Ja prawdopodobnie mam ZJD od 9 roku życia. Moje objawy to bardzo silny, skurczowy ból brzucha po lewej stronie na dole, głównie w nocy. Po wypróżnieniu i pospacerowaniu po pokoju trochę przechodzi. Najdłużej ból utrzymywał się przez cztery dni i tyleż nocy. Ostatni atak miałam dwa tygodnie temu, ale ból nie zniknął całkowicie, kłucia czułam aż do wczoraj. Na pewno nie ma to związku z dniem cyklu, lekarz wykluczył jajniki. Do tego na zmianę mam biegunki i zaparcia. Bóle mam rzadko, raz na kilka lat. Poprzednio taki atak był jakieś 4-5 lat temu i miałam nadzieję, że będę miała już spokój, ale niestety teraz w grudniu znowu wróciło. To ma związek na pewno ze stresem i złą dietą. Kiedy mieszkałam z eks to raz że byłam ciągle zdenerwowana, praktycznie w ciągłej nerwicy, a dwa - on sobie lubił "dobrze" (czyt. tłusto) zjeść i musiałam takoż gotować. W tym okresie życia ataki były często, średnio raz na pół roku. W ciągu ostatnich czterech lat całkowicie zmieniłam styl życia, zaczęłam bardzo dużo się ruszać, jeść naprawdę zdrowe rzeczy (owoce, warzywa, chude duszone mięso lub gotowane na parze, ryby, kasze, musli, jogurty, pełnoziarniste pieczywo, czerwone wino, wodę niegazowaną) i dolegliwości zniknęły. Teraz mieszkam na wsi z teściami, jedzenie jest tłuste, smażone na smalcu, zupy z mąką i dużą ilością śmietany, do tego wiadomo - życie na kupie to dużo stresu, brak pracy itp. itd. i niestety wszystko wróciło. Jutro albo w piątek idę do lekarza, chcę żeby wreszcie ktoś mnie porządnie zdiagnozował i wykluczył poważniejsze schorzenia. Dietę będę musiała wprowadzić dla siebie oddzielną i sama dla siebie gotować. A, no i oczywiście mam skłonności do depresji, nerwicy, zadręczania się. Właściwie wszystkie objawy pasują do ZJD.