netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

alkohol , zazdrość i co dalej.....

6 odpowiedzi2 964 wyświetleniazałożony przez Barbra13, 14.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » alkohol , zazdrość i co dalej.....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Witam.Jestem po raz pierwszy na tym forum,znalazłam je przez przypadek a może tak miało być.Tak naprawdę to ciężko mi w ogóle pisać.Nieraz budzę się rano i myślę że to wszystko nie dzieje się naprawdę.Zaczynam zdawać sobie sprawę jaka jestem słaba i beznadziejna.Zostałam sama z moim problemem i nagle okazało się że muszę zacząć podejmować decyzje które mnie przerastają.Po dwudziestu latach małżeństwa musiałam zostawić wszystko i uciekać.Wszystko zaczęło się jakieś 7 lat temu.Ale dopiero teraz dotarło do mnie że to nie sen.Próbowałam walczyć o nasz związek,najpierw zauważyłam że mąż zapija wieczorami ,ale miał tyle spraw na głowie,firma,budowa domu.Gdy zwracałam mu uwagę to zbywał mnie,gdy pytałam o drżenie rąk to od kawy której nie może pić,bo ma wysokie ciśnienie.Kiedy firma zaczęła się sypać tłumaczył że kryzys.Nie mogę sobie darować że nie drążyłam tematu i czekałam chyba na cud,który jednak się nie zdarzył.czas mijał i było coraz gorzej.Wszędzie w domu zaczęłam znajdywać butelki aż któregoś dnia mąż trafił do szpitala z powodu wysokiego ciśnienia tam stracił przytomność i poinformowałam lekarza o kłopotach z alkoholem.Mąż wszystkiego się wyparł twierdząc,że nad wszystkim panuje i nie widzi problemu.Powywalałam z domu wszystkie butelki choć wiedziałam jaka będzie jego reakcja.Od jego powrotu do domu było już tylko gorzej kłótnie,szantaże i próba samobójcza.Wtedy jego rodzina wkroczyła do akcji,usłyszałam jaka jestem zła że o niczym im nie powiedziałam i w ogóle wszystko co się stało to moja wina.Mój mąż oczywiście na leczenie nie chciał się zgodzić.Dopiero po wielu próbach namawiania go zdecydował się na prywatną terapie.Oczywiście uszczupliła ona tylko nasz portfel ale nic nie pomogła , bo po jakimś czasie dowiedziałam się zresztą od męża że zrobił to do świętego spokoju.Czas mijał a ja byłam coraz bardziej wykończona tą całą sytuacją.Dodam że po ślubie przestałam pracować,zajęłam się wychowaniem dzieci i pomagałam mężowi w prowadzeniu firmy.Wiem ,ale dopiero teraz. że bardziej naiwna nie mogłam być.Życie jest nieprzewidywalne szkoda że muszę przez to wszystko przechodzić aby to zrozumieć.Powoli zaczęłam oddalać się od męża miałam dość awantur,obietnic że już nie będzie pił,a prawdą jest że nigdy nie upija się do nieprzytomności,nikt ze znajomych nigdy nie widział go pijanego dlatego jak dowiedzieli się o jego problemie to tak raczej nikt w to nie uwierzył.Jak przeważnie w takich sytuacjach wszystko co najgorsze dzieje się za zamkniętymi drzwiami.Dwa lata temu po wyprowadzce z naszej wspólnej sypialni,zresztą również po kolejnej wizycie policji złożyłam wniosek o rozdzielność majątku i poszłam do pracy na trzy zmiany.Kiedy wracałam do domu padnięta to mój mąż zaczynał przeprowadzać przesłuchania.Przecież miałam siedzieć w domu, jak on twierdził niczego mi nie brakowało.Najbardziej bolało go chyba to że sobie jakoś radzę.Zauważyłam że zrobił się strasznie zazdrosny nigdy wcześniej tak się nie zachowywał.Przy byle okazji obrzucał mnie wyzwiskami w końcu poczułam się tak osaczona, że zrezygnowałam z pracy i postanowiłam wyjechać za granicę do pracy.Jak się o tym dowiedział to tydzień przed planowanym wyjazdem musiałam uciekać z domu bo zrobił kolejną awanturę o domniemanego kochanka.Obecnie mieszkam w wynajętym mieszkaniu i nie wiem co dalej.Zostawiłam wszystko zabrałam tylko rzeczy osobiste ,które wywiozłam pod jego nieobecność,a i tak usłyszałam że te rzeczy ukradłam.Mamy dwóch synów choć są dorośli zostali w domu i martwię się o nich o ich psychikę.Mąż nadal nie daje mi spokoju i dziwi się jak nie chce odbierać od niego telefonów,wie już gdzie mieszkam i nachodzi mnie.Gdy jest w lepszej kondycji to pracuje i namawia mnie do powrotu,a gdy popija to pisze sms-y i wyzywa od najgorszych , bo przecież jeżeli odeszłam to muszę mieć kogoś.Cały czas wywołuje we mnie poczucie winy a ja nie wiem już naprawdę co robić.Zdałam sobie sprawę że moim największym błędem było to iż tak bardzo mu ufałam,uzależniłam się od niego i nawet nie mogę się poskarżyć bo komu.Boje się że sobie nie poradzę,bo do tego wszystkiego mąż straszy mnie że jak nie wrócę to przestanie dbać w ogóle o dom i wtedy wejdzie komornik a mamy kredyty do spłacania.Na dzień dzisiejszy to mam zupełny mętlik w głowie jakieś dwie godziny temu mąż znowu się do mnie dobijał i napisał że chyba przesadzam nie chcąc mu otworzyć drzwi.Proszę może ktoś był lub jest w podobnej sytuacji i mógłby mi coś podpowiedzieć,choć wiem że jakiejkolwiek decyzji za mnie nie podejmie.

2

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Podziwiam Cię, że dałaś radę odejść, to była dobra decyzja. Teraz chyba trzeba się zastanowić co dalej z Waszym związkiem, czy chcesz się rozwieść?

3

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Dzięki,tak jak napisałaś dałam radę odejść.Teraz zastanawiam się nad tym co dalej a pozew rozwodowy mam napisany i patrze na niego.To chyba najtrudniejsza decyzja.

4

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Witam Cie serdecznie.Zylas przez wiele lat z alkoholikiem,nauczylas sie zyc w udrece jako osoba wspoluzalezniona.Zyjesz jak w matni-to jest koszmar,ale nie potrafisz odejsc?Jestes juz tak slaba,ze nie masz sily walczyc o siebie.Ale przzezylas,przetrwalas.JESTES.I TY jestes najwazniejsza.Zrob cos ze swoim uzaleznieniem od niego,zawalcz o siebie.I tak znalazlas sile ,zeby odejsc-za to Ci chwala.Twoj maz jest chory i wciaga Cie w dol.Jego rodzina jest straszna-zwalaja wine na Ciebie.Typowe!Taki stereotyp-on pije bo ma niedobra zone.A jak jeszcze ta "niedobra"zona odejdzie-to oczywiscie do kochanka.I to sa te mity.Po co przyznac sie do nalogu przed samym soba i pojsc na terapie????Mozna udawac ze nie ma problemu ,a wine zwalac na ta druga osobe.Zycie z alkoholikiem NIE MA najmniejszego sensu.On wciagnal cie w swoj nalog,a Ty cierpisz niepotrzebnie.To jest tylko i wylacznie jego wina.idz ,kochana do psychologa-pogadaj z nim.Powie Ci wszystko o uzaleznieniu.Poczytaj na necie o tym.I bron boze,nie mysl o powrocie do niego.Dosyc juz go "nianczylas".Cierpialas,a on mial to gdzies.duzo sily Ci zycze.Pzdr.

5

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Popieram, pójście do dobrego psychologa to dobry pomysł, teraz pora skupić się na sobie i dojść jako tako do siebie

6

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Dzięki każde słowo to dla mnie tak wiele,na pewno odezwę się jeszcze bo przecież to co przede mną nie będzie łatwe.

7

Odp: alkohol , zazdrość i co dalej.....

Nie minęło dużo czasu a ja jestem z powrotem i proszę o radę.Mój szanowny małżonek narozrabiał i poszedł na detoks.Ja jestem teraz w domu z synami i próbujemy ogarnąć to jakoś.Ogarnęłam dom,cieszymy się z każdej chwili w spokoju i rozmawiamy.Nie za bardzo się możemy dogadać bo mąż ciągle dzwoni i wydaje polecenia synom.To żeby wysłali auto w trasę albo odebrali części,zrobili przelew pilny podobno ,ja myślę że znowu mu się upiecze i wyjdzie z tego bez konsekwencji jak do tej pory.Chłopcy tłumaczą że nie widzą innego wyjścia bo mieszkają z nim i w jakiś sposób są od niego zależni,a póki co nigdzie nie pójdą bo gdzie jak tu mają spanie i jakoś sobie radzą.Zaproponowali nawet żebym rozważyła powrót,że w trójkę będziemy się trzymać razem to może sobie z nim poradzimy.Ja strasznie boje się powrotu ale to są moje dzieci i mam wyrzuty sumienia że zostawiłam ich tu samych z tym tyranem.Powiedzieli że jak wróci dadzą mu ultimatum że musi sobie wszyć esperal i powiedzą że wtedy ja wrócę pod tym warunkiem.Ja nadal jestem wściekła że musiałam zostawić wszystko i uciekać z domu tak nie powinno być ,wkurza mnie właśnie to że nie ma takiego prawa żeby nakazać alkoholikowi żeby się wyniósł.Podpowiedzcie co robić, bo już nie daję rady i nikogo aby coś doradził.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » alkohol , zazdrość i co dalej.....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026