witam,
12lat wspolnego mieszkania razem, wspolnego dorabiania sie, a tu nagle osoba najblizsza mojemu sercu mowi mi, ze odemnie odchodzi, bo nagle czar prysnal, bo nie ma juz tego czegos. Fakt w naszym zwiazku nie bylo za ciekawie, brak seksu, rozmowy, brak wspolnych zainteresowan, praktycznie wszystko robilismy oddzielnie nawet spalismy pupami odwroconymi do siebie, zero czulosci.
Ja nie ukrywam, ze jeszcze pol roku temu bylam mocno zainfekowana alkocholem, ale wlasnie przez te ostatnie pol roku zwalczylam nalog za rowno alkoholowy jak i nikotynowy. Po miesiacu mocno stanelam na nogach i zaczelam tez mocniej dbac o zwiazek. Wrecz stalam sie sluzaca swojego partnera bo tak mocno chcialam mu wynagrodzic ten zmarnowany czas, ale on w podziece postanowil ode mnie odejsc.
I tutaj nie rozumiem jego zachowania, bo mowiac mi, ze nic juz do mnie nie czuje w jego oczach widze smutek i lzy, odchodzi odemnie a jednoczesnie placze, w sumie to wpierw do mnie powiedzial, ze potrzebuje czasu na przemyslenia, ale to jest dla mnie raczej jednoznaczne z odejsciem, bo jak mozna sie zastanawiac a nie probowac cos zmienic by ten zwiazek jednak przetrwal?
Kocham go mocno i jest mi strasznie ciezko, w pierwszy dzien kiedy mi powiedzial, ze mnie juz nie kocha i odchodzi popadlam w straszna panike i placz, strach i bol. Caly moj swiat sie zawalil tak w przeciagu jednej chwili.
Probowalam placzac wzbudzic w nim litosc by ze mna zostal, by jednak zmienil zdanie, ale On powiedzial, ze cos sie w nim wypalilo i nie ma tego czegos, nie ma motylkow, ze nasz zwiazek jest szary, ze nie chce mnie juz wiecej oszukiwac i ze bardzo mnie szanuje.
Nie rozumiem jak mozna tak po 12latach wszystko zostawic, nie rozumiem toku jego myslenia, nawet nie dajac sobie szansy.
Co ja mam teraz zrobic? Czy jest jakas szansa powrotu? niech mi ktos napisze prosze, czy warto sie ludzic?
Zupelnie mam wrazenie, ze ten czlowiek sie pogubil, albo to ja sie niepotrzebnie oszukuje i glupio ludze?
Dodam jeszcze, ze osoba trzecia tutaj nie wchodzi w rachube, tego jestem pewna.
Czy warto sie ludzic? Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego zwiazku, nawet nie wiem co mam zrobic aby rozpalic w nim ponownie uczucie do mnie, czy moze dac mu spokoj by sam zdecydowal czego chce? Prosze podpowiedzcie mi cos.