Bulimia + nadużywanie alkoholu...To naprawdę brzmi nieciekawie. Bez pomocy z zewnątrz może być ciężko.
Ja też nie jestem święta. Ale teraz unikam alkoholu. Symboliczna lampka szampana czy wina raz na jakiś czas i nic więcej. Mój żołądek jest już wystarczająco zmaltretowany. Nie miałam wielu grubych akcji, ale jak przesadzam z alko to robię rzeczy, których później żałuję. No i 'dzień po' też jest wyjęty z życiorysu. To nie dla mnie.
Jeśli wydaje Ci się, że wszystko przeczytałaś to zapewne wiesz stosowanie drastycznych diet jest jednym z objawów i zarazem przyczyną bulimii. Nie chcę być złośliwa, ale nie wiem czy wiesz co sobie zrobisz.
Takie głodówki osłabiają organizm, spowalniają metabolizm, rozwalają tarczycę...spada drastycznie poziom cukru we krwi co powoduje, że organizm domaga się jedzenia, a stąd prosta droga do napadu. To błędne koło. Znam to ze swojego doświadczenia. Ja wpadłam w ten mechanizm po tym jak miałam anoreksje - między innymi dlatego, że wygłodzony organizm domagał się jedzenia...
Tu możesz sobie poczytać jak działają diety: wiadomosci . onet . pl/prasa/glod-w-imie-nauki/y1fgc
... przy okazji polecam ten wykład: youtube . com/watch?v=jn0Ygp7pMbA
(musisz skasować spację, bo jako nowy użytkownik nie mogę wstawiać jeszcze linków)
- może tam jest wyjaśnione czym jest to "TO", które nie pozwala Ci wyzdrowieć?
Decyzję oczywiście podejmiesz sama, ale jeśli mogłabym coś zasugerować to myślę, że warto, żebyś to jeszcze przemyślała.
Jeśli chodzi o kwestie diety to polecam tlustezycie . pl i psychodietka . pl, o której już wspominałam.
Nie wolisz po prostu wprowadzić zdrowych, towarzyszących do końca życia nawyków? Wiem, że to brzmi jak banał. Ale mi to dużo dało. A rzygałam kilka razy dziennie. Teraz potknięcia zdarzają się coraz rzadziej.
W ogóle to czemu chcesz stosować tę dietę? Masz nadwagę?
Chyba nie jest z Tobą tak źle, skoro masz chłopaka, który Cię akceptuje. Jakie rzeczy sprawiają Ci przyjemność (niezwiązane z odchudzaniem)?
Ja byłam wczoraj na pięknym koncercie, a dzisiaj rano biegałam. Od razu samopoczucie rośnie i nie trzeba go sobie poprawiać jedzeniem. Planuję zapisać się na jogę lub nauczyć się medytacji, żeby uspokoić umysł.