolę więcej na takie traktowanie? -i nie zapominaj o tym,  bo już wiesz czego w związku nie chcesz , czyli :
olewania, wyśmiewania, lekceważenia, depresji ? już będziesz umiała rozpoznać  te zachowania i uczucia.


ZOBACZ ILE CZASU POŚWIĘCASZ NA SAMO ROZMYŚLANIE O NIM ?.NIE TRAĆ NA TO CZASU  ...SKORO SKOŃCZYŁO SIĘ TAK , JAK SIĘ SKOŃCZYŁO , TO NIE BYŁA TO MIŁOŚĆ. TERAZ MUSISZ PRACOWAĆ NAD SOBĄ  i  zbudować  na nowo swoją pewność siebie , nie zastanawiaj się teraz czy wierzysz w miłość czy nie wierzysz , czy jest  jakiś księciunio czy go nie ma  po prostu wywal te myśli z głowy  szkoda na to czasu ...piękny świat czeka na właśnie Ciebie i na Twój uśmiech .
Nie rozważaj kolejnego związku i nie oceniaj,  że nie będziesz już kochać ? zakończ najpierw jeden związek - zakończ go w swojej głowie- to dla Ciebie najważniejsze. Gwarantuję Ci,  że jeśli zaczniesz pracować sama nad sobą   staniesz się ufna, miła dla innych i pewna siebie jak nigdy,   zobaczysz ile możliwości i  świetnych ludzi wokół Ciebie. Zobaczysz jak szybko zapomnisz o nim  i pójdziesz dalej. Tego Ci życzę i zapraszam na kawę jak będziesz w okolicach Katowic:)

7

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Popieram wypowiedź poprzedniczki w całej okazałości.
Co prawda nie "wyrzucisz" jego i wspomnień z nim związanych tak szybko z głowy, nie mniej jednak pozbądź się wszystkich materiałów, śladów i pamiątek z nim związanych. Mówiąc ogólnie posprzątaj jego "obecność" wokół Ciebie - wszystko co sprawia Ci nawroty wspomnień z nim związane a z czasem to nim też i w głowie zapomnisz.

I najważniejsze w takim układzie k+m jest jedno:
Związek dwojga ludzi to przede partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie. Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona "miłość", ale we własnym kierunku.

Zobacz siebie w drugim człowieku i drugiego człowieka w sobie - jeśli to powiedzenie zrozumiesz i dostrzeżesz w przyszłości w partnerze, będziesz doskonale wiedziała, czy ów partner jest wart Twojego zainteresowania i okazania uczuć

Nie oszukujmy się... Prawdziwe związki są jak zakupy w Media Markt...  A jeśli na takich trafimy - to nimi nie warto sobie zawracać głowy.

8

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Podoba mi się w jaki sposób opisałaś swoją historię, to, że nie klniesz, nie wyzywasz, nawet słowo na "d" ujełaś w cudzysłów, nie wieszasz na wszystkich do okoła psów itd. Dla mnie po prostu widać, że jesteś porządną dziewczyną. On może tylko żałować, że nie wytrał przy Tobie, że sobie odpuścił, bo widzisz, takich dziwczyn - wg mnie mądrych - które obiektywnie mogą spojrzeć na sprawę, nie winią wszystkich świętych - mają zdrową ocenę, jak dla mnie masz ją nad wyraz - czyni Cię bogatą - o normalnośc, której wielu brakuje. On Cie już stracił prawda? Nie jesteś już jego i zapewne zdajesz sobie z tego sprawę, że nie chcesz być jego, bo wiesz, że za jakiś czas znów Cie zrani - choć może przez drobiazg, a będzie bardziej bolało, mocniej to przeżyjesz, czyż nie? Spokojnie - tylko spokojnie. nie odrzucaj od siebie wszystkiego, nie chciej zapomnienia, bo jeśli zapomnisz, nie będziesz sobą, nie będziesz umiała w przyszłości wyciągnąć wniosków - właśnie to co Cię dziś boli, da Ci kiedyś siłę - zmierz się z tym, a uda Ci się, bo masz bardzo normalne podejście do tego i wiesz co, nie bój się kolejnej miłości, będziesz umiała pokochać, właśnie dla tego, że czujesz to co czujesz - to ludzkie uczucia, które sa dowodem na zupełnie co innego niż zamknięcie się na przyszłą miłość. Dasz radę, a ból kiedyś przejdzie - miłość, odstaw na półkę, zresztą sama kiedyś się usunie w cień tej nowej - którą będziesz żyć.

9

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Polska1906 może spotykałyśmy się z tym samym mężczyzną? Hahaha:)))) Twoja historia jest prawie identyczna jak moja. Związek trwał 7 lat. Wielka młodzieńcza miłość-ta pierwsza. Teraz mam 25 lat i spory bagaż doświadczeń bardzo podobnych do Twoich. Nie mieszkaliśmy razem, ślub miał być w czerwcu. A Exik zerwał w lutym. Nalegałam na te ślub po tylu latach, po tylu deklaracjach z jego strony... Ale "nie dorósł do roli męża i ojca". Wrócił pod koniec maja "odmieniony". Ale w ten poniedziałek znów odszedł. Chciałby ale już nie może smile Przy tym wszystkim traktowanie mnie jak zabawki, bawienie się emocjami, gadanie tego co chce usłyszeć (czyli czyste kłamstwa). A do tego wiedział o tym jak bardzo jestem wrażliwa. Wiem jak tak to banalnie zabrzmi ale TACY mężczyźni nie zasługują na NAS. Myślę, że życie wszystko zweryfikuje... Popatrz dookoła napewno masz wokół siebie szczęśliwe pary... Z mniejszymi lub większymi kryzysami... Ale różniące się od naszych związków jednym... odpowiedzialnością za swoje wybory... Nam też się jeszcze uda stworzyć takie związki:) Nie można się zamykać na nowe...

10 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-11 21:43:52)

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Nie wiem, czy żyjesz może jeszcze nadzieją na uratowanie tego związku, czy też nie. A czym jest nadzieja to każdy wie i powtarzać, że umiera ostatnia, to raczej nie trzeba. W każdym bądź razie sama tego na własnych barkach nie pociągniesz, a on się do tego nie kwapi.

Jestem w podobnej sytuacji jak Twój przypadek w tym wątku, tylko że już o krok dalej, bo w małżeństwie - toksycznym małżeństwie.
Stawałem na głowie a dokładniej na czubku włosów, by go ratować i poległem. Przekazałem teraz pałeczkę z prośbą o pomoc do osób duchownych. Co będzie dalej czas pokaże. Do tej pory miałem wielką nadzieję na uratowanie tego związku, tylko że po przerobieniu i przeanalizowaniu całego tego swojego tematu, ja tą nadzieję mam w sobie - tylko czy może aż 1% - że coś z tego mojego małżeństwa jeszcze będzie. Teraz żyję ciekawością - tak dokładnie, ciekawością - jak zagra moja partnerka tą decydującą teraz rozgrywkę być albo nie być dalej razem.

Są takie słowa w każdej regułce przysięgi małżeńskiej: miłość wierność i uczciwość. Fundamentalne wartości dla każdego związku, które również powinny być respektowane w takim przypadku jak Twój i osób Tobie podobnych. Do tego pozostaje jeszcze dorzucić zaufanie i konkretne podejście do zagadnienia, jakim jest zdrada pod każdą postacią.
Po Twoim wątku widzę, że Ty znasz swoją wartość, szanujesz te w/w wartości i masz swój charakter. Ogólnie mówiąc jesteś sobą. Pierwszorzędnym oryginałem siebie a nie nieudaną kopią kogoś. Kogoś takiego jak w tym wypadku Twój partner.
Z mojego punktu widzenia rozpierdaszone jest dosłownie wszystko w Waszym związku od strony tych wartości jak i właściwej relacji w związku - regułka partnerstwa. Czyż nie???
Zadaj sobie teraz fundamentalne pytanie, czy jest w ogóle sens do tego związku wracać? Czy jest do czego?
I tutaj moja dobra rada dla Ciebie: zrób sobie na kartce rachunek Waszego sumienia, bilans zysków i strat tego co było w związku, co jest teraz i wtedy sama sobie odpowiesz, czy warto wracać do niego, reanimować ten związek i dać z duuużym dystansem do uczuć pole do popisu partnerowi czy też definitywnie go zakończyć. Bo jego reanimacja będzie wyglądać jak reanimacja trupa.

Za dużo złego Ciebie spotkało z jego strony, nie jesteś uwikłana w związek małżeński z nim więc jedyne wyjście dla Ciebie to definitywnie go zakończyć. Przerobić jego "pogrzeb" w oparciu o wskazówki moich poprzedników i otworzyć się na nową miłość Bogatsza o te doświadczenie w nowej miłości unikniesz takiego traktowania i rozczarowania nowym partnerem.

11

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

i stało sie tak jak myslalam ze sie stanie. Jakis prawie miesiac temu facet poinformowal mnie ze my nie mozemy byc razem bo on niechce mnie ranic , on nie czuje potrzeby zadzwonienia i napisania generalnie nauczyl sie zyc bezemnie, zreszta wspominalam o tym w moim artykule.Ja na to wszystko poinformowalam go ze niema prawa sie do mnie odzywac w takim razie  i w jaki kolwiek sposob mnie zaczepiac , bo jezeli niechce ze mna juz byc to niech pozwoli mi zapomniec , i nie rozpala we mne wspomnien zmieniac ciagle zdanie....  Wczoraj do mnie napisal ze gratuluje mi nowego faceta bo doszly go sluchy ze ukladam sobie z kims zycie , i wkoncu jestem szczesliwa. jest troche zaskoczony z kim. Powiedzial tez ze go to ukłuło jak sie o tym dowiedzial ale z drugiej strony poczul ulge. i ciagle mi powtarzal powodzenia ha ha a . Wszystko przez sms. Ja ta wiadomoscia tez bylam zaskoczona bo z nikim sie nie spotykam ro raz, niewiem kto mu takich glupot nagadal to dwa , a trzy mial sie do mnie nie odzywac. Obiecal przeciez ze nie bedzie mnie ranil.  Ja mu swoje oczywiscie odpisalam , ale to byl z mojej strony mega atak , ze jest niestabilny emocjonalnie ze poco mi miesza w glowie  poco ciagnie dalej ta farse, przeciez sam chcial sie rozstac a nadal bedzie wbijal szpiile! Brakkkkk miiiiiii siłłłłłłl na to aby sie zastanawiac nad tym czlowiekiem.... brak mi juz sil.......... ja wiem z tego nie bedzie juz nic ,wiem to ! ale chcialabym aby kiedys ten czlowiek pozalowal swoich zachowan.... chcialabym aby kiedys docenil to kogo mial przy sobie , i ile mu od siebie dalam , i chcialam dac wiecej.  Ja juz niechce z nim byc , bo nie miala bym w sobie za grosz godnosci i jakiego kolwiek szacunku. Niechce do niego wracac, i wcale tego nie oczekujE. Chce jednego -- aby kiedys ta osoba poczula tak samo mocny ból jak ja , w chwilach kiedy mnie tak ranil, i powiedzial do siebie--> co ja zrobilem. Czy tak sie stanie ? czas pokaze....

12

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec
polska1906 napisał/a:

Wczoraj do mnie napisal ze gratuluje mi nowego faceta bo doszly go sluchy ze ukladam sobie z kims zycie , i wkoncu jestem szczesliwa. jest troche zaskoczony z kim. Powiedzial tez ze go to ukłuło jak sie o tym dowiedzial ale z drugiej strony poczul ulge. i ciagle mi powtarzal powodzenia ha ha a .

To była prowokacja z jego strony, a Ty się niepotrzebnie dałaś podejść. Gość to typ emocjonalnej pijawki i póki nie odetniesz pempowiny to będzie Ci po psychice jeździł mając przy tym świetny ubaw!! Zlej go w końcu. Ciesz się, że nie macie ślubu!!

polska1906 napisał/a:

... a trzy mial sie do mnie nie odzywac. Obiecal przeciez ze nie bedzie mnie ranil.

A mi kiedyś dziewczyna pisała: "kocham Cie najmocniej na świecie już na zawsze". Postanowiłem się z nią po ponad 6 latach związku ożenić. po 4 miesiącach od ślubu mnie zdradziła... a obiecała, że kocha już na zawsze, ba nawet przysięgę małżeńską składała...

Sorki, że tak ostro, ale może to da Ci pogląd, że rózne głupoty można ludzią mowić i pisać, a w dzisiejszych czasach słowo jak nigdy dotąd jest bardzo często goowno warte!!

polska1906 napisał/a:

Ja mu swoje oczywiscie odpisalam , ale to byl z mojej strony mega atak , ze jest niestabilny emocjonalnie ze poco mi miesza w glowie  poco ciagnie dalej ta farse, przeciez sam chcial sie rozstac a nadal bedzie wbijal szpiile!

Nie odpisuj - zlej gościa. W duchu na pewno cały czas go kochasz, ale jak mu piszesz 'po co mieszasz w głowie' dajesz do zrozumienia, że ciągle masz go głęoko w serduchu...

Nie był Ciebie wart i tego się 3maj, "a kiedy przychodzą dni deszczowe, naucz się przechodzić pomiędzy kroplami"

3mam kciuki za Ciebie:):):)
Powodzenia smile

13

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Dziekuje wszystkiim za słowa wspracia. Jak czytam wszystkie Wasze wypowiedzi  to mnie to mega buduje. Dostaje powera

14

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Dzis dostalam jesszcze jedna wiadomoscc, pozwolcie ze przytocze:

" Wszystko między nami zostało zrujnowane przez łancuch wydarzeń, i okoliczności. Przez daną sytuacje w ktorej obydwoje nie potrafilismy sie odnalesc. Moja decyzja o rozstaniu była dyktowana twoja bierząca potrzebą, ktora wiadomo jaka byla. Ja tego nie moglem ogarnac, nie potrafilem byc w normalnym zwiazku a ty bylas coraz bardziej załamana tym co sie dzieje. Mam nadzieje ze twoj obecny zwiazek bedzie uzupelniony o te braki... I niewiem co sobie myslisz ale wiedz ze to co teraz napisalem rozrywa mnie od ,srodka ale w glowie wiem ze tak trzeba... I choc jestem facetem to jednak boli mnie to okropnie. Fajnie ze usunelas zdjecie (chyba mu o nk chodzilo)bo , i tu jest taki paradoks- chcialem je z góry zobaczyc wiedząc ze niechce tego widziec.Nie zdązylem , i moze to lepiej dla mnie! W kazdym badz razie zycze ci wszystkiego co najlepsze, naprawde i szczerze.I to jest tak jak pisalem wczoraj- boląca szczerośc"
Moj wniosek z tej wiadomosci powienien byc juz tylko jeden. Mysle ze dluzej juz nie powinnam sie nad tym zastanwiac, szkoda czasu...

15

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Polska1906 pociesz się, że ja mam identycznie wink Mój w takiej "ostatniej wiadomości" pisał to samo!!! Dodał jeszcze: " Jak będziesz czegoś potrzebowała to wiesz, że możesz na mnie polegać" big_smile Daj sobie spokój i nic nie odpisuj!!! Odpiszesz to znaczy, że jeszcze coś czujesz. Po co karmić rozdmuchane ego takich niedorozwojów emocjonalnych wink

16

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

U nas pojawił się ten sam problem. Odchodzę od Ciebie tylk wyłączanie dlatego ze jesteś dla mnie za dobra , i robię to dla TWOJEGO dobra. A ja nie mogę zapomnieć. Mecze się strasznie.  Jednego dnia go nienawidzę , drugiego dnia za nim płacze.
Pisałam kilka razy do niego ( wiem , nie powinnam ) ale czułam taka potrzebę. Wyszłam z inicjatywa, ze jesteśmy dojrzali i zachowujmy sie dojrzałe. Nawet nie dostałam odpowiedzi. Chyba muszę ten etap już do końca zamknąć. Boli chyba najbardziej te 6,5 roku i to , ze dawałam z siebie wszystko. Nie wiem nawet dlaczego tak się stało.

17

Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Dziewczyny, ja też jestem świeżo po rozstaniu po 8 letnim związku. Czuję pustkę, wszystkie fazy za mną, czyli gniew, złość, płacz, poczucie winy, próby rozmów o odbudowaniu tego, co było... W końcu 8 lat razem, pod jednym dachem, plany na przyszłość... Po jednej największej kłótni, odsuwałam go od siebie, wręcz odtrącałam. Chciałam, żeby zobaczył jak to jest... a teraz mam mega doła, siedze sama w pustym mieszkaniu i wariuje. Nie wiem co ze sobą zrobić, nic mnie nie cieszy. Unikam ludzi, czuję się pusta. Zamiast szukać argumentów, które byłby "ZA", że tak miało być, że nie zasługiwał na mnie, że jestem pełnowartościową dziewczyną to nie - jest wręcz odwrotnie. Boli jak cholera sad

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026