Witam mam taki problem. Byłem ponad rok z dziewczyną poznaliśmy się w klubie z tego co wiem wcześniej jej się popodobałem bo jak mówiła zwracała na mnie uwagę. A kiedy wyjechałem za granicę sama się czasami zastanawiała gdzie jestem. Ale teraz się rozstalismy. W ogóle jej nie poznaje. Stała się strasznie oschła dla mnie traktuje mnie jak obcego człowieka. Nie odpisuje nie odbiera telefonu zlewa mnie konkretnie. Kiedy udało nam się w końcu spotkać porozmawiać powiedziała że teraz się z kimś innym spotyka i żebym dał spokój. Tak nagle nie wiadomo skąd ktoś się pojawił. Nie mówię że byłem ideałem często nawet się klocilismy i to najczęściej z mojej winy ale nigdy jej nie zdradzalem. Zawsze byłem przy niej kochałem jak nikogo na świecie planowaliśmy wspólne życi. Mówiła że kocha i nigdy mnie nie zozostawi zwłaszcza dla innego ale teraz ja nic nie rozumiem. Czy w ogóle mnie kochała? Bardzo mi jej brakuje i nie wiem co robić. Próbowałem to naprawić zmienić się. Mówiłem co Czuje ale nic to nie dało. Ma ktoś jakiś pomysł?
Podobne tematy
Witam mam taki problem. Byłem ponad rok z dziewczyną poznaliśmy się w klubie z tego co wiem wcześniej jej się popodobałem bo jak mówiła zwracała na mnie uwagę. A kiedy wyjechałem za granicę sama się czasami zastanawiała gdzie jestem. Ale teraz się rozstalismy. W ogóle jej nie poznaje. Stała się strasznie oschła dla mnie traktuje mnie jak obcego człowieka. Nie odpisuje nie odbiera telefonu zlewa mnie konkretnie. Kiedy udało nam się w końcu spotkać porozmawiać powiedziała że teraz się z kimś innym spotyka i żebym dał spokój. Tak nagle nie wiadomo skąd ktoś się pojawił. Nie mówię że byłem ideałem często nawet się klocilismy i to najczęściej z mojej winy ale nigdy jej nie zdradzalem. Zawsze byłem przy niej kochałem jak nikogo na świecie planowaliśmy wspólne życi. Mówiła że kocha i nigdy mnie nie zozostawi zwłaszcza dla innego ale teraz ja nic nie rozumiem. Czy w ogóle mnie kochała? Bardzo mi jej brakuje i nie wiem co robić. Próbowałem to naprawić zmienić się. Mówiłem co Czuje ale nic to nie dało. Ma ktoś jakiś pomysł?
Witam Cie.Na rozstanie nie ma jakiegos konkretnego sposobu-trzeba to przecierpiec,przebolec-i czas swoje zrobi.Potem,jak juz to przejdziesz,bedziesz juz mocniejszy.Wielu z nas to przechodzilo,przechodzi i bedzie przechodzic.warto sobie tez to racjonaalizowac ,szukajac dobrych stron rozstania-wiem,ze to trudne,ale to dziala.Czy osoba ,ktora tak lekko potraktowala zwiazek z toba jest warta Twojego smutku?Pzdr.
Może smutku nie jest warta. Ale nie wiem w ogóle o co chodzi w jej zachowaniu. Jakim cudem ktoś może się tak zmienić w tak krótkim czasie?
Może smutku nie jest warta. Ale nie wiem w ogóle o co chodzi w jej zachowaniu. Jakim cudem ktoś może się tak zmienić w tak krótkim czasie?
Moze nie byla szczera od poczatku?Jaka byla wczesniej?Byly jakies sygnaly,ze odejdzie?Pzdr.
Jaka była wcześniej? Zupełnie inna. Czuła wyrozumiała wierna szczera tak przynajmniej mi się wydawało. Powiedziała mi kiedyś żebym się zmienił bo ją tracę i robiłem to. Mówię ideałem nie byłem. Ale tak chyba nie robi osoba która mówi że kocha a przy najbliższej okazji zaczyna próbować z innym?
Jaka była wcześniej? Zupełnie inna. Czuła wyrozumiała wierna szczera tak przynajmniej mi się wydawało. Powiedziała mi kiedyś żebym się zmienił bo ją tracę i robiłem to. Mówię ideałem nie byłem. Ale tak chyba nie robi osoba która mówi że kocha a przy najbliższej okazji zaczyna próbować z innym?
chciala zebys sie zmienil?A co jej sie w Tobie nie podobalo?Pzdr.
Jaka była wcześniej? Zupełnie inna. Czuła wyrozumiała wierna szczera tak przynajmniej mi się wydawało. Powiedziała mi kiedyś żebym się zmienił bo ją tracę i robiłem to. Mówię ideałem nie byłem. Ale tak chyba nie robi osoba która mówi że kocha a przy najbliższej okazji zaczyna próbować z innym?
w jakim wieku jestescie?
Słabo okazywałem uczucia ale to przez pracę i jeszcze dawny związek po którym ciężko było mi się pozbierać. No i często się klocilismy o głupoty. Chciała żeby jak to mówiła było jak na początku. Starałem się ale znowu się poklocilismy zostawiła mnie i strasznie się zmieniła i znalazła sobie kogoś innego
Ja 25 ona 24
Słabo okazywałem uczucia ale to przez pracę i jeszcze dawny związek po którym ciężko było mi się pozbierać. No i często się klocilismy o głupoty. Chciała żeby jak to mówiła było jak na początku. Starałem się ale znowu się poklocilismy zostawiła mnie i strasznie się zmieniła i znalazła sobie kogoś innego
Moze ta dziewczyna nie dojrzala do zwiazku?jakies blahostki ja przerosly?Idealu przeciez nie znajdzie.Pzdr.
Na początku kiedy się poznaliśmy to ja nie chciałem się wiązać. Bo się bałem zranienia. Byłem z nią szczery jaki jestem w uczuciach że skryty i słabo je okazuje i że nadal czuje żal po poprzednim związku chodź już sporo Czasu minęło. Ale zdecydowała się walczyła o mnie a ja z czasem ją pokochałem jak nikogo na świecie. A teraz jej nie poznaje i to jest największy ból
Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem...stalo sie i juz.Nie mozna kogos zmusic do powrotu.Miala prawo do takiej decyzji-chociaz rozumiem,ze to boli.Poboli i przestanie-jak kazde rozstanie.staraj sie nie analizowac juz tego jaka byla,dlaczego to zrobila.po prostu przyjmij to,zajmij sie wylacznie soba-postaraj sie choc naa jakis czas zagluszyc zal -na pewno masz jakies pasje ,zainteresowania.I na przyszlosc nie zrazaj sie,ze znow moze Cie to spotkac-niestety nie mamy mozliwosci przewidzenia czyichs reakcji.Ludzie kochaja,zalezy im ,a potem przestaje...Pzdr.
To nie wiem Może jestem wywarłym typem romantyka bo dla mnie jako się mówi do kogoś kocham to się bierze odpowiedzialność za tą osobę i nie powinno się jej tak traktować przy pierwszym większym problemie. Bo jak takto stworzyć związek na stałe skoro się tak ucieka od problemów?
To nie wiem Może jestem wywarłym typem romantyka bo dla mnie jako się mówi do kogoś kocham to się bierze odpowiedzialność za tą osobę i nie powinno się jej tak traktować przy pierwszym większym problemie. Bo jak takto stworzyć związek na stałe skoro się tak ucieka od problemów?
Pomysl co by bylo gdybyscie byli rodzina,slub itd?Wtedy bolaloby Cie to bardziej.szczescie w nieszczesciu,ze teraz odeszla,a nie pozniej.pzdr.
To po co te słowa o miłości przyszłości i nagle taka zmiana i próby z innym? Tego cały czas nie umiem sobie poukładać w głowie
To po co te słowa o miłości przyszłości i nagle taka zmiana i próby z innym? Tego cały czas nie umiem sobie poukładać w głowie
I nie ulozysz.Rownie dobrze moglbys sie zastanawiac dlaczego wojny sa na swiecie.I co by Ci to dalo?Zmienilbys cos tym mysleniem?Podobnie tu nic nie zmienisz.To sie stalo,to jest.Tego sie juz nie cofnie.Przestan o niej rozmyslac,zadreczac sie tym ,na co nie masz wplywu.TY jestes wazny,nie ona!Pzdr.
Tylko że nie ma chwili żebym o niej nie pomyślał. Myślałem że jest inna i bardzo mnie tym zranila
Tylko że nie ma chwili żebym o niej nie pomyślał. Myślałem że jest inna i bardzo mnie tym zranila
postaraj sie zastepowac te mysli innymi.Wiem,ze nie jest to latwe,ale da sie.Nie powinno sie rozpaczac za osoba,ktora nas nie chce.Pzdr.
19 2015-02-16 19:07:33 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-16 19:08:36)
Co się stało to się nie odstanie. Zapytałeś się jak stworzyć związek gdy się ucieka od problemów, ale przecież była SZCZERA i SYGNALIZOWAŁA CI (chciała, a by było jak na początku związku) jakie są problemy. Problemy się nawarstwiły i oto skutek. Nie zauważyłeś tego?
Oczywiście mogła w nieskończoność czekać, aż Sama zacznie czuć się dobrze w tym związku (kiedyś rozwiążą się owe problemy). Jednak nie o to chyba chodzi? Może doszła do wniosku, że z Tobą nie chce (z jakiś powodów) tworzyć już poważnego związku?
Jak sądzisz?
I właśnie to jest to pytanie. Jakim cudem w przeciągu trzech tygodni nagle nie chce od tak?
I właśnie to jest to pytanie. Jakim cudem w przeciągu trzech tygodni nagle nie chce od tak?
Widzisz jest bardzo dużo możliwości
. Może już jakiś czas temu uczucia wygasły, a ze względu na Twój były związek ciągnęła to dalej? Tak czy owak, ten związek i tak by nie przetrwał próby czasu. Każdy stawia związkom inne wymagania.
To mogła ze mną porozmawiać powiedzieć co się dzieje. Ja się starałem kiedy mi to powiedziała. Zmieniałem się ale na to też potrzeba czasu. Ale ona bez rozmowy nagle zaczęła się z kimś spotykać i traktować mnie jak obcego człowieka. Zmieniała się o 360 stopni. Wiedziałem o tych problemach i nie olewalem tego nie uciekłem od nich.
To mogła ze mną porozmawiać powiedzieć co się dzieje. Ja się starałem kiedy mi to powiedziała. Zmieniałem się ale na to też potrzeba czasu. Ale ona bez rozmowy nagle zaczęła się z kimś spotykać i traktować mnie jak obcego człowieka. Zmieniała się o 360 stopni. Wiedziałem o tych problemach i nie olewalem tego nie uciekłem od nich.
Czy mamy wplyw na drugiego czlowieka?pzdr.
Nie wygasły bo widziałem że mnie kocha. Ale nagle tak jak by ich nigdy nie było z jej strony. Taki chłód jest straszny
Może wpływu nie mamy ale jeżeli się kocha to stara się to ocalić. A nie zdradzać uczucia i siebie
Może wpływu nie mamy ale jeżeli się kocha to stara się to ocalić. A nie zdradzać uczucia i siebie
czy da sie zmienic drugiego czlowieka?Dobrze wiesz,ze nie.Wiec po co sie zadreczasz?Pogodz sie z jej decyzja-nie masz wyjscia.Rozstawales sie kiedys juz z kims?Pzdr.
Tak to mój drugi raz. Bardzo to przeżywam bo bardzo się angażuje uczuciowo jeżeli mi zależy. Dlatego bałem się z nią być właśnie tego się bałem. Ale zaufalem jej i dałem całego siebie. Dlatego teraz tak cierpię bo naprawdę dałem wszystko co miałem mimo swoich wad i zachowań których tak nie lubiła. Myślałem że to ta dziewczyna że może w końcu na całe życie. Już sam nie wiem może to moja wina. Ale mam trochę inne spojrzenie na miłość niż inni nie raz to widzę. Dlatego teraz tak cierpię
Tak to mój drugi raz. Bardzo to przeżywam bo bardzo się angażuje uczuciowo jeżeli mi zależy. Dlatego bałem się z nią być właśnie tego się bałem. Ale zaufalem jej i dałem całego siebie. Dlatego teraz tak cierpię bo naprawdę dałem wszystko co miałem mimo swoich wad i zachowań których tak nie lubiła. Myślałem że to ta dziewczyna że może w końcu na całe życie. Już sam nie wiem może to moja wina. Ale mam trochę inne spojrzenie na miłość niż inni nie raz to widzę. Dlatego teraz tak cierpię
Ja bylam w 6zwiazkach.Zrozum jedno,Twoje staranie +jej staranie=zwiazek.Samemu niczego nie zbudujesz.Pzdr.
Ale starała się nie umiem tylko zrozumieć czemu tak nagle taka zmiana z jej strony
Nie wygasły bo widziałem że mnie kocha. Ale nagle tak jak by ich nigdy nie było z jej strony. Taki chłód jest straszny
Nie wiem czy w ogóle jest możliwe, że uczucia wygasają od tak, ALE gdy się jest do kogoś ZRAŻONYM to często pokazuje się od najgorszej strony
.
Ja Jej nie bronię, bo powinna zakończyć związek podając Ci dlaczego to robi.
Ale starała się nie umiem tylko zrozumieć czemu tak nagle taka zmiana z jej strony
I w kolko to samo...Nie mam juz sily.poddaje sie.Pzdr.
To po co ta ucieczka do innego? Żeby mi coś pokazać udowodnić? Zniechęcić mnie? Czy bardziej zranić?
To po co ta ucieczka do innego? Żeby mi coś pokazać udowodnić? Zniechęcić mnie? Czy bardziej zranić?
To już zależy od Jej pobudek, ja tego niestety nie wiem. Bynajmniej powinna z Tobą szczerze porozmawiać, aby w zaistniałej sytuacji być fair.
Jeśli będzie unikała kontaktu z Tobą (nie możesz Jej zmusić, Sama powinna wiedzieć, że jest Ci to winna) to radzę, jak inni w Twoim temacie po prostu dać Jej odejść z Twojego serca. Wymyślanie tysiąca scenariuszy nic Ci nie da, bo który będzie prawdziwy? Tak nie pozwalasz Sobie na nowy związek.
Na nowy związek? Znowu dużo Czasu minie nim komuś zaufam. Już rozmawialiśmy na ten temat i nie umiała mi tego wytłumaczyć. Była oschła i nie poznawałem jej. Jedyne co usłyszałem to to że można kogoś kochać i z nim nie być i teraz chce się spotkać z nim nic więcej nie powiedziała
Jestes straszną niezyciowa meczybula. Nie staraj się zrozumieć, bo Ci się nie uda. Zasadniczo trochę się nie dziwię tej dziewczynie, bo chyba strasznie ja przytlaczales.
A to niby czemu uważasz że ja przytłaczałem?
A cos ty daj sobie siana z nia ... wyjechales a ona zaczela sie spotykac z innym typem , kolego mialem to samo.przykra sprawa. dasz rade .
Poznałem ją jak wróciłem do kraju. Więc nie zaczęła się z nikim spotykać kiedy byliśmy razem. Tylko po rozstaniu kogoś poznała w bardzo szybkim tempie. Czy tak można w tak szybkim czasie przestać kochać i tak się zmienić?
Poznałem ją jak wróciłem do kraju. Więc nie zaczęła się z nikim spotykać kiedy byliśmy razem. Tylko po rozstaniu kogoś poznała w bardzo szybkim tempie. Czy tak można w tak szybkim czasie przestać kochać i tak się zmienić?
To nie pierwsze i nie ostatnie rozstanie w Twoim życiu Autorze...
Za każdym razem boli, ale i za każdym razem stajemy się twardsi i szybciej wstajemy.
Jak jeszcze trochę pożyjesz, to przestaniesz się zastanawiać nad tym "czy można w tak szybkim tempie...?" Bo można nawet nie tylko tak...
Być może - wiążąc się z tą dziewczyną - nie brałeś pod uwagi jej charakteru, wszak poznałeś ją ...w klubie. Czyli to raczej osoba towarzyska i może rozrywkowa, mająca wielu znajomych. Być może miałeś za plecami od jakiegoś czasu jakiegoś rywala, co raczej sugeruje jej obecnie "szybki", nowy związek. Tak często bywa... Być może sam swoim zachowaniem (wybacz, ale niedostatki w okazywaniu uczuć to wątpliwy powód), wszczynanymi kłótniami doprowadziłeś do zwątpienia w sens dalszego "bycia razem" z Tobą. Może rozwiń to zagadnienie: okazywanie uczuć. Można przecież mieć problemy z okazywaniem, a jednocześnie swoją postawą, gestami - zaangażowaniem - uświadamiać uczucie dobitniej niż słowami. Jak to było z Twojej strony? Powołujesz się na miłość, ale powiedz sam przed sobą, czy rzeczywiście tak kochając tą dziewczynę (jak wyglądał Wasz związek? Mieszkaliście razem?) wszczynanie kłótni z Twojej strony o głupoty - jak sam wspomniałeś - nie było jakimś ...zgrzytem?
Jak te kłótnie wyglądały? O co? Jaka była w nich Twoja, a jaka jej postawa? Jakimi słowy wówczas ze sobą "dyskutowaliście"?
Kochać to znaczy być także wyrozumiałem, a to nic innego jak wzniesienie się "ponad" i akceptacja partnera. Górnolotne? Cóż, w wielu związkach taka postawa (kłótliwość, krytyka, brak poszanowania) staje się zalążkiem katastrofy...
Dobrze będę Szczery. Poznałem ją kiedy wróciłem z misji w Afganistanie ( nie chce jakiś oponi na ten temat to nie ten portal). Przed byciem z nią powiedziałem jej jaki jestem w uczuciach że prze te misję są skryte i jestem często nerwowy nerwowy. Ale nigdy jej nie Obrazilem czy uderzyłem i nie krzyczalem nawet na nią.
Zaakceptowała to ze nie boi się bycia ze mną i będzie się starać żeby mnie zmienić. Ja się zmieniałem byłem inny ale te kłótnie nas zniszczzniszczyły. Były częste ale krótkie max dzień lub dwa i przechodziło mi. Mówiła że kocha ale teraz jej nie poznaje jest inna o 360 stopni
O 180stopni raczej:P Czasami to co mówimy nie pokrywa się z tym co robimy bądź czujemy. Masz żal bo czujesz się oszukany, nie rozumiesz jak mogła tak nagle przestać kochać itd. Nie przestała nagle kochać już wcześniej to się stało. Mówiła to co mówiła bo chciałeś to słyszeć a ona nie była pewna wtedy czy już powinna odejść czy może uda się wskrzesić dawne uczucia. Puść ją wolno, zaakceptuj jej decyzję i przestań analizować dlaczego, co było nie tak, czemu nie chciała naprawić tego itd. bo odpowiedzi i tak nie uzyskasz, a będziesz sobie tylko zaprzątał tym głowę. Nie staraj się jej odzyskać bo tylko bardziej ją do siebie zniechęcisz. Zamknij ten rozdział. Uwierz mi da się:)
Twierdzi że nadal mnie kocha tylko już nie wierzy w poprawę naszego związku. i że chce zapomnieć. najgorsze jest to że ja bardzo chce ją odzyskać bo bez niej jest strasznie. przed ostatnią kłótnią już nawet mieszkania szukaliśmy dla siebie. więc nie chce mi się wierzyć że zwykła kłótnia może spowodować że traktuje mnie teraz jak obcego człowieka i spotyka się z kimś innym....
Przykro mi nie kocha Cię. Jak się kogoś kocha i czegoś chcę to szuka się sposobu a nie powodu. Musisz to zrozumieć. Większość tak mówi bo nie wie jak wybrnąć z sytuacji. Lepiej brzmi "kocham Cię ale nie możemy być razem" niż "sorry nie Kocham Cię". Chce zmniejszyć swoje wyrzuty sumienia. Poznała kogoś innego, zakochała się. Uszanuj to i nie poniżaj się prosząc ją o szansę bo za jakiś czas jak "wydobrzejesz" będziesz tego niewiarygodnie żałował...
Może i masz rację. Ale wolał bym właśnie usłyszeć to drugie że mnie nie kocha itd. Bo to jak mówi że podobno kocha daje mi cień szansy i nadziei. Czyli możliwe że ta kłótnia to był pretekst do rozstania?
Nie usłyszysz tego, pewnie jeszcze powie, że jesteś fajnym facetem, ale na Ciebie nie zasługiwała czy coś. Im szybciej przestaniesz sobie robić nadzieję tym szybciej z tego wyjdziesz. A co do kłótni bardzo możliwe czekała na okazję żeby mieć "powód". Z własnego doświadczenia wiem, że "błagania" przynoszą zawsze odwrotny skutek, a milczenie może dać efekty:) Przeczytaj inne wątki. Wszędzie to samo. Najpierw proszenie się o wyjaśnienia, rozmowy, tłumaczenie, przysięganie zmian itd. bez efektów. A za chwilę mój były/a chce do mnie wrócić i zawsze po tym jak zabiegający urywa kontakt.
Nie wiem czy dam radę na tą cisze. Postaram się.
Postanowiłem ostatni raz spróbować odzyskać swoją miłość napisałem jej list i mam zamiar wysłać go razem z kwiatami czy to dobry pomysł czy zły?? O to treść listu:
Miałem po naszej rozmowie się już nigdy do Ciebie nie odezwać ale dzisiaj kiedy to pisze mam straszny kryzys. Nie mogę wypędzić z głowy myśli o Tobie. Tracę nad tym kontrole z dnia na dzień bez Ciebie czuje się coraz gorzej. Czasami wracam myślami do naszej rozmowy i nie chce mi się wierzyć w to co mówiłaś. Nie wiem czy się okłamuje czy tak jest. Ale nie wierze , że po roku wspólnej miłości chcesz o tym zapomnieć. Czy te spotkania z tym kolega to po to żebym dał spokój odpuścił? Ale za bardzo Cię kocham i nie umiem tak po prostu odpuścić. Kiedy mi to mówiłaś przez moment zacząłem Cię nienawidzić ogarnęła mnie straszna złość bo przecież obiecałaś , potem pojawił się smutek i z dnia na dzień coraz większy ból i tęsknota za Tobą. Różnie próbowałem sobie z tym radzić ale już nie umiem chcę żebyś wiedziała , że bardzo mi bez Ciebie źle i przepraszam , że to zjebałem nawet nie wiesz jak bardzo chciał bym cofnąć czas i obiecać Ci , że to się nigdy nie powtórzy kiedy pytałaś. Ale wolałem unieść się dumą. Może faktycznie doceniamy kiedy tracimy ,tylko że serce mi cały czas mówi że Cię do końca nie straciłem. Słyszałem rożne opinie żebym walczył dopóki kocham albo żebym odpuścił. Chyba nie odpuszczę dopóki będę czuł , że jesteś tą jedyną. Znasz moją przeszłość i jak długo czekałem znowu na miłość aż poznałem Ciebie. Teraz po tej przerwie wiem , że tylko Ciebie chce tak naprawdę i Ciebie chce kochać tak jak powinienem. Dużo myślałem o swoich błędach i widzę jakie były duże. Rozumiem swój błąd i chce Ci obiecać już nigdy nie być takim kretynem. Nie chcę Cię błagać bo nie o to chodzi ale chce żebyś znowu poczuła do mnie to samo uczucie co na początku bo ja za nim tęsknie jak za niczym na świecie. Nie chce tracić szansy na spędzenie z Tobą reszty życia , a niczego do tej pory nie byłem tak pewny jak tego , że chce się z Tobą zestarzeć mieć dzieci i kochać codziennie tak samo albo i bardziej. Budzić się przy Tobie i zasypiać poświęcać Ci swój wolny czas i o wiele więcej niż do tej pory. Być dla Ciebie oparciem jakim do tej pory nie byłem. Zaślepiło mnie to , że Cię zdobyłem i stanąłem na laurach teraz to rozumiem. Chce być z Tobą szczery jak do tej pory nie byłem , mówić Ci o swoich problemach a nie jak do tej pory unikać takich rozmów. Bo samemu nawet mały problem urasta do rangi ogromnego. Wiem , że może z czasem jakoś to sobie poukładam bez Ciebie jak już kiedyś musiałem tak zrobić. Ale doszedłem do wniosku , że ciężko o miłość w naszych czasach a my ją mamy. Mam nadzieję , że nadal mnie kochasz bo serce mówi mi że tak i nie chce się mylić. Zasypiam i widzę Cię w snach i gdy się budzę wmawiam sobie , że to tylko taki odruch organizmu i będzie lepiej. Strasznie się okłamuje mówiąc tak do siebie. Codziennie przeglądam Twojego fb patrzę na Twoje zdjęcia i tęsknie za Twoimi oczami i zapachem włosów. Szukam Cię wzrokiem na ulicy w tłumie ludzi. Może gdzieś tam jesteś i czekasz na mnie? Wszystko mi Ciebie przypomina. Minęło sporo czasu od rozstania a ja czuje jak bym kochał Cię jeszcze bardziej i nie rozumiem tego. Przecież po naszej rozmowie powinienem jakoś mniej to czuć ale tak nie jest. Próbowałem wychodzić z domu żeby nie myśleć o tym nawet zacząłem się umawiać z inną dziewczyną , chce być z Tobą szczery. Nie wiem czemu czy po to żeby nie myśleć czy może jakoś przelać uczucia. A może po to żeby zobaczyć czy umiem tak jak Ty. No nie umiem. Traktuje ją jak koleżankę nawet jak bym się zmusił to i tak nic by z tego nie było. Cały czas myślę , że nie śmieje się tak jak Ty nie ma tych samych perfum. Że przecież to nie ona tylko Ty jesteś w moim sercu. Wiele razy chciałem do Ciebie zadzwonić powiedzieć , że tęsknie i kocham. Ale nie robiłem tego chyba ze strachu. Nie umiem tak po prostu się odkochać. Kocham całym sobą taką mam naturę. Nie chce Cię już nigdy skrzywdzić i obiecuje , że jeżeli coś się zmieni u Ciebie to,to wszystko co było złe już nie wróci. Będzie już dobrze cały czas. Tylko zaufaj mi i spójrz na mnie jak na człowieka który Cię kocha jak cholera i zrozumiał swój błąd. Kocham Cię i Tęsknie.....
Ja bym nie wysyłała, ale jeżeli nie umiesz się powstrzymać to spróbuj. Najwyżej nic z tego nie wyjdzie. Jeżeli potrafisz to wyślij list z kwiatami, ale bez nadziei. Jak ona to oleje to się znowu załamiesz. Lepiej nie spodziewać się efektu i mile się zaskoczyć niż oczekiwać nie wiadomo czego a nie dostać nic...Trzymam kciuki:)
Stary, nie popełniaj moich błędów. Odpuść sobie. PRzed przerwą, która miała uratować nasz związek (a do której to przerwy nie dotrwaliśmy) też miałem coś podobnego (choć nie aż tak desperackiego) napisanego. Ale to nie ma sensu. Nie dałem jej tego. Odsuń się, zostaw. Nie jesteście razem? I trudno, będzie kolejna. Zejdziecie się na ile? Na miesiąc? Po co? Lepiej teraz się otrzepać i iść dalej, niż przeżywać to samo, albo i gorsze rzeczy za kilka(naście) tygodni ![]()
Tylko że właśnie nie umiem powiedzieć sobie "dobra będzie kolejna" bo ja kocham ją i nie chce innej. I chce to naprawić
Potrafisz- wszystko siedzi w głowie. Obawiam się, że nawet jak nie odezwie się po Twoim liście Ty i tak nie dasz sobie spokoju i będziesz się katował, aż dziewczyna nie wytrzyma i powie coś co jeszcze bardziej Cię zaboli...
Nie to ostatnia próba. Jeżeli się nie odezwie wtedy będę wiedział że po raz kolejny źle ulokowałem uczucia. Ale muszę spróbować żeby potem nie pluć sobie w brodę że nie próbowałem. Ona się nie odzywa ale nie wiem czy to głoś nadziei czy coś innego ale coś mi mówi że ona czeka aż się odezwę
Tylko że właśnie nie umiem powiedzieć sobie "dobra będzie kolejna" bo ja kocham ją i nie chce innej. I chce to naprawić
Wysyłając to - popełnisz błąd, który zrozumiesz dopiero za jakiś czas... W ten sposób - w jej oczach - okażesz się "słaby", stracisz ogromnie... Wiem, że to nielogiczne i bez sensu: okazywać uczucie, pisać szczere słowa i nazywać po imieniu to, co się z Tobą dzieje ...a jednocześnie zostać uznanym za mięczaka. Ale to tak właśnie będzie wyglądać. Doskonale rozumiem Twoja potrzebę tego "ostatecznego" zagrania, postawienia wszystkiego na jedna kartę. Jeśli potrafisz - powstrzymaj sie jednak z wysłaniem... Zostaw to ...do jutra. Jutro to ponownie przeczytaj i zmień coś, dodaj, inaczej ujmij... Po czy znów wysłanie odłóż na następny dzień. I tak co dnia - sam się zdziwisz, że za którymś razem dojdziesz do wniosku, że nie warto...
Posłuchaj tych, co już sens czegoś podobnego poznali na własnej skórze...
55 2015-02-23 16:00:00 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-23 16:00:24)
Odeszła, bo chciała, nie dlatego bo musiała. Chyba o tym zapominasz
. Chciała się uwolnić z tego związku z jakiegoś przecież powodu. Nikt nie kończy relacji wierząc, że można coś naprawić/polepszyć.
Jak dla mnie myślała, że poradzi Sobie z Twoimi wahaniami nastrojów (częstymi, ale krótki kłótniami), nie dała rady. Tylko wyszkolony personel (psycholodzy itp.) wiedzą jak pomagać ludziom takim jak Ty (po misjach), Ją to przerosło.
Nie robi się z ukochanej osoby psychologa, bo inaczej ta druga osoba też zaczyna wariować i czuć się źle w związku! Byłeś po misji u psychologa?
Nie potrzebuje iść do psychologa po misji bo wiem że to nie przez misje. Byłem z nią szczery na początku jaki jestem. Kłótnie nie były przez misje co najwyżej słabe okazywanie uczuć. Kłótnie były z innego powodu. Powiedziałem jej na początku jaki jestem zaakceptowała to. Jeżeli ten lis nic nie zmieni to po prostu okaże się że byłem tylko jakaś zabawką nic więcej
57 2015-02-23 16:59:19 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2015-02-23 17:01:39)
Tutaj nektarynka ma rację "odeszła, bo chciała". A jak Ty sobie wyobrażasz że zatrzymasz ją siłą? Może ona nie podołała Twojemu charakterowi i po prostu odeszła, nie chciała bowiem piekła dla siebie i dla Ciebie, gdybyście dalej brnęli w ten związek.
Wydaje mi się, że bez fachowej pomocy nie potrafisz ytrzymać żadnego związku. Znam ludzi, którzy powrócili stamtąd i jaki to ślad zostawia na ich psychice. Uważam że tutaj potrzebny psycholog i to dobry. I nie masz się czego obrażać, ja wiem z jakimi wypaczeniami ludzie powracają z tamtego piekła.
Są gorsze charaktery. Albo ktoś ją do tego mówił żeby odejść. Jak się kocha to się od tak nie odchodzi
Ale mi nic nie jest :-D co wy ludzie? Nie pije po tym nie mam problemu z agresja nie sni mi się nic. Tylko słabo Przez to uczucia okazuje nic więcej.
A nie potrafisz zaakceptować, że przestała darzyć Cię uczuciem? Czasami tak bywa. Nie byłeś żadną zabawką, nikt jej nie namówił podjęła decyzję o rozstaniu bo tak czuła. Czuła, że już nic więcej nie może z siebie dać. Nie chciała Cię okłamywać, chciała tylko odejść. Co ma zmienić ten list? Jeżeli nie kocha to nic nie zmieni- zrozum to. Nie możesz siłą nakazać komuś żeby Cię kochał.
Są gorsze charaktery. Albo ktoś ją do tego mówił żeby odejść. Jak się kocha to się od tak nie odchodzi
Widzisz już węszysz podstępy - Ona nie odeszła od tak (próbowała), ale nie DAŁA RADY Z TOBĄ. Występowanie częstych kłótni nie jest normalne tak samo jak częste picie itp. które przytaczasz jakoby tylko one świadczyły o patologii. Nikt Sobie z takim stresem nie poradzi, chyba że został do tego stanu rzeczy przyzwyczajony.
Przepraszam że tak powiem ale widzę że tylko bronicie jej decyzji. Już pisałem wcześniej że zaczęła z kimś innym a to chyba pokazuje jak mnie testowała przez rok. Że takto te gadki o miłości były bez podstawne więc podstępu weszyc nie muszę
Przepraszam że tak powiem ale widzę że tylko bronicie jej decyzji. Już pisałem wcześniej że zaczęła z kimś innym a to chyba pokazuje jak mnie testowała przez rok. Że takto te gadki o miłości były bez podstawne więc podstępu weszyc nie muszę
Nikt nie broni jej decyzji, ale Ty skoro ona samodzielnie podjęła taką decyzję powinieneś ją uszanować a nie ciskać się jak zwierzę w klatce.
Właśnie chyba nie samemu skoro tak szybko ktoś się znalazł
A może się znalazł bo SZUKAŁA? Dla mnie jest jasna jedna rzecz. Gdyby Cię kochała to by nie odeszła. Koniec kropka. Też jestem po rozstaniu i akceptuję ten stan rzeczy. Mój były mnie zdradzał nie dlatego, że ktoś go zmusił tylko sam te panny ciągnął do łóżka. Owszem bolało, zranił mnie, nie chciałam w to wierzyć, ale taki był fakt. Nie kochał mnie mimo, że też wielce opowiadał jak mnie kocha, zaręczyny i inne bzdury. To, że ktoś coś mówi nie oznacza, że tak jest. Twoja była dziewczyna ma wolną wolę może od Ciebie odejść kiedy i dlaczego chcę. Nikogo na siłę nie zatrzymasz.