Witam,
Mam do was pytanie, ostatnio zaczęłam sie zastanawiać bardziej nad swoim zachowaniem i łapie się na tym, że czasami wymuszam awantury, trudne sytuacje w moim związku czy ze znajomymi żeby wzbudzić ich zainteresowanie. Chodzi o to, że przy chłopaku poruszam tematy, które wiem że spowodują trudną rozmowę, mój płacz (pomimo że już były wyjaśniane) po to, żeby na końcu przytulił mnie mocno i zapewniał kilkukrotnie że mnie kocha.. wiem jak głupio to brzmi ale w takich chwilach nie widzę tego robię to tak jakby podświadomie.
Zdarza mi się też, że jadąc autem zastanawiam sie jakby to było gdybym miała wypadek.. ze byłabym w szpitalu i że w końcu może odwiedziłyby mnie koleżanki, albo znajomi z którymi niby jest ten kontakt ale niewystarczający.
Albo, jak czytam że ktoś kogoś uratował lub jakoś mu pomógł to wyobrażam sobie taką sytuację i zastanawiam się jak by zareagowali moi rodzice, chłopak, koleżanki. Że by mnie chwalili lub coś a ja bym mówiła że chciałam pomóc. Dla lepszego wyjaśnienia, jestem zdeklarowanym dawcą szpiku i często mam nadzieję (czy to nie chore?) że do mnie zadzwonią i będę mogła komuś pomóc..
Kolejna chora sytuacja za którą chyba mi najbardziej wstyd.. mam młodszą siostrę i zastanawiam się jakbym się zachowała gdyby nagle zmarli moi rodzice. Czy poradziłabym sobie z jej wychowaniem, co bym musiała wtedy robić.
Zdaje sobie z tego sprawę (jak teraz o tym myślę) że takie myśli oznaczają że coś ze mną nie tak, bo na pewno nie są poprawne. Jest mi za nie naprawdę wstyd. Ale totalnie nie wiem dlaczego tak często mnie nachodzą. Jak powinnam sobie z nimi radzić? Czasami czuję jakbym to nie ja myślała bo to przecież takie głupie a nie uważam się za głupią..
No i na koniec, czy wam tez zdarza się coś takiego?