Mam problem w związku. Ja mam 22 lata, moja dziewczyna 20. Jesteśmy razem od marca, czyli prawie rok. Mieszkamy w jednym mieście, studiujemy na innych uczelniach. Mieszkamy osobno, ale niedaleko od siebie. Dodam, że nigdy nie uprawialiśmy seksu (ja prawiczek, ona dziewica). Ona bardzo chciała tego na początku, nawet zanim oficjalnie byliśmy parą. Ja nie byłem gotowy na pierwszy raz, chciałem zrobić to z osobą, którą kocham. Pierwszy raz poszliśmy do łóżka w maju, ale nic z tego nie wyszło. W międzyczasie ja zawaliłem studia (głównie z powodu problemów ze zdrowiem - miałem wypadek w marcu i całkowity niedowład prawej ręki, co wiązało się z długą rehabilitacją, badaniami itp.). W lipcu i sierpniu widzieliśmy się tylko dwa razy, gdyż dziewczyna pojechała do pracy do swojej rodziny na wakacje. Gdy przyjechała - próbowaliśmy zrobić to jeszcze raz w lipcu - znowu bez skutku. W tym czasie ja przechodziłem rehabilitację. Wszystko było między nami w porządku. Po jej przyjeździe spróbowaliśmy znowu we wrześniu, a potem w listopadzie. Znowu bez skutku. Ja cały czas o tym myślę, jestem już sfrustrowany całą sytuacją, nic mi w życiu nie wychodzi, studia zawaliłem znowu. Naprawdę jedyne czego pragnę to stać się mężczyzną właśnie z Nią. Zaczął pojawiać się problem braku bliskości, tak jakby ona w ogóle tego nie potrzebowała. Od kilku miesięcy moja dziewczyna w ogóle się do mnie nie przytula, nie łapiemy się już za ręce, gdy gdzieś razem idziemy, o buziaka muszę się prosić. Gdy jest u mnie i próbuję się do niej dobierać słyszę tylko wymówki: "nie dziś", "boli mnie głowa", "boli mnie brzuch", "boli mnie noga", "jestem zmęczona", "muszę się uczyć", "muszę wstać rano" itd. Jeśli chodzi o jakiekolwiek inne zbliżenia to jeśli udało mi się ją jakimś cudem namówić to raz na miesiąc pieściłem ją językiem, ona mnie ręką i to wszystko. Ostatni raz do takiego zbliżenia doszło na początku stycznia. Problemem jest również to, że ona potrafiła często przerwać w trakcie pieszczot mówiąc np. że nie ma ochoty. W lutym w czasie sesji uczyła się u mnie w mieszkaniu, zapewniłem jej wszystko, cierpliwie czekałem. Myślałem, że po sesji będziemy mogli w końcu to zrobić. Cierpliwie czekałem. Obiecała, że zrobimy to w weekend po sesji. Miała przyjechać w sobotę, ale "była zmęczona". W środę wyjeżdżała na 2 tygodnie ferii do rodziny za granicę. W poniedziałek "bolał ją brzuch", we wtorek nogi... Moja frustracja była coraz większa, więc łagodnie ją pytam czy nie uważa, że za rzadko się do siebie zbliżamy, że nie próbujemy zrobić tego pierwszy raz, że nawet się nie przytulamy, nie całujemy. Ona spuściła tylko wzrok, miała łzy w oczach. Unikała tematu, nie chciała nic powiedzieć, tylko że "strasznie się źle czuje gdy nam się nie udaje tego zrobić i też chciałaby żebyśmy to w końcu zrobili", więc próbuję jej tłumaczyć, że jak mamy to zrobić skoro nie próbujemy, a gdy ja się dobieram to ciągle mi odmawia. Wieczorem, gdy kładła się spać rzuciła tylko, że "potrzebuje czasu"... Rano zachowałem się bardzo chujowo, bo nie odezwałem się ani słowem. Ona wyszła bez słowa i pojechała za granicę. Próbowałem jej wytłumaczyć, że ja bardzo tego chcę, że chcę się z nią kochać, że tylko o tym myślę, że jest to dla mnie najważniejsza rzecz i potrzebuję bliskości, czułości, dotyku. Odpisała tylko, że też chce ale potrzebuje czasu i że sama nie wiedziała, że potrzebuje jeszcze czasu. Po powrocie zza granicy miała urodziny. Chciałem pojechać z prezentem, na pytanie czy mogę przyjechać i o której dostałem tylko odpowiedź: "Jak chcesz". Na drugi dzień miała do mnie przyjechać, ale zadzwoniła że nie ma sił i czy ja mógłbym wpaść. Przyjechałem, otwiera mi w piżamie. Siadam. Ona idzie spać. Wkurwiłem się. Ona pyta co się dzieje? Mówię, że nie widzieliśmy się 2 tygodnie, przyjeżdżam, a ona idzie spać, więc co mam robić? Gapić się w ścianę? Stwierdziła, że tylko na nią naskakuję, więc po raz setny mówię jej, że zachowujemy się jak stare małżeństwo, a nie związek dwóch zakochanych ludzi, że nie ma między nami bliskości, czułości. Powiedziała, że się wypaliliśmy, gdy odpowiedziałem, żebyśmy spróbowali to naprawić, to powiedziała, że obawia się że lepiej nie będzie. Powiedziałem, że ją kocham i jest dla mnie najważniejsza, że nie chcę jej stracić. Dostałem w odpowiedzi, że też mnie kocha, ale próbuję jej tłumaczyć, że wg mnie cały czas jest coś ważniejszego ode mnie, a ona że jestem tak samo ważny jak inne rzeczy (nauka, kariera, koleżanki), ale też jestem ważny. Potem powiedziała żebym znalazł sobie w życiu jakiś cel, żebym miał ambicje i nie myślał tylko o niej, ale do czegoś dążył. Na tym stanęło. No więc teraz mam pytanie: czy to jest normalne, że dwoje zakochanych młodych ludzi idzie ze sobą do łóżka 4 razy w ciągu roku? Czy to jest normalne, że pieścimy się (jak dobrze pójdzie po długich namowach) raz na półtora miesiąca? Czy to jest normalne, że nie mamy ani jednego wspólnego głupiego zdjęcia przez rok? (Bo ona źle wychodzi na zdjęciach i nie chce mieć zdjęcia.... ale z koleżankami może mieć...) Czy to jest normalne, że kiedyś sama siadała mi na kolanach, przytulała, całowała, że spaliśmy wtuleni w siebie, a teraz w ogóle tego nie robi? A nawet unika? Czy to jest normalne, że gdy się widzimy to nie możemy zapomnieć o innych sprawach i cieszyć się tylko sobą? Gdy się spotykamy to ona zawsze ma dużo do nauki, zawsze coś do zrobienia, więc zazwyczaj siedzi w jednym kącie z książką/laptopem, a mi każe robić "co mam do zrobienia" (czyli zwykle praca). Cały czas mówi o tym, że chciałaby dużo zarabiać, pracować w korporacji, że jest feministką, że kobiety za mało zarabiają itp. Dobra, rozumiem, ma swoje ambicje i tego nie neguję. Ale chyba raz na jakiś czas mogłaby poświęcić czas tylko dla mnie? Pokazać mi, że jestem kimś ważnym w jej życiu, kimś wyjątkowym. Czy to jest normalne, że gdy byłem u niej w domu na sylwestra (pierwszy raz byłem w jej rodzinnym domu), to nie zrobiła mi nawet jedzenia tylko kazała sobie zrobić samemu (chociaż jestem tam pierwszy raz i nie wiem gdzie co jest...). Że zamiast spędzić sylwestra razem to uczyła się do egzaminu (który miała za ponad miesiąc!) w jednym kącie, a ja siedziałem w drugim albo spędzałem czas z jej rodziną? A gdy pytałem czy mi pokaże okolice, albo jakieś swoje zdjęcia z dzieciństwa to mówiła że nie ma czasu bo musi się uczyć... Powiedzcie mi jak do niej mówić, jak już z nią rozmawiać. Czy to ze mną jest coś nie halo? Przepraszam za chaotyczny opis sytuacji i dziękuję za wszystkie porady i podpowiedzi.
Podobne tematy
Zakochany to jesteś Ty, ona jest z tobą, bo nie umie Ci narazie powiedzieć wprost, że Cię nie kocha.
Wszystko wiesz, pytanie.. po co się oszukujesz, że coś między wami jest obustronnego?
Są pary które nie uprawiają seksu czy uprawiają raz na kilka miesięcy
Czy oni sie nie kochają
?
Pewnie, że się kochają. Mając 70 lat i powyżej seks raz na kilka m-cy jest spoko.
A oni tu mają po 20 lat z haczkiem, chyba trochę inna sytuacja ![]()
Problemem jest seks, możliwe że dziewczynie zależało na tobie ale po tych trudnościach przestało. Może warto spotkać się z seksuologiem lub zajrzeć do działu o seksie. Problem z brakiem z satysfakcji w tej sferze życia bierze się z problemów emocjonalnych. Wiązaliście z aktem seksualnym duże nadzieje, ale wam to nie wychodzi. Dziewczyna odpuściła sobie chyba już to, raczej nie jest zaspokojona w tym względzie tak jak i ty. Chyba jesteście bardzo spięci, i te sytuacje prawdopodobnie wzbudzają w was poczucie winy. Seks kojarzyć się powinien z zabawa, przyjemnością, relaksem. Seks nie ma być głównym celem w związku, on jest jego dopełnieniem. To ile razy-nie jest wskaźnikiem jakości w związku, natomiast unikanie go przez jednego z partnerów może wzbudzać podejrzenia. Ludzie mają też różne potrzeby i temperamenty w tym względzie, i to też należy brać pod uwagę, bo ważne jest wzajemne dopasowanie. Gdy para nie jest dopasowana seksualnie to pojawiają się konflikty, relacja pogarsza się- dochodzi do zerwania, rozwodu,zdrad. W waszym przypadku trudno jest powiedzieć czy problemem tkwi w potrzebie/temperamencie, gdyż właściwie tego seksu jeszcze nie było.
Myślę, że dziewczyna zraziła się po tych próbach. Spróbujcie może zadbać o atmosferę, tak abyście czuli się rozlużnieni, zrelaksowani, nie robili tego w pośpiechu i wyłączyli ciągłe myślenie o seksie . Macie ze sobą czuć się bezpiecznie, bawić się kontaktem cielesnym. Wasza praca nad sobą powinna iść w kierunku technik relaksacyjnych, pracy z ciałem np. masarze, taniec.
Jeżeli brak seksu jest problemem, to post nadaje się do działu seks. W sumie nie napisałeś najważniejszego. Co to znaczy że seks "nie wyszedł"? Są różnego rodzaju problemy, większe lub mniejsze. Czasem jest to tylko nerwica a czasem uszkodzenie nerwów obwodowych. Może występować brak wzwodu z różnych przyczyn jak i przedwczesny wytrysk. Konieczne jest dokładne badanie.
Mnie dziewczyna raczej musi zganiać z łóżka, bo mogę mieć seks przez pięć godzin, ale to dlatego że miałem neurotomię nerwów prąciu, robioną w Rzymie.
Zerwała.
Jakies 3 tygodnie temu probowalem znowu sie do niej zblizyc, ale to samo: glowa w dol, nie chce rozmawiac, potrzebuje czasu.
Tydzien temu calujemy sie namietnie, mowi ze mnie kocha, wiec pytam czy moglibysmy byc dzis blizej siebie, nie musimy tego robic, ale zebysmy dali sobie troche pieszczot.
I znow reakcja ta sama, nie mowi nic, probuje ja przekonac zebysmy porozmawiali spokojnie o tym co jest nie tak, zeby mi powiedziala co sie dzieje. Nic.
Za chwile ubiera sie i wychodzi. Pytam dokad idzie, w odpowiedzi dostalem: "Ja nie dam rady, nie potrafie, nie dam rady tak dluzej, to koniec". Wyszla, ja z nerwow przyjebalem w to co bylo najblizej. Karetka, szpital, szycie. Dowiedziala sie o tym, na drugi dzien przyjechala pogadac. Mowie jej ze ją kocham, ze nie chce jej stracic, ze jedyne czego chce w zyciu to z nią być. Powiedziala ze tez mnie kocha, ale "czy zauwazylem ze ona kocha mnie mniej niz ja kocham ją" i "zebysmy zrobili sobie przerwe a potem zobaczymy co dalej". Zapytalem czy jest szansa ze wrocimy do siebie. Powiedziala ze TAK. Powiedziala zebym sie zastanowil nad psychologiem bo mam problem z emocjami. Zapytalem kim dla siebie teraz bedziemy. Kolegami? "Przyjaciolmi". Pytalem jeszcze co i kiedy sie zmienilo ze nie jest jiuz tak jak dawniej ale mowila ze "nie wie".
Powiedzcie, czy jest szansa zebysmy do siebie wrocili? Dzwonila 2 dni pozniej, pytala jak sie czuje, jak reka i ze jesli bede chcial pogadac to zebym zadzwonil. Ja na razie urwalem kontakt.
Nie wiem o co moze chodzic, choc probuje analizowac temat. Mysle ze moze chodzic o to ze zajebalem studia 2x, probowala mi dawniej mowic zebym mial jakies ambicje, zebym nie zył tylko dla niej, zebym sprobowal sobie wyobrazic swiat bez niej, zebym sie zastanowil co chce w zyciu robic. Bo ja nie widzialem swiata poza nią, zostawilem dla niej wszystko. Studia, kumpli. Poswiecielm sie tylko dla niej. Teraz, po zerwaniu widze jaka to byla glupota. Wydaje mi sie ze zachwialem proporcje miedzy miloscia a swoim zyciem. Ze byl to straszny blad, bo kobieta nie odda sie gosciowi z ktorym nie widzi perspektyw. Wydaje mi sie ze stalem sie dla niej idealnym przyjacielem, ktory byl na kazde zawolanie, we wszystkich chcial pomoc, ale nie nadawalem sie na faceta jej zycia. Czy to rozstanie moze byc pewną "terapią szokową"? Jak jej wytlumaczyc ze zrozumialem swoje bledy, czy jest szansa ze wroci?
8 2015-03-27 12:42:48 Ostatnio edytowany przez ColdWind (2015-03-27 12:48:32)
Odpuść człowieku. Ona nie chce Ciebie jako swojego partnera. Tylko obawa (czysto ludzka) o Twoje życie sprawia, że ostro nie zakończyła sprawy.
Moim zdaniem zachowujesz się jak niezrównoważony emocjonalnie i na miejscu każdej kobiety wiałbym gdzie pieprz rośnie.
Jesteś młody i nie radzisz sobie z emocjami. Sam kiedyś byłem podobnie żałosny jak Ty.
Ona Ciebie nie chce i przyjmij to na klatę jak facet. Być może chciałaby zachować z Tobą relacje przyjacielsko-koleżańską - ale czy Tobie to by pasowało?
Łatwiej się wyleczyć całkowicie zrywając kontakt. Nie z fochem, tylko wytłumaczyć, że tak dalej nie jesteś w stanie funkcjonować i dla obopólnego dobra lepiej będzie zerwać na jakić czas kontakt.
Postępując tak, jak postępujesz obecnie tracisz resztki szacunku w jej oczach (o ile po tej akcji ze szpitalem jeszcze jakiś szacunek pozostał). Ostentacyjne manifestacje z "przyj****", krew, szpital - czy to wg Ciebie jest męskie zachowanie?
Facet powinien być stabilny emocjonalnie, musi panować nad swoimi emocjami a nie jak rozkapryszone dziecko czy kobieta przed okresem walić na oślep gdy coś nie pasuje.
Dobrym pomyslem jest prosba o spotkanie po tygodniu braku kontaktu? Wytlumaczeniu, ze zauwazylem ze jestem niedojrzaly i ze zauwazylem to ze ona nie widzi mnie jako swojego zyciowego partnera, ze zapisalem sie juz na wizyte i bede chcial nad tym pracowac?
10 2015-03-27 14:28:01 Ostatnio edytowany przez ColdWind (2015-03-27 14:29:21)
Moim zdaniem powinieneś napisać jej w mailu o swojej decyzji (i z zaznaczeniem, iż dostrzegłeś swoją niedojrzałość - co jest bezpośrednią przyczyną tego, że nie jesteś dla niej atrakcyjny jako facet). Bez tego tłumaczenia, że się leczysz itp. Nie próbuj też wpędzać jej w poczucie winy, że Ciebie odrzuciła. Tak działa biologia, nie jesteś obecnie atrakcyjnym samcem (nie chodzi o wygląd), co nie znaczy, ze tak musi być już zawsze - to zależy głównie od Ciebie samego.
Gdybyś był stabilny emocjonalnie, to oczywiście lepsza opcją byłoby spotkanie osobiste, jednak teraz pozostałby tylko jeszcze większy niesmak. Jestem przekonany, że pod wpływem emocji zacząłbyś skomleć jak szczenię. No chyba, że się mylę i dasz radę być facetem przez te 30 minut twarzą w twarz z kobieta, która ciebie odrzuciła...
Kiedyś (kwestia co najmniej roku), jak już odzyskasz równowagę i będziesz PO leczeniu, to możesz ew. zaproponować jej spotkanie i zobaczyć czy coś z tego będzie.
Nie wcześniej - np. mi przemiana z rozmemłanej baby (nie obrażając kobiet) jaką obecnie jesteś Ty w zdrowego faceta zajęła prawie 2 lata, przy czym byłem już dużo bardziej stabilny emocjonalnie - to kwestia wieku jak sądzę, nie obraź się, szczawik jeszcze jesteś... z drugiej strony to Twój atut, jeśli nie zmarnujesz czasu na użalanie się nad sobą tylko na rozwój, to wiele dobrego życia przed Tobą.
Pracuj nad sobą, nie uzależniaj swojego szczęścia od innych.
Będziesz atrakcyjny dla kobiet tylko jeśli będziesz czuł się dobrze sam ze sobą.
Kompletny taki jaki jesteś a nie uwieszony na partnerce, która ma Ciebie uszczęśliwiać i bez której "nie wyobrażasz sobie życia".
Powodzenia życzę.
Da sie tu wysylac prywatne wiadomosci?
ColdWind, widze ze gadasz z sensem i posiadasz doswiadczenie.
Mysle ze jestem w stanie spotkac sie z nia twarza w twarz i wytrzymac cisnienie.
Problem jest taki, ze uwaliłem 2x studia, potem szukalem pracy i juz nie wiedzialem co z soba zrobic, w miedzyczasie bylo jeszcze uzaleznienie od hazardu i z tym wszytkim nie moglem sobie dac rady.
Zdawalem sobie z tego sprawe ze tak dluzej byc nie moze, ze jesli chce z nia byc to musze miec jakies perspektywy.
Znalazlem prace niedawno, ktora mi pasuje, robie to co umiem, siedze w biurze, chcialem wrocic na studia, mialem juz to poukladane,miałem plan.
Tylko ze teraz przyjebala mi takiego gonga tym zerwaniem ze bardziej boli mnie to, że juz wychodzilem na prostą, ukladalem sobie zycie i przestałbym skomleć a tu JEB, leże znowu.
Chcialbym sie odezwac w weekend do niej, zapytac co tam, nie naciskac, spotkac sie na neutralnym terenie i powiedziec ze sporo zrozumialem, ze nie dojrzalem, ze rozumiem ze nie jestem atrakcyjny juz dla niej.
PYTANIE: Czy zadawac pytania w stylu: "czy jeszcze widzisz nas razem jesli znikne i zaczne nad soba pracowac?"
12 2015-03-27 15:55:46 Ostatnio edytowany przez adelell (2015-03-27 15:56:46)
Nie spotykaj się z nią. Przez tydzień, dwa nie da się zmienić. Sam sobie tylko to wmawiasz. Poczekaj miesiąc, dwa i dopiero się do niej odezwij. Popracuj nad sobą, naucz się żyć bez niej. Dopiero wtedy jakakolwiek rozmowa z nią będzie miała sens.
Pisze to osoba która przechodziła tą samą drogę co Ty. Im wcześniej zaczniesz żyć własnym życiem a nie życiem "dla niej" tym lepiej dla Ciebie.
Nie czekaj na nią.
adelell,
mozesz cos wiecej powiedziec o Twojej sytuacji?
rozumiem, ze byla podobna do mojej? udalo sie wrocic do tego zwiazku czy zyjesz juz nastepnym?
ja chciałbym wyciagnac wnioski, potraktowac to jako nauke ALE nie dla mojego kolejnego zwiazku.
chce to potraktowac jako nauke dla TEGO zwiazku
Ale ona Cię nie kocha. Jeżeli by Cię kochała, to by Cię nie zostawiła.
Jaki jest sens walczyć o osobę która Cię nie chce? Która stara się Ciebie zwodzić i zatrzymać sobie otwartą furtkę? Tak postępuje osoba która kocha? Nadal chcesz być z kimś takim? Niesamowite.
Mnie byly chłopak zostawił ponad rok temu. Dojście do siebie zajęło mi pół roku. Jak już zaczęłam odzyskiwać swoje życie, znajomych, zaczęlam myśleć o sobie a nie o nim, wtedy się odezwał. Czy wtedy nadal chciałam do niego wrócić ? NIE. Przejrzałam na oczy. Ty teraz też jesteś zaślepiony. Dlatego na siłę chcesz walczyć o TEN związek. Zacznij od tego by najpierw zawalczyć od siebie.
Ja do byłego nie wróciłam, jestem teraz z cudownym facetem, mój były nawet do pięt mu nie dorasta. A pomyśleć że jakiś czas temu wyłam z tęsknoty za nim.
15 2015-03-27 16:06:11 Ostatnio edytowany przez ColdWind (2015-03-27 16:08:29)
Da sie tu wysylac prywatne wiadomosci?
PYTANIE: Czy zadawac pytania w stylu: "czy jeszcze widzisz nas razem jesli znikne i zaczne nad soba pracowac?"
Po 1000-kroć nie. Masz się zmienić i wówczas jej się zaprezentować jako atrakcyjny facet.
Tego typu pytania to właśnie skomlenie, nie czujesz tego?
Jeśli czujesz, ze wytrzymasz ciśnienie, to spotkaj się z nią - to będzie świadczyło o Twojej klasie - o ile nie położysz sprawy proszącym zachowaniem czy pytaniami o przyszłość.
Masz jej przedstawić swoje postanowienie - iż na jakiś czas zrywacie kontakt (nie podnoś dramaturgii używając kwantyfikatorów wielkich, np. nigdy, na zawsze itp.). Zapewnij ją o swojej życzliwości (ale żadnych wyznań miłości!) i że życzysz jej szczęścia (nawet jeśli nie z Tobą - to możesz powiedzieć, choć wiem, że ciężko przejdzie Ci to przez gardło). Podziękuj jej za wszystko co było między wami dobre (tylko bez żadnych łez w oczach czy drżącego głosu).
Możecie w tym czasie pić razem kawę/herbatę/whatever. Dostosowuj się tempem picia do niej. Jak skończycie, zapłać (za nią też, chyba, że będzie się upierać, że chce sama płacić za siebie) i się pożegnaj. ŻADNYCH ŁEZ i bez żadnych nadmiernych czułości (ale tez bez focha czy urażonej miny). Tyle.
Od tej chwili pracuj nad sobą. I nie fiksuj się na tę jedną. Jak staniesz się atrakcyjnym facetem, sam się zdziwisz ile fajnych dziewczyn nagle zacznie zwracać na Ciebie uwagę ![]()
16 2015-03-27 16:13:00 Ostatnio edytowany przez madej89 (2015-03-27 16:16:01)
Czyli zadnych pytan o zwiazek?
Chcialbym zadać jej jedno pytanie: czy zwiazek jest w zawieszeniu czy jest zerwany?
dostac krotka odpowiedz i przyjac do swiadomosci.
bo stanelo na tym ze "damy sobie troche czasu i zobaczymy co dalej" i "jest szansa ze do siebie wrocimy"
Czyli zadnych pytan o zwiazek?
Chcialbym zadać jej jedno pytanie: czy zwiazek jest w zawieszeniu czy jest zerwany?
dostac krotka odpowiedz i przyjac do swiadomosci.bo stanelo na tym ze "damy sobie troche czasu i zobaczymy co dalej" i "jest szansa ze do siebie wrocimy"
Zadając takie pytania pogrążasz się w jej oczach.
Posłuchaj rad adelell, mądrze pisze.
Załóż, że związek zerwany. Żadnych pytań.
Dobrze,
adelell pisze: "Jaki jest sens walczyć o osobę która Cię nie chce? Która stara się Ciebie zwodzić i zatrzymać sobie otwartą furtkę? "
Ona na pewno nie poznała nikogo innego i nie ma zamiaru, to nie jest typowy przypadek rozstania. Wydaje mi sie ze ona mnie kocha i po prostu nie widziala innego wyjscia z sytuacji jak zerwanie, nie chciala mnie ranic, chciala zebym przejrzal na oczy, zajal sie soba, zobaczyl ze jest swiat poza nia.
Pytanie jeszcze jedno: jak wrocic gdy juz bede gotowy? Czy to uczucie nadal bedzie na tyle silne zebysmy mogli wrocic? Jesli zerwiemy kontakt na dluzej to czy bedziemy chcieli go odnawiac?
"Ona na pewno" - nic w życiu nie jest oczywiste. Skoro "Ona na pewno" to czemu chcesz pytać ją o to czy związek będzie miał szansę na reaktywację? Jesteś przecież jej taki pewien....
Nic do Ciebie teraz nie dociera, ale to normalne ponieważ w chwili obecnej masz klapki na oczach.
Zerwij całkiem kontakt, naucz się kochać siebie, swoje życie, cieszyć się z niego. Rób wszystko DLA SIEBIE a nie po to by ją zadowolić.
Jak to już osiągniesz, spojrzysz na całą sytuację z zupełnie innego kierunku.
Wydaje mi sie ze ona mnie kocha i po prostu nie widziala innego wyjscia z sytuacji jak zerwanie, nie chciala mnie ranic, chciala zebym przejrzal na oczy, zajal sie soba, zobaczyl ze jest swiat poza nia.
Pytanie jeszcze jedno: jak wrocic gdy juz bede gotowy? Czy to uczucie nadal bedzie na tyle silne zebysmy mogli wrocic? Jesli zerwiemy kontakt na dluzej to czy bedziemy chcieli go odnawiac?
Rozwalasz mnie ![]()
Ona Ciebie nie kocha. Nie tak zachowuje się kochająca kobieta. Żyjesz złudzeniami.
Jeśli się zmienisz - może ją w sobie rozkochasz. Może nie. Ale gdy się zmienisz, nie będzie Ci już tak bardzo na tym zależało.
Związek ma sens i szanse na przetrwanie tylko jeśli jest symetryczny, tzn. z podobnym poziomem zaangażowania po obu stronach. Gwarantuję ci, że jeśli rzeczywiście się zmienisz, nie będziesz chciał wrócić do tego co masz teraz w relacji z nią (celowo nie piszę "w związku").
Czyli jaki jest plan dzialania?
Ustawic sie z nia na spotkanie? Powiedziec ze dostrzeglem swoja niedojrzalosc i co dalej?
Napisz maila. Zakończ go tym, że jej dziękujesz, życzysz wszystkiego co najlepsze i nadal ją lubisz (NIE, że KOCHASZ!).
Nie wymuszaj żadnych deklaracji na przyszłość. Co ma być to będzie - najpierw jednak popracuj nad sobą.
Sądzę, że emocjonalnie nie jesteś gotowy na spotkanie. Nie pogarszaj sytuacji, niech ona skupi się na wspomnieniach jak kiedys było wam fajnie.
Nie stanie się tak, jeśli będzie miała we wspomnieniach obraz faceta z miną zbitego spaniela.
Wkręciłeś sobie, że ona Ciebie kocha i tym ją cały czas przyduszasz (też w końcu wymusiłeś na niej wyznanie - nie mające nic wspólnego ze szczerością, ot dla świętego spokoju).
P.S. Zobaczysz, że za parę lat tylko uśmiechniesz się z politowaniem na wspomnienie tej całej sytuacji. Tylko teraz nie pękaj i pracuj nad sobą.
ooo TOTO napisz maila- najlepsze rozwiązanie.
Szczerze jak pójdziesz na spotkanie tylko narobisz więcej błędów. Nie obraz się ale ostatnie co babka oczekuje ( w większości ) to ckliwe pogaduchy o przeszłości. Może być tak, że ja lekko wpienisz bo babka chciała/ wyszła na spotkanie, żeby pogadać tak ''po męsku'' a Ty będziesz szukał ramienia do wypłakania.
Najlepiej napisz maila, zostaw go na jakiś czas, wróć przeczytaj. Wstaw poprawki i już.