Proszę Was o radę w sprawie faceta, z którym się spotykam od ok. 2 miesięcy. Ja mam 25 lat, on 35. Problem w tym, że nie mogę rozgryźć jego zachowania... Pisze do mnie dużo, ale w bardzo powściągliwy sposób. Sam inicjuje rozmowy, ale takie pitu pitu o niczym.. Jak jesteśmy razem, to ja się muszę pierwsza przytulić, ja coś zainicjować (jak już zacznę to przytula się całą noc). Później z naszych miłych spotkań wspomina jak bardzo go pociągam i jak bardzo chciałby powtórzyć seks. Rozmawiałam z nim o tym, powiedział, że boi się tego zaangażowania, bo różnica wieku itp. Co trochę wspomina "a jakby nam nie wyszło bla bla..." Tylko po co dalej w to brniemy?
Wiem, że miał problemy emocjonalne, stany depresyjne, chodzi na terapię, ciężko mu się otworzyć, czasem się wycofuje, później znowu zaczyna.
Nie wiem co mam o tym myśleć. O sam seks mu nie chodzi (pytałam), ale mówi, że jeszcze sobie nie ułożył w głowie naszej znajomości... Właśnie, to inny problem. On strasznie dużo myśli, analizuje, nie potrafi cieszyć się chwilą. Gdy ja mu piszę coś miłego, on odpisuje "cieszę się " albo przyznaje rację, zero swojego wkładu.
Dobrze mi w jego towarzystwie, ale powoli tracę cierpliwość, staję się obojętna, a on nic z tym nie robi, dalej zachowuje się jakby nigdy nic. Może ma takie usposobienie, ale trudno mi się przyzwyczaić, bo tak naprawdę nie wiem jak odczytywać te jego sprzeczne znaki, poza tym ja też się boję przez to zaangażować, mówiłam mu o tym, ale nie komentował. Nie piszcie, żeby z nim pogadać, bo robiłam to. Jak postawię jasno sytuację, zapytam o co mu chodzi to zapewne powie, że "nie wie"...