Cześć
Mam takie pytanie, z ciekawości - czy dostrzegacie w facetach dobre wychowanie, kulturę itd? W sensie czy przeszkadza wam jak na przykład w waszym towarzystwie (albo rozmawiając z wami bezpośrednio) w trakcie rozmowy facet rzuci "kur**", albo będzie notorycznie przeklinał? Mierzi was to, czy raczej olewacie to, bo ważny jest kontekst? Albo jak w rozmowie z Wami facet obgaduje czy tyra innego faceta? Powiedzcie czy jest to dla was istotne, potraficie się po czymś takim zrazić do faceta, czy raczej nie przywiązujecie do tego większej wagi?
1 2015-02-12 14:09:20 Ostatnio edytowany przez Carrico (2015-02-12 14:09:39)
Podobne tematy
Powiedziałabym, że kultura i dobre wychowanie to sprawa priorytetowa, przynajmniej dla mnie. Tak, razi mnie facet rzucający słowem na k (rzecz jasna nie obruszam się na pasujące do kontekstu, uzasadnione przekleństwo - mam na myśli faktyczne rzucanie mięsem). A facet mlaszczący przy jedzeniu nie ma u mnie absolutnie żadnej szansy, jeśli to zauważę jest dla mnie skreślony niezależnie od pozostałych walorów i zalet
To jest coś nie do przeskoczenia, może ktoś nazwie to paranoją ale każdego nowo poznanego faceta najpierw muszę "przetestować" pod tym kątem podczas wspólnego posiłku ![]()
Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze z obgadującym kogoś mężczyzną
Wulgaryzmy mnie nie rażą, o ile nie są bezsensownie używane zamiast przecinka. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby mężczyzna:
-nie wiedział, kiedy należy wchodzić jako pierwszy, a kiedy przepuścić kobietę w drzwiach
-siedział w autobusie, gdy obok stoi kobieta w ciąży lub osoba starsza
-zachowywał się chamsko i agresywnie
-szedł z pustymi rękoma, gdy kobieta niesie ciężkie zakupy
-nie odprowadził kobiety do domu po spotkaniu
-nie zatroszczył się o bezpieczeństwo kobiety, gdy idzie/jedzie gdzieś sama, szczególnie późnym wieczorem/w nocy
-nie miał w sobie tej odrobiny "rycerskości" i opiekuńczości w stosunku do ludzi i zwierząt
-pluł/charczał/smarkał na chodnik!
Prawdziwy dzentelmen ma to do siebie, ze w jedo ustach nawet "k..." brzmi elegancko. ![]()
5 2015-02-12 16:26:23 Ostatnio edytowany przez Carrico (2015-02-12 16:29:22)
Tzn. obgadywanie, często jestem w takiej sytuacji że gada się na przykład z dwójką dziewczyn i nagle zaczynają "omawiać" jakiegoś kolesia - czy wspólnego znajomego, czy starego nauczyciela, coś w tym stylu. No i wygląda to tak - jedna mówi przykładowo "ale ten XXX jest dziwny", a druga "no masz rację, ten XXX on jest jakiś je*nięty". To ja w sumie co, tylko dlatego że jestem mężczyzną powinienem siedzieć cicho wedle zasady "Facetów nie można obgadywać przy kobietach"?
No niestety tak robię, choć kusi czasem by zgodnie z prawdą powiedzieć "macie rację, to jest kawał skur...". Reaguję odpowiednio czy raczej w takiej sytuacji powinienem mówić to co myślę?
A co do tego odprowadzania - teraz zauważyłem, że są takie czasy, że to kobiety się bardziej nadstawiają i ... to one odprowadzają facetów
Zawsze to jest dla mnie lekka beka. Albo w większości to dziewczyna jeździ do chłopaka a potem wraca ciemną nocą, znam mnóstwo takich przypadków w moim wieku, a wśród młodszych to już w ogóle, masowe zjawisko można powiedzieć. Faceci stają się bardziej damscy niż kobiety.
Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby mężczyzna:
-nie wiedział, kiedy należy wchodzić jako pierwszy, a kiedy przepuścić kobietę w drzwiach
-siedział w autobusie, gdy obok stoi kobieta w ciąży lub osoba starsza
-zachowywał się chamsko i agresywnie
-szedł z pustymi rękoma, gdy kobieta niesie ciężkie zakupy
-nie odprowadził kobiety do domu po spotkaniu
-nie zatroszczył się o bezpieczeństwo kobiety, gdy idzie/jedzie gdzieś sama, szczególnie późnym wieczorem/w nocy
-nie miał w sobie tej odrobiny "rycerskości" i opiekuńczości w stosunku do ludzi i zwierząt
-pluł/charczał/smarkał na chodnik!
Dobra ściągawka do podręczników, do przyszłego przedmiotu o szkodliwych stereotypach i zacofaniu zwanym tradycją. W sumie to nawet dobrze. Nauczą chłopca, że co prawda dziewczynki nie rodzą się do sprzątania i gotowania ale on, chłopiec nie ma żadnego powodu aby dziewczynkom ustępować miejsca, przepuszczać w drzwiach, nosić im tornister, bronić ich przed łobuzami. No i że może sobie w końcu smarkać i charkać do woli ![]()
Prawdziwy dzentelmen ma to do siebie, ze w jedo ustach nawet "k..." brzmi elegancko.
Jak to pięknie napisałaś!
Ze świecą szukać takiego!
Czyli - mówiąc wprost - jak facet przystojny, to może sobie rzucać "kur..." na prawo i lewo.
Czyli - mówiąc wprost - jak facet przystojny, to może sobie rzucać "kur..." na prawo i lewo.
Nie, to takie typowe kobiece pindolenie. Ładnie ubrane w słówka, bez konkretów.