Cześć wszystkim
Przypadkowo trafiłam na tą stronkę, ale bardzo się cieszę, że mogę być tu z Wami, bo prosperujecie bardzo trafnymi radami. ![]()
Chciałabym opowiedzieć moją jakże (mam nadzieję) ciekawą historię.
Otóż chodzi o to, że mój narzeczony mi nie ufa. Jestem z nim od ponad roku (dodam, że znaliśmy się wcześniej i spotykaliśmy, zanim zaczęliśmy na poważnie ze sobą być). W grudniu 2014, mój M. mi się oświadczył, byłam bardzo szczęśliwa, bo długo na to czekałam. Więc przyjęłam oświadczyny. Lecz problem polega na tym iż M. jest zazdrosny o mnie i ciągle mi nie ufa, chcę też przyznać, że ma ku temu powody. Opiszę mniej więcej tę sytuację, przez którą mi nie ufa, ale za którą do dziś go przepraszam i do dziś pokutuję. No więc zalogowałam się na pewnej stronie dla modelek (wiem głupi pomysł), ale to wszystko przez moje dzieciństwo, a zwłaszcza przez szkołę gdzie byłam wyśmiewana, nieakceptowana, całą podstawówkę, całe gimnazjum, musiałam, znosić wyzwiska i ośmieszanie. To bardzo zapadło mi w mojej pamięci, doszły do tego problemy rodzinne, o których nikt nie wie, prócz mojego narzeczonego, nawet rodzice nie wiedzą, co się stało, ale o tym nie będę wspominać.
dlatego po zalogowaniu się i dostawaniu dużej ilości miłych komentarzy, że jestem cudowna itp. zaczęłam dostrzegać w sobie jakieś zalety (zwłaszcza w wyglądzie, bo nigdy przedtem nie myślałam, że mogę się aż tylu ludziom spodobać). No i zaczęło się robienie sesji zdjęciowych, aż w końcu przyjęłam propozycję za pozowania w bieliźnie, oczywiście na sesję pojechałam z koleżanką ale M. o wszystkim wiedział, że jadę, ale nie wiedział jakie zdjęcia zostały zrobione i raz przypadkowo, zobaczył je w moim komputerze, wściekł się niesamowicie. Poszliśmy wtedy na poprawiny bo moja najlepsza przyjaciółka brała ślub, tak się opił, że powiedział do mnie: "wypier***** kur** stąd" gdyż cała sytuacja działa się na zewnątrz, on myślał że ja go zdradziłam na tej sesji, ale to nie prawda, to były tylko zdjęcia, ten fotograf mnie nawet nie dotknął. A jego słowa bolą mnie do teraz, nie mówię mu o tym zaciskam zęby. No i tak ni z gruchy ni z pietruchy, kłótnia gotowa... Po niecałych dwóch męczących tygodniach przebaczył mi tę sesję i wydawało mi się, że wszystko jest w porządku, usunęłam konto na tej stronie, zdjęcia i znajomości. Ale to nie wszystko, bo byłam zalogowana na GG i tam pisałam z różnymi facetami, też i fotografami, tak normalnie o moim związku niekiedy, że nie mogę się realizować, że mi jest źle z nim, ale to nie była prawda, to wszystko pisane było przez to, że byłam zła na niego, raz nawet koleś chciał się umówić ale nie poszłam. I kiedyś jak pojechałam do M. i trochę się opiłam, zasnęłam. To M. w tym czasie przeszukał mi cały telefon, przeczytał wiadomości, rano jak wstałam, nie domyślałam się niczego, kochaliśmy się tak namiętnie, że nie przypuszczałam, że coś mogło się stać. No i on chciał ze mną zerwać, ale nie mówię, bo potraktował mnie jak dziw**, bo pierwsze się przespaliśmy potem chciał mnie do domu zawozić... czułam się beznadziejnie. Upokorzona, ale wytłumaczyłam mu te wiadomości i znajomości wirtualne, że z tym skończę, bo on się czuł obrażany w tych wiadomościach i mógł się czuć w sumie. Ale po tej sytuacji jeszcze bardziej przestał mi ufać. Wszystko nałożyło się na siebie, sesja i to głupie pisanie, ale nie zdradziłam go nigdy! I to brak zaufania ciągnie się do teraz. Cały czas M. czuje się niepewnie, ale mu się nie dziwię. Lecz żałuję wszystkiego, ale tak bardzo chciałam poczuć się piękna, głupi sposób na to znalazłam, jeszcze w dodatku zapomniałam dodać że na FB gdy ktoś do mnie pisał, nie mówiłam mu o tym, i znów się o tym dowiedział i znów wojna, znów wszystko na siebie się nakładało. Wypominanie, że pewnie chciałam się potajemnie z kimś umówić itd. Ale to nie prawda. Jeszcze do tego wszystkiego dochodzi fakt, że wczoraj byłam na imprezie bo koleżanka miała urodziny. Pobalowałyśmy. Miałam dać mu znać czy wszystko u mnie w porządku, jak będę już w domu, a nie dałam. Wiem zawaliłam na całej linii, on tak nie lubi jak chodzę sama na imprezy, bo mówi że ubieram się wyzywająco. Ale ja się czuję dobrze tak jak wyglądam. Tak się martwił o mnie że przyjechał dziś rano przed pracą do mnie by sprawdzić czy wszystko ok. Ale nie było ok. Miałam takie załamanie, bo na tej imprezie moje koleżanki zapoznały mnie z kolegami swoimi i był wśród nich K. z którym przegadałam chyba 3h. Bardzo miły chłopak, oczywiście powiedziałam mu że jestem zaręczona, pierścionek pokazałam, ale on nie mógł uwierzyć że ja chcę brać ślub w tym wieku, uważał że jestem na to za młoda, ale ja tak nie uważam. Gdyż M. to dorosły, opiekuńczy, miły i zatroskany facet. Kiedy skończyliśmy gadać to K. poprosił mnie do tańca, no więc poszłam. Bo przecież o taniec chyba nikt nie powinien być zazdrosny ani zły. Ale kiedy tak tańczyliśmy sobie to K. chciał mnie pocałować, odsunęłam się nie zrobiłam tego. Odepchnęłam go wzięłam koleżanki za rękę i powiedziałam że idę do domu, no więc jedna pojechała taxi do domu a z drugą wracałyśmy na nogach (do domu było 15 min pieszo), a ja chciałam, się przejść, nabrać świeżego powietrza, przemyśleć co mogło by się stać gdybym nie wyszła i gdyby do czegoś doszło, nie wybaczyłabym sobie tego, nie wyobrażam sobie innych ust całujących mnie, to jest obrzydliwe, M. zna każdy kawałek mojego ciała, oddałam mu się cała. Z nim robię to wszystko z miłości, a z byłymi partnerami tylko po to robiłam by im było dobrze. Teraz M. jest bardzo zły na mnie, bo ja tak bardzo zapewniałam go że dam znać jak będę w domu, a zapomniałam o tym na śmierć a on na to: " mówisz że tak bardzo mnie kochasz a zapomniałaś dać znać, że jesteś w domu, czy dotarłaś cała i zdrowa?" Ale uwierzcie mi zapomniałam na śmierć. A M. nie wie o tym że tańczyłam z innym i że chciał mnie pocałować. Boję się mu to powiedzieć on dziś przyjeżdża do mnie i mówił że musimy poważnie porozmawiać, że to nie może tak być, boję się mu mówić o K. on by tego nie wytrzymał, mówił by mi że na pewno go zdradziłam ale nie było tak. Jak już byłam pod blokiem to się rozpłakałam koleżance, że ja już nigdy więcej nie pójdę sama na imprezę, bo nie chcę go stracić, ale tak gadając straciłam poczucie czasu i patrzę na zegarek a tam 5.30 rano i kilkanaście połączeń nieodebranych od M. i od mojej siostry, która miała mi drzwi otworzyć do mieszkania. Ale jaja, jedna głupia impreza a mogła zniszczyć to na co tak długo pracowałam. I może zniszczyć, a ja tak boję się tej rozmowy. Kiedy do mnie dzwonił, mówił tylko że bardzo go to boli że tyle razy go okłamałam, a teraz nie dałam znać, mówił że tak bardzo mnie kocha, że jestem dla niego najważniejsza ale musimy porozmawiać, bo on nie daje rady, nie wiem co robić, mówić o tym tańcu? Jak go zatrzymać jak? Jak odbudować zaufanie, jak przekonać go że go nie zdradziłam? Boję się że on mi nie uwierzy i że będzie koniec, a ja noszę pierścionek zaręczynowy na palcu! to nie może tak być, za bardzo go kocham i potrzebuję... Jak mam z nim porozmawiać ? Jak? Pomóżcie, proszę...
z góry dziękuję za odpowiedzi na mój dłuuugi i pewnie nudny (dla niektórych) list do Was.
Pozdrawiam Z.
Podobne tematy
Jak sie czulas jak on powiedzial do Ciebie"wypie....aj k.....!"?
Jak sie czulas jak on powiedzial do Ciebie"wypie....aj k.....!"?
Nawet mi nie mów, beznadziejnie, pierwszy raz od chłopaka usłyszałam takie bolesne słowa, jakich miałam to nigdy mi nikt tak nie powiedział, czułam się okropnie, że od kochającej osoby usłyszałam takie słowa, to było poniżej pasa, ale tak jak pisałam zacisnęłam zęby dałam se spokój, wytłumaczyłam go przed samą sobą że był pijany, że był zły o tą sesję... że to wszystko się skumulowało
Dlatego nie powinno juz tego zwiazku byc.
Dlatego nie powinno juz tego zwiazku byc.
Dlaczego? Przeciez my się kochamy i wiemy o tym, tylko się zagubiliśmy w tym wszystkim. Ja go nie zdradzam i chce aby on to wiedział
Bzdura... Wszystko powinniscie sobie wytlumaczyc, zrozumiec i dazyc do tego zrozumienia.
A nie konczyc powazne uczucie, bo chlopak powiedzial cos w stanie upojenia alkoholowego.
Ismena1976 napisał/a:Dlatego nie powinno juz tego zwiazku byc.
Dlaczego? Przeciez my się kochamy i wiemy o tym, tylko się zagubiliśmy w tym wszystkim. Ja go nie zdradzam i chce aby on to wiedział
jak mozesz budowacx przyszlosc z osoba,ktora nazywa Cie "K...."?!
Bzdura... Wszystko powinniscie sobie wytlumaczyc, zrozumiec i dazyc do tego zrozumienia.
A nie konczyc powazne uczucie, bo chlopak powiedzial cos w stanie upojenia alkoholowego.
jasne!I zalozyc kolejny patologiczny zwiazek z rekoczynami wlacznie!Tak jakby policja i inne instytucje mialy malo do roboty!Wmawiaj jej to,ze wszystko jest ok.chlopak sie po prostu zdenerwowal,nie?Mial zly dzien ,co?Niedlugo autorka juz nie bedzie wiedziala czym jest zwiazek,i gdzie sa granice,ktorych partner nie powinnien przekraczac.Dzis ja wyzwie od "k...'jutro ja popchnie,a pojutrze uderzy.I tez bedzie wytlumaczenie,ze wypil!Biedny ,nie wiedzial co robi!!!
Bzdura... Wszystko powinniscie sobie wytlumaczyc, zrozumiec i dazyc do tego zrozumienia.
A nie konczyc powazne uczucie, bo chlopak powiedzial cos w stanie upojenia alkoholowego.
ale my potrafimy rozmawiać, dużo rozmawiamy. ale ja go nie chcę stracić, tamta sytuacja była tylko raz i więcej się nigdy nie powtórzyła, dodam że od poczatku znajomości pierwszy raz wtedy go widziałam w takim słabym stanie psychicznym
smutna95 napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Dlatego nie powinno juz tego zwiazku byc.
Dlaczego? Przeciez my się kochamy i wiemy o tym, tylko się zagubiliśmy w tym wszystkim. Ja go nie zdradzam i chce aby on to wiedział
jak mozesz budowacx przyszlosc z osoba,ktora nazywa Cie "K...."?!
Ale ja go okłamałam kilka razy jak w liście dlugim napisałam
niezrozumiany1234 napisał/a:Bzdura... Wszystko powinniscie sobie wytlumaczyc, zrozumiec i dazyc do tego zrozumienia.
A nie konczyc powazne uczucie, bo chlopak powiedzial cos w stanie upojenia alkoholowego.jasne!I zalozyc kolejny patologiczny zwiazek z rekoczynami wlacznie!Tak jakby policja i inne instytucje mialy malo do roboty!Wmawiaj jej to,ze wszystko jest ok.chlopak sie po prostu zdenerwowal,nie?Mial zly dzien ,co?Niedlugo autorka juz nie bedzie wiedziala czym jest zwiazek,i gdzie sa granice,ktorych partner nie powinnien przekraczac.Dzis ja wyzwie od "k...'jutro ja popchnie,a pojutrze uderzy.I tez bedzie wytlumaczenie,ze wypil!Biedny ,nie wiedzial co robi!!!
No bo on tego nie pamięta, mówił mi na następny dzień że nic nie pamięta, jak usłyszał jak powiedział do mnie to sie tego tak wstydził, tak bardzo przepraszał, a chcę dodać że jestem osobą która potrafi dać drugą szansę, i wszystko by było ok, gdybym nie poszła na tą imprezę, boję się jego reakcji na to że gadałam z innym chłopakiem
Ismena1976 napisał/a:niezrozumiany1234 napisał/a:Bzdura... Wszystko powinniscie sobie wytlumaczyc, zrozumiec i dazyc do tego zrozumienia.
A nie konczyc powazne uczucie, bo chlopak powiedzial cos w stanie upojenia alkoholowego.jasne!I zalozyc kolejny patologiczny zwiazek z rekoczynami wlacznie!Tak jakby policja i inne instytucje mialy malo do roboty!Wmawiaj jej to,ze wszystko jest ok.chlopak sie po prostu zdenerwowal,nie?Mial zly dzien ,co?Niedlugo autorka juz nie bedzie wiedziala czym jest zwiazek,i gdzie sa granice,ktorych partner nie powinnien przekraczac.Dzis ja wyzwie od "k...'jutro ja popchnie,a pojutrze uderzy.I tez bedzie wytlumaczenie,ze wypil!Biedny ,nie wiedzial co robi!!!
No bo on tego nie pamięta, mówił mi na następny dzień że nic nie pamięta, jak usłyszał jak powiedział do mnie to sie tego tak wstydził, tak bardzo przepraszał, a chcę dodać że jestem osobą która potrafi dać drugą szansę, i wszystko by było ok, gdybym nie poszła na tą imprezę, boję się jego reakcji na to że gadałam z innym chłopakiem
wez przestan!Nie pamieta...To jest wymowka.Kazdy przemocowiec mowi,ze nie pamieta jak uderzy czy zbluzni.To jest typowe.
Cześć. Jak dla mnie, to powinnaś postawić kawę na ławę. Opowiedzieć wszystko, wyjaśnić, tak jak nam tutaj. Bez tego nie pójdziecie dalej. Nie ma zatajania, kręcenia faktami. Nawarzyłaś piwa, więc je wypij. I albo to wszystko Twój narzeczony zrozumie, wybaczy i zaczniecie nowy rozdział bez wypominek albo po prostu to dalej nie przejdzie, taka Wasza relacja na dłużej. Musisz z Nim porozmawiać, zapytać czy On jest w stanie też iść dalej z Tobą, zostawić to wszystko, nie wypominać i dać Ci tę jedną jedyną szansę na odbudowanie zaufania z zerowym licznikiem. Jeśli nawalisz to nie proś by znowu Ci wybaczył, dał szansę i tak w kółko. Pozwól mu wtedy odejść i daj żyć normalnie. Zastanów się jeszcze raz może czego naprawdę chcesz, bo później może nie być odwrotu. Wiem, co mówię, bo i ja postanowiłam wybaczyć, wybaczyłam, nie powiem, że mi łatwo, do tego potrzebuje więcej czasu, ale pracujemy razem, ja nie wypominam nic, chociaż czasami widać, że to do mnie wraca, ale radzę sobie. Bo wiem, że wspólnie razem się kochamy, chcemy spędzić życie razem i musimy sobie pomagać iść codziennie po lepszą/ego siebie. (U mnie nie chodzi o jakąś zdradę, czy coś, ale o bardzo nadszarpnięte zaufanie z również jak dla mnie poważnych posunięć).
Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. ! ![]()
Ps. Staw temu czoła, będzie Ci lżej i na pewno poczujesz ulgę zrzucając ten ciężar z siebie, który Cię męczy, bez względu na wszystko.
smutna95 napisał/a:Ismena1976 napisał/a:jasne!I zalozyc kolejny patologiczny zwiazek z rekoczynami wlacznie!Tak jakby policja i inne instytucje mialy malo do roboty!Wmawiaj jej to,ze wszystko jest ok.chlopak sie po prostu zdenerwowal,nie?Mial zly dzien ,co?Niedlugo autorka juz nie bedzie wiedziala czym jest zwiazek,i gdzie sa granice,ktorych partner nie powinnien przekraczac.Dzis ja wyzwie od "k...'jutro ja popchnie,a pojutrze uderzy.I tez bedzie wytlumaczenie,ze wypil!Biedny ,nie wiedzial co robi!!!
No bo on tego nie pamięta, mówił mi na następny dzień że nic nie pamięta, jak usłyszał jak powiedział do mnie to sie tego tak wstydził, tak bardzo przepraszał, a chcę dodać że jestem osobą która potrafi dać drugą szansę, i wszystko by było ok, gdybym nie poszła na tą imprezę, boję się jego reakcji na to że gadałam z innym chłopakiem
wez przestan!Nie pamieta...To jest wymowka.Kazdy przemocowiec mowi,ze nie pamieta jak uderzy czy zbluzni.To jest typowe.
może masz rację, ale za bardzo go kochma za wiele mnie z nim łączy,a patrzę też na swoje bledy
Ismena1976 napisał/a:smutna95 napisał/a:No bo on tego nie pamięta, mówił mi na następny dzień że nic nie pamięta, jak usłyszał jak powiedział do mnie to sie tego tak wstydził, tak bardzo przepraszał, a chcę dodać że jestem osobą która potrafi dać drugą szansę, i wszystko by było ok, gdybym nie poszła na tą imprezę, boję się jego reakcji na to że gadałam z innym chłopakiem
wez przestan!Nie pamieta...To jest wymowka.Kazdy przemocowiec mowi,ze nie pamieta jak uderzy czy zbluzni.To jest typowe.
może masz rację, ale za bardzo go kochma za wiele mnie z nim łączy,a patrzę też na swoje bledy
Jeszcze sie do tego obwiniaj.ILe masz lat?
Cześć. Jak dla mnie, to powinnaś postawić kawę na ławę. Opowiedzieć wszystko, wyjaśnić, tak jak nam tutaj. Bez tego nie pójdziecie dalej. Nie ma zatajania, kręcenia faktami. Nawarzyłaś piwa, więc je wypij. I albo to wszystko Twój narzeczony zrozumie, wybaczy i zaczniecie nowy rozdział bez wypominek albo po prostu to dalej nie przejdzie, taka Wasza relacja na dłużej. Musisz z Nim porozmawiać, zapytać czy On jest w stanie też iść dalej z Tobą, zostawić to wszystko, nie wypominać i dać Ci tę jedną jedyną szansę na odbudowanie zaufania z zerowym licznikiem. Jeśli nawalisz to nie proś by znowu Ci wybaczył, dał szansę i tak w kółko. Pozwól mu wtedy odejść i daj żyć normalnie. Zastanów się jeszcze raz może czego naprawdę chcesz, bo później może nie być odwrotu. Wiem, co mówię, bo i ja postanowiłam wybaczyć, wybaczyłam, nie powiem, że mi łatwo, do tego potrzebuje więcej czasu, ale pracujemy razem, ja nie wypominam nic, chociaż czasami widać, że to do mnie wraca, ale radzę sobie. Bo wiem, że wspólnie razem się kochamy, chcemy spędzić życie razem i musimy sobie pomagać iść codziennie po lepszą/ego siebie. (U mnie nie chodzi o jakąś zdradę, czy coś, ale o bardzo nadszarpnięte zaufanie z również jak dla mnie poważnych posunięć).
Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. !
Ps. Staw temu czoła, będzie Ci lżej i na pewno poczujesz ulgę zrzucając ten ciężar z siebie, który Cię męczy, bez względu na wszystko.
Dziękuję za radę
to bardzo miłe że ktoś może zrozumieć w jakiej sytuacji znalazł się M. Wiem że cięzko będzie, ale chodzi mi tylko o to, że boję się że mi nie uwierzy że do czegos doszło miedzy mna a tym K. z dyskoteki. Bo na prawdę nie doszło, teraz jak i dawniej, sama byłam zdradzana w związkach wiem jak to boli, i wiem ze on nie zasluguje na to więc tak nie robię, jedynie co zlego zrobiłam to to że zataiłam pisanie i tą sesję a o tym chłopaku chyba będę musiała mu powiedzieć. I wiem czego chcę, chcę z nim być.
Pozdrawiam,
Z.
ps. Mam nadzieję że Twój wybranek się stara jak najmocniej o Ciebie
smutna95 napisał/a:Ismena1976 napisał/a:wez przestan!Nie pamieta...To jest wymowka.Kazdy przemocowiec mowi,ze nie pamieta jak uderzy czy zbluzni.To jest typowe.
może masz rację, ale za bardzo go kochma za wiele mnie z nim łączy,a patrzę też na swoje bledy
Jeszcze sie do tego obwiniaj.ILe masz lat?
20 lat mam on jest troche starszy ode mnie 7 lat
A i pamiętaj jeszcze o tym, że jesteśmy tylko ludźmi. ![]()
Wszyscy popełniamy błędy. Jeśli chodzi o tego typu kwestie, o których napisałaś, grunt to odpowiednie wyjście z tej pozornie patowej sytuacji, by dalej już tego, co złe, co nam i naszemu partnerowi szkodzi czy nie służy, nie miało prawa bytu. Wy musicie nad tym pracować, zapanować.
Wszystko zależy od Was.
Dziewczyno,Ty sobie lepiej poczytaj lekturke na temat zwiazkow przemocowych.Pelno jest tego na necie.To Twoje obwinianie,szukanie winy w sobie,tlumaczenie go ,cokolwiek by nie zrobil-wszystko swiadczy o tym,ze jestes w tossycznym zwiazku.Im dalej w to brniesz,tym trudniej bedzie Ci z tego wyjsc.Mozesz cale zycie zyc z debilem ,ktory bedzie sie nad Toba pastwil.I nie wmawiaj mi,ze Ciebie to nie dotyczy.Mi tego nie wmowisz.Mam prawie40lat i 6zwiazkow za soba(Takie jak Twoj tez mialam).MNie nie oszukasz,nie wmowisz,ze on jest inny.Zbyt duzo o przemocy czytalam i doswiadczylam.Rozsadku Ci zycze!Pzdr.
A i pamiętaj jeszcze o tym, że jesteśmy tylko ludźmi.
Wszyscy popełniamy błędy. Jeśli chodzi o tego typu kwestie, o których napisałaś, grunt to odpowiednie wyjście z tej pozornie patowej sytuacji, by dalej już tego, co złe, co nam i naszemu partnerowi szkodzi czy nie służy, nie miało prawa bytu. Wy musicie nad tym pracować, zapanować.
Wszystko zależy od Was.
Ja wiem i dlatego ja potrafię takie rzeczy wybaczać tylko ciekawe czy on będzie w stanie mi wybaczyć (choć w sumie nic nie zrobiłam) twoim zdaniem to coś złego że gadałam z tym chłopakiem?
Dziewczyno,Ty sobie lepiej poczytaj lekturke na temat zwiazkow przemocowych.Pelno jest tego na necie.To Twoje obwinianie,szukanie winy w sobie,tlumaczenie go ,cokolwiek by nie zrobil-wszystko swiadczy o tym,ze jestes w tossycznym zwiazku.Im dalej w to brniesz,tym trudniej bedzie Ci z tego wyjsc.Mozesz cale zycie zyc z debilem ,ktory bedzie sie nad Toba pastwil.I nie wmawiaj mi,ze Ciebie to nie dotyczy.Mi tego nie wmowisz.Mam prawie40lat i 6zwiazkow za soba(Takie jak Twoj tez mialam).MNie nie oszukasz,nie wmowisz,ze on jest inny.Zbyt duzo o przemocy czytałam i doświadczyłam.Rozsadku Ci zycze!Pzdr.
No dziękuję za odpowiedź, każdą przeczytam, ale M. nie należny do takich ludzi, on nikomu krzywdy nie zrobił, ale nie mam zamiaru go przed Tobą bronić ani przed sobą nie ma to sensu, ja wiem jak jest miedzy nami, a tylko chciałam się zapytać jak mam go przekonać do tego że go nie zdradziłam, bo o to może mnie obwiniać, a nie o jakieś patologiczne zachowania
Nie poradzę Ci byś się nie bała, bo w tej sytuacji towarzyszący Ci strach jest normalny, ale opowiedz wszystko. Niczego nie zatajaj. Tak jak już Ci napisałam, bo tylko wtedy Twój narzeczony i Ty będziecie mogli pójść dalej. Szczególne Ty - z czystym już sumieniem. Jeśli tego nie zrobisz, to nie przekonasz się, jak to może sie dalej po prawdzie potoczyć. Czasami nasze połówki potrafią zaskakiwać. Mój wybranek się nie spodziewał, że tak mogę postąpić przed tym, jak się bał zacząć ze mną dyskusję o tym, co zrobił, jak mnie okłamywał. Też się bał, bo mimo wszystko zawsze mu na mnie zależało odkąd jesteśmy razem, starał się nieustannie by było nam dobrze, nie zawsze mu wychodziło, jak widać, ale uczymy się tego codziennie. Od nowa.
Teraz też taki jest, dziękuję.
Wiadomo, że jestem czujniejsza, ostrożniejsza co prawda, ale nie tracę zmysłów i nie męczę go tym. Widzę jak jest teraz i wiem, że zmierzamy w dobrym kierunku. Czego i Wam życzę. ! Będzie dobrze. Wierzę, że dasz radę wszystko z siebie wyrzucić. Pozniej okaże się tylko czy i Twój narzeczony to przeskoczy, czy nie. Zwyciężyć możecie tylko prawdą. ![]()
Dziewczyno,Ty sobie lepiej poczytaj lekturke na temat zwiazkow przemocowych.Pelno jest tego na necie.To Twoje obwinianie,szukanie winy w sobie,tlumaczenie go ,cokolwiek by nie zrobil-wszystko swiadczy o tym,ze jestes w tossycznym zwiazku.Im dalej w to brniesz,tym trudniej bedzie Ci z tego wyjsc.Mozesz cale zycie zyc z debilem ,ktory bedzie sie nad Toba pastwil.I nie wmawiaj mi,ze Ciebie to nie dotyczy.Mi tego nie wmowisz.Mam prawie40lat i 6zwiazkow za soba(Takie jak Twoj tez mialam).MNie nie oszukasz,nie wmowisz,ze on jest inny.Zbyt duzo o przemocy czytalam i doswiadczylam.Rozsadku Ci zycze!Pzdr.
A Ty ciągle każdemu doradzasz żeby rzucił w p...u bo coś tam coś tam.
Sama swoich spraw w 100% patologicznych nie potrafisz zakończyć a umoralniassz innych.
I najwyraźniej to Ty masz problem ze spojrzeniem na pewne sprawy. Nie patrz na innych przez pryzmat swoich kiepskich relacji z facetami, nie wszyscy tacy są. A xostawić kogoś bo użył niefajnego epitetu po alkoholu i po tym jak go okłamywano? Szkoda, że Ty taka stanowcza nie byłaś.
Mam nadzieję, że masz świadomość tego, że potrzebny Ci dooooobry specjalista? Bez urazy....
To, że rozmawiasz - tylko rozmawiasz, wiadomo, że jest normalne.
Nie uważam, że rozmowa to coś złego, ale w momencie kiedy rozmawiasz z kimś trzy godziny, jesteś adorowana, powinien włączyć Ci się czujnik. Wiadomo, ze było Ci miło, bla bla bla. Ale powinnaś się wycofać, nie tańczyć. Skoro jak sama się przekonałaś, ten chłopak posunął się aż do tego, by mimo Twojego pierścionka zaręczynowego na palcu, próbował Cię pocałować.
W przypadku kiedy naprawiasz swoje relacje z ukochanym, kiedy starasz się o to by Ci ponownie mógł ufać, powinnaś wiedzieć by nie dokładać oliwy do ognia takimi niby niewinnymi zachowaniami. Tym bardziej właśnie, ze naprawiacie swoje relacje, gdzie Ty nadszarpnęłaś tego zaufania.
Nie poradzę Ci byś się nie bała, bo w tej sytuacji towarzyszący Ci strach jest normalny, ale opowiedz wszystko. Niczego nie zatajaj. Tak jak już Ci napisałam, bo tylko wtedy Twój narzeczony i Ty będziecie mogli pójść dalej. Szczególne Ty - z czystym już sumieniem. Jeśli tego nie zrobisz, to nie przekonasz się, jak to może sie dalej po prawdzie potoczyć. Czasami nasze połówki potrafią zaskakiwać. Mój wybranek się nie spodziewał, że tak mogę postąpić przed tym, jak się bał zacząć ze mną dyskusję o tym, co zrobił, jak mnie okłamywał. Też się bał, bo mimo wszystko zawsze mu na mnie zależało odkąd jesteśmy razem, starał się nieustannie by było nam dobrze, nie zawsze mu wychodziło, jak widać, ale uczymy się tego codziennie. Od nowa.
Teraz też taki jest, dziękuję.
Wiadomo, że jestem czujniejsza, ostrożniejsza co prawda, ale nie tracę zmysłów i nie męczę go tym. Widzę jak jest teraz i wiem, że zmierzamy w dobrym kierunku. Czego i Wam życzę. ! Będzie dobrze. Wierzę, że dasz radę wszystko z siebie wyrzucić. Pozniej okaże się tylko czy i Twój narzeczony to przeskoczy, czy nie. Zwyciężyć możecie tylko prawdą.
Masz zupełną rację, ja oczywiście od początku naszego związku pokazuję mu jak mi zalezy, bo napomknę, że mieszkamy od siebie daleko i jak coś się dzieje to potrafimy nawet w środku tygodnia jak jesteśmy my to nazywamy "pofucani" na siebie, co nie jest łatwe, ale sie kochamy i to nie przeszkoda, teraz patrze na to z tej strony, że wiesz, okłamywałam go, wiem i zaluje tego, ale ja go nigdy nie szpiegowałam, tak jak on mnie o to mnie boli, ze on sie tak zachowuje. Ze jest tak zdesperowany, że posuwa się do sprawdzania mnie. No ale cóż za błędy sie płaci. A ta rozmowa, i taniec z K. to było głupie jak teraz na to patrze, znając mnie to też bym się "pofucała" na niego o to że zatańczył i gadał z jakąś dziewczyną bo tez jestem o niego zazdrosna, jest bardzo przystojnym facetem, dużo kobiet do niego pisze, ale on nie zwraca na to uwagi, pokochał mnie z moimi niedoskonałościami i problemami jakie mnie spotkały w dzieciństwie, on za wiele o mnie aby to się miało tak głupio skończyć, mam nadzieję że się nie skończy
Ismena1976 napisał/a:Dziewczyno,Ty sobie lepiej poczytaj lekturke na temat zwiazkow przemocowych.Pelno jest tego na necie.To Twoje obwinianie,szukanie winy w sobie,tlumaczenie go ,cokolwiek by nie zrobil-wszystko swiadczy o tym,ze jestes w tossycznym zwiazku.Im dalej w to brniesz,tym trudniej bedzie Ci z tego wyjsc.Mozesz cale zycie zyc z debilem ,ktory bedzie sie nad Toba pastwil.I nie wmawiaj mi,ze Ciebie to nie dotyczy.Mi tego nie wmowisz.Mam prawie40lat i 6zwiazkow za soba(Takie jak Twoj tez mialam).MNie nie oszukasz,nie wmowisz,ze on jest inny.Zbyt duzo o przemocy czytalam i doswiadczylam.Rozsadku Ci zycze!Pzdr.
A Ty ciągle każdemu doradzasz żeby rzucił w p...u bo coś tam coś tam.
Sama swoich spraw w 100% patologicznych nie potrafisz zakończyć a umoralniassz innych.I najwyraźniej to Ty masz problem ze spojrzeniem na pewne sprawy. Nie patrz na innych przez pryzmat swoich kiepskich relacji z facetami, nie wszyscy tacy są. A xostawić kogoś bo użył niefajnego epitetu po alkoholu i po tym jak go okłamywano? Szkoda, że Ty taka stanowcza nie byłaś.
Mam nadzieję, że masz świadomość tego, że potrzebny Ci dooooobry specjalista? Bez urazy....
A co Ty bedziesz jakies personalne ataki uprawiac?Czy nauka nie jest zgodna z tym,co tu pisze?Masz lepsza teprie niz ta poparta doswiadczeniem?Cala wiedza zawarta w ksiazkach mowi dokladnie to samo1Cop Cie to obchodzi jakie ja mialam zwiazki_czy kiedykolwiek ukrylam,ze bylam w zwiazkach z przemoca?Wiec daruj sobie cenzurowanie moich?Jaki masz argument?Zaden.Jezeli sama w czyms takim tkwilam to nie wolno mi radzic innym?Wlasnie tym bardziej moge,bo znam to nie tylko z teorie.I wcale nie czuje sie gorsza,ze w tym bylam.A TY nie bedziesz manipulowac moimi postami i wyttykac mi moje slabosci.Poszukaj innego obiektu na tym forum.
To, że rozmawiasz - tylko rozmawiasz, wiadomo, że jest normalne.
Nie uważam, że rozmowa to coś złego, ale w momencie kiedy rozmawiasz z kimś trzy godziny, jesteś adorowana, powinien włączyć Ci się czujnik. Wiadomo, ze było Ci miło, bla bla bla. Ale powinnaś się wycofać, nie tańczyć. Skoro jak sama się przekonałaś, ten chłopak posunął się aż do tego, by mimo Twojego pierścionka zaręczynowego na palcu, próbował Cię pocałować.
W przypadku kiedy naprawiasz swoje relacje z ukochanym, kiedy starasz się o to by Ci ponownie mógł ufać, powinnaś wiedzieć by nie dokładać oliwy do ognia takimi niby niewinnymi zachowaniami. Tym bardziej właśnie, ze naprawiacie swoje relacje, gdzie Ty nadszarpnęłaś tego zaufania.
tak wiem, że mnie nic nie tlumaczy, że to było głupie, ale tak jak powiedziałam do niczego nie doszło, tylko taniec jeśliby doszło, to nie prosiłabym o wybaczenie
Powiedz mu wszystko to, co nam napisałaś. Łącznie z tym, że bałaś się tej rozmowy, po tym jak zachował się poprzednio. Wydaje mi się, że w Twoim zachowaniu na imprezie nie było nic niestosownego, ale koniecznie musisz mu o tym opowiedzieć. To nie są łatwe sprawy, ale kto powiedział, że będzie łatwo?
Ważne, że z tego, co piszesz kochacie się, więc jest o co walczyć. Zobaczysz, jak zareaguje na tę rozmowę. Czy będzie szczery, będzie Cię słuchał, nie będzie próbował manipulować, odwracać kota ogonem. To jest chyba jedna z tych sytuacji, w której macie okazję sprawdzić się... czy oboje chcecie iść razem i macie dla siebie zrozumienie. Czy taka rozmowa pomaga, sprawia, że jest między Wami lepiej, że lepiej rozumiecie się czy przeciwnie.
Uważam, że każdy z nas popełnia błędy. Sztuką jest nie wpadać w skrajności, czyli nie robić z siebie raz ofiary, a raz zarzucać sobie wszelkiego zła. Wydajesz się dość rozsądnie podchodzić do tematu.
Jesteś dość młodą osobą, więc tym bardziej pewnie jeszcze nie jeden błąd popełnisz. Podobnie, jak Twój partner. Pytanie tylko, co z tym zrobicie. Powodzenia ![]()
29 2015-02-07 15:20:22 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2015-02-07 15:21:11)
Leila01 napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Dziewczyno,Ty sobie lepiej poczytaj lekturke na temat zwiazkow przemocowych.Pelno jest tego na necie.To Twoje obwinianie,szukanie winy w sobie,tlumaczenie go ,cokolwiek by nie zrobil-wszystko swiadczy o tym,ze jestes w tossycznym zwiazku.Im dalej w to brniesz,tym trudniej bedzie Ci z tego wyjsc.Mozesz cale zycie zyc z debilem ,ktory bedzie sie nad Toba pastwil.I nie wmawiaj mi,ze Ciebie to nie dotyczy.Mi tego nie wmowisz.Mam prawie40lat i 6zwiazkow za soba(Takie jak Twoj tez mialam).MNie nie oszukasz,nie wmowisz,ze on jest inny.Zbyt duzo o przemocy czytalam i doswiadczylam.Rozsadku Ci zycze!Pzdr.
A Ty ciągle każdemu doradzasz żeby rzucił w p...u bo coś tam coś tam.
Sama swoich spraw w 100% patologicznych nie potrafisz zakończyć a umoralniassz innych.I najwyraźniej to Ty masz problem ze spojrzeniem na pewne sprawy. Nie patrz na innych przez pryzmat swoich kiepskich relacji z facetami, nie wszyscy tacy są. A xostawić kogoś bo użył niefajnego epitetu po alkoholu i po tym jak go okłamywano? Szkoda, że Ty taka stanowcza nie byłaś.
Mam nadzieję, że masz świadomość tego, że potrzebny Ci dooooobry specjalista? Bez urazy....A co Ty bedziesz jakies personalne ataki uprawiac?Czy nauka nie jest zgodna z tym,co tu pisze?Masz lepsza teprie niz ta poparta doswiadczeniem?Cala wiedza zawarta w ksiazkach mowi dokladnie to samo1Cop Cie to obchodzi jakie ja mialam zwiazki_czy kiedykolwiek ukrylam,ze bylam w zwiazkach z przemoca?Wiec daruj sobie cenzurowanie moich?Jaki masz argument?Zaden.Jezeli sama w czyms takim tkwilam to nie wolno mi radzic innym?Wlasnie tym bardziej moge,bo znam to nie tylko z teorie.I wcale nie czuje sie gorsza,ze w tym bylam.A TY nie bedziesz manipulowac moimi postami i wyttykac mi moje slabosci.Poszukaj innego obiektu na tym forum.
Wyluzuj kobieto i odetchnij głęboka. Na psychologa to ty kompletnie się nie nadajesz. A poza tym to jest dyskusja i czytajác twoje posty to aż mnie skręca od tych mądrości. Guzik mnie obchodzą twoje związki i jaka manipulacja? ![]()
Oddychaj albo pobiegaj może wtedy zejdzie z ciebie ciśnienie.
Bez odbioru...
P.s. ....i tylko twoim doświadczeniem. Zastanow sie.
30 2015-02-07 15:23:55 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-02-07 17:08:05)
Ismena1976 napisał/a:Leila01 napisał/a:A Ty ciągle każdemu doradzasz żeby rzucił w p...u bo coś tam coś tam.
Sama swoich spraw w 100% patologicznych nie potrafisz zakończyć a umoralniassz innych.I najwyraźniej to Ty masz problem ze spojrzeniem na pewne sprawy. Nie patrz na innych przez pryzmat swoich kiepskich relacji z facetami, nie wszyscy tacy są. A xostawić kogoś bo użył niefajnego epitetu po alkoholu i po tym jak go okłamywano? Szkoda, że Ty taka stanowcza nie byłaś.
Mam nadzieję, że masz świadomość tego, że potrzebny Ci dooooobry specjalista? Bez urazy....A co Ty bedziesz jakies personalne ataki uprawiac?Czy nauka nie jest zgodna z tym,co tu pisze?Masz lepsza teprie niz ta poparta doswiadczeniem?Cala wiedza zawarta w ksiazkach mowi dokladnie to samo1Cop Cie to obchodzi jakie ja mialam zwiazki_czy kiedykolwiek ukrylam,ze bylam w zwiazkach z przemoca?Wiec daruj sobie cenzurowanie moich?Jaki masz argument?Zaden.Jezeli sama w czyms takim tkwilam to nie wolno mi radzic innym?Wlasnie tym bardziej moge,bo znam to nie tylko z teorie.I wcale nie czuje sie gorsza,ze w tym bylam.A TY nie bedziesz manipulowac moimi postami i wyttykac mi moje slabosci.Poszukaj innego obiektu na tym forum.
Wyluzuj kobieto i odetchnij głęboka. Na psychologa to ty kompletnie się nie nadajesz. A poza tym to jest dyskusja i czytajác twoje posty to aż mnie skręca od tych mądrości. Guzik mnie obchodzą twoje związki i jaka manipulacja?
Oddychaj albo pobiegaj może wtedy zejdzie z ciebie ciśnienie.
Bez odbioru...P.s. ....i tylko twoim doświadczeniem. Zastanow sie.
[wypowiedź poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora]
Powiedz mu wszystko to, co nam napisałaś. Łącznie z tym, że bałaś się tej rozmowy, po tym jak zachował się poprzednio. Wydaje mi się, że w Twoim zachowaniu na imprezie nie było nic niestosownego, ale koniecznie musisz mu o tym opowiedzieć. To nie są łatwe sprawy, ale kto powiedział, że będzie łatwo?
Ważne, że z tego, co piszesz kochacie się, więc jest o co walczyć. Zobaczysz, jak zareaguje na tę rozmowę. Czy będzie szczery, będzie Cię słuchał, nie będzie próbował manipulować, odwracać kota ogonem. To jest chyba jedna z tych sytuacji, w której macie okazję sprawdzić się... czy oboje chcecie iść razem i macie dla siebie zrozumienie. Czy taka rozmowa pomaga, sprawia, że jest między Wami lepiej, że lepiej rozumiecie się czy przeciwnie.
Uważam, że każdy z nas popełnia błędy. Sztuką jest nie wpadać w skrajności, czyli nie robić z siebie raz ofiary, a raz zarzucać sobie wszelkiego zła. Wydajesz się dość rozsądnie podchodzić do tematu.
Jesteś dość młodą osobą, więc tym bardziej pewnie jeszcze nie jeden błąd popełnisz. Podobnie, jak Twój partner. Pytanie tylko, co z tym zrobicie. Powodzenia
Tak młodą osobą ,ale z bagażem doświadczeń jakbym przeżyła więcej. No i nie dlatego wolę starsze osoby jak mój partner, jak moje koleżanki, które mają po 30 lat i ja z takimi się świetnie dogaduję, bo te w moim wieku nie są jeszcze takie rozsądne, chociaż nie jestem tu by kogoś oceniać, chodzi mi tylko o podpowiedzi od was, co z tym zrobić. Jak zapobiec wielkiej kłótni, czy to ma sens?
Nie robię z siebie ofiary, myślę że właśnie umiem płacić za swoje błędy
Więc walcz o niego. !
Wyjaśnij dokładnie wszystko, co Cię męczy, na spokojnie, i jeśli jest miedzy Wami tak silne uczucie o jakim piszesz, to duża szansa, ze będziecie mogli to wszystko zostawić za sobą i pójść dalej. Będzie to na pewno trudne dla Twojego ukochanego, ale jeśli Tylko będziesz przy Nim, to możecie dać radę i osiągnąć wszystko. ![]()
Daj mu wsparcie jakiego będzie potrzebował, uwierz w Was i daj jemu uwierzyć. ![]()
Jeszcze raz życzę Ci/Wam powodzenia. ! I czekam na post, gdy już wszystko to, co teraz jest przed Tobą, będzie już za i na to jeszcze oczywiście, co tam ustalicie miedzy sobą.
Szczerą, rozsądną rozmową możecie zyskać wiele. ![]()
Pozdrawiam. ![]()
Leila01 napisał/a:Ismena1976 napisał/a:A co Ty bedziesz jakies personalne ataki uprawiac?Czy nauka nie jest zgodna z tym,co tu pisze?Masz lepsza teprie niz ta poparta doswiadczeniem?Cala wiedza zawarta w ksiazkach mowi dokladnie to samo1Cop Cie to obchodzi jakie ja mialam zwiazki_czy kiedykolwiek ukrylam,ze bylam w zwiazkach z przemoca?Wiec daruj sobie cenzurowanie moich?Jaki masz argument?Zaden.Jezeli sama w czyms takim tkwilam to nie wolno mi radzic innym?Wlasnie tym bardziej moge,bo znam to nie tylko z teorie.I wcale nie czuje sie gorsza,ze w tym bylam.A TY nie bedziesz manipulowac moimi postami i wyttykac mi moje slabosci.Poszukaj innego obiektu na tym forum.
Wyluzuj kobieto i odetchnij głęboka. Na psychologa to ty kompletnie się nie nadajesz. A poza tym to jest dyskusja i czytajác twoje posty to aż mnie skręca od tych mądrości. Guzik mnie obchodzą twoje związki i jaka manipulacja?
Oddychaj albo pobiegaj może wtedy zejdzie z ciebie ciśnienie.
Bez odbioru...P.s. ....i tylko twoim doświadczeniem. Zastanow sie.
Bredzisz od rzeczy.jestes typowa internetowa frustratka.Mamy kompleksy,co?
Teraz mnie lustrujesz?
Taaaak, jestem internetową frustratką i mam maaaaaasę kompleksów i jeszcze mój mąż brzydko do mnie mówi
Ratuj!
Nie komentuję i zaznaczam, że ciągle się pogrążasz ze swoją mądrością.
Koniec off t.
Tak właśnie, tak napisałam, że wydajesz się podchodzić do tego rozsądnie i nie robisz z siebie ofiary. To była raczej taka ogólna uwaga w odniesieniu do postów innych osób w tym temacie.
Czy możesz zapobiec kłótni nie wiem... nie sądzie, żeby był jakiś jeden sposób, klucz. Może musicie się pokłócić i pogodzić? Nie wiem tego. Nie jestem zdania, że kłótnie są z gruntu złe, lepsze to zawsze niż zamiatanie pod dywan.
Spróbuj zachować się podczas tej rozmowy racjonalnie, nie stracić zimnej krwi, nie uciekać się do tłumaczenia siebie, tylko raczej przedstawić fakty. I słuchać tego, co on ma do powiedzenia. Tzn. nie sprowadzać rozmowy do wymiany argumentów, tylko myśleć o tym, że jej celem ma być wzajemne zrozumienie.
Niestety, ale ja popełniłam nie raz ten błąd, że nie umiałam tak rozmawiać, jak Ci piszę. Z różnych przyczyn, ale to już nie na temat ![]()
35 2015-02-07 15:33:49 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-02-07 17:03:13)
[wypowiedź poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora]
Jakiej mądrości? ![]()
Pa
Więc walcz o niego. !
Wyjaśnij dokładnie wszystko, co Cię męczy, na spokojnie, i jeśli jest miedzy Wami tak silne uczucie o jakim piszesz, to duża szansa, ze będziecie mogli to wszystko zostawić za sobą i pójść dalej. Będzie to na pewno trudne dla Twojego ukochanego, ale jeśli Tylko będziesz przy Nim, to możecie dać radę i osiągnąć wszystko.
Daj mu wsparcie jakiego będzie potrzebował, uwierz w Was i daj jemu uwierzyć.
Jeszcze raz życzę Ci/Wam powodzenia. ! I czekam na post, gdy już wszystko to, co teraz jest przed Tobą, będzie już za i na to jeszcze oczywiście, co tam ustalicie miedzy sobą.
Szczerą, rozsądną rozmową możecie zyskać wiele.
Pozdrawiam.
Tak też zrobię, przyjeżdża do mnie o 17.00 ale się boję, kurcze mam nadzieję, że to wszystko się ułoży a M. zobaczy w nas wielką siłę przetrwania. Dzwonił przed chwilą do mnie i powiedział:
"Kochanie będę już o 17.00 u Ciebie" jak usłyszałam "kochanie" to wiem, że można coś z tym zrobić, bo wczoraj jeszcze do mnie po imieniu (mówi tak jak jest zły na mnie).
No i z natury jestem baaardzo spokojną osobą, zła jestem wtedy tylko gdy coś się wali. Mam nadzieję że wszystko się ułoży, nasze życie potoczy się z nową kartą.
Napiszę na pewno jak to się zakończyło:)
Wszystko napiszę jak najszybciej
pozdrawiam,
Z. ![]()
38 2015-02-07 15:39:43 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-02-07 17:10:59)
wypowiedź obraźliwa, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora
Trzymam kciuki i czekam w takim razie. ! ![]()
Bądź dzielna.! Strach jest zdrowym towarzyszem w tej sytuacji. ![]()
To znaczy, że Ci zależy. Wierzę, ze się dogadacie. !
xoxo
Tak właśnie, tak napisałam, że wydajesz się podchodzić do tego rozsądnie i nie robisz z siebie ofiary. To była raczej taka ogólna uwaga w odniesieniu do postów innych osób w tym temacie.
Czy możesz zapobiec kłótni nie wiem... nie sądzie, żeby był jakiś jeden sposób, klucz. Może musicie się pokłócić i pogodzić? Nie wiem tego. Nie jestem zdania, że kłótnie są z gruntu złe, lepsze to zawsze niż zamiatanie pod dywan.
Spróbuj zachować się podczas tej rozmowy racjonalnie, nie stracić zimnej krwi, nie uciekać się do tłumaczenia siebie, tylko raczej przedstawić fakty. I słuchać tego, co on ma do powiedzenia. Tzn. nie sprowadzać rozmowy do wymiany argumentów, tylko myśleć o tym, że jej celem ma być wzajemne zrozumienie.Niestety, ale ja popełniłam nie raz ten błąd, że nie umiałam tak rozmawiać, jak Ci piszę. Z różnych przyczyn, ale to już nie na temat
Tak zrobię, przyznam mu się do tego tańca, no do wszystkiego. Myślę, że mi uwierzy
nie wiem jak to się potoczy wszystko, ale muszę być dobrej myśli. Wziąć na siebie całą odpowiedzialność za swoje czyny, okazać skruchę, którą cały czas czuję, do tego stopnia, że serce mnie boli, a w głowie mam tysiąc myśli na raz.
Ja podczas kłótni nie mam w zwyczaju krzyczeć (nie robię tego nigdy). Potrafię porozmawiać jak należy, staram się by nasza relacja wyglądała "na poziomie". Tego się będę trzymać, nie lubię wrzasków, dlatego tez unikam takiego towarzystwa. Nie mówię bo M. często podnosi ton, ale z drugiej strony nie dziwię się wcale.
Może powinnaś zacząć tak rozmawiać, by nie tracić wszystkiego. ![]()
Trzymam kciuki i czekam w takim razie. !
Bądź dzielna.! Strach jest zdrowym towarzyszem w tej sytuacji.
To znaczy, że Ci zależy. Wierzę, ze się dogadacie. !
xoxo
Na pewno się przydadzą kciuki, ale czy pomogą? to się okaże już dziś ![]()
Musze być dzielna, odpowiadam za to, co sobą reprezentuję, a w tej sytuacji niewiele, ale M. może mi to wybaczy, tylko boję się że będzie zarzucał zdradę, której nie było i nie ma.
Do usłyszenia ![]()
Chciałabym dostać taką szansę
Trzymam kciuki za Was.
Gdy Cię zapyta, odpowiesz zgodnie z prawdą i nie powinnaś z tego powodu się bać.
Omawialiście temat zdrady? Twój narzeczony wie czym jest dla Ciebie zdrada? Może wytłumacz mu, że nie potrafiłabyś z nim żyć gdybyś go zdradziła, nie potrafiłabyś trwać w takim kłamstwie. Nie wiem, co Ci ściślej poradzić, bo nie wiem jaki jest Twój stosunek do tego. Tu już sama powinnaś wiedzieć jak rozmawiać by poszło to w należytym kierunku.
Chciałabym dostać taką szansę
![]()
Trzymam kciuki za Was.
wszystko może się ułożyć, zależy o co chodzi ![]()
na pewno się przydadzą, każde prawdziwie szczere słowa się przydadzą
i kciuki oczywiście
GoddeSs__ napisał/a:Trzymam kciuki i czekam w takim razie. !
Bądź dzielna.! Strach jest zdrowym towarzyszem w tej sytuacji.
To znaczy, że Ci zależy. Wierzę, ze się dogadacie. !
xoxoNa pewno się przydadzą kciuki, ale czy pomogą? to się okaże już dziś
Musze być dzielna, odpowiadam za to, co sobą reprezentuję, a w tej sytuacji niewiele, ale M. może mi to wybaczy, tylko boję się że będzie zarzucał zdradę, której nie było i nie ma.
Do usłyszenia
Spokojem wiele można zdziałać. Myślę, że wszystko jest do naprawienia, tym bardziej, że chłopak zobaczy w Tobie szczerą chęć wyjaśnienia wszystkiego. Rozsądna z Ciebie dziewczyna. Ja również trzymam kciuki!
Gdy Cię zapyta, odpowiesz zgodnie z prawdą i nie powinnaś z tego powodu się bać.
Omawialiście temat zdrady? Twój narzeczony wie czym jest dla Ciebie zdrada? Może wytłumacz mu, że nie potrafiłabyś z nim żyć gdybyś go zdradziła, nie potrafiłabyś trwać w takim kłamstwie. Nie wiem, co Ci ściślej poradzić, bo nie wiem jaki jest Twój stosunek do tego. Tu już sama powinnaś wiedzieć jak rozmawiać by poszło to w należytym kierunku.
Powiem tak, zdrada zdradą, ale jeśli patrząc na wszystko to ja nie dopuszczam do siebie myśli że może się takie coś zdarzyć z jego lub mojej winy, wiem że jak dwoje ludzi potrafi tyle sobie miłości okazywać to żadna zdrada nie ma prawa tego zepsuć.
smutna95 napisał/a:GoddeSs__ napisał/a:Trzymam kciuki i czekam w takim razie. !
Bądź dzielna.! Strach jest zdrowym towarzyszem w tej sytuacji.
To znaczy, że Ci zależy. Wierzę, ze się dogadacie. !
xoxoNa pewno się przydadzą kciuki, ale czy pomogą? to się okaże już dziś
Musze być dzielna, odpowiadam za to, co sobą reprezentuję, a w tej sytuacji niewiele, ale M. może mi to wybaczy, tylko boję się że będzie zarzucał zdradę, której nie było i nie ma.
Do usłyszeniaSpokojem wiele można zdziałać. Myślę, że wszystko jest do naprawienia, tym bardziej, że chłopak zobaczy w Tobie szczerą chęć wyjaśnienia wszystkiego. Rozsądna z Ciebie dziewczyna. Ja również trzymam kciuki!
Dziękuję za miłe słowa ale i za krytykę
Jeśli większość z was uważa że to ma sens, to zrobię wszystko by go nie stracić.
Miło jest czasem popisać, wygadać się osobom które popatrzą na to trzeźwym okiem, jak dobrze wybrnąć z tej niefajnej sytuacji w jakiej ze swojej głupoty się znalazłam.
Służymy radą.
Jeśli trochę choć mogłam pomóc, doradzić, to bardzo się cieszę. ![]()
Obyś tylko dzielnie sobie poradziła po 17. ![]()
Służymy radą.
Jeśli trochę choć mogłam pomóc, doradzić, to bardzo się cieszę.
Obyś tylko dzielnie sobie poradziła po 17.
Jeszcze raz dziękuję a teraz uciekam:) idę się przyszykować psychicznie i fizycznie ![]()
życzcie mi wszyscy powodzenia ![]()
A rezultaty przedstawię najszybciej jak się da:)
Dzięki i milego popołudnia życzę ![]()
A więc raz jeszcze - POWODZENIA. ! ![]()
Trzymaj się. ![]()
Uprzedzam, że z powodu naruszającej nasze zasady wymiany zdań, jaka miała miejsce na poprzedniej stronie, od tej chwili temat będzie obserwowany. Kolejna nieregulaminowa wypowiedź zakończy się ostrzeżeniem dla jej autorki.
smutna95, Ciebie z kolei proszę, abyś nie pisała postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Dziękuję i pozdrawiam, Olinka
Cześć
wiadomość do tych, którzy chcieli wiedzieć, jak potoczyły się moje losy z M.
A więc tak. Jesteśmy ze sobą nadal. Rozmowa była bardzo trudna. Łzy popłynęły, ale M. wszystko zrozumiał, wysłuchał, rozmowa była prowadzona spokojnie. A jednocześnie uświadomiłam sobie jaki wielki błąd bym popełniła, gdybym została na tej dyskotece. M. bardzo mnie kocha, wiem to na pewno. On nie wyobraża sobie życia beze mnie. To takie miłe. Odbuduję to co zatraciło się w jednej chwili. Jestem dobrej myśli. Potrafię płacić za swoje błędy, ale ja od niego też zaczęłam czegoś wymagać, otóż nie chcę być szpiegowana, nie chcę by logował się na moich portalach, on też musi mi zaufać. Bo inaczej nici z tego, a ja będę robić to na co on zasługuje. Czyli same dobre i przemyślane rzeczy
Bo nikt w życiu nie chce być źle traktowany. Musi się wszystko udać, będziemy podążać w dobrym kierunku- przynajmniej tak mi się wydaje. Tylko powiem jedno- Jego zazdrość o mnie jest coraz większa. Muszę udowodnić mu, że nie ma być już o co zazdrosny. Od teraz liczy się prawda i tylko prawda. Będę się tego trzymać.
Oczywiście na koniec chcę jeszcze raz podziękować i pozdrowić te osoby, które na tej stronie posłużyły radą
Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę w stanie komuś pomóc.
Pozdrawiam,
Z.
Witaj. ![]()
Czekałam z niecierpliwością, aż tutaj napiszesz jak tam Wasza rozmowa się potoczyła.
Bardzo mnie cieszy, że doszliście wspólnie do konsensusu. ![]()
Czułam, że będzie dobrze, że się dogadacie, że spróbujecie. ![]()
Pozostaje mi tylko gratulować i życzyć powodzenia, bo jeszcze dużo pracy, wysiłku i starań przed Wami, ale wierzę, że Wam się uda to przetrwać. ![]()
Trzymam więc za Was kciuki. ![]()
Pamiętaj jeszcze tylko o tym, że zazdrość sama w sobie (w granicy dobrego smaku) nie jest zła. ![]()
Zdrowa zazdrość w związku podtrzymuje i podkreśla moc uczucia na swój drobny sposób, gdyż to również pokazuje, czy nam zależy i czy wciąż interesujemy się naszym partnerem. Oczywiście jak już napisałam, wszystko w granicach dobrego smaku. ![]()
Tak właśnie myślałam, że będziesz czekać. Powiem tyle M. to bardzo wyrozumiały człowiek, wiele potrafi wybaczyć. Ale on jest z dnia na dzień bardziej zazdrosny, a na prawdę nie ma już o co. Mam nadzieję, że w tej kwestii już mu wszystko dosłownie wyjaśniłam.
A to Ty lubisz jak Twój chłopak jest zazdrosny o Ciebie? Nie powiem, niekiedy to jest słodkie jak on jest zazdrosny ale bez przesady. Wiem, że nabroiłam i on ma do tego prawo, w końcu jest tylko człowiekiem ![]()
Rozumiem Cię doskonale. No i właśnie wtedy, kiedy ta zazdrość krąży wokół tych przyjemnie odczuwalnych emocji dla osoby, o którą się jest zazdrosnym, nie przeradza się to w jakieś kontrolowanie, etc., to właśnie zachowana pozostaje ta, powiedzmy normalna granica.:)
Wiesz... U nas jest kwestia tego typu, że mój kochany nie okazuje tak tego, że jest o mnie zazdrosny. Prowadzimy trochę inny tryb życia i powiedzmy, że po części nie ma czasu, dodatkowych powodów. To taka jedna kwestia. A ogólnie może ze trzy, cztery razy się zdarzyło, jak sam przyznał, że jest o mnie zazdrosny itd., z czego dwa, gdy był "podpity" i mu się przypomniało.
Heh. I dochodzi też druga kwestia, bo akurat mój partner ma trochę inne podejście i osobowość, u niego objawia się to w taki sposób, że skoro tego nie okazuje, to znaczy, że jednak mi ufa. Taka moja "mała" ale jednak wielka oaza spokoju. ![]()
No pewnie, że tak wszystko ma swoje granice, z wszystkich sytuacji jest jakieś wyjście. Tylko u mnie na to wszystko będę musiała poświęcić baaaardzo dużo czasu. Aby mu nie dawać ku temu powodu. Bo to bez sensu, jak się kogoś kocha, a daje się mu takie powody.
Czyli wy jesteście na etapie już głębszego budowania relacji partnerskiej.
A ty jesteś roztropną osobą i nie dajesz mu powody do zazdrości. ![]()
To musiało być kochane jak Ci po pijaku powiedział że jest zazdrosny
Każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych charakterów, ale zawsze pozostają wspólne chęci, kiedy Ci na kimś zależy, do budowania poważnej relacji.
Dlatego już wiesz, co robić.
Teraz tylko właśnie pozostaje działać w tym dobrym kierunku i czekać. ![]()
Czasu sporo upłynie zanim poczujesz różnicę, ale bez zbędnego naciągania nim też. Na pewno wszystko się ułoży. Dbajcie o siebie.
U nas za chwilę dopiero dwa lata upłyną. Jest nad czym pracować w każdym razie.
Fakt, myślę, że ze swojej strony nie daję powodów do zazdrości, a jeśli już coś się pojawiło (akurat przypomniała mi się taka jedna zabawna anegdotka), to nie z mojego powodu. ![]()
Co do charakterów, to wiadomo, każdy jest inny, tylko u mojego partnera jest jeszcze coś, czego nie znalazłam w żadnym innym mężczyźnie, którego lepiej znam, czy z takowym byłam. A dość szybko widać takie cechy u danej osoby. Stąd też takie moje zwrócenie uwagi na osobowość, podejście, obycie. ![]()
Właściwie nie anegdotka, a moja krótka, zabawna historia. ![]()
Jeszcze tak zapytam, liczba w Twoim nicku mówi o roczniku Twym urodzenia.?
To opisz tą historię, chciałabym ją usłyszeć, jak możesz ![]()
Tak to mój rocznik, już wcześniej pisałam, ile mam lat, bo mnie zapytano ![]()
Jak tylko wskoczę na laptopa, to napiszę. ![]()
Więc całkiem niewielka różnica w naszych rocznikach.
Miłego dnia życzę i do później. ![]()
Dobrze, no więc czekam na anegdotkę od Ciebie ![]()
A Ty jaki rocznik ? ![]()
Miłego dnia ![]()