Witam wszystkich...
Poznaliśmy się na portalu randkowym, tym często reklamowanym w TV. Tak w sumie to ona mnie znalazła... Kobieta 8 lat starsza ode mnie, oddalona o 400km... Od razu, od pierwszych słów podaliśmy sobie serca na dłoniach. Ona jest romantyczna i wrażliwa jak ja, subtelna i delikatna... Niestety jest w trakcie rozwodu, to znaczy nie sypiają z mężem od sześciu lat, a w tym miesiącu jest ich pierwsza rozprawa. Bardzo się w sobie zakochaliśmy, były już dwa spotkania i codzienne parogodzinne rozmowy przez telefon. Może się to wydać podejrzane bo tak naprawdę od razu poczuliśmy wielką chemię i do czegoś już między nami doszło, spotykaliśmy się w hotelach które ona załatwiała. Mówi że bardzo już czeka na rozwód i na to żebyśmy mogli być już razem a przynajmniej swobodnie się spotykać. Teraz nie bardzo chce i nie za często, gdyż boi się że jej mąż będzie to chciał wykorzystać w sądzie. Chce żebyśmy poczekali no to czekam... Mówiła już nawet o wspólnych świętach Bożego Narodzenia, o tym co będziemy robić razem, razem wychowywać jej dzieci... Według mnie naprawdę jest zaangażowana ale tyle się słyszy o kobietach które opowiadają bajki a tak naprawdę wcale się nie rozwodzą ani nie zamierzają, tylko zabawić się i po kilku spotkaniach porzucić, poradźcie czy warto w taki związek się angażować... Dodam że miłość sobie już wyznaliśmy i bardzo obydwoje chcemy ze sobą być.
Podobne tematy
Sam sobie odpowiedziałeś, skoro chcecie być ze sobą to warto.
Nie mówię, że masz czekać w nieskończoność z klapkami na oczach, ale bądź ostrożny i daj jej chwilę na ten rozwód, bo to nie jest takie "hop siup", zobacz jak sytuacja się rozwinie.
ale tyle się słyszy o kobietach które opowiadają bajki a tak naprawdę wcale się nie rozwodzą ani nie zamierzają, tylko zabawić się
Prawda jest taka, że na każdy temat coś się słyszy i gdyby człowiek się tym kierował w pewnym momencie by zwariował. Nie mówię, żeby nie być ostrożnym, ale też nie ma co przeginać w drugą stronę, bo człowiek zwariuje. ![]()
Hm tylko muszę dodać że osoba ta dopuściła się na początku dwóch kłamstewek: jedno to zupełnie na początku znajomości powiedziała że jest rok po rozwodzie, drugie to trochę później ujawniła swój prawdziwy wiek, gdyż na portalu miała wpisane 39 lat (ma 46). Wyznała mi że kłamała bo się bała że mnie straci, że nie będę zainteresowany starszą mężatką w trakcie rozwodu.... Fakt faktem że dałem się na ten wiek nabrać całkowicie bo wygląda na 10lat mniej, jest zadbana, szczupła i piękna. Nawet wiek dzieci jej metryki nie zdradzał bo ma synów w wieku 6 i 13 lat.
Hm tylko muszę dodać że osoba ta dopuściła się na początku dwóch kłamstewek: jedno to zupełnie na początku znajomości powiedziała że jest rok po rozwodzie, drugie to trochę później ujawniła swój prawdziwy wiek, gdyż na portalu miała wpisane 39 lat (ma 46). Wyznała mi że kłamała bo się bała że mnie straci, że nie będę zainteresowany starszą mężatką w trakcie rozwodu.... Fakt faktem że dałem się na ten wiek nabrać całkowicie bo wygląda na 10lat mniej, jest zadbana, szczupła i piękna. Nawet wiek dzieci jej metryki nie zdradzał bo ma synów w wieku 6 i 13 lat.
To już zmienia sprawę, bo to jednak już kwestia waszej moralności i tego czy Tobie przeszkadza ten układ, bo jednak powiedziała, że jest rozwódką, podczas kiedy tak naprawdę możesz(mogłeś) właśnie rozbijać małżeństwo(rodzinę), tak naprawdę nie masz pewności. U mnie osoba, która kłamała, byłaby skreślona, nawet jeżeli chodziłoby tylko o tak małą i niegroźną sprawę jak jej wiek, bo powszechnie wiadomo, że jedno kłamstwo ciągnie drugie i ten łańcuch bardzo trudno zerwać.
wyluzuj troche...postaraj sie nie plonac tak uczuciem do niej narazie.poczekaj do rozwodu.jezeli bedzie sie wykrecac,oznacza to,ze masz do czynienia ze zwykla sciemniara szukajaca przygod.Badz ostrozny.Pzdr.
Dziękuję za rady. Wczoraj popłakała się jak wyznałem jej że odwiedziła mnie znienacka znajoma z tego samego miasta z którą kiedyś chciałem się związać i która wciąż do mnie coś czuje, ja oczywiście do niej nic a nic (w związku preferuję przede wszystkim szczerość) więc to oznacza że raczej mojej wybrance zależy, że jest zazdrosna, że jestem dla niej ważny...
Dziękuję za rady. Wczoraj popłakała się jak wyznałem jej że odwiedziła mnie znienacka znajoma z tego samego miasta z którą kiedyś chciałem się związać i która wciąż do mnie coś czuje, ja oczywiście do niej nic a nic (w związku preferuję przede wszystkim szczerość) więc to oznacza że raczej mojej wybrance zależy, że jest zazdrosna, że jestem dla niej ważny...
alez znalazles upiorny sposob na sprawdzenie uczuc swojej wybranki.Pzdr.
Mylisz się Ismeno. Nie chciałem jej sprawdzać. Ona wcześniej wiedziała o jej istnieniu, mówiliśmy sobie o wcześniejszych próbach związania się i o naszych byłych partnerach. Pojęcia nie miałem że się tak przejmie, zaskoczyła mnie. A to że chciałem być szczery, to chyba nie jest złe...
Mylisz się Ismeno. Nie chciałem jej sprawdzać. Ona wcześniej wiedziała o jej istnieniu, mówiliśmy sobie o wcześniejszych próbach związania się i o naszych byłych partnerach. Pojęcia nie miałem że się tak przejmie, zaskoczyła mnie. A to że chciałem być szczery, to chyba nie jest złe...
ale testowales czy jej zalezy przy pomocy innej niewiasty,nie rozumiesz?Nie bylo lepszych sposobow?Pzdr.
Hm... nie, nie rozumiesz. Ja po prostu chciałem jej tylko powiedzieć że ktoś taki mnie odwiedził bo uważałem że powinienem jej powiedzieć że kobieta którą ona "wygryzła" była u mnie w domu. A ja tych odwiedzin się nie spodziewałem, po prostu zapukała a ja otworzyłem... NIE chciałem jej sprawdzać.
Screwdriver napisał/a:Mylisz się Ismeno. Nie chciałem jej sprawdzać. Ona wcześniej wiedziała o jej istnieniu, mówiliśmy sobie o wcześniejszych próbach związania się i o naszych byłych partnerach. Pojęcia nie miałem że się tak przejmie, zaskoczyła mnie. A to że chciałem być szczery, to chyba nie jest złe...
ale testowales czy jej zalezy przy pomocy innej niewiasty,nie rozumiesz?Nie bylo lepszych sposobow?Pzdr.
Ale kiedy facet wyraźnie pisze, że jej nie testował, tylko ona go odwiedziła. Do Ciebie zapewne też przychodzą znajomi, czy to od razu oznacza, że kogoś testujesz?
Nikt nie mówi, że jej nie zależy, ale może kobieta chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Ale nie ma co mierzyć wszystkich jedną miarą, daj jej trochę czasu, rozwody w tych czasach są raczej/przeważnie szybkie, jeżeli będzie szukała wymówek na siłę to znaczy, że coś jest nie tak.
Ismena1976 napisał/a:Screwdriver napisał/a:Mylisz się Ismeno. Nie chciałem jej sprawdzać. Ona wcześniej wiedziała o jej istnieniu, mówiliśmy sobie o wcześniejszych próbach związania się i o naszych byłych partnerach. Pojęcia nie miałem że się tak przejmie, zaskoczyła mnie. A to że chciałem być szczery, to chyba nie jest złe...
ale testowales czy jej zalezy przy pomocy innej niewiasty,nie rozumiesz?Nie bylo lepszych sposobow?Pzdr.
Ale kiedy facet wyraźnie pisze, że jej nie testował, tylko ona go odwiedziła. Do Ciebie zapewne też przychodzą znajomi, czy to od razu oznacza, że kogoś testujesz?
Nikt nie mówi, że jej nie zależy, ale może kobieta chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Ale nie ma co mierzyć wszystkich jedną miarą, daj jej trochę czasu, rozwody w tych czasach są raczej/przeważnie szybkie, jeżeli będzie szukała wymówek na siłę to znaczy, że coś jest nie tak.
Nie rozumiesz przenosni?Odebralas to doslownie.Piszac o testowaniu,mialam na mysli to,ze mowiac o tej sytuacji obecnej dziewczynie,przekonal sie ,ze jejna nim zalezy.Podczas gdy sa inne sygnaly,ktore swiadcza,ze ten ktos jest zaangazowany.pzdr.
Ale co miał przed nią ukrywać tą wizytę? To bez sensu, Jak mnie facet pyta po powrocie z pracy co robiłam jak minął dzień to opowiadam "Była tu, tu i tam, i odwiedził/ła nas [Tu wstaw imię]". Ten zabieg nie był raczej celowy, po prostu zwykła rozmowa, a że przy okazji się czegoś dowiedział to fajnie. Miło wiedzieć, że komuś na nas zależy. Dla mnie raczej reakcja tej kobiety była trochę na wyrost.
Dokładnie tak jak mówi Pruderia. Zero celowości działania...
Hm, myślę że wszystko jest jednak na dobrej drodze. Spotkaliśmy się wczoraj i mieliśmy cudowne Walentynki. Nawet całonocna jazda pociągiem z powrotem niczego we mnie nie osłabiła. Jak będzie dalej, pożyjemy, zobaczymy, na razie chyba obawy "rozdmuchane".