Witajcie,
Tak bardzo chcialabym popdzielic się swoimi myslami uczuciami tym co wewnętrznie odczuwam. Doszlam już daleko, na tyle daleko aby wiedziec ze potrzebuje pomocy. Biore leki, które jedynie przyćmiewają moje problemy, są jak mgla, pozwalaja isc dalej ale caly czas jest widoczny problem, przeszkoda.
Kiedy ponad trzy lata temu przeprowadzalam się z malej miejscowości do większej nie wiedziałam ze spotkam na swej drodze tak duzo różnorodnych postaci, ludzi, przezyc i wszystkiego co zaprowadzilo mnie na skraj. Stapam po cienkiej lince, narazam się na niebezpieczeństwo bo lubie się bac. Mój swiat zmienil się, przeciez tego wlasnie pragnęłam. Jestem doceniana w pracy, mam pozycje ktora zapewnia mi bezpieczeństwo i rozwoj a mimo to boje się o przyszłość. Wiem ze nie można stac w martwym punkcie, codziennie o tym mysle aby poddac się ryzyku. Kiedys zylam myslami a to nic innego jak Zycie w bajce z Glowa w chmurach. Podobno mysli to sugestie działające na podświadomość. Jeśli SA pozytywne i w cos bardzo wierzymy to tak się stanie. Zgadzam się z tym po czesci, ale tylko i wyłącznie po czesci.
Myślałam o wlasnym biznesie, proces trwal dlugo. Była mysl, jest pomysl, jest cel, zaczyna być plan?.dalej stoje w miejscu ale pokonalam już cztery punkty. Czy go zrealizuje trudno powiedziec. Jest tak ze ludzie nie powinni się do niczego zmuszac, powinni zyc w zgodzie ze soba. Na chwile obecna odnajduje droge do zycia ze soba.
Podanie przez prowadzaca mnie dr diagnozy nerwica spowodowalo szereg roznych zdarzen. Postanowilam po trzech latach uwolnic się od tego co wyniszcza mnie od srodka i odszukac wlasne szczescie, ktore zalezy tylko i wyłącznie odemnie.
Początkiem był krok i powiedzenie NIE.podjaelam kilka prob odejścia z pracy- w mojej opini to ona mnie wyniszczala, popadlam w pewnym momecie w pracoholizm który napędzał mnie przez chwiel po to żeby pozniej mnie wykończyć. Pracowalam po kilkanaście godzin dziennie bo balam się odmowic i powiedziec ze się nie zgadzam, dzis z doświadczenia wiem ze mowienie nie to kwestia wyrobionych umiejętności jakimi jest asertywność.
Dzieki temu mam stworzony komfort pracy, w ktorej czuje się spokojna. Przeszlam daleka droge, i szereg przezyc jakie w niej doświadczyłam doprowadzily mnie do tego ze jest mi tam dobrze, co
wcale nie oznacza ze chce i powinnam tam być.to szefowa stworzyla mi komfort pracy o jakim marzylam. Mam pieniadze, czas wolny dla siebie i jak na polskie realia jest to bardzo duzo.
Dzieki temu zaczelam uprawiac sport, zmieniam swój sposób odzywiania, chodze na fitness i basen, jezdze na rowerze, chce zaczac uczyc się angielskiego, mysle o psychoterapii, ponieważ boje się tego co będzie gdy dalej będę jedynie brac tabletki które pozwalaja mi funkcjonowac z problemem. Wierze ze to światło które się pojawilo pozwoli mi stworzyc piekna damsko-meska relacje, która nie tylko będzie oparta na powierzchownych emocjach dążących do zbliżeń seksualnych wyzwalających we mnie lek, który lubie a jest dla mnie zagrozeniem.
Wiem jak ogromny wpływ maja na mnie ludzie którymi się otaczam, jedni akceptuja mnie taka jaka jestem inni wykorzystuja moja naiwność i problemy jakie ze soba mam i pomimo tego świadomość tego wszystkiego wcale mi nie pomaga.
Toksyczność relacji damsko meskich jest niezwykla. Co sklania kobiete dotego aby brnac w relacje, która i tak od początku wiadomo ze nie wrozy niczego dobrego? Nieprzewidywalność, doświadczenie i dojrzalosc partnerow ktorch sobie wybieram nie koniecznie jest zdrowa. Wchodze w relacje, nawiazuje romans. Wiem po co się spotykamy, spełniam swoje pragnienia, tlamsze swój temperament i seksualność. Mowie nie ale po chwili oddaje się temu co jest w danej sytuacj. Seks powinien istniec, jest zdrowy powoduje niezwykle odprężenie, ale nieodpowiednio uzywany jest jak alkohol, papierosy narkotyki może stac się choroba, uzaleznienniem.
Od maleńkości balam się uduszenia, nigdy o tym jednak nie myślałam. Kiedy ponad trzy lata temu weszlam w nietypowa relacje z mezczyna z syndromem Aspergera nie mysalam ze pozostawi ona odcisk na mojej psychice. Do dnia dzisiejszego mam przed oczami obraz duszenia jakie mi zaserwowal, kiedy myślałam ze już mnie nie będzie na swiecie żywych. Oczywiście z jego strony to był zart-powiedzial ze zartuje, jednak w moim przypadku nie zostalo to tak odebrane, balam się uciekac od tego psychola i jeszcze pozwolilam sobie żeby zasnac u jego boku-o to co sobie zaserwowałam. Malo tego jeszcze pozniej się ludzilam i wierzylam ze on nie chciał, jakie to zalosne prawda?-dopiero podniesienie reki na moja osobe spowodowalo ze nie pozwole,aby ten człowiek był dalsza czescia mojego zycia. Nawet po prawie roku pisze, dzwoni wysyla urocze zdjęcia synka jego siostry, jednak na mnie nie robi to już wrazenia-otrzezwialam chyba w pore.
Dzis wiem, ze ten problem nie pojawil się nagle tylko jest związany z przezyciami z dzieciństwa, które pozornie były dla mnie dobre. Nie chciałabym obwiniac rodzicow którzy są pieknym i udanym małżeństwem. Dwie niezwykle ugodowe osoby. Mimo wszystko uwazam ze zabraklo mi matczynego ciepla i dyscypliny, która jest niezwykle wazna w pozniejszym zyciu. Ambicja to nie tylko kwestia charakteru, to również wzor tego co otrzymuje się poprzez wychowanie- dzis po 28 latach dochodze do tego i chciałabym obiecac sobie ze nie popielnie tego bledu, przy wychowaniu moich bądź mojego dziecka, a do tego potrzebuje uzdrowic wlasne cialo i duze.
Nie chce się martwic o swoja przyszłość, chce być zdrowa promieniujaca i czerpajaca z zycia przyjemnosci osoba, która będzie w tym szczesciu mogla zyc tak dlugo jak się da.