netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

rozstanie...

10 odpowiedzi1 913 wyświetleńzałożony przez fanatyczka, 03.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: rozstanie...

Czesc. Kilka tygodni temu rozstalam sie z facetem, ggeneralnie to on zostawil nas... bo jestem w 8 miesiacu ciazy. Zupelnie nie potrafie sie teraz odnalezc, nie potrafie patrzec w przyszlosc optymistycznie... nie wiem jak sobie z tym poradzic

2

Odp: rozstanie...

Ale dlaczego się rozeszliście, coś na to wskazywało? Ile on ma lat, napisz coś więcej, a może będzie tak, że on wróci? Że to jest moment jego słabości?
Poczytaj wątki dziewczyn, co również są w tej samej sytuacji co Ty, może z ich wypowiedzi wyciągniesz coś dla siebie?
Popatrz z drugiej strony, już niedługo przyjdzie na świat ktoś, kto będzie kochał Cię bezgranicznie i bez powodu. Dziecko uśmiechnie się do Ciebie, wynagrodzi Ci wszystkie krzywdy, jakie wyrządził Ci jego ojciec, da Ci wielkiego, pozytywnego kopa do życia smile

3 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-03 23:46:44)

Odp: rozstanie...
fanatyczka napisał/a:

Czesc. Kilka tygodni temu rozstalam sie z facetem, ggeneralnie to on zostawil nas... bo jestem w 8 miesiacu ciazy. Zupelnie nie potrafie sie teraz odnalezc, nie potrafie patrzec w przyszlosc optymistycznie... nie wiem jak sobie z tym poradzic

Przykre to, ale zawsze może być gorzej.
Musisz teraz myśleć tylko o sobie i o dziecku.
Ten facet okazał się dupkiem nie gotowym do dorosłego życia, do życia w rodzinie.
Oczywiście musisz wystąpić o alimenty na dziecko i na siebie.
Zobaczysz, że dasz radę tak jak wiele innych kobiet będących w identycznych sytuacjach jak Ty.
Będzie dobrze.

4

Odp: rozstanie...

Ojciec dziecka jest starszy ode mnie o 10 lat. Bylo dobrze, nawet gdy dowiedzialam sie o jego zdradzie wybaczylam, po pierwsze z milosci, po drugie dla dziecka... stanelam na glowie by miec normalne zycie:dom, rodzine to nagle mu sie odwidzialo? Nie wiem, bo unika wszelkiego kontaktu, ale to boli cholernie kiedy dajesz drugiemu wszystko a w zamian dostajesz kopa w tylek...

5

Odp: rozstanie...

Hm.. Wiem, o czym mówisz, w sensie, że dajesz wszystko, a dostajesz kopa w dupę.. Nic, a nic na to nie poradzisz w tym momencie, nie domagaj się kontaktu, nie napieraj na niego.. Olej, wiem, że łatwo się mówi, ale nie możesz się upodlić! A to tak z dnia na dzień Ci oświadczył, że to koniec, spakował się i uciekł? Może jakoś zachowywał się podejrzanie przed tym wszystkim?
Tylko jak urodzisz złóż pozew o alimenty na dziecko, na Ciebie z tego co wiem też może łożyć w czasie połogu.
Rodzina jest w stanie Ci pomóc? Abyś nie była sama teraz? Przede wszystkim nie stresuj się, żebyś za wcześnie nie urodziła.

6

Odp: rozstanie...

Z dnia na dzien stwierdzil, ze to koniec i poszedl... o alimenty mam zamiar go podac, ale co z tego jak on legalnie nie pracuje.

Stres, ciagle nerwy i tak zrobily swoje bo kilka dni temu wyladowalam w szpitalu, a tatusia nawet nie interesuje co z dzieckiem

7

Odp: rozstanie...

Ja wylądowałam z poronieniem zagrażającym w 12tc, krwotok trwający ponad dzien. Facet, z którym jestem w ciąży wtedy był z inną i na tydzień czasu odwiedził mnie zaledwie dwa razy, gdzie prawie straciłam jego dziecko. Pisał mi, że mi nie pomoże z dzieckiem, że w dupie ma tego bachora.. Po czasie wróciliśmy do siebie i teraz jest zupełnie innym człowiekiem, fakt jest taki, że ja też nie byłam bez winy.. Może u Was to też zaledwie przejściowe? Tylko, że u mnie nastąpiło to na początku ciąży, a nie przy rozwiązaniu- choć może przerosło go to, że za chwilę pojawi się istota, za którą musi wziąć odpowiedzialność..
Jak wyglądała Wasza relacja od początku ciąży?- chodził na imprezy, jak wyglądały jego kontakty z kolegami, jak zapatrywał się na to wszystko?

A co do alimentów, jak nie on będzie płacił to fundusz alimentacyjny, rodzinne, becikowe- Ty pracujesz, uczysz się? Będziesz miała macierzyński?

8

Odp: rozstanie...

Ja pracuje, mam stala stala prace i najwspanialszych rodzicow na ktorych moge liczyc w kazdej sytuacji.

Od poczatku ciazy troszczyl sie, byl opiekunczy, w kazdej wolnej chwili potrafil przyjechac tylko po to by przez 5 minut porozmawiac. Potem priorytetem stali sie koledzy i wszystko sie zmienilo, ja bylam gdzies z boku.
Nie sadze by wystraszyl sie ojcostwa, bo ma juz jedno dziecko. Przykre jest to, ze mala jest mu tak obojetna, ze na odchodne potrafil sie jej wyprzec

9

Odp: rozstanie...

Hm... Dziwne to wszystko, ale faceci są nie do ogarnięcia.. Myślę, że po porodzie dotrze do niego, pożałuje słów i czynów.. Dobrze, że chociaż masz w kimś wsparcie.
Mówisz, że ma jedno dziecko, ale może perspektywa tego, że na nowo mają się zacząć nieprzespane noce, życie towarzyskie odejdzie w niepamięć go po prostu przerosło?

10

Odp: rozstanie...
fanatyczka napisał/a:

Ja pracuje, mam stala stala prace i najwspanialszych rodzicow na ktorych moge liczyc w kazdej sytuacji.

Od poczatku ciazy troszczyl sie, byl opiekunczy, w kazdej wolnej chwili potrafil przyjechac tylko po to by przez 5 minut porozmawiac. Potem priorytetem stali sie koledzy i wszystko sie zmienilo, ja bylam gdzies z boku.
Nie sadze by wystraszyl sie ojcostwa, bo ma juz jedno dziecko. Przykre jest to, ze mala jest mu tak obojetna, ze na odchodne potrafil sie jej wyprzec

Teoretycznie mówi się, że ludzie się nie zmieniają.. Jeśli postępował podobnie z kimś innym i nie potrafił się radykalnie zmienić, aby nie popełniać tych samych błędów, to jeżeli sam nie zauważy w sobie błędu i jeżeli sam nie uzna, że powinien coś w sobie naprawić to nikt inny go do tego nie zmusi, nikt nie będzie w stanie go zmienić. Może nie przestarszył się ojcostwa, ale przestraszył się perspektywy. Może jest unikowy ? Może boi stawić czoła wyzwaniu wymagającego od niego odpowiedzialności i stabilności?

Z własnego doświadczenia wiem,że nie jesteśmy w stanie zmienić drugiej osoby na tyle na ile byśmy chcieli. Jesteśmy odpowiedzialni za zmiane siebie. Więc powinnaś zacząć od podstaw.. od postawienia wszystkich kart na własne "ja".

W tej sytuacji to TY jesteś ważna i TWOJE dziecko. Nie trać miłości do Waszej dwójki. To ciężka sytuacja, ale uwierz w "lepsze jutro" i we własną przyszłość, Twoją i Twojego dziecka.

A przede wszystkim nie myśl,że jesteś sama.

Trzymaj się mocno.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026