Pomóżcie,bo nie wiem o co chodzi.Jakis czas temu poznałam chłopaka z którym od początku si polubiliśmy.Postaram się streścić.Na początku przypadkowe rozmowy,potem spotkania,żeby mi w czyms pomógł,coś tam zrobił itp..Ja jestem sama po wieloletnim związku,On podobnie.Kiedyś mi powiedział,ze niechce mieć dziewczyny,bo ma złe doświadczenia.Wiem ,że mnie lubi,zawsze robi to o co Go poproszę,ostatnio dajemy sobie całusa na pożegnanie tak w policzek,ale te widzę ,że lubimy się dotknąć niby niechcący-ostatnio złapał mnie za kolano.Trochę opisywałam tutaj o związkach z zodiakalnym baranem..Problem w tym,że mi zależy coraz bardziej,a On ma takie dni,że nie odbiera tel,nie odpisuje na smsy,potem jakby nigdy nic dzwoni,albo pisze nawet w środku nocy.Ani razu się nie pokłóciliśmy,zawsze jest dla mnie miły i uprzejmy,zwierzamy się sobie.Teraz od kilku dni się nie odzywa i co ja mam o tym myśleć?Mój brat mowi ,że żaden facet bezinteresownie taki uczynny nie jest i że On się zakochał,ale dzisiaj walentynki a tu cisza.Ja się nie odzywam bo nie chcę się narzucać.Co z tym fantem zrobić?Może i mężczyzni niech się wypowiedzą jak to wygląda z ich punktu widzenia:)
Podobne tematy
Może kogoś ma,
Może nie traktuje Cię poważnie,
Może nie wie co o tym myśleć.
Chłopak wpadł w kompleks a może jednak ma coś z głową. On jest po kilku letnim związku.
To ile wy macie lat?
Dla mnie to jakieś dziwne zachowanie, dziewczyna do niego pisze a on nie odpowiada. Zachowuje się jak by miał problem psychologiczny.
4 2015-02-14 21:06:57 Ostatnio edytowany przez Acapulco (2015-02-14 21:08:07)
Powiedz mi ile wy macie lat?
Pewnie przszedl na walentrynki, bo autorka sie nie odzywa.
Ta przyczny takiego zachowania ? Mi przyszlo do glowy, ze spedzenie razem walentynek to taka jakby deklaracja.A dla niego za wczesnie jeszcze na to.Nie jest gotowy na zwiazek, boi sie...Nie chce byc zle zrozumiany.
bo napisanie w walentynki to by znaczyło 'coś'.Więc jakby napisał pierwszy, to się 'odkryje'.Ty myślisz tak samo.
I tak sobie myślicie...
A życie ucieka...
Jasniej wytlumacz, co masz na mysli ?
Kiedyś mi powiedział,ze niechce mieć dziewczyny,bo ma złe doświadczenia.
Jak Ci facet mówi coś takiego to należy to sobie zapamiętać. Bo o ile kobiety z czasem się możemy przywiązać i wyjść ze stanu "nie mam jeszcze ochoty na nowy związek" spotykając się z kimś nami bardzo zainteresowanym, o tyle u mężczyzn praktycznie nigdy nie ma to miejsca.
On ma takie dni,że nie odbiera tel,nie odpisuje na smsy,potem jakby nigdy nic dzwoni,albo pisze nawet w środku nocy
Czyli po prostu jak nie ma ochoty na kontakt z Tobą, to Cię olewa. Nie specjalnie liczy się z twoimi potrzebami, ale chętnie realizuje swoje kiedy mu się zawidzi. To jest zwykłe lekceważenie, nie ma usprawiedliwienia dla takiego zachowania.
Bardzo możliwe,że robi to celowo,żeby Cię trzymać na dystans, inaczej byś sobie zaraz wyobraziła,że jesteście parą.
Lubi Cię, ale on nie chce mieć teraz zobowiązań. Może ma ochotę się spotykać z innymi, a może po prostu na tym etapie chce się zająć innymi rzeczami.
Faceci, którzy zachowują się sprzecznie, nie są dobrymi kandydatami na coś poważnego,bo ich zachowanie jest zwykle wynikiem niechęci do zobowiązań. Z jednej strony tęsknią za bliskością z kobietą, z drugiej nie są skłonni wiele dać z siebie.
Nie licz,że z tego coś będzie.
Jeśli się spotykacie kilka tygodni, a on się nie zakochał, to się już nie zakocha. Nie ten moment dla niego.
Mam za sobą pare różnych znajomości i jedno mogę Ci powiedzieć z doświadczenia: jak mu ZALEŻY i jest zainteresowany to nie olewa Twoich wiadomości i telefonów... I tak jak napisali inni, On ma Cię kiedy chce a jak nie ma ochoty na kontakt to Cię lekceważy i tyle. Proponuję wyluzować... Lepiej nie nakręcaj się za bardzo , bo źle na tym wyjdziesz:(
pytacie ile mamy lat,no wlasnie po30tce dlatego nierozumiem faceta,bo nie mamy po15 i swoje przeszliśmy,tylko dlaczego jest taki słodki jak jesteśmy razem.Dzisiaj usłyszałam od brata ,że to normalne jak facet się nie odzywa kilka dni i ,żeby się tym nie przejmować ,bo mężczyzni tak mają,a liczy się Jego zachowanie to jak mnie traktuje jak jesteśmy razem.No wtedy rzeczywiście traktuje mnie jak księżniczkę,pierwszy raz spotyka się z czymś takim dlatego nie wiem o co chodzi.Może rzeczywiście się boi,albo ma coś z głową.tylko po co jest taki miły,daje mi prezenty bez okazji,słucha,pamięta wszystko o czym rzmawialiśmy,jak ktoś do mnie dzwoni pyta kto to,wydaje mi się że jest zazdrosny.A może to wszystko w mojej głowie,ale który kolega jest taki dla zwykłej koleżanki no tego nie kumam.Co do walwntynek no to wiem,ze jakby się któreś z nas odezwało to by wyglądało na deklaracje no to ok.Przyznam,że męczy mnie ta sytuacja,ale wiem,że jak sę spotkamy to będzie przepraszałitp i będzie fajnie-jak na huśtawce.Czy ktoś mam tak jak ja?
No nie, po 30 a on zachowuje się jak małolat. Gorzej, jak by coś mu brakowało.
Brat jest w błędzie, normalny facet tak się nie zachowuje, może się nie odzywać, jeśli byś się pokłócił, albo był bardzo zajęty pracą, ale to wymówka.
Może on się czegoś boji? A jak jego wyglądał ostatni związek?
Czy ktoś mam tak jak ja?
Ja tak miałam i to z kilka razy. Mogłabym doktorat napisać z panów BardzoMiSięPdobaszDopókiNicNieOczekujesz.
Normalne że się nie odzywa kilka dni? Oczywiście,że normalne. Jesteście tylko znajomymi, więc to normalne.
Jak by było coś więcej z jego strony, chciałaby mieć stały kontakt z Tobą.
To że jest miły jak się spotkacie, to nic nadzwyczajnego. Lubi Cię,a twoje zainteresowanie go dowartościowuje. No więc nic dziwnego,że jest miły.On sobie bierze ze znajomości z Tobą to co mu wygodnie.
Nie zdziwiłabym się również jak w międzyczasie miałby jakieś przelotne znajomości z innymi kobietami.
Jak facet Cię traktuję jak księżniczkę, a nie jesteście w związku, ani nie jest zakochany w Tobie(a ten ewidentnie nie jest),to zwykle znaczy,że gość ma dobry bajer. Ty z nim się czujesz jak księżniczka w poniedziałek, a inna Ziutka w czwartek.
Prawda jest też taka,że trwanie w tej sytuacji jest spowodowane przez twoje pobłażliwe zachowanie względem niego.
Jak facet kilka razy nie oddzwania po twoim telefonie, albo nie raczy odpowiedzieć na smsa przez kilka dni, to należy takiego kogoś olać, bo o znaczy,że nie traktuje Cię poważnie, a po co komu taka znajomość.
odpowiem na pytanie jak wygądał jego poprzedni związek,dopoki Go nie zdradziła to przeciętnie,trwał kilka lat i mieszkali razem.teraz tak sobie mysle ,ze ta zdrada moe nastapła przez bierne traktowanie partnerki,bo może skoro miał już co chciał to się nie starał,sama nie wiem.A może jest zbyt pewny siebie i z góry traktuje kobiety,tylko po cholerę tak mi zawrócił w głowie,że już niemyślę o niczym innym-artysta.Czy spotyka się z innymi,trudno powiedzieć.mieszka 30km odemnie więc nie jestem w stanie tego kontrolować,mieszka z rodzicami,mamę miała okazje poznac,najlepszych kolegów też.Powodzenie chłopak ma,ale generalnie jest nieprzystępny,trudno się do niego przebic,a mi się udało.Zobaczymy jak się to potoczy,najwyżej wyleję morze łez i serce będzie bolało,ale z czasem przejdzie.Chociaz wolałabym inny scenariusz..
czarna czarna, a mi się wydaje że on ciebie poważnie jednak nie traktuje, były walentynki- normalne jest że w tym dniu gdyby coś więcej chciał od ciebie - to by się odezwał. Napisał chociażby sms-a. A tak?
Nic z tego raczej nie będzie, chyba że ty za nim będziesz latać i go zdobywać, czego nie polecam.
latac za nim nie będę,żeby sobie nie myślał,że jest tym jedynym.Jedyne czego się obawiam to to ,że spojrzy tym maślanym wzrokiem ,powie pare miłych rzeczy,będzie chciał się spotkać i znowu będzie to samo.mało tego jeszcze jesteśmy umówieni na wycieczkę zagraniczną.Niewiem jak to się rozegra.
to oczywiste, że jesteś we friendzone. szarlotka dobrze to opisała. polecam się zdystansowac
Pomóżcie,bo nie wiem o co chodzi.Jakis czas temu poznałam chłopaka z którym od początku si polubiliśmy.Postaram się streścić.Na początku przypadkowe rozmowy,potem spotkania,żeby mi w czyms pomógł,coś tam zrobił itp..Ja jestem sama po wieloletnim związku,On podobnie.Kiedyś mi powiedział,ze niechce mieć dziewczyny,bo ma złe doświadczenia.Wiem ,że mnie lubi,zawsze robi to o co Go poproszę,ostatnio dajemy sobie całusa na pożegnanie tak w policzek,ale te widzę ,że lubimy się dotknąć niby niechcący-ostatnio złapał mnie za kolano.Trochę opisywałam tutaj o związkach z zodiakalnym baranem..Problem w tym,że mi zależy coraz bardziej,a On ma takie dni,że nie odbiera tel,nie odpisuje na smsy,potem jakby nigdy nic dzwoni,albo pisze nawet w środku nocy.Ani razu się nie pokłóciliśmy,zawsze jest dla mnie miły i uprzejmy,zwierzamy się sobie.Teraz od kilku dni się nie odzywa i co ja mam o tym myśleć?Mój brat mowi ,że żaden facet bezinteresownie taki uczynny nie jest i że On się zakochał,ale dzisiaj walentynki a tu cisza.Ja się nie odzywam bo nie chcę się narzucać.Co z tym fantem zrobić?Może i mężczyzni niech się wypowiedzą jak to wygląda z ich punktu widzenia:)
Uzaleznilas swoj spokoj wewnetrzny od tego czy jakis Baran zadzwoni czy nie?to,ze zlapal Cie swoim kopytkiem za kolanko to normalne,barany tak maja.I co ?A potem milczy....Zacznij go miec w glebokim powazaniu-tak jak on Ciebie...czasami.pzdr.
Znowu to samo.Nie mam siły do tego chłopaka.W tygodniu spotakaliśmy się kilka razy siedzieliśmy razem do północy,to tu to tam,było super,wczoraj pisze smsa a ten nic,nie odpowiada,co to za mężczyzna,czy to noramalne.Czemu tak się zachowuje.ostatnio jak rozawialiśmy to mu powiedziałam ,że jest mi przykro jak się nie odzywa i czy by chciał,żebym ja się tak zachowywała,to powiedział,że nie,a jednak znów to robi.poza tym jak jeździ moim autem zostawia tam swoje rzeczy,traktuje jak swój,niewiem czy On myśli ,że tak może sobie na wszystko pozwolić,może panowie niech coś napiszą jak to odbierać..
wracam do swojego watku po czasie,bo nadal nie mogę go sobie wybic z głowy...Mój przyjacielski kolega nadal jest taki sam,tzn,uczynny itd..Niedawno jak inny chłopak chciał się ze mną umówic to powiedział,e jest zazdrosny i w ogóle po co mi inni jak on jest,że ja niamam czasu na innych,bo mam jakies swoje plany na życie i żeby nie zawracać sobie głowy...Więc co dalej...znów spotakania ,krótze dłuższe,nawet na pare minut,żeby się zobaczyć,buzka i każdy w swoją stronę.nikomu nieopowiada tyle o sobie co mi,jak dziecko mamusi dosłownie wszystko,a potem ..milczy tydzień tak jak teraz.Ja tęsknie,ale nie pisze i nie dzwonie,chcevzobaczyc ile on wytrzyma,co o tym myślicie?
Sobie wybrałam oryginalny nick, nie ma co.
Jakiegoś niepoważnego masz tego kolegę. Raczej z tej mąki chleba nie będzie. Wygląda mi to na jakiś syndrom psa ogrodnika albo próby dowartościowania się. Zakochany facet Cię olewać nie będzie bez jakiegoś mocnego alibi, warto o tym pamiętać. Znałam jednego co robił jakieś dziwne, podobne akcje i nawet ciągle część z nich uskutecznia, ale mnie to już nie rusza. Pomogło mi zdystansowanie się i zaprzestanie kontaktów. Przycisnęłam go wpierw by mnie zapewnił, że nic ode mnie nie chce i teraz patrzę z rozbawieniem jak się miota. Bardzo na zdrowie.
Myślę, że on traktuje Cię jak koleżankę i raczej nic więcej z tego nie będzie. Zobacz, tak jak napisałaś:
.nikomu nieopowiada tyle o sobie co mi,jak dziecko mamusi dosłownie wszystko,a potem ..milczy tydzień tak jak teraz.
Wygadał się ile chciał, Ty go wysłuchałaś i on milczy bo nie potrzebuje kontaktu z Tobą. Facet, któremu zależy nie pozwoli na taką sytuację, będzie szukał kontaktu z Tobą a nie milczał.
to nie jest tak,że on tylko mi się zwierza i dowidzenia,tylko swobodnie jakos tak wychodzi,że się śmiejemy ,rozmawiamy o bzdurach,a jak jest potrzeba to rozmawiamy poważnie.W zeszym tygodniu dzwonił do mnie w środku nocy,żeby się spotkać,niezgodziłam się-spotkaliśmy się w ciągu dnia.Potem nic kilka dni,prosił o tel.zadzwoniłam tak jak się umawialiśmy a ten nieodbiera,nawet nie oddzwonił.A znając życie potem będzie uważał,że to normalne i będzie skakał koło mnie jak zawsze.Miała to być przyjazn,ale jak wszyscy ważają,że zawsze jedno się zakochuje tak w tym przypadku ja wpadłam i nieumiem Go sobie wybić z głowy(nie wiem czy on się domyśla,bo staram się tego nie okazywać).Może,żeby nie był dla mnie dobry jak jest w moim towarzystwie,to byłoby mi łatwiej,albo jakbyśmy się kłócili,ale wszystko jest ok.A boli mnie właśnie nieraz to,ze on milczy przez kilka dni,wałkowalismy ten temat wielokrotnie a to i tak nic nie daje.chciałabym wiedzieć czy on cos do mnie czuje,bo nieraz tak mi się wydaje,ale jak milczy to robi mi zimny prysznic.Może mężczzni przy okazji by się wypowiedzieli co sądzą na ten temat.
Czy tak trudno porozmawiać z nim szczerze? Facet się nie domyśli co jest na rzeczy póki mu sama tego nie powiesz, zrozum to.
Proponuję złamać schemat, ale mam wrażenie, że Ty chcesz żeby było tak jak Ty byś chciała. A mu z tym dobrze, ludzie zmieniają się, postępują inaczej kiedy im niedobrze.
jak mam złamać ten schemat?porozmawiac szczerze,hmm...o tym co ja czuje,a jak się okaże,że on mnie tylko lubi i się ośmieszę to co wtedy,facet ma powodzenie u kobiet,więc nie chciałabym wyjść na taką co to się za nim ugania.Usłyszałam od niego kiedyś,że się mnie boi,ale dlaczego to nie wiem..nigdy mnie nie przytulił i niepróbowal się do mnie dobierać,tylko tam nieraz złapal za kolano.a od jego najlepszego kumpla dowiedziałam się,że on mnie bardzo szanuje.I tak sobie myślę,że może dlatego nie próbuje niczego więcej ,bo się boi ,że to się nie uda,a przyjaznic możemy się zawsze,no sama nie wiem.
To albo zależy Ci na nim i ryzykujesz, albo....czekaj nie wiadomo na co. On musi poczuć jak jest bez Ciebie, i albo mu Ciebie zabraknie albo nie, ale to zawsze krok do przodu, choć może być bolesny.
niestety, wplątałaś siena własne życzenie. Chcesz tak do końca życia? Przeciez on sie nigdy nie zmieni, a Ty będziesz zawsze z nim nieszczęśliwa.
Minelo sporo czasu i wracam do swojego wątku,bo ..nadal boli.A bywalo kolorowo.Mój powiedzmy wówczas przyjaciel w zeszłym roku wyjechał zagranice i już wtedy zacząl pisac,ze tęskni,żebym była grzeczna i jak to On nie moze sie doczekac jak wróci.Wrocil i było slodko,same achy i ochy.Nawet proponowal mi sex,ale sie nie zgodzilam,bo nie chcialam,zeby byl tylko moim kochankiem,a potem poszedl do innej.Nadal sie spotykalismy do momentu aż mnie okłamał.Dwa dni potem klamstwo wyszlo na jaw,a On zniknał jak kamfora.A pisze tu dlatego ,że nie moge sie z Niego wyleczyc i potrzebuje kopa.Teraz minelo kilka miesiecy jak nie mamy kontaktu,raz rozmawialismy przez tel,mielismy sie spotkac ale sie rozmylo...Kumpel mi mowil,ze nieraz pyta o mnie i zawsze mowi ,że musi do mnie zadzwonic,ma jakas babke do bzykania.Ja cholernie tesknie i zastanawiam sie ile można,czy to latami będzie trwało.Czemu Oni tak odchodza i wracaja jak bumerangi a my na to pozwalamy,ile mozna kochac,cierpiec i to znosic.Najchetniej wysłucham opinii tych co przeszli to samo,a moze macie rekordzistow takich powrotow,ze panu sie po latach przypomnialo?
Zgłaszam się na ochotnika. Mam do czynienia z tym typem faceta od ponad roku. Strasznie mnie to męczy! Tyle, że ten koleś jest nieśmiały. Jak zaczeliśmy się spotykać to bał się mnie nawet dotknąć, ale zapraszał do kina, na kolacje, na piwo, kręgle, basen, czy mecz- nie chciał słyszeć, żebym ja za siebie płaciła. Lecz nigdy nie odczułam, żeby wrzucał mnie do friendzone, raczej cały czas patrzył na mnie typowo jako kobietę, ale bał się zrobić ten następny krok... Zdarzało nam się, że nie odzywaliśmy się do siebie przez pół roku, ostatnio się spotkaliśmy przez przypadek w pubie i BUM, były pocałunki, przytulanki itp. poczułam do niego chemię, ale on się potem nie odezwał...po 2 tyg. spytał się czemu ja się nie odzywam!? I tak miotamy się w kółko. Też głowię się nad tym co zrobić w tej sytuacji i ludzie piszą mi żebym się nie nakręcała...widzę, że u Ciebie trwa to dłużej...ja chcę postawić sprawę na ostrzu noża, albo wóz albo przewóz, myślę, że na tego typu facetów nie ma innej rady, trzeba być konkretnym i siebie szanować, a nie dawać się ciągle dać podchodzić i bawić w kotka i myszkę, za stare już na to jesteśmy!
Zgłaszam się na ochotnika. Mam do czynienia z tym typem faceta od ponad roku. Strasznie mnie to męczy! Tyle, że ten koleś jest nieśmiały. Jak zaczeliśmy się spotykać to bał się mnie nawet dotknąć, ale zapraszał do kina, na kolacje, na piwo, kręgle, basen, czy mecz- nie chciał słyszeć, żebym ja za siebie płaciła. Lecz nigdy nie odczułam, żeby wrzucał mnie do friendzone, raczej cały czas patrzył na mnie typowo jako kobietę, ale bał się zrobić ten następny krok... Zdarzało nam się, że nie odzywaliśmy się do siebie przez pół roku, ostatnio się spotkaliśmy przez przypadek w pubie i BUM, były pocałunki, przytulanki itp. poczułam do niego chemię, ale on się potem nie odezwał...po 2 tyg. spytał się czemu ja się nie odzywam!? I tak miotamy się w kółko. Też głowię się nad tym co zrobić w tej sytuacji i ludzie piszą mi żebym się nie nakręcała...widzę, że u Ciebie trwa to dłużej...ja chcę postawić sprawę na ostrzu noża, albo wóz albo przewóz, myślę, że na tego typu facetów nie ma innej rady, trzeba być konkretnym i siebie szanować, a nie dawać się ciągle dać podchodzić i bawić w kotka i myszkę, za stare już na to jesteśmy!
Dziewczyno powinnaś dostać jakąś nagrodę za cierpliwość.
Dziewczyno powinnaś dostać jakąś nagrodę za cierpliwość.
Wyczuwam ironię ![]()
Nagrodę chyba za coraz wyższy stopień niepoprawnego optymizmu ![]()
Nagrody nam sie nalezą za głupote.Ale serce nie sługa,kocham i koniec dopóki samo nie przejdzie.Niewidzialam Go pół roku,wszystko trwa ponad dwa lata.Byly calusy,przytulanie,tak mnie omotał,że o świecie zapomniałam.Teraz juz jest troche lepiej,chociaz boli.Niedawno bylam u Niego w domu pod jego niobecnośc na kawie u Jego mamy.Oddalam jego rzeczy,pytala co sie stalo ,bo wiedziala,że sie spotykalismy,że nigdy sie nie pokłócilismy.Nic Jej niepowiedzialam,bo nie poszlam sie tam zalic.Ona jest przekonana,ze on sie do mnie odezwie.Teraz nawet nie wie ,ze lata jakas bzykac,bo On kolezanek do domu nie zaprasza,mnie bral nawet do rodziny i jezdzil do mojej .Boże jak to boli,nierozumiem jak tak bliska osoba moze zerwac kontakt z dnia na dzien.Czemu faceci sie tak zachowują,angazuja sie i znikaja,to jest chore jakies.A potem po pol roku jak kolezanka napisala przypadkowe spotkanie i chemia,a co robil w tym czasie??!Naprawde mezczyzni sa z innej planety??
Też tego nie rozumiem...jakby mieli wyłączone sumienie i poczucie dobrego smaku. Chciałabym mieć tą umiejętność, co oni- tka po prostu odcinają się, odwracają następną kartkę i idą dalej...nie patrząc za siebie...a my głupie siedzimy i się głowimy, czekamy nie wiadomo na co...
Zero sumienia i zero uczuc.Troche juz przezylam,milosc i milostki,wydaje mi sie ,ze znam sie na ludziach,ale taki typ.czyt.zimny dran to mi sie pierwszy raz trafil.Jestem niezalezna ,na powodzenie nie narzekam,a przez Niego nabralam dystansu do mezczyzn i siedzi mi w glowie i w sercu jak jakis mol.
Straszne jest to co piszesz...i że to się tak ciągnie jak smród w gaciach...a próbowałaś zapomnieć, zacząć od nowa? jak?
36 2016-07-17 21:27:36 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2016-07-17 21:29:55)
Nie wiem jakie inni mają powody, że się nie odzywają. Ale ja zachowuje się może podobnie nie z tego powodu, że niechcę utrzymywać kontaktu z osobą, na której mi zależy, ale dla tego, że potrzebuję czasu by uporać się ze swymi problemami, którymi niechcę dzielić się z najbliższą osobą chociażby z tego powodu, że wiem ze nie jest mi ona w stanie pomóc. Więc po co ją obciążać własnymi problemami.
Nie wiem czy trafny jest pogląd, że takie zerwanie kontaktu jest objawem chęci zerwania relacji z tą osobą, brakiem szacunku. Wszak jaki jest problem by podjechać do osoby, która przestała się odzywać. Zapytać jak się czuje, dlaczego się nie odzywa? Czy to takie trudne? Często więcej można się dowiedzieć z samych obserwacji faceta, którego odwiedzimy niż z jego wypowiedzi. Być może mu się coś stało. Ciekaw jestem ile osób twierdzących, że zależy im na tej relacji na skutek zerwania kontaktu przez faceta zaniepokojonych tym brakiem kontaktu odwiedziło go od tak z troski?
To tylko mój punkt widzenia.
Ciekawe spostrzeżenie Czerepach! Z drugiej strony jak ktoś jest w bliższej relacji/związku to raczej powinien się dzielić swoimi problemami, a nie ot tak zapadać się pod Ziemię...jeżeli chodzi o mój przypadek to ten koleś o którym pisze, nie mieszka w mojej miejscowości, nie mamy wspólnych znajomych i nie znam jego adresu...
Zapomnieć to się nie da,a próbowałam,tylko na początku to myślałam,że się jeszcze odezwie.Pózniej wysłałam zyczenia na święta,urodziny..i nic.Jak kupiłam auto podjechał z kolegą,zeby zobaczyć(wiem od kolegi).Po jakims czasie zadzwoniłam,aOn mi mówi ,że nie mia odwagi,podziękował za życzenia pochwalił auto.Poniewaz spieszyłam się do pracy,prosił ,żebym zadzwonila w przerwie,bo mieliśmy się spotkać.Ok ,dzwonie a tel.wyłączony.minąl kolejny miesiąc,oddałam rzeczy,potem wykasowałam nr,żeby mnie nie korciło dzwonić.Taki mały epizod,że w rzeczach była bronsoletka,którą kiedyś zrobiłam dla niego i dowiedziałam się od kolegi,ze ją nosi..Ja jak bym miała kogoś gdzieś to takie prezenty też.No i jak zapomnieć,nie da się,bo nawet się nie pokłóciliśmy.On wie,że ja się zawsze martwię o Niego,ale ile można.Mieszkam w innej miejscowości,chociaż dosyć często przejeżdżam w pobliżu jego domu,a przecież nie będę tam koczować,żeby się spotkać,bo czułabym się jak skamlący piesek.Jednak gdybym przypadkiem spotkała Go gdzies na ulicy,to chyba się zatrzymam,dam całusa na pożegnanie i bez słowa odjadę.To chyba będzie najlepsze co mogę zrobić i bardziej wymowne niż słowa.Co Czerepach o tym myślisz jako facet?Bo lepszego pomysłu nie mam..Mogę jeszcze się modlić,bo wiara czyni cuda:)
39 2016-07-18 22:30:20 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-07-18 22:31:36)
Czarnaczarna, taaaak... masz rację.... gościa, który Cię olewa, traktuje jak zawodniczkę mocno rezerwową, ignoruje - Ty idź i namiętnie pocałuj "na pożegnanie". Wiedz tylko, że on nawet nie będzie wiedział o co chodzi... bo po czym niby on się ma żegnać? po wielkiej, wzniosłej, niestety nieudanej miłości? sorry, ale to tylko Twój sen...
Ty dla niego nigdy nie istniałaś i nie istniejesz. Może tylko w chwilach, gdy nie miał nic innego do roboty, albo musiał daleko wyjechać - wykorzystywał Cię, żeby sobie poprawić nastrój.
I co myślisz, że on tego nie widzi? Jak mu się narzucasz? jak stoisz pod jego domem (och, na szczęście nie za często!), jak do niego wzdychasz, że poszłaś do jego matki... jak myślisz, za kogo Cię uważa obserwując te Twoje zachowania?
Znasz słowo "szacunek"? Nie masz go do siebie za grosz. Tym bardziej inni, a on w szczególności go do Ciebie mieć nie będą.
2 lata wzdychania, śledzenia, narzucania się, pisania o tym samym na forum????? łał..... ja bym się Ciebie już bała na jego miejscu...
40 2016-07-19 09:28:21 Ostatnio edytowany przez new88balance (2016-07-19 09:40:13)
Do "czarna czarna" i "ZnakZapytania7", Hmmm ... jakby to powiedzieć, jestem męskim odzwierciedleniem Waszych problemów. Z tym, że u mnie "ten stan" trwa od 2014 roku. Raz jest lepiej, raz gorzej. Sam koniec wyglądał u mnie jednak nieco inaczej, ale emocjonalnie utożsamiam się z Wami. Wpadliśmy w toksyczną znajomość, albo i nie-znajomość, bo te osoby nie grają z nami fair. Z punktu widzenia faceta i na podstawie własnych doświadczeń powiem Wam, że nic z tego nie będzie, ale to i tak nic nie zmieni w Waszym myśleniu, bo ja sam wiele razy słyszałem takie opinie, a mimo wszystko miałem je koło nosa, także wiem jak to wygląda.
Ale czuję nadzieję, że w większym gronie uda nam się ustalić jakieś wyjście z zaistniałej sytuacji. ... Nawet w tej chwili przyszedł mi do głowy ciekawy, aczkolwiek mogący coś wnieść do Waszego życia szalony pomysł
Ps. będziecie nawet miały okazję "odpieprzyć się na bóstwo" ![]()
A żeby jeszcze bardziej podsycyć emocje dodam, że właśnie w tym okresie czasu (od kilku lat) niektórym kobietom zaserwowałem taki Roller-Coaster, jaki sam mam i Wy również zresztą. Także miałem "szczęście" stanąć po obu stronach "konfliktu". ![]()
Zorija chyba nie czytasz uwaznie,bo nigdzie nie napisalam,ze go sledze,czy stoje pod domem,bo desperatka nie jestem i nie mam na to ani czasu ani ochoty.Przejezdzam przez jego miasto,nie kolo domu ,bo tam mi niepodrodze,wiec marne szanse by sie spotkac .Co do mamy,to bylo babskie spotkanie,bo bardzo sie lubimy i to Ona mnie zaprosila,moim wyborem bylo to,zeby zrobic to pod jego nieobecnosc.Wiec szacunek do siebie mam :-)Nie mam nascie lat,zeby latac za facetem.To co bylo wczesniej tez nie bylo jednostronne,bo to on remontowal mi mieszkanie,naprawial auto i mieszal w garach.A sen to i owszem,bo mialam klapki na oczach.2lata wzdychania,to nie duzo ,znam dwie panie co wzdychaja ok20,to jest milosc,nie ma lekarstwa :-)Dobrze,ze napisal new88balance,bo po to jest forum,zeby sie wygadac.No to kolego opisz troche swoja historie i jak sie zakonczyla.No i co to za szalony pomysl ,ktory chcesz nam podsunac? :-)
W szybkim skrócie ...
Poznałem dziewczynę w fajnych okolicznościach. Było dużo przypadku, tajemniczości, zabawnych sytuacji i niespodziewanych zwrotów "akcji", ale nie tylko na początku. Przez 1,5 roku spotykaliśmy się co jakiś czas. Nie byłem potrzebujący ani zdesperowany, bo nie narzekałem na zainteresowanie kobiet, ale tak sobie ubzdurałem, że tylko ona i żadna inna. Była pierwszą dziewczyną, której wstydziłem się, zwyczajnie mnie onieśmielała. Ogólnie na co dzień nie, ale jeśli chodzi o jakieś oznaki fizyczne zainteresowania, typu: przytulenie, całus, jakakolwiek mała fizyczność. Przez to zapewne zniechęciła się, ale mimo wszystko utrzymywaliśmy kontakt. I tak mijały miesiące, a ja w tym czasie byłem we "friendzone", chociaż gdy zacząłem się wycofywać, to ona zaczęła gonić króliczka. Widziałem po niej zainteresowanie, ale gdy na nowo moje uczucia do niej pojawiły się, ona to wyczuła. Doszło do 3-godzinnej rozmowy w trakcie której widziałem, że mieszała się w swoich zeznaniach. Doskonale przygotowałem się do tej "pogawędki". Ona czerwieniła się, bo czuła doskonale, że została zapędzona w kozi róg. Jak stwierdziła: "Początkowo zależało mi, ale później już tak bardzo nie", to spytałem się, dlaczego nakręcała mnie pisząc pierwsza do mnie, angażowała się w organizację naszych "randek" itd... Wiele miejsc odwiedziliśmy razem po raz pierwszy w życiu. Również wiele szalonych pomysłów zrealizowaliśmy. Czuliśmy się bardzo dobrze ze sobą, ale najwyraźniej z mojej strony zabrakło zdecydowania, bo sama rozmowa to za mało, zabrakło męskości. Ogólnie doskonale zdawałem sobie z tego sprawę, ale nie potrafiłem się przełamać w stosunku do niej. Z poprzednimi dziewczynami nie było problemu. Dodam, że była starsza ode mnie o rok oraz, że nigdy nie miała chłopaka.
Ostatni raz spotkaliśmy się w lutym ubiegłego roku, ale od tego czasu spotkaliśmy się przypadkiem ze 3 razy. Nie chcę jednak tutaj o tym pisać, bo wiem, że ona to może czytać, bo lubi tego typu fora.
Ewentualnie kiedyś opowiem Wam szczegóły "na privie".
Co ja teraz czuję? Tęsknotę i pustkę za moją miłością, która mnie wykończyła
Nie potrafię się zaangażować w związek, chociaż od tamtego czasu poznałem bardzo wartościowe i niesamowicie atrakcyjne dziewczyny, ale zwyczajnie ciągle mam w głowie tamtą. Latka lecą, ale w sumie to się tym aż tak bardzo nie przejmuję, bo poza sferą uczuć, toczę dość ciekawe i zawrotne życie ![]()
Co do mojego pomysłu, to oboje, tudzież w trójkę, moglibyśmy sobie jakoś pomóc
A mianowicie odwrócić piłeczkę, przynajmniej na jakiś czas i zobaczymy jaka będzie reakcja drugiej strony.
Dziewczyny, doskonale Was rozumiem i wiem co czujecie. Wychodzę z takiego założenia, że dawno (przynajmniej na tym forum) nie poznałem kogoś z podobnym problemem w głowie jaki mamy i może wspólnymi siłami doprowadzimy do uśmiechu na naszych twarzach! ![]()
43 2016-07-19 19:30:01 Ostatnio edytowany przez new88balance (2016-07-19 19:32:01)
Wierzę jednak w to, że skoro teraz jest nam ciężko, to pojawi się ktoś, kto to wszystko odmieni. A dlaczego tak myślę? Bo nikogo nie skrzywdziliśmy, a to nas to dotknęło. ![]()
Ps. być może piszę trochę chaotycznie, ale muszę się wkręcić w temat i wymienić kilka postów, bo nie potrafię wszystkiego opisać w jednym.
Kolegę new88balance już znam z mojego wątku
Odwrócić piłeczkę...ja postawiłam sprawę na ostrzu noża. Zapytałam się wczoraj przez SMS czy spotkamy się w tym tygodniu. NIE ODPISAŁ. To naprawdę takie trudne pytanie? Jak nie odpisze w przeciągu tego tygodnia to zrobię wszystko, żeby wymazać go ze swojej pamięci. Tak będzie ![]()
Myślisz, że uda Ci się tak łatwo? Nie wierzę
Musimy pójść w zupełnie innym kierunku ![]()
Uda mi się! Stać mnie na kogoś lepszego, kogoś kto będzie mnie szanował i cenił mnie i mój czas. Jestem już zmęczona tą sytuacją, ten facet nie ma jaj, sumienia, chyba szukam kogoś innego, a myślę o nim bo nie mam o kim innym i jest dla mnie jedną wielką zagadką.
W jakim kierunku?
47 2016-07-19 20:41:39 Ostatnio edytowany przez stokrotka88 (2016-07-19 20:43:47)
Czarna on się Tobą bawi, a Ty tracisz czas. Na co liczysz? Przecież wiadomo, że nic z tego nie będzie. Jakby chciał to już dawno by się zadeklarował. Wypelnialas jakaś jego pustkę, żeby nie czuł się samotnie, ale on się na Ciebie juz nie zdecyduje, bo nie tak Cię widzi. Jesteś mu bliska w inny sposób. Szkoda Twojego czasu, kiedyś będziesz żałować, że go tak marnowalas, a w tym czasie mogłaś to uczucie podarować komuś innemu. Musisz tylko popracować nad sobą.
Uda mi się! Stać mnie na kogoś lepszego, kogoś kto będzie mnie szanował i cenił mnie i mój czas. Jestem już zmęczona tą sytuacją, ten facet nie ma jaj, sumienia, chyba szukam kogoś innego, a myślę o nim bo nie mam o kim innym i jest dla mnie jedną wielką zagadką.
W jakim kierunku?
Takich deklaracji (mam nadzieję, że spełnionych) brakuje bardzo na tym forum :-) powodzenia, będę trzymał kciuki.
ZnakZapytania7 napisał/a:Uda mi się! Stać mnie na kogoś lepszego, kogoś kto będzie mnie szanował i cenił mnie i mój czas. Jestem już zmęczona tą sytuacją, ten facet nie ma jaj, sumienia, chyba szukam kogoś innego, a myślę o nim bo nie mam o kim innym i jest dla mnie jedną wielką zagadką.
W jakim kierunku?Takich deklaracji (mam nadzieję, że spełnionych) brakuje bardzo na tym forum :-) powodzenia, będę trzymał kciuki.
Dziękuję Jacenty ![]()
Jesteś zajęty?
hihi ![]()
Jacenty89 napisał/a:ZnakZapytania7 napisał/a:Uda mi się! Stać mnie na kogoś lepszego, kogoś kto będzie mnie szanował i cenił mnie i mój czas. Jestem już zmęczona tą sytuacją, ten facet nie ma jaj, sumienia, chyba szukam kogoś innego, a myślę o nim bo nie mam o kim innym i jest dla mnie jedną wielką zagadką.
W jakim kierunku?Takich deklaracji (mam nadzieję, że spełnionych) brakuje bardzo na tym forum :-) powodzenia, będę trzymał kciuki.
Dziękuję Jacenty
Jesteś zajęty?
hihi
O bosh, Jacenty, tylko weź odpisuj na smsy i w ogóle, bo następny temat na forum będziemy przerabiać ![]()
ZnakZapytania7 - chyba najwyższa pora na takie wnioski, nie?
Powodzenia ![]()
ZnakZapytania7 napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Takich deklaracji (mam nadzieję, że spełnionych) brakuje bardzo na tym forum :-) powodzenia, będę trzymał kciuki.
Dziękuję Jacenty
Jesteś zajęty?
hihiO bosh, Jacenty, tylko weź odpisuj na smsy i w ogóle, bo następny temat na forum będziemy przerabiać
ZnakZapytania7 - chyba najwyższa pora na takie wnioski, nie?
Powodzenia
Dokładnie santapietruszka!
Jacenty, nie spierdol tego!
xD
Fajnie,ze mozemy o tym pogadac.Kolezanko nie pisz do Niego,bo jak nie odpisze,to bedzie bolalo,wiem,bo tak mialam.A new88 niewiem jak ta pileczke odwrocic i w tym problem.Nasza kolezanka ma gorzej(a moze lepiej,ze nie maja wspolnych znajomych i tez gdzie indziej mieszka)Ja tez poczatkowo myslalam,ze jakby nic o mnie nie wiedzial,szybciej by sie odezwal.Na moje szczescie lub nieszczescie jego najlepszy kumpel jest moim dobrym kolega i chcial nie chcial czesto mi gada co u niego i mysle ze w druga strone tez,chociaz mowilam mu zeby nic nie mowil.Nie umiem grac ,ani udawac ,zyje jak zylam,on wie ze nikogo nie mam.Teraz nabralam dystansu do tego kumpla,zeby tam mu nic nie powtarzal,moze to go xaintryguje jak nie bedzie nic wiedzial i sie odezwie.Przeczytalam gdzies madre slowa,zeby dac czasowi czas,moze to jest metoda.Tez tak jak wy mam swoje zycie,lubie ludzi,flirtuje sobie z chlopakami,ale to jego mam w sercu .Nie szukam nikogo na sile,bo nie chce nikogo ranic,to by bylo nieuczciwe .Czas pokaze co z tego wyjdzie.W tym co Stokrotka pisze tez jest pewnie prawda,tylko my niewiemy co ma w glowie ta druga osoba,dobrze by bylo pogadac choc raz,zapytac dlaczego,a sie nie da.Nieraz jak o tym mysle to niewierze,ze to mogla byc banka mydlana i pekla.Myslmy co by tu mozna zrobic,zeby bylo z klasa i nie zalosne.I oczywiscie glowa do gory,bo i dla nas sloneczko zaswieci ;-)
Droga Czarna, ja Ci mimo wszystko zazdroszczę tego wspólnego kolegi, ja bym się chyba do niego zwróciła z zapytaniem. W podobnej sytuacji była moja koleżanka, która miała wspólną koleżankę z jej obiektem westchnień- i bardzo jej pomogła! To była ostatnia deska ratunku z mojej strony, neutralne w sumie zapytanie o spotkanie, jak dorośli ludzie na poziomie. Myślę, że nie żałosne, czy bez klasy- tak właśnie załatwiają swoje sprawy dorośli ludzie- na na fb, sms, czy tel, tylko face o face, ale co poradzić jak nie ma z kim gadać x)?
Właśnie dlatego doprowadziłem do rozmowy w cztery oczy z tą dziewczyną. Nie chciała się ze mną spotkać od kilku miesięcy, ale zrobiłem mały "podstęp" po którym to ona sama mi zaproponowała spotkanie. O to mi właśnie chodziło, bo nie miałem zamiaru biegać za nią jak piesek i prosić się.
Najlepsze było to, że mimo dostania od niej "kosza", to ja wyszedłem z głową z tego spotkania. Widziałem po niej, że było jej bardzo głupio i do tej pory jest na pewno! Sytuacja jest taka, że moja "LOVE" ma obecnie chłopaka.
Powiem Wam szczerze, że nie ma wieczoru bym o niej nie myślał. Dlatego też zacząłem myśleć o sobie, że to ja jestem PANEM SWOJEGO ŻYCIA. Po prostu tak musiało być. Również bardzo dużo otuchy i skrzydeł dodała mi codzienna modlitwa, ale nie o to, by mi się z tą dziewczyną mimo wszystko jakoś ułożyło, ale by było tak, jak Ktoś sobie tam u GÓRY zaplanował, bo On wie najlepiej co jest dla nas dobre. Takie nastawienie pomaga mi. Chodzę codziennie uśmiechnięty, jestem pełen radości i życia. Wczoraj wieczorem siadłem i zastanowiłem się nad tym i na dobrą sprawę od tego czasu pojawiło się w moim życiu wiele wspaniałych dziewczyn. Najgorsze jest jednak to, że nie potrafię dać szansy żadnej z nich. Tak jak pisze ZNAK ZAPYTANIA, zasługujemy na kogoś lepszego, ale musimy dać mu szansę. Uważam jednak, że skoro raz wpadliśmy do tego stopnia po uszy, to i innym razem również się uda.
Czas cierpienia i refleksji zrobi nas mocniejszym psychicznie na takie znajomości. Już więcej w coś takiego nie wejdziemy, będziemy odporni na takie zachowania drugiej strony! ![]()
CZARNA CZARNA również zazdroszczę Ci tego wspólnego znajomego. Możemy go wykorzystać pośrednio do mojego pomysłu, bo wtedy wszystko będzie wyglądało naturalnie.
Tak na prawdę chodzi mi o to, by ta nasze "DRUGIE POŁÓWKI" poczuły się choć przez chwilę tak, jak my teraz! Być może coś to zmieni, coś drgnie, a być może nie, ale są wakacje i szalonych pomysłów nigdy za wiele. ![]()
Mam pewien pomysł, ale nie chcę by hejterzy tutaj mnie za coś skrytykowali albo by "moja LADY" czytając to domyśliła się o co chodzi. Także jak coś to napiszcie do mnie wiadomość prywatną to pogadamy swobodnie.
A tak poza tym wszystkim to zastanawiałem się po co mi konto na tym forum
Ale teraz już wiem: TA CHWILA WŁAŚNIE NADCHODZI WIELKIMI KROKAMI HAHA ![]()
56 2016-07-20 09:25:33 Ostatnio edytowany przez new88balance (2016-07-20 09:29:51)
Jeszcze jedno przyszło mi do głowy co chcę tutaj napisać.
Jakiś czas temu poznałem historię pewnego chłopaka, niestety bardzo smutną
(( Nauczyło mnie to bardzo wiele, by cieszyć się tym co mamy i ludźmi (tymi dobrymi) którzy nas otaczają. Przykładowo idąc do pracy nie myślcie o tym, że czeka na Was nawał obowiązków, ale doszukujcie się tego co jest dobre i to na tym skupcie całą swoją uwagę, np. że w pracy zjem bardzo dobre śniadanie i wypiję kawę z mojego ulubionego ekspresu. Idąc tym tokiem rozumowania wyobraźcie sobie, że niech inni nam mówią, by się w kimś zakochać trzeba z nim przebywać nie wiadomo ile czasu, ale to właśnie MY przeżywamy bądź przeżyliśmy wspaniałe uczucie (w sensie nieszczęśliwe, ale doceńmy jego ogromną moc), którego niektórzy będący w związku nie przeżyli, albo są ze sobą na siłę bądź z czystego przyzwyczajenia. NIE KAŻDY SINGIEL MUSI BYĆ NIESZCZĘŚLIWY, TAK JAK I NIE KAŻDY W ZWIĄZKU MUSI BYĆ SZCZĘŚLIWY. I tylko takim pozytywnym myśleniem musimy nabijać sobie głowę. Może to odbiega trochę od tematu, ale dzięki temu mam inne spojrzenie na swoją przyszłość. ![]()
santapietruszka napisał/a:ZnakZapytania7 napisał/a:Dziękuję Jacenty
Jesteś zajęty?
hihiO bosh, Jacenty, tylko weź odpisuj na smsy i w ogóle, bo następny temat na forum będziemy przerabiać
ZnakZapytania7 - chyba najwyższa pora na takie wnioski, nie?
Powodzenia
Dokładnie santapietruszka!
Jacenty, nie spierdol tego!
xD
Aż się boje, bo nie wiem co napisać :-D. Tematów na forum Ci u nas dostatek :-P.
Jacenty się zawstydził, Jacenty się zawstydził ![]()
Nie bój się <3
new88balance - świetne że myślisz o sobie i dbasz o swój rozwój intelektualno-duchowy! Ale dalej nie rozumiem co Ty knujesz i czemu jesteś tym tak podjarany!?
Ja zaczęłam wyznawać zasadę "miej wyjebane a będzie Ci dane" ![]()
59 2016-07-20 16:25:59 Ostatnio edytowany przez new88balance (2016-07-20 16:30:37)
Prowokacja przypadkowego spotkania, ale w nieprzypadkowym gronie ![]()
Wiesz co, ja też mam "wyjebane", ale z tego co widzę, to działa to na te dziewczyny, które podobają mi się tylko w 90 procentach
Mamy wyjebane, ale dlaczego? Bo ciągle ktoś inny siedzi nam w głowie ![]()
Dobra zasada☺A serio new88 co to za pomysł bo my kobiety jesteśmy niecierpliwe. Jak ja mogę wykorzystać znajomość z kumplem dla dobra sprawy? Swoją drogą to masz dobre podejście do życia. Tez tak myślę że wszystko dzieje się w jakimś celu.Tak samo jak Ty staram się żeby moje myśli były pozytywne, staram się otaczać ludźmi których Lubie. Żeby było miło. Żeby się pośmiać, a nie chodzić i marudzić cały czas.Tak samo jak piszesz ze modlitwa Ci pomaga bo napewno tak jest jeśli w to wierzysz.Ja wierze w prawo przyciągania. Dlatego ze wiele razy w życiu mi się to sprawdzilo.I wiem też ze ten mój kiedyś stanie na mojej drodze, bo nie może być inaczej☺Przecież my sami piszemy sobie scenariusz na życie. Tylko trzeba to mądrze wymyślić i nieraz przy tym się potknac bo takie jest zycie☺
61 2016-07-20 16:34:12 Ostatnio edytowany przez new88balance (2016-07-20 16:55:54)
Z tym prawem przyciągania zgadzam się, bo niekiedy myślami wywołałem przypadkowe spotkanie z tą osobą. Ale z drugiej strony to prawo jest sprzeczne z tym co powinniśmy robić, bo ciągle łudzimy się ...
Hmmm co do Twojego kumpla, to na ile on jest Tobie wierny? W tym przypadku dobrze by było, by wbrew pozorom jak najmniej
Wykorzystałbym tutaj jego większość lojalność do "Twojego MEN'a". ![]()
Mam do Was obu pytanie: czy na początku po prostu musi Was "pierdo***lnąć" jakimś facetem, że od razu wiecie, że to ten właściwy, czy też wierzycie w rozwinięcie znajomości z czasem w coś więcej? Dla mnie niestety ten drugi wariant nie istnieje.
Zarówno jedna jak i druga PANI jest w stanie określić kiedy i gdzie można by natrafić na swój obiekt westchnień?
Obiekt westchnień można znaleźć wszędzie i zawsze.Kiedyś za dawnych czasów wpadli do mnie znajomi z nowo poznanych kolegą i uderzyło mnie jak drzwi otwarzywami. Wiec nawet nie trzeba wychodzić z domu bo samo przyjdzie
Obiekt westchnień można znaleźć wszędzie i zawsze.Kiedyś za dawnych czasów wpadli do mnie znajomi z nowo poznanych kolegą i uderzyło mnie jak drzwi otwarzywami. Wiec nawet nie trzeba wychodzić z domu bo samo przyjdzie
Obiekt westchnień można znaleźć wszędzie i zawsze.Kiedyś za dawnych czasów wpadli do mnie znajomi z nowo poznanych kolegą i uderzyło mnie jak drzwi otwarzylami.Wiec nawet nie trzeba wychodzić z domu bo samo przyjdzie