Spotykamy się od sierpnia zeszłego roku oboje po 30-stce, niestety kilka razy się rozstawaliśmy uważam że z winy obojga. W walentynki odezwała się do mnie i chciałem jeszcze raz spróbować jakoś licząc na zmiany w pewnych kwestiach, proponowałem spotkania. Ostatnio miała wypadek samochodowy pomagałem jej było mi jej żal i przykro że tak się stało, jednak tak naprawdę nic groźnego się jej nie stało ot kilka potłuczeń, ale uraz na psychice jest duży auto było dość leciwe wartość 1500 zł, nie nadaje się do naprawy, wczoraj mi wypaliła że pomagałem jej z nudów i jak bym miał zajęcie to bym jej nie pomógł... (bo powiedziałem trochę żartobliwie że i tak w pracy nie mam nic do roboty obecnie i się nudzę). Zawsze jak byliśmy razem staraliśmy ze sobą chociaż weekendy jak najdłużej spędzać, nigdy na noc ja u niej ani ona u mnie nie została ponieważ ona tego nie chce (wyjątek sylwester). Zbliża się kolejny weekend ona obolała w domu więc myślałem że spędzimy go razem jednak nie wybrała koleżanki z którymi spędzi sobotę a w niedzielę idzie do siostry i praktycznie nie zobaczymy się w weekend do siostry na imieniny iść nie mogę bo jak twierdzi to nie impreza, myślę że jak by chciała to by złożyła życzenia i jakoś zorganizowała czas dla mnie, otwarcie się na to oburzyłem bo przecież jest dzień kobiet, uważałem ją za swoją kobietę, chciałem spędzić dlatego ten weekend razem... myślałem że to dla kobiety ważne święto a tu wychodzi na to że jeżeli się nawet w niedzielę spotkamy to będzie to wymuszone przeze mnie, dodam że nie raz się czułem że jestem tylko dodatkiem a nie priorytetem, nie widzę zbytnio zaangażowania jej w tym związku
tak było od początku co dziwne twierdzi że kocha a tak naprawdę widziałem to tylko przez pierwsze dwa spotkania po walentynkach. Czy to jest normalne zachowanie zakochanej kobiety? Nie chcę być w związku popychadłem a tak się właśnie poczułem, jak potrzebny jestem albo ona tęskni to ja mam dla niej mieć czas ale jakoś ona się nie potrafi zaangażować i próbować życia razem...
chyba mnie to przytłacza i dobija
, dziś mi było mega przykro jak się okazało że w dzień kobiet nie zobaczymy się
i w weekend zapomniała o mnie a to jedyne dni gdzie tak naprawdę możemy mieć dla siebie więcej czasu
.
1 2015-03-05 01:54:30 Ostatnio edytowany przez danielkkkk (2015-03-05 01:55:55)
Podobne tematy
2 2015-03-05 02:15:36 Ostatnio edytowany przez Stanka1 (2015-03-05 02:16:51)
Nie wydaje mi się, żeby ona była tak zaangażowana jak Ty...
Powinna chcieć z Tobą spędzać czas, a nie lecieć do koleżanek na ploty ...
Cóż, jak ma inne plany na Dzień Kobiet to niech go sobie sama urządza, wyślij życzenia sms'em ,pewnie Ci powie że wysłałeś bo się nudziłeś. Tak jak wtedy gdy jej pomogłeś po wypadku,bo nic nie miałeś do roboty...
Dziwi mnie tylko ,że oboje jesteście po 30tce, a bawicie się w jakieś niedomówienia- co znaczy, że na imieniny jej siostry nie możesz iść ? Siorbiesz ? Jakieś głupie wyjaśnienie, że to "nie impreza" ,możesz chyba iść, złożyć życzenia i wypić kawę ? Czy tego też tam nie ma ?
Z tego co piszesz o rozstaniach i powrotach wogóle nie wynika byście obecnie tworzyli oficjalnie związek/parę - może ona nie uważa Cię za swojego partnera/faceta stąd nie przywiązuje wagi do wspólnych planów ?
Tez odnioslam wrazenie, ze ona nie uwaza Cie za partnera. Moze zamiast mowoc, ze i tak nie masz w pracy zajecia, powiedz, ze chciales byc przy niej, ze zalezy Ci na niej...moze ona tego nie zauwaza, potrzebuje bardzoej wprost.
Stwierdzenie, ze jestes z nia z nudow, ja rozumiem tak: Tobie nie zalezy, ty nie jestes zaangazowany emocjonalnie, jestem tylko czasoumilaczem, i zamierzam traktowac Cie tak samo. Nie bede sie angazowac w kogos, kto nie angazuje sie we mnie.
Nie twierdze, ze tak jest, tylko, ze tak to wyglada z Twojego opisu....
A ja trochę nie rozumiem.
Weekendy normalnie spędzacie razem, ten chce z koleżankami, a dla Ciebie to oznaka braku zaangażowania już? Może właśnie w dzień kobiet ma z innymi kobietami jakieś babskie plany, a może po prostu dawno się nie widziały i chcą nadrobić. Zakochanie zakochaniem, ale kobieta nie ma 15 lat, żeby zapominała o całym świecie, bo znalazła chłopaka. Szczerze mówiąc to właśnie zaniedbywanie innych znajomości, "bo teraz jest facet" uważam za niedojrzałe i mało fajne.
Niemniej znam osoby, które uważają, że w związku się powinno STALE chcieć spędzać czas razem. Ja taka nie jestem, Twoja dziewczyna chyba też nie. To nie oznacza, że nam nie zależy, po prostu potrzebujemy swojej przestrzeni i nie chcemy zaniedbywać innych znajomości. Ale jeśli Ty nie umiesz się z tym pogodzić i każde "dziś nie chcę się spotykać, bo chciałabym spędzić czas z kimś innym" masz odbierać jako osobistą urazę, to faktycznie, marnie to widzę.
5 2015-03-05 08:22:47 Ostatnio edytowany przez danielkkkk (2015-03-05 08:44:30)
A ja trochę nie rozumiem.
Weekendy normalnie spędzacie razem, ten chce z koleżankami, a dla Ciebie to oznaka braku zaangażowania już? Może właśnie w dzień kobiet ma z innymi kobietami jakieś babskie plany, a może po prostu dawno się nie widziały i chcą nadrobić. Zakochanie zakochaniem, ale kobieta nie ma 15 lat, żeby zapominała o całym świecie, bo znalazła chłopaka. Szczerze mówiąc to właśnie zaniedbywanie innych znajomości, "bo teraz jest facet" uważam za niedojrzałe i mało fajne.Niemniej znam osoby, które uważają, że w związku się powinno STALE chcieć spędzać czas razem. Ja taka nie jestem, Twoja dziewczyna chyba też nie. To nie oznacza, że nam nie zależy, po prostu potrzebujemy swojej przestrzeni i nie chcemy zaniedbywać innych znajomości. Ale jeśli Ty nie umiesz się z tym pogodzić i każde "dziś nie chcę się spotykać, bo chciałabym spędzić czas z kimś innym" masz odbierać jako osobistą urazę, to faktycznie, marnie to widzę.
Tylko że my od czasu rozstania w styczniu spędziliśmy raptem jedną niedzielę parę godzin razem oraz zeszły weekend... resztę weekendów spędzała z rodziną, samotnie czy właśnie koleżankami... jedna z koleżanek była we wtorek u niej, żadne plany nie były zadzwoniła i się wprosiły przecież jak by chciała ze mną spędzić czas to by to im powiedziała, nie raz jej powtarzałem że chcę z nią spędzać czas że dla mnie to ważne te wspólne weekendy, tu od zawsze brakowało partnerstwa takie sobkowanie, to też śmiech na sali że idzie do siostry nie na imprezę ale nie ma czasu cały dzień!... a ja z nią iść nie mogę bo nie, rozmawialiśmy na ten temat, i to wielki problem że bym się tam pojawił, dla mnie to zlewka totalna na moją osobę, jak jej nie odpowiada moje towarzystwo to przecież nie będę zmuszał, przez ponad pół roku nie potrafi się zaangażować rozstałem się w zasadzie min. z tego powodu i zero zmiany... no chyba że na gorsze bo kiedyś to jeszcze kombinowała jednak żeby ten czas ze mną spędzać, tyle razy jej mówiłem że ja chcę partnerstwa normalnego związku a nie trzymać się na dystans... Nigdy jej nie powiedziałem że jestem z nią z nudów, zależy mi, cały poniedziałek z nią jeździłem po lekarzach, moja mama przygotowała jej obiad, pomagałem jej i co usłyszałem parę dni dalej?...
jak widzę takie coś to już mi się odechciewa dalej w tym tkwić. Babskie plany w taki dzień? która zakochana kobieta powie facetowi że nie ma czasu w dzień kobiet???
Nie wiem czy ten Wasz układ ma sens i przyszłość.
Nie marnuj czasu i energii robiąc priorytet z kogoś ,dla kogo jesteś tylko opcją.
Nie wiem czy ten Wasz układ ma sens i przyszłość.
Nie marnuj czasu i energii robiąc priorytet z kogoś ,dla kogo jesteś tylko opcją.
Tylko się zastanawiam po jaką cholerę się odzywała do mnie w walentynki jak się nic nie zmieniło na lepsze... również uważam że w obecnej formie to bez sensu, trzeba próbować jakoś zapomnieć o niej szkoda tylko że to jest bardzo trudne i po miesiącu rozłąki myślałem że oszaleję
...
No niestety dla niektórych presja samotnych Walentynek/wesela kuzyna/ Sylwestra jest tak przytłaczająca, że umówiliby się wtedy z własnym kotem na randkę. Wybacz, jeśli jestem okrutna.
Nie rozpamiętuj po co w ogóle się odezwała, teraz się nie stara o tą znajomość i Ty też daj sobie spokój.
No niestety dla niektórych presja samotnych Walentynek/wesela kuzyna/ Sylwestra jest tak przytłaczająca, że umówiliby się wtedy z własnym kotem na randkę. Wybacz, jeśli jestem okrutna.
Nie rozpamiętuj po co w ogóle się odezwała, teraz się nie stara o tą znajomość i Ty też daj sobie spokój.
My się spotkaliśmy dopiero po walentynkach ale już nawet nie chodzi o to bo zachowywała się wtedy jakby naprawdę jej zależało ale po wczoraj to myślę że po prostu nie chce się angażować i tyle, uważam że zmuszać nie należy swoje jej wczoraj powiedziałem że to jest straszne że własna kobieta nie ma dla mnie czasu w dzień kobiet a koleżanki widocznie są dla niej ważniejsze bo szczerze to myślałem że będąc obolałą to będzie wolała weekend spędzić ze mną... no cóż pomyliłem się kolejny związek w moim życiu okazał się wielką porażką dam sobie chyba spokój z kobietami bo już za stary jestem na takie podchody a urody też nie mam więc i powodzenie znikome. Niektórzy chyba mają pisane żyć samotnie.
Jasne, od razu najlepiej zainwestować w drewnianą skrzynkę 0,5x2,0m ona się na pewno przyda...jestem złośliwa, ale dlatego że nie można się od razu poddawać i po jednym niepowodzeniu rezygnować całkowicie ze związków. Ludzie szukają "tej odpowiedniej osoby" często przez pół życia i też różnie się ich losy układają.
Jak przestaniesz w ogóle dążyć do poznania kogoś, do związku, to jedynym który na tym straci będziesz Ty sam. Nikomu na złość nie zrobisz.
"Tylko że my od czasu rozstania w styczniu spędziliśmy raptem jedną niedzielę parę godzin razem oraz zeszły weekend... resztę weekendów spędzała z rodziną, samotnie czy właśnie koleżankami..."
To po zerwaniu też się spotykaliście? czy po Walentynkach? Walentynki byly wlasnie z dwa weekendy temu więc kiedy była ta reszta:-) Poza tym wydaje mi się, że zamiast się obrażać powinieneś spytać jak chcialaby spędzić ten dzień bo w końcu to Dzień KOBIET i każda może go spędzać jak tam chce. Może po prostu wystarczy pogadać jak dorośli ludzie
"Tylko że my od czasu rozstania w styczniu spędziliśmy raptem jedną niedzielę parę godzin razem oraz zeszły weekend... resztę weekendów spędzała z rodziną, samotnie czy właśnie koleżankami..."
To po zerwaniu też się spotykaliście? czy po Walentynkach? Walentynki byly wlasnie z dwa weekendy temu więc kiedy była ta reszta:-) Poza tym wydaje mi się, że zamiast się obrażać powinieneś spytać jak chcialaby spędzić ten dzień bo w końcu to Dzień KOBIET i każda może go spędzać jak tam chce. Może po prostu wystarczy pogadać jak dorośli ludzie
W same walentynki się nie widzieliśmy tylko po nich i te 2 weekendy to po walentynkach się spotykaliśmy (plus kilka dni w zeszłym tygodniu na chwilę) jak zerwaliśmy w styczniu to nie spotykaliśmy się wcale, przecież z nią rozmawiałem w 4 oczy i wyraźnie powiedziała że weekend zaplanowała beze mnie, dzień kobiet ze mną ją widocznie nie interesuje... a wszelkie moje gadanie że tak nie powinno być nie przyniosło skutku..., nie zabraniam się jej spotykać z koleżankami niech się spotyka ale chociaż wypadało by w niedzielę razem spędzić czas, ja mam dość narzucania się tej kobiecie i jak widzę że nic się nie stara to się odcinam innego rozwiązania nie widzę. Obraziła mnie już dogadywaniem że z nudów jej pomagałem po wypadku, prawda taka że poświęciłem dla niej ten dzień i wspierałem, taka wdzięczność z jej strony że nie ma dla mnie czasu.
Spotykamy się od sierpnia zeszłego roku oboje po 30-stce, niestety kilka razy się rozstawaliśmy uważam że z winy obojga. W walentynki odezwała się do mnie i chciałem jeszcze raz spróbować jakoś licząc na zmiany w pewnych kwestiach, proponowałem spotkania. Ostatnio miała wypadek samochodowy pomagałem jej było mi jej żal i przykro że tak się stało, jednak tak naprawdę nic groźnego się jej nie stało ot kilka potłuczeń, ale uraz na psychice jest duży auto było dość leciwe wartość 1500 zł, nie nadaje się do naprawy, wczoraj mi wypaliła że pomagałem jej z nudów i jak bym miał zajęcie to bym jej nie pomógł... (bo powiedziałem trochę żartobliwie że i tak w pracy nie mam nic do roboty obecnie i się nudzę). Zawsze jak byliśmy razem staraliśmy ze sobą chociaż weekendy jak najdłużej spędzać, nigdy na noc ja u niej ani ona u mnie nie została ponieważ ona tego nie chce (wyjątek sylwester). Zbliża się kolejny weekend ona obolała w domu więc myślałem że spędzimy go razem jednak nie wybrała koleżanki z którymi spędzi sobotę a w niedzielę idzie do siostry i praktycznie nie zobaczymy się w weekend do siostry na imieniny iść nie mogę bo jak twierdzi to nie impreza, myślę że jak by chciała to by złożyła życzenia i jakoś zorganizowała czas dla mnie, otwarcie się na to oburzyłem bo przecież jest dzień kobiet, uważałem ją za swoją kobietę, chciałem spędzić dlatego ten weekend razem... myślałem że to dla kobiety ważne święto a tu wychodzi na to że jeżeli się nawet w niedzielę spotkamy to będzie to wymuszone przeze mnie, dodam że nie raz się czułem że jestem tylko dodatkiem a nie priorytetem, nie widzę zbytnio zaangażowania jej w tym związku
tak było od początku co dziwne twierdzi że kocha a tak naprawdę widziałem to tylko przez pierwsze dwa spotkania po walentynkach. Czy to jest normalne zachowanie zakochanej kobiety? Nie chcę być w związku popychadłem a tak się właśnie poczułem, jak potrzebny jestem albo ona tęskni to ja mam dla niej mieć czas ale jakoś ona się nie potrafi zaangażować i próbować życia razem...
chyba mnie to przytłacza i dobija
, dziś mi było mega przykro jak się okazało że w dzień kobiet nie zobaczymy się
i w weekend zapomniała o mnie a to jedyne dni gdzie tak naprawdę możemy mieć dla siebie więcej czasu
.
O co Ci chodzi? Lubisz być popychadlem? Jeśli tak to rozumiem, nie widze jednak problemu.