Witam:)
może ktoś rzuci mi jakieś świeże spojrzenie na mój problem:otóż w zeszłym roku zmieniłam stanowisko w moim zakładzie pracy. Z własnej inicjatywy, zaryzykowałam i opłaciło się. Pieniążki niewiele większe, ale zawsze to coś...Pracowaliśmy w 5 osób (dział A)plus 2 osoby w dziale B bezpośrednio powiązanym z nami. Kilka miesięcy później koleżanka Bożena z naszego działu szła na urlop macierzyński, wiec Anka z działu B wskoczyła na jej miejsce. W związku z brakiem osób na B mnie oddelegowano aby zająć miejsce Anki obok koleżanki Sylwii. W pewnym sensie to oznaczało niepisany awans na trochę lepiej płatne stanowisko, bo mieli z biegiem czasu zmienić mi umowę. I na tym sprawa stanęła...cały czas są rozmowy, że nasz dział zostanie wchłonięty przez inny oddział w firmie, a co za tym idzie wypłata będzie o wiele większa niż teraz. Wszyscy o tym mówią, ale nikt nam tej umowy nie zmienia. Rozmawiali z nami (mną i Sylwią) czy chcemy przejść i jak się na to zapatrujemy, ale rozmowy utknęły w martwym punkcie. Tłumaczą to przekształcaniem działów, zmianą oprogramowania itp. A ja chciałabym po prostu wiedzieć, czy dostanę nową umowę. Obiecali się odezwać itp. a od kilku tygodni cisza. Wypada się przypomnieć szefowi? dodam, że przez kilka miesięcy mam więcej obowiązków za te same pieniądze i zdecydowanie rozwinęłam się zawodowo i mam o wiele większe doświadczenie niż rok temu. Dlatego ta sprawa tak mnie nurtuje, przede wszystkim jeśli idzie o finanse. Doradźcie, czy warto się upominać, niejako przecież o swoje?
dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam
B.