Sprawdzacie, czy nie? jeśli tak to jak? odkrylyscie kiedys coś niepokojącego?
Podobne tematy
Nie sprawdzam.
Sprawdzałam jego kazdy krok.. Pare rzeczy wyszlo.. Teraz juz nie sprawdzam i mam gdzieś co robi i z kim.
Sprawdzałam jego kazdy krok.. Pare rzeczy wyszlo.. Teraz juz nie sprawdzam i mam gdzieś co robi i z kim.
choroba skutecznie wyleczona, popieram
...lepiej dobrze się zastanów zanim zaczniesz gdzieś grzebać-na 80% zobaczysz coś co nie będzie dawało Ci spokoju...
czego oczy nie widzą tego sercu nie żal...
Nie. Nigdy mi to nie przyszło do głowy. Nawet, jak już czułam, że nie jest nas tylko dwoje. Oczekiwałam, że sam powie prawdę.
Daję wolność, zaufanie. To, jak z tego korzysta, to jego sprawa i świadczy o nim.
Wątpię że zmienię zdanie pomimo tego doświadczenia, bo to jakoś tak z wewnątrz wypływa. Chyba że potrzebowałabym dowodów dla sądu, ale mam nadzieję, że nie będę w takiej sytuacji. Teraz wiem, że trzeba dać tę wolność, a ufać, zachowując czujność
Jeśli chowa przy mnie telefon, to trzeba odnotować ten fakt, ale niekoniecznie zaglądać.
A Ty chciałabyś by Ciebie ktoś sprawdzał? Jeśli masz jakieś wątpliwości to porozmawiaj z nim o tym i poproś by Ci pokazał telefon.
Sarcia_M napisał/a:Sprawdzałam jego kazdy krok.. Pare rzeczy wyszlo.. Teraz juz nie sprawdzam i mam gdzieś co robi i z kim.
choroba skutecznie wyleczona, popieram
Dzięki ale i tak w 100% nie ufam, czasem jak mi coś na prawdę nie pasuje to pytam wprost co robił. Wolę tak zrobić niż bawić sie w detektywa:-) .
tenniedobry2 napisał/a:Sarcia_M napisał/a:Sprawdzałam jego kazdy krok.. Pare rzeczy wyszlo.. Teraz juz nie sprawdzam i mam gdzieś co robi i z kim.
choroba skutecznie wyleczona, popieram
Dzięki ale i tak w 100% nie ufam, czasem jak mi coś na prawdę nie pasuje to pytam wprost co robił. Wolę tak zrobić niż bawić sie w detektywa:-) .
wiem że to nie zdrowe, ale chyba w dzisiejszych czasach sto procent zaufania, to jest ryzykowna sprawa
jestem za prosto z mostu, ale chorobliwe łączenie jakichś zlepków informacji a potem urojeń, nie jest dobrym doradcą
Sarcia_M napisał/a:tenniedobry2 napisał/a:choroba skutecznie wyleczona, popieram
Dzięki ale i tak w 100% nie ufam, czasem jak mi coś na prawdę nie pasuje to pytam wprost co robił. Wolę tak zrobić niż bawić sie w detektywa:-) .
wiem że to nie zdrowe, ale chyba w dzisiejszych czasach sto procent zaufania, to jest ryzykowna sprawa
jestem za prosto z mostu, ale chorobliwe łączenie jakichś zlepków informacji a potem urojeń, nie jest dobrym doradcą
Kiedyś to łączenie informacji mi pomogło bo wyszła prawda na jaw, teraz też jestem za rozwiązaniem prosto z mostu. 100% zaufania-tylko mojej Śp.Babci. bo to fakt jest ryzykowne.
nie
Dawno temu miałam dwie koleżanki, jedna z nich była mężatką. Odwiedzałyśmy się nawzajem, przy czym jedna z nich - nazwijmy ją Marysia (mężatka), mieszkała dość daleko i wizyty u niej zazwyczaj trwały 2-3 dni (nocowałyśmy). Pamiętam jak dziś jak mówiła do nas w reakcji na zdradę małżeńską u naszych znajomych "że jej Krzysiu to taki ciapciak, że on nie byłby w stanie zdradzić a w dodatku, to po 20 latach małżeństwa ona go tak zna, że od razu się pokapuje". Miesiąc potem jej mąż przyjechał do Poznania na kilkudniowe spotkanie z klientami. Odezwał się do drugiej mojej koleżanki, że jest w POznaniu i czy może wpaść - "pewnie ... tyle razy nas gościli". Koleżanka uszykowała kolację, wino - gość w dom, Bóg w dom (mnie akurat nie było w Poznaniu). Wieczorem zadzwoniła do mnie przerażona, że mąż Marysi dobierał się do niej, że generalnie sytuacja była straszna i na szczęście po jej agresywnej reakcji (i chyba najlepszej w takiej okoliczności), zaraz się zmył a ona została z pieczeniami, deserami itd.
Mnie facet nie zdradził, nie zdążył, bo pech chciał że przez przypadek nie zablokował komputera, na którym pisał maila, z którego wynikało, że wkręca się w relację z inną kobietą. Przeprosił, błagał, wybaczyłam, ale straciłam do niego serce i w sumie kilka miesięcy potem stwierdziłam, że jednak nie.... I z perspektywy życia, nie żałuję tego co się stało, bo spotykałam się z kobietami i mężczyznami zdradzonymi, w stanie emocjonalnej delirki i rozpaczy.
Jakiś czas temu okazało się, że mojemu bratu, który studiował w Warszawie, matka pod pretekstem badań krwi (kiedyś miał kiepskie wyniki) pobierała dodatkową strzykawkę materiału i zlecała zrobienie toksykologii na narkotyki. Lekarka z którą matka pracuje, straciła syna, który uzależnił się od narkotyków (przedawkował). Kiedy mi o tym powiedziała (jestem 10 lat starsza od brata, więc kiedy matka go badała, ja byłam po 30-tce), dość mocno się zdziwiłam na co ona mi odpowiedziała "kontrola najwyższą formą zaufania" ..... Miała przekonanie, że robi dobrze, ponieważ nie mając nad nim kontroli w Warszawie, nie miałaby możliwości interweniować w razie podejrzeń
Ma się to może luźno do pytania, ale .... może nie kontrola, ale czujność jest ważna i ... trochę kontrola też ![]()
Sprawdzacie, czy nie? jeśli tak to jak? odkrylyscie kiedys coś niepokojącego?
Sprawdzam za każdym razem gdy wracamy ze spaceru w lesie.Na razie nic niepokojącego nie znalazłam ![]()
W moim przypadku często sprawdzałem, czy nie ma czasem jakiś guzów na piersiach.
Nie.
Mój były kiedyś włamał mi się na gg i przeczytał moje rozmowy z moją przyjaciółką i jeszcze miał pretensje o czym ja z nią piszę... Mimo że nie jestem już z nim ponad 2 lata i prawie nie mam z nim kontaktu to do dziś mam do niego o to żal. Przez to już nigdy mu nie ufałam tak jak wcześniej i za każdym razem pisząc z przyjaciółką myślałam o tym, że on znowu może to przeczytać.
Nie ma sensu sprawdzać partnera i go kontrolować, trzeba mieć do niego zaufanie bo inaczej można zwariować.
ancyk napisał/a:Sprawdzacie, czy nie? jeśli tak to jak? odkrylyscie kiedys coś niepokojącego?
Sprawdzam za każdym razem gdy wracamy ze spaceru w lesie.Na razie nic niepokojącego nie znalazłam
![]()
Dzięki Gojka ! Od dzisiaj też zaczynam sprawdzać, bo kompletnie zapomniałam o zagrożeniu chorobami odkleszczowymi ... ![]()
"sprawdzacie swoje swoich facetów?" ...to jest pytanie otwarte do dowolnej interpretacji czy o coś konkretnie chodzi? Proszę o wytłumaczenie.
am0k, chodzi o kontrolę barwy moczu i stopień zwartości stolca
am0k, chodzi o kontrolę barwy moczu i stopień zwartości stolca
Jeszcze o testy HIV, AIDS i inne syfy...
A tak poważnie sprawdzanie nie ma sensu jeśli się buduje związek na zaufaniu - bo tak być powinno. Każdy ma prawo do jakiejś prywatności i przestrzeni.
Jednak jak się zaczynają pojawiać pewne oznaki nielojalności, nietypowe zachowania itd. może warto złamać zasadę, dla wlanego dobra - by nie dać się okłamywać. Nie warto jednak przesadzać z paranoiczną podejrzliwością, zazdrością, kontrolą itd. bo to rujnuje relacje...