netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

35 odpowiedzi8 057 wyświetleńzałożony przez Malinka76, 23.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Witam serdecznie. Czytam Wasze historie od poru miesięcy. Dzisiaj, po kolejnej kłótni z mężem postanowiłam napisać. Wygadać się, lub dostać kopniaka w tyłek, który zmobilizuje mnie do odejścia.

Jestem 10 lat po ślubie. Mamy dwoje dzieci, w wieku przedszkolnym. 6 miesięcy temu, mąż powiedział mi, że mnie zdradził.
świat zawalił mi się na głowę, ale w sumie teraz jak o tym myślę, to chyba coś czułam. Wiedziałam, ze poza mną jest ktoś jeszcze. Sama w sobie zgłuszałam myśl o kochance.
Mąż powiedział mi o romansie, ponieważ chciał zakończyć etap z kochanką i zacząć nowe życie ze mną. Powiedział, że zrozumiał ile może stracić, jak bardzo mnie kocha.

Do tej pory żyliśmy calkiem fajnie. Oboje pracowaliśmy, finansowo było ni najgorzej. Myślałam, że między nami też jest ok. Miałam w nim przyjaciela, kochanka, powiernika. A tu taki numer. Jego tłumaczeń nie będę przytaczać - są typowe.

Maż stara się. Ja już nie. Kocham go, ale nie umiem zapomnie o tamtej. Myśl o zdradzie, nie pozwala mi normalnie funkcjonować - dom zaniedbany, przy dzieciach zrobione tylko tyle ile muszę, ja przestałam dbac o siebie. Ciągle tylko czekam na potknięcie męża, na jakiś jego błąd. Kłócę się z nim o wszystko - nie odkurzony pokój, o to, ze rano w niedzielę nie wstał wtedy kiedy ja wstawałam, o kawę, bo zrobiona za późno. Zamieniłam się w monstrum. To nie jestem ja!
Sama z sobą się męczę. Widzę, że on chce mi pomóc, ale patrząc na niego widzę jak dotykał inną.

Wiem, że powinnam odejść od niego. Uspokoić się. Ale nie potrafię. On jest miłością mojego życia. Boję się, że nie spotkam już nigdy miłości. Boje się samotności. Wstydzę się opowiedzieć o moich problemach nawet przyjaciółce.
Proszę,  dajcie mi kopa, żebym odeszła, albo radę, jak wybaczyć mężowi i zapomnieć o przeszłości.

2 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-23 17:01:16)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Rada to przepracowanie zdrady, rozmowy a nie zamiecenie sprawy pod dywan. Jesli obecna sytucja jest spowodowana tamtym to nalezy usiasc razem do powaznej rozmowy i wyrzucic z siebie to co jest w srodku, powody swojego postepowania, porozmawiac, i zaczac pracowac nad zwiazkiem. Zeby jednak wybaczyc zdrade to trzeba najpierw wybaczyc samej sobie a dopiero potem mezomi. Poza tym kwestia jest tego co sobie wyobrazasz? Czy sa to jakies okreslone sytuacje, co jest zgodne z twoim charakterem, zazdroscia czy to jest wynikiem tzw. natretnych mysli, ktorym sie po prosu poddajesz. Rezultat jest jednak taki ze powoli, systematycznie wyniszczasz sama siebie. Tak dziala zlo podsuwajac nam takie mysli i sposoby rozwiazania. Mysle ze tez tutaj jest kwestia postrzegania przez Ciebie meza. Moze problem twki w tym ze pragniesz na sile utrzymac obraz meza, ktory mialas kiedys zamiast uwolnic prawde, zobaczyc ulomnego czlowieka oraz siebie (tez ulomna patrzac na to co obecnie robisz) i zobaczyc rowniez to ze Ty i On to ludzie, osoby, spojrzec od nowa, inaczej, jak partnerzy na siebie. Chyba ze Twoim celem jest rozwalanie tego zwiazku, bo do tego prowadzi brak wybaczenia sobie i jemu. Sobie mozemy wiele wybaczac, na pewno to ze bylismy slepi, to ze sie nie staramy, ze nie okazujemy milosci.

3

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Malinko,w takiej sytuacji albo przyjmujesz go po zdradzie-bez wypominania zaczynasz z nim od nowa,albo-bye,bye.Czy potrafisz zyc po zdradzie?Sama znasz odpowiedz.Jezeli nie potrafisz sie ztym pogodzic,odejdz.Argument Twojego meza,ze zrozumial co stracil-jest argumentem zdradzacza.On po prostu musial sprobowac z inna,a teraz jeszcze go przyjmuj.Bo co?Bo zmadrzal,tak?Na urazach nie da sie zbudowac zwiazku.Wiem to ,bo sama probowalam.Poza tym ,on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

4

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Dziękuje za odpowiedz na mojego posta.

Maniek z Maniek, masz rację, to natrętne myśli, wyobraźnia podsuwająca mi obrazy męża z nią nie daje mi spokoju. Mam chwile, kiedy zapominam, wtedy jest w miarę dobrze, ale wystarczy chwila i znowu histeria.
O zdradzie i całej tej sytuacji rozmawiamy. To nie tak, że zamietliśmy problem pod dywan. Niestety, mam takie dni, kiedy potrafię od rana do wieczora o tym mówić. Wtedy, mąż tez traci cierpliwość i mówi, że musimy zacząć żyć od nowa. Otrząsnąć się i walczyć o nas. Powtarza, że wie, że schrzanił naszą relację, chce to naprawić, ale błaga mnie, żebym chociaż na chwilę zapomniała o tym. A ja nie mogę...

Ismena76, nie umiem od niego odejść. Naprawdę. Kocham go. Pomimo bólu jaki mi sprawił. Nie chcę, mówić, że zostaję z nim tylko dla dzieci, ale wiem jak bardzo one go kochają. Bardzo chciałbym, żeby zmądrzał - ale w tej chwili zupełnie nie umiem w to uwierzyć. Dlatego napisałam wcześniej, jego wytłumaczenie jest tendencyjne i przewidywalne.

5

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.

Nie pisz tak, nie można uogólniać, ludzie są różni. Sama znam kilka par które po zdradzie nadal są razem, mają się świetnie, wybaczyły sobie, a osoba zdradzająca bardzo doceniła drugą szansę.

Autorko, a masz możliwość pobyć trochę bez niego, odpocząć, z odległości ocenić co czujesz, jak bardzo tęsknisz?
A może wyjedźcie gdzieś razem, sami, tylko we dwoje?

Bo teraz wybrałaś najgorsze wyjście - utrudnianie jemu i sobie życia, bez żadnego ukierunkowania co dalej. W tej sytuacji niewykluczone że on sam odejdzie, bo jak długo można być karanym za jedną i tę samą rzecz?

Postaraj się może na jego zdradę popatrzeć inaczej. Dla facetów czasami to naprawdę nie ma związku z miłością do żony. A może odwrotnie - zakochał się, chwilowo stracił głowę, popłynął z nurtem, ale opamiętał się - przyznał Ci się sam, postanowił zostawić tamtą kobietę i być z Tobą. Nie chcę go oczywiście usprawiedliwiać, ale takie spojrzenie na zdradę w inny sposób może Ci ułatwić pogodzenie się z tym. Na pocieszenie dodam, że ten problem dotyka (wg statystyk) ok. 70% małżeństw. Nie jesteś więc sama.

6

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

To jest niestety cena przyznania się do zdrady partnerowi. Zwalamy na niego cały problem, cały ból, całą gamę negatywnych odczuć, a my czujemy się już wyzwoleni, usprawiedliwieni i czyści, bo przecież się przyznaliśmy. Teraz niech partner się męczy.

Pytanie jest, czy naprawdę chcesz odejść od męża? Chcesz zacząć życie bez niego? Czy ma być to po prostu bardzo dotkliwa kara dla niego, co Ci zrobił. Bo skończy się na tym że odejdziesz i będziesz tęskniła bardziej niż on zatęskni za Tobą.

Tutaj nic nie jest proste. Może wybierzcie się do psychologa we dwójkę i przepracujcie ten problem?

7

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Autorko!Czekajac na cud samo siebie oszukujesz.Nie znam szczesliwego zwiazku po zdradzie-oczywiscie na chwile zdradzacz nam to "wynagradza"(jest takie odbicie od dna,znowu jest fajnie)-czuje wdziecznosc ,ze ta "naiwna"znowu go przyjela.A potem wraca do swojego schematu-i znowu to samo.Przyjmujac po zdaradzie ,przekonujesz go,ze robi dobrze.Tak jest z nalogowymi zdradzaczami.Nie wiem czy Twoj maz jest w tym nalogowy czy raz mu sie przytrafilo.Usprawiedliwiasz go ,bo bronisz swoich marzen.Bo chcesz wierzyc.Ale badz przygotowana na kolejny jego numer-wez taka ewentualnosc pod uwage.Pzdr.

8

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
madoja napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.

Nie pisz tak, nie można uogólniać, ludzie są różni. Sama znam kilka par które po zdradzie nadal są razem, mają się świetnie, wybaczyły sobie, a osoba zdradzająca bardzo doceniła drugą szansę.

Autorko, a masz możliwość pobyć trochę bez niego, odpocząć, z odległości ocenić co czujesz, jak bardzo tęsknisz?
A może wyjedźcie gdzieś razem, sami, tylko we dwoje?

Bo teraz wybrałaś najgorsze wyjście - utrudnianie jemu i sobie życia, bez żadnego ukierunkowania co dalej. W tej sytuacji niewykluczone że on sam odejdzie, bo jak długo można być karanym za jedną i tę samą rzecz?

Madoja - dziękuję.

W tamtym tygodniu, mąz zabrał ma 3 dni dzieci do swojej mamy. Chciał, żebym miała czas dla siebie. Zapisał mnie na masaż, dostałam bilety dla siebie i koleżanek na Greya. Pierwszy dzień był super, a póżniej strasznie mi ich brakowało. Kolejne dwa dni spędziłam na kanapie, z jeszcze większym dołem.

Czasami zastanawiam się, czy on naprawdę jest w stanie to wszystko wytrzymać.  Masz rację, karzę go codziennie.

Foxterier, byliśmy u psychologa. Pani psycholog mówi, ze w naszej relacji jest wszystko wporządku. Próbowała, nauczyć mnie technik wyrzucania z siebie złych myśli - niestety, nie udało jej się.

9

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Może być tak, ze laczysz rozne negatywne emocje z tym albo w określonych sytuacjach, to przychodzi. Moim zdaniem to przychodzi z tej zlej strony i chce zniszczyć Twoje malzenstwo. Wiem to ponieważ mi to powiedziało przez usta kogos opętanego kogos spotkałem bezpośrednio jakies 2 mies. temu. Dosc nieprzyjemne zdarzenie slyszac od kogos obecego słowa do Ciebie, które Cie do glebi bola. Jednak ja rozumiem mechanizm tego zjawiska. Moim zdaniem można nie przywiazywac do tych myśli zbytniej uwagi i w te sposób emocji! Bo to na emocjach się zywi inaczej umiera smiercia naturalna z czasem. Ja to np. przepuszczam i mi to spowszechniało. Nie widze w tego typu myślach zadnej wartości. Jednak robie tez cos mi przynosi spokoj. Oraz staram się wypelniac pozytywnymi a nie negatywnymi myślami. Bardzo dużo zlego się dzieje w zyciu ludzi, wlasnie przez te pochodzące nie wiadomo skad emocje. One jednak maja swoje zrodlo. Po prostu nie cenie tego co niszczy moje zycie. Taki wybor po prostu.

10

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Malinko ... Nie ma cudów niestety.
I tu też cudu nie będzie.
Jest tylko praca nad sobą samą - indywidualna.
I praca nad związkiem - wspólnie z mężem.
I albo to, albo rozstanie.
Innego rozwiązania nie ma niestety ...

11

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

IsaBella77 dziękuję za odpowiedz.  Wiem, że musimy pracować razem nad związkiem.

W jednej z kłótni, mąż powiedział mi, że może, żeby pozbyć się tych natrętnych myśli, powinniśmy zamiast do psychologa iść do psychiatry. Mowi, że boi się, ze bez jakiś leków się nie obejdzie. Natręctwo myśli, a może i depresja -  to zdanie męża.

Może naprawdę powinnam o tym pomyśleć?

12

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

kochani pozwolicie ze sie wtrace zycie nie jest amerykanskim filmem a potem zyli dlugo i szczesliwie to nie moda na sukces tysiecy odcinkow nie ma nic gorszego jak zdrada mimo ze mu wybaczysz ewentualnie ale nigdy nie zapomnisz NIGDY SIE NIE WCHODZI DWA RAZY DO TEJ SAMEJ RZEKI pamietaj o tym kiedys ktos powiedzial ze malzenstwo jest jak filizanka z chinskiej porcelany po zdradzie sie rozpadnie owszem posklejasz ale nigdy juz nie bedzie cala i strach sie z niej napic i to jest prawda po mimo tego ze jak mowisz dalej go kochasz i kochac bedziesz nie przestaje sie w jednej skundzie  jego tlumaczenia jakie sa ze zglupial zauroczyl sie na chwile itd.........bzdura wiec skoro nie mogl sie opanowac to nie jestes dla niego ta najwazniejsza jesli zrobil to raz bedzie i drugi to tylko kwestia czasu moze znow uda mu sie wyprosic przebaczenie moje zdanie na temat zdrady jest takie NIE MA ZE BOLI TRZEBA BYLO MYSLEC WCZESNIEJ ja bym go zostawila z podniesionym czolem bo nawet gdybys odwdzieczyla mu sie jeden do stu nic to nie zmieni wybaczysz ale nie zapomnisz zawsze zostanie niesmak sorry chyba ze bedziesz umiala z tym zyc szczerze mowie WATPIE a tkwic w tym tylko dla dzieci to glupota poczytaj o starszych kobietach na forum ktore znosily poniewierke zdrady itd dla dzieci zeby znajomi nie gadali dzis dzieci poszly w swiat a one zyja tylko marzeniami ze moglo byc inaczej KOCHANA PO ZDRADZIE CUDA SIE NIE ZDAZAJA odezwij sie jeszcze trzymaj sie i nie nakrecej tej sprezyny jeszcze mocniej bo i tak walnie z hukiem wyluzuj na spokojnie wystaw goscia za drzwi I NIE MA ZE BOLI M

13 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-23 21:21:05)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Malinka76 napisał/a:

Wiem, że powinnam odejść od niego. Uspokoić się. Ale nie potrafię. On jest miłością mojego życia. Boję się, że nie spotkam już nigdy miłości. Boje się samotności. Wstydzę się opowiedzieć o moich problemach nawet przyjaciółce.
Proszę,  dajcie mi kopa, żebym odeszła, albo radę, jak wybaczyć mężowi i zapomnieć o przeszłości.

Malinko,
Przy nastawieniu, które prezentujesz trudno o odbudowę związku. Pobudki ku temu są raczej słabe: strach przed samotnością, wstyd, ugodzone ego, które nie radzi sobie z rzeczywistością sad
Rozumiem, że utraciłaś złudzenia i boleśnie zderzyłaś się z rzeczywistością, ale dopóty nie poczujesz się dobrze, dopóki nie zadbasz o to, aby nastąpiła harmonia pomiędzy Twoimi uczuciami i rozumem. A żeby zharmonizować ze sobą serce i rozum powinnaś dążyć do zrozumienia siebie, tj. do świadomego "obejrzenia" i zaakceptowania przez rozum, tego, co czujesz zamiast tłumienia emocji. Kiedy brakuje równowagi pomiędzy tym, co czujesz a tym, co logicznie próbujesz sobie narzucać, wtedy właśnie występuje taka niejasność i zagubienie, które teraz są Twoimi towarzyszami.

14

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Nie Malinko ... Nie sądzę, żebyś miała jakieś zaburzenia psychiczne, wymagające leczenia farmakologicznego ...
To co się stało, wymaga przepracowania a nie żebyś zazyla magiczną pigulke ...
Nawet jeśli masz stan depresyjny ... To trzeba zacząć od leczenia przyczyn, zdrada jest tu problemem pierwotnym, a Twój stan - wtórnym.
Niepokoi mnie trochę stanowisko Twojego męża, który wykazuje zniecierpliwienie Twoim stanem, i chciałby załatwić to wszystko szybko, ostatecznie i najlepiej bez swojego udziału ...
Nie mogę sobie jakoś wyobrazić takiej wspólnej wizyty u psychiatry. Co powie mąż ?
Zdradzilem żonę, ona cierpi z tego powodu, proszę jej coś na to przepisać ?

15

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Przyszłość, dziękuję za odpowiedz. Ja go naprawdę kocham. To jest jedyny powód, dla którego nadal z nim jestem. Jednak, nie radze sobie sama ze sobą. Jestem jak w letargu. Głowa, serce to w tej chwili zupełnie dwie planety.
Nie wiem jak mam pracować nad harmonią między nimi.

IsaBella77 o zdradzie dowiedziałam się 6 miesięcy temu. Mąż znosił cierpliwie wszystkie moje akcje - histerię, kłótnie, obwinianie jego, siebie. Zniecierpliwienie jego widzę od jakiegoś miesiąca. Mówi, ze nie stosuje się do tego co mówi psycholog, zamiast próbować żyć na nowo, ja sama siebie niszczę. Widzi, że odbija się to również na rodzinie, na dzieciach, na pracy, którą do tej pory uwielbiałam i stąd jego zniecierpliwienie.

16 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2015-02-23 21:38:37)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Przepisac.. "najlepiej ekektrowstrzasy, aby wymazaly jej moje przyznanie sie do zdrady"...

On skonczyl z nia... a moze to ona jego zostawila i wrocil do Ciebie, no bo gdzie pojdzie?

Skoro Cie kochal jak mogl dopuscic sie zdradzania? Jak sie bowiem domyslam to nie byl jednorazowy skok, ale podtrzymywany z premedytacja romans? Gdzie wtedy byla jego "milosc"??

On juz ma dosc Twojego zrzedzenia. Nie rozumie, ze cierpisz, ze nie mozesz pogodzic sie z tym co zrobil. Uznal, ze trzy dni bez rodziny, bilety i wyjscia skutecznie zamkna ci buzie i spowoduja, ze bedzie "zyli dlugo i szczesliwie... do nastepnego romansu..."

Tylko Ty wiesz, czy dasz rade z nim zyc. Tylko ty mozesz albo trwac w tym albo odejsc.

I jak tu ktoras z dziewczyn napisala: nie doceni tego-ja uwazam podobnie, ze akurat Twoj maz tego nie doceni. Uwaza, ze skoro "sie przyznal" to znowu bedzie "cud, miod i orzeszki"...

Zaden psychiatra nie jest Ci potrzebny. Zadne psychotropy i inne "smakolyki" nie spowoduja, ze poczujesz sie lepiej.
Psycholog moze pomoc ci w pewnych kwestiach, ale to tylko Ty mozesz sobie pomoc sama tak do konca.

Twoj maz zrobil Ci swinstwo, zdradzal sie wielokrotnie, teraz powinien zrozumiec Ciebie: znosic pierdyliardy pytan, hektolitry lez oraz targac na plecach Twoj zal tak dlugo jak tego potrzebujesz.

Pamietaj-to ON "sie lajdaczyl". Nie Ty masz sie kajac i naprawiac, ale ON. Ty mozesz mu tyko w tym pomoc-jesli chcesz.

Jesli to dla niego jest zbyt trudne-no coz, odpowiedz znasz.

17 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-02-23 22:16:20)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Witam !
Do poczytania http://www.netkobiety.pl/t70840.html
Temat podobny lecz w roli zdradzonego mąż ale problemy te same....lecz zakończone happy  endem czego i tobie życzę.
Pozdrawiam rumpel

18

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

19 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-02-23 22:56:10)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
pannapanna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

A JAK DOCENI I WYCIĄGNIE Z BŁĘDU WNIOSKI.....Dlaczego tyle pesymizmu ? Może dla odmiany odrobina optymizmu.

20

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
pannapanna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

Jasnowidzące czy co?
Zdrada jest zjawiskiem, niestety dosyć powszechnym... sad lecz czy to determinuje sposób zakończenia każdego jednego związku? A otóż g... prawda. Malinko - twój strach jest zrozumiały, ale postawa...
JAKI jest twój cel?
Rozwiązanie tego związku (rozwód) czy wręcz przeciwnie?
CZEGO tak naprawdę potrzebujesz?
Bo na razie to robisz wszystko by to on, jak dotąd, sterował kolejami losu Waszego małżeństwa. Czekasz by już mu bokiem wyszło? By nie "zdzierżył" i powiedział: dłużej tak się nie da?
WTEDY powiesz: próbowałam nie wyszło"... ALE to Twoja wina (dzieci mówią - to TY ZACZĄŁEŚ!)
Tyle, że wtedy to TEŻ będzie jego decyzja... masz prawo CZEKAĆ i oddać te stery. Ale możesz też zdecydować ŻE CHCESZ mieć coś do powiedzenia i NA PRAWDĘ oczyścić tę atmosferę....
Bo chcieliście przejść nad tym do porządku dziennego "po łebkach" a tu się okazało, że to za mało. Coś Ta p. psycholog nie przyłożyła się do roboty - wcale temat nie został przepracowany...
Więc określ swój cel
I Niech za tym dopiero pójdą działania - sama DEKLARACJA, jak widać TO ZA MAŁO.
(Ps. wbrew tytułowi - NIC nie powinnaś... szczególnie odejść - jeżeli nie jesteś TEGO PEWNA na 100%... ale zostawienie atmosfery BEZ oczyszczenia? NIE działa prawda?)

21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-02-24 08:56:58)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
rumpel napisał/a:
pannapanna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

A JAK DOCENI I WYCIĄGNIE Z BŁĘDU WNIOSKI.....Dlaczego tyle pesymizmu ? Może dla odmiany odrobina optymizmu.

Za szybko pan próbuje cel osiągnąć, jego z niecierpliwie nie może świadczyć o bagatelizowaniu problemu co źle wróży

bo generalnie to ty musisz sobie z tym radzić czy poradzić
on zrzucił z siebie co go powiedzmy uwieralo

Optymizm jak najbardziej wskazany smile

22 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2015-02-24 09:40:12)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Autorka
ja myślę że musisz dać sobie czas. Zdrada to śmierć, trzeba przeżyć żałobę. Mąż zniecierpliwiony??? W dupie go miej...to on jest winny tej sytuacji. Pieprzony egoista. Przyznał się by zrzucić z siebie odpowiedzialność albo się bał że się wyda a teraz roszczenia.

23

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Anhedonia napisał/a:
pannapanna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

on tego nigdy nie doceni.Pzdr.

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

Jasnowidzące czy co?
Zdrada jest zjawiskiem, niestety dosyć powszechnym... sad lecz czy to determinuje sposób zakończenia każdego jednego związku? A otóż g... prawda. Malinko - twój strach jest zrozumiały, ale postawa...
JAKI jest twój cel?
Rozwiązanie tego związku (rozwód) czy wręcz przeciwnie?
CZEGO tak naprawdę potrzebujesz?
Bo na razie to robisz wszystko by to on, jak dotąd, sterował kolejami losu Waszego małżeństwa. Czekasz by już mu bokiem wyszło? By nie "zdzierżył" i powiedział: dłużej tak się nie da?
WTEDY powiesz: próbowałam nie wyszło"... ALE to Twoja wina (dzieci mówią - to TY ZACZĄŁEŚ!)
Tyle, że wtedy to TEŻ będzie jego decyzja... masz prawo CZEKAĆ i oddać te stery. Ale możesz też zdecydować ŻE CHCESZ mieć coś do powiedzenia i NA PRAWDĘ oczyścić tę atmosferę....
Bo chcieliście przejść nad tym do porządku dziennego "po łebkach" a tu się okazało, że to za mało. Coś Ta p. psycholog nie przyłożyła się do roboty - wcale temat nie został przepracowany...
Więc określ swój cel
I Niech za tym dopiero pójdą działania - sama DEKLARACJA, jak widać TO ZA MAŁO.
(Ps. wbrew tytułowi - NIC nie powinnaś... szczególnie odejść - jeżeli nie jesteś TEGO PEWNA na 100%... ale zostawienie atmosfery BEZ oczyszczenia? NIE działa prawda?)

Nic dodać, nic ująć.
Anhedonia powiedziała samą prawdę.
Trzeba wiedzieć czego się chce, czego oczekuje.
Na chwilę obecną Ty sama dążysz do destrukcji Was, szukasz okazji.
Jeżeli tak to rozstań się z mężem i nie męcz go.
Ja zdrady nie toleruję.
On się przyznał do zdrady i dlatego szcun dla niego.
Niewiele osób na to stać.
Zdradę wybaczyć trudno.
Są tacy, którzy nigdy nie wybaczą.
To wszystko zależy od indywidualnych sytuacji, od własnej psychiki etc.
Ja wielokrotnie zastanawiałem się co bym zrobił gdyby mnie żona zdradziła.
W pierwszej kolejności to kopnąłbym ją w doopę.
Ale tak szczerze to nie wiem co bym zrobił, pomimo tego, że jestem okropnym przeciwnikiem zdrady.

24

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Ismena1976 napisał/a:

Nie znam szczesliwego zwiazku po zdradzie-oczywiscie na chwile zdradzacz nam to "wynagradza"(jest takie odbicie od dna,znowu jest fajnie)-czuje wdziecznosc ,ze ta "naiwna"znowu go przyjela.A potem wraca do swojego schematu-i znowu to samo.

Ja znam pary, które"dotknęła" zdrada i mają się świetnie. Nie wszyscy oczywiście ale nie można generalizować.

25

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Lexpar napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
pannapanna napisał/a:

Ismena ma rację - -on nauczy się na tym przykadzie, że można Cię zdradzac. I tyle.

Jasnowidzące czy co?
Zdrada jest zjawiskiem, niestety dosyć powszechnym... sad lecz czy to determinuje sposób zakończenia każdego jednego związku? A otóż g... prawda. Malinko - twój strach jest zrozumiały, ale postawa...
JAKI jest twój cel?
Rozwiązanie tego związku (rozwód) czy wręcz przeciwnie?
CZEGO tak naprawdę potrzebujesz?
Bo na razie to robisz wszystko by to on, jak dotąd, sterował kolejami losu Waszego małżeństwa. Czekasz by już mu bokiem wyszło? By nie "zdzierżył" i powiedział: dłużej tak się nie da?
WTEDY powiesz: próbowałam nie wyszło"... ALE to Twoja wina (dzieci mówią - to TY ZACZĄŁEŚ!)
Tyle, że wtedy to TEŻ będzie jego decyzja... masz prawo CZEKAĆ i oddać te stery. Ale możesz też zdecydować ŻE CHCESZ mieć coś do powiedzenia i NA PRAWDĘ oczyścić tę atmosferę....
Bo chcieliście przejść nad tym do porządku dziennego "po łebkach" a tu się okazało, że to za mało. Coś Ta p. psycholog nie przyłożyła się do roboty - wcale temat nie został przepracowany...
Więc określ swój cel
I Niech za tym dopiero pójdą działania - sama DEKLARACJA, jak widać TO ZA MAŁO.
(Ps. wbrew tytułowi - NIC nie powinnaś... szczególnie odejść - jeżeli nie jesteś TEGO PEWNA na 100%... ale zostawienie atmosfery BEZ oczyszczenia? NIE działa prawda?)

Nic dodać, nic ująć.
Anhedonia powiedziała samą prawdę.
Trzeba wiedzieć czego się chce, czego oczekuje.
Na chwilę obecną Ty sama dążysz do destrukcji Was, szukasz okazji.
Jeżeli tak to rozstań się z mężem i nie męcz go.
Ja zdrady nie toleruję.
On się przyznał do zdrady i dlatego szcun dla niego.
Niewiele osób na to stać.
Zdradę wybaczyć trudno.
Są tacy, którzy nigdy nie wybaczą.
To wszystko zależy od indywidualnych sytuacji, od własnej psychiki etc.
Ja wielokrotnie zastanawiałem się co bym zrobił gdyby mnie żona zdradziła.
W pierwszej kolejności to kopnąłbym ją w doopę.
Ale tak szczerze to nie wiem co bym zrobił, pomimo tego, że jestem okropnym przeciwnikiem zdrady.

chyba jak każdy normalny facet,
ale czy czujesz w tym nie wiem co bym zrobił

złość !!??

czy rezygnację ??

z ciekawości pytam

26

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Autorko jestem w podobnym czasie co Ty, z tą różnicą że Twój mąż sam się przyznał. Absolutnie nie mogę być jakimkolwiek autorytetem, ale mogę Ci napisać co mi pomogło w "oswojeniu" tematu. Tak jak Ty miotałam się straszliwie, prowokowałam kłótnie, czekałam na najmniejsze potknięcie z jego strony, mój umysł był przepełniony nienawiścią do niego. Wykańczało mnie to, ani nie pomagało w podjęciu decyzji, której zresztą na dzień dzisiejszy nie podjęłam. Złożyłam postanowienie noworoczne, że nie będę nakręcać się. Nie jest to łatwe ale jest możliwe, owszem miewam wpadki, staram się nie zaglądać tu;) . Nie jest to próba zamiecenia tematu pod dywan, ale próba osiągnięcia jakiejś równowagi wewnętrznej. Tak jak Ty mam dzieci, dlatego tylko nie waliłam go z domu (mojego). Teraz daję sobie czas na czerpanie z życia i zastanowienie się co dalej. Mój mąż żałuje (chyba) bardzo, wiele spraw wyjaśniliśmy sobie, już nie szarpię się. Nie warto. Naprawdę nie wiem co przyniesie jutro, nie wiem czy będę potrafiła żyć z człowiekiem którego nie darzę szacunkiem, nie wiem może miłość wygra albo po prostu czysta kalkulacja. Mam czas, Ty o niego też zadbaj by był na początku znośny a z czasem miły.

27

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

dziewczyno otrzasnij sie zdradzil nie raz zrobi to ponownie to masz jak w banku po co dreczysz siebie i jego rozejdz sie z nim bo tu przyszlosci nie ma po co ci lezac kolo niego myslec jak robil to z nia na co ci to i po co dzieci dorosna zrozumieja w tej sytuacji on jest winny nie ty wiec po co sie dreczyc NO CHYBA ZE SPRAWIA CI PRZYJEMNOSC ROLA SPONIEWIERANEJ ZONY dla zdrady nie ma tlumaczenia a ile trwal ten jego romansik a zresza to wszystko jedno ZDRADA TO ZDRADA CZY RAZ CZY STO EFEKT TEN SAM

28

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Leila01 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Nie znam szczesliwego zwiazku po zdradzie-oczywiscie na chwile zdradzacz nam to "wynagradza"(jest takie odbicie od dna,znowu jest fajnie)-czuje wdziecznosc ,ze ta "naiwna"znowu go przyjela.A potem wraca do swojego schematu-i znowu to samo.

Ja znam pary, które"dotknęła" zdrada i mają się świetnie. Nie wszyscy oczywiście ale nie można generalizować.

Maja sie swietnie...tzn ma sie swietnie ta osoba,ktora ciagle ma nadzieje i liczy na cud,ze ktos kto zdradzal nagle przeszedl metamorfoze.Osoby zdradzane sa niestety naiwne i wierzac same siebie krzywdza.I rzeczywiscie te pary maja sie "swietnie",gdyz ta osoba ,ktora wykazuje sklonnosc do zdrad jest przekonana,ze skoro dostala kolejna "szanse" czyli przyzwolenie na dalsze zdrady,a tamta poki nie wie i nie ma swiadomosci-wciaz marzy .I tez jest "szczesliwa"-z niewiedzy to szczescie iz braku swiadomosci.Pzdr.

29

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

ZGADZAM SIE PO STOKROC pierwsze zaufanie jest jedyne w swoim rodzaju jak sie je nadszarpnie w stu procetach nigdy sie go nie odzyska

30

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Malinko to i ja się wtrącę i powiem coś z własnego doświadczenia.
Schemat. Ja wybaczyłam zdradę, ale nigdy o niej nie zapomniałam tak do końca, mimo że wróciliśmy do siebie. Niemniej przyjęłam zasadę, że skoro wróciliśmy do siebie to zamykam ten rozdział, bo ciągłe wypominanie nie miałoby sensu. I między nami było naprawdę super przez jakiś czas. Ale po niespełna dwóch latach on na 99% znowu zaczął mnie zdradzać, przed czym wszyscy mnie przestrzegli zanim zgodziłam się na powrót. Odeszłam. A on nawet nie próbował mnie zatrzymać, nie próbował niczego tłumaczyć.. Co więcej, winą za rozpad związku obarczył mnie.

To jest właśnie kręgosłup moralny, a raczej jego brak. Takie coś chyba ma się po prostu we krwi. Skaza, towar z defektem.. tacy chyba zawsze będą zdradzać. Bo skoro raz się udało, to czemu nie grać dalej..? Czasem się zastanawiam ile dziewczyn przede mną to z nim przerobiło.

A wiesz co jest najgorsze? Że nadal go kocham...

31

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Ismena1976 napisał/a:
Leila01 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Nie znam szczesliwego zwiazku po zdradzie-oczywiscie na chwile zdradzacz nam to "wynagradza"(jest takie odbicie od dna,znowu jest fajnie)-czuje wdziecznosc ,ze ta "naiwna"znowu go przyjela.A potem wraca do swojego schematu-i znowu to samo.

Ja znam pary, które"dotknęła" zdrada i mają się świetnie. Nie wszyscy oczywiście ale nie można generalizować.

Maja sie swietnie...tzn ma sie swietnie ta osoba,ktora ciagle ma nadzieje i liczy na cud,ze ktos kto zdradzal nagle przeszedl metamorfoze.Osoby zdradzane sa niestety naiwne i wierzac same siebie krzywdza.I rzeczywiscie te pary maja sie "swietnie",gdyz ta osoba ,ktora wykazuje sklonnosc do zdrad jest przekonana,ze skoro dostala kolejna "szanse" czyli przyzwolenie na dalsze zdrady,a tamta poki nie wie i nie ma swiadomosci-wciaz marzy .I tez jest "szczesliwa"-z niewiedzy to szczescie iz braku swiadomosci.Pzdr.

Tak, tak, ty wiesz lepiej....
Bez odzewu.

32

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Jesli on chce naprawy,  żałuje i sie stara, oraz nie ma kontaktu z tamta to mysle ze powinniscie isc do DOBREGO terapeuty od par.
Pamietaj ze nie kazdy psycholog jest psychoterapeuta. I to ze byliscie u kogos i nic z tego nie wyszlo nic nie znaczy.
Mysle ze Ty go teraz chcesz podswiadomie ukarac za to co zrobil.
Tylko pomysl ze mu sie  moze skonczyc cierpliwosc.
I wtedy moze byc jeszcze ciezej.
Moim zdaniem  przy dlugim udanym  zwiazku, dzieciakach i Waszej milosci powinniscie sie postarac, znalezc dobrego terapeute ktory Was poprowadzi.
Bo inaczej sie zajedziecie
POwodzenia!!!!

33

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
Ismena1976 napisał/a:
Leila01 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Nie znam szczesliwego zwiazku po zdradzie-oczywiscie na chwile zdradzacz nam to "wynagradza"(jest takie odbicie od dna,znowu jest fajnie)-czuje wdziecznosc ,ze ta "naiwna"znowu go przyjela.A potem wraca do swojego schematu-i znowu to samo.

Ja znam pary, które"dotknęła" zdrada i mają się świetnie. Nie wszyscy oczywiście ale nie można generalizować.

Maja sie swietnie...tzn ma sie swietnie ta osoba,ktora ciagle ma nadzieje i liczy na cud,ze ktos kto zdradzal nagle przeszedl metamorfoze.Osoby zdradzane sa niestety naiwne i wierzac same siebie krzywdza.I rzeczywiscie te pary maja sie "swietnie",gdyz ta osoba ,ktora wykazuje sklonnosc do zdrad jest przekonana,ze skoro dostala kolejna "szanse" czyli przyzwolenie na dalsze zdrady,a tamta poki nie wie i nie ma swiadomosci-wciaz marzy .I tez jest "szczesliwa"-z niewiedzy to szczescie iz braku swiadomosci.Pzdr.

Ismena sadze ze opinie o zdradzaczasz  wyciągasz z własnego doświaczenia .
Zwroć uwage ze po twoim zwiazku zaczełas pacowac nad soba, zaczełaś dostrzegać swoje błędy które doprowadziły Ci do związku z takim facetem. Zaczęłaś sie zmieniać bo zrozumiałaś pewne rzeczy .Zdradzacz któremu zależy na ukochanej robi dokładnie to samo . Robi wszystko aby to naprawić co z jego winy zostało zrujnowane z ziemią .
Jesli Ty potrafiłaś sie zmienic dlaczego odmawiasz tego prawa zdradzaczowi ??

Autorko ja jestem takim przypadkiem ( 2 lata po ) ,daliśmy sobie szanse , to nie jest łatwa droga, wyboista , na początku wątpliwości , braku zaufania. Ja dzisiaj czuje sie szczęśliwa.
Ale to ty musisz podjać decyzje w ktorą strone chesz pojść. Z nim lub bez niego ??  Co dla  CIEBIE bedzie dobre.

34 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-26 13:35:41)

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Zastanawialem sie w domu nad tym tematem dosc dlugo poniewaz chyba zdaje sobie sprawe w jakim ukladzie zaleznosci twki autorka postu nie majac osobno majatku, mieszkajac z rodzina na wsi. To stawia ogromne bariery mozliwosci wyswobodzenia sie z tej sytuacji, ulozenia jej poprzez mozliwosci naciskow rodziny, wytworzenia przez rodzine tak zwanego tow. wzajemnej adoracji i wspracia. Wiem jak takie sytuacje wygladaja, znam to ze wlasnego domu rodzinnego wiec... Otoz poradze Ci jakies wyjazdy. Moze jakies sanataorium, wczasy. Zeby na jakis czas zmienic klimat i w ten sposob punkt widzenia, wrocic z nowymi silami, z innej pozycji, tez poprzez docenienie tego ze wykonywalas obowiazki, ktore przez jakis czas musial przejac ktos inny. Co do meza to potrzeba jakiegos zewnetrzenego nacisku a wiec sprawe nalezalo by wyciagnac z domu, czy to porzez jakies kroki w kierunku uzmyslowienia mu czy wrecz wymuszenia pomocy psychologicznej, czy tez w formie formalnej. Tutaj jedynie mozna szukac dla siebie wsparcia w srodowisku rodziny i znajomych ale u autorki jest wrecz odwrotnie. To maz ma wsparcie. Nie bojmy sie tego napisac, to trudna sytuacja, bez wysjcia. A wiec wtedy jedynie skutkowala by determinacja autorki do pokazania tego na zewnatrz, uruchomienia jakis mechanizmow przeciwko przemocy, ktore jednak roznie dzialaja (mozliwosc manipulacji przez srodowisko). Moze malymi kroczkami tworzenie jakiejs niezaleznosci?

35

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.
ryba81 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
Leila01 napisał/a:

Ja znam pary, które"dotknęła" zdrada i mają się świetnie. Nie wszyscy oczywiście ale nie można generalizować.

Maja sie swietnie...tzn ma sie swietnie ta osoba,ktora ciagle ma nadzieje i liczy na cud,ze ktos kto zdradzal nagle przeszedl metamorfoze.Osoby zdradzane sa niestety naiwne i wierzac same siebie krzywdza.I rzeczywiscie te pary maja sie "swietnie",gdyz ta osoba ,ktora wykazuje sklonnosc do zdrad jest przekonana,ze skoro dostala kolejna "szanse" czyli przyzwolenie na dalsze zdrady,a tamta poki nie wie i nie ma swiadomosci-wciaz marzy .I tez jest "szczesliwa"-z niewiedzy to szczescie iz braku swiadomosci.Pzdr.

Ismena sadze ze opinie o zdradzaczasz  wyciągasz z własnego doświaczenia .
Zwroć uwage ze po twoim zwiazku zaczełas pacowac nad soba, zaczełaś dostrzegać swoje błędy które doprowadziły Ci do związku z takim facetem. Zaczęłaś sie zmieniać bo zrozumiałaś pewne rzeczy .Zdradzacz któremu zależy na ukochanej robi dokładnie to samo . Robi wszystko aby to naprawić co z jego winy zostało zrujnowane z ziemią .
Jesli Ty potrafiłaś sie zmienic dlaczego odmawiasz tego prawa zdradzaczowi ??

Autorko ja jestem takim przypadkiem ( 2 lata po ) ,daliśmy sobie szanse , to nie jest łatwa droga, wyboista , na początku wątpliwości , braku zaufania. Ja dzisiaj czuje sie szczęśliwa.
Ale to ty musisz podjać decyzje w ktorą strone chesz pojść. Z nim lub bez niego ??  Co dla  CIEBIE bedzie dobre.

Poniewaz z obserwacji nie znam nawroconego zdradzacza-nie spotkalam sie z czyms takim.Pzdr.

36

Odp: Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

co tam malina u ciebie jak sprawy nic nie piszesz  odezwij sie

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powinnam odejść, a cały czas liczę na cud.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026