netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

nasz/mój koniec

3 odpowiedzi1 974 wyświetleniazałożony przez Moscas, 02.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez Moscas (2015-02-03 00:41:57)

Temat: nasz/mój koniec

nie powiem, że to nie moja wina, bo poniekąd również - jestem strasznie nerwowa, mam jakieś wyrzuty sumienia i inne sprawy niedające mi spokoju, a na dodatek facet w którym nie widzę żadnej przyszłości. kochaliśmy się, a odkąd przeprowadziliśmy do nowego mieszkania, to wszystko jakby powoli się burzy. akurat w tym czasie zmarła mi bliska osoba i od tamtej pory wszystko powoli jakby dogorywa.
jednak on, pomimo swoich lat - w tym roku 21 - nie myśli o przyszłości, co naprawdę wywołuje we mnie milion różnych uczuć. zawsze ufałam, że będziemy razem na dobre i na złe, że będziemy obydwoje się starali i wszystko będzie biegło swoim właściwym tempem, a tymczasem zawiodłam się. nie na nim, bo chyba mnie kochał do tego czasu, kiedy jeszcze nie miałam swoich odpałów, robił dla mnie niemal wszystko, ale jednak nigdy nie wziął się za siebie jak mężczyzna, nie poszukał pracy, nie znalazł szkoły i tak drugi rok siedzi i liczy na mamę. to mnie strasznie denerwuje, przez to jest wyzuty z męskości. denerwuje mnie i to, kiedy przychodzę ze szkoły, a on jak szalony na ostatnią chwilę próbuje ogarnąć mieszkanie w samych gaciach. to jest mężczyzna? dla mnie jeszcze jest dzieciakiem. nie wiem, jak mogę go przekonać, czy mam go tłuc swoimi gadkami, czy nic nie mówić? do tej pory tak robiłam, raz na jakiś czas przypominałam mu, ale nie wytrzymuję już. chcę widzieć w nim mężczyznę, który potrafi pracować i brnąć z biegiem czasu w przód. a on siedzi jak kołek i ma wszystko w d... nic nie potrafi sobie załatwić, nawet na prawo jazdy miał się niecały rok temu zapisać i tylko powtarzał w kółko tę samą regułkę - już lecę, już jutro, już składam.... 21 lat i nic, nawet matury, tylko komputer i obijanie się.
nie wiem, czy jest jakaś szansa, żeby zmienił się. mam nadzieję, że wkrótce zacznie myśleć trzeźwiej, pójdzie do pracy, ogarnie się z młodzieńczych wizji.  będę miała 18 lat, mieszkamy razem, ostatnio nie mam w nim wsparcia, i nie daję znaków bym chciała, chociaż jest inaczej. jednak wiem, że nie ma na co liczyć, bo jedyne co potrafi zdziałać to niezgrabnie przytulić.
podnosi na mnie rękę, czasem się wyzywamy. wyrywa mi włosy, co mnie frustruje, bo jak patrzę na jego kudły, to mam ochotę go zabić, bo jestem dziewczyną i chciałabym wyglądać jak dziewczyna, a nie mieć kępek włosków. a jego wyglądają na gęste i smutno mi jest, kiedy zabiera się za moje. może jest jakiś przedrażliwiony i zazdrosny, że ja w ogóle mam włosy?  myślę, by się zabić, jednak nie mogę tego zrobić ze względu na mamę, zostanie wtedy sama, a ja tego nie zrobię, bo ona mi ciągle powtarza, że we mnie ma tylko nadzieję, że oprócz mnie już nikogo. czasami tylko sporadycznie improwizuję, ale bez tragicznego finału, przecież mam jeszcze dla kogo żyć.
ale wiem, że zawiodłam mamę. wybrałam nieodpowiedniego faceta, z nieodpowiednim zamieszkałam. i to o pół tysiąca km dalej od domu
ciągle mi wypomina, że to ja u niego mieszkam. grozi że mnie wyrzuci, czasem musi bym w...... na ulicę. dzisiaj tak było. mam ogromny wstręt do niego za to, że mnie bije.
a czasem zamienia się w anioła i myślę kim on w ogóle jest. i kim ja jestem? ja też jestem strasznie wredna niekiedy, ale gdyby on próbował się starać o nas, o samego siebie - starać się i dążyć do przyszłości, wiem że wszystko co teraz jest między nami zniknęłoby. byłabym bardzo szczęśliwa.
potrzebuję wsparcia. jego mama jest kochana, ale to jednak nie jest moja mama, a ja jestem zależna i muszę uważać na słowa. swojej nic nie powiem, tylko muszę powtarzać, ze jest ok.
mam ogromny żal do siebie. jakbym mogła, wszystko zmieniłabym. na pewno musielibyśmy się rozstać, nie ma po co budować przyszłości na takich gruzach. mam wierzyć, że to się zmieni? póki co nic sama nie mogę zmienić, mogę tylko poprosić, pokrzyczeć, poszarpać, ale to prowadzi w ślepy zaułek, z którego zazwyczaj wychodzimy obydwoje poharatani psychicznie, a nawet fizycznie. chciałam wierzyć w ten związek dla babci. poświęciłam ją temu związkowi. a właściwie odtrąciłam, nieodpowiednio jej okazywałam uczucia, chciałam do niego do niego do niego, a dzisiaj ona leży sama i nic nie mogę zrobić, nie mam jak być przy niej, chciałabym ją przeprosić i przepraszam niemal codziennie. kiedy patrzę na babcie na ulicy, przypomina mi się moja. wtedy świat się robi ponury i smutny. one żyją, ona mogła żyć tak samo.
nienawidzę siebie. nienawidzę, że nie poświęciłam się jej tak, jak powinnam. że ją odtrącałam. że to jemu oddałam serce, że dla niej już go nie starczyło. że jestem taka zamknięta w sobie, że nie lubię rozmawiać, że boję się zawierać kontakty z ludźmi. że jestem taka słaba. nie poradzę sobie, jeżeli tak będzie.
tak się boję o swoją rodzinę, i boję że zostanę sama. że mama zostanie sama.
nie wiem, co robić. mogę prosić jedynie o krótką modlitwę, chociaż to pewnie jest dla was dziecinne a ja robię wielką tragedię.
nie mam komu się wyżalić.
po prostu chciałam to obrać w słowa.
i tak oto widzicie, i ja widzę co się dzieje, chociaż niedopowiedzenia zostały.

2

Odp: nasz/mój koniec

zawsze ufałam

To jak strzał we własne kolano, samobój lub coś na kształt tego roll
Margines na jakikolwiek "syf" w kartotece powinien być zachowany, wówczas i zdziwkiem nie będzie, gdy książę zmieni się w ropucha.

3

Odp: nasz/mój koniec

Moscas, a po jasną cholercię Ty z nim jeszcze jesteś?????????????????

Facet nie tyle jest wyzuty z męskości, co z jakichkolwiek podstawowych standardów, i jedno słowo "BIJE" powinno Cię na kilometr od niego odrzucić. Kobito, zbieraj manatki i zostaw tego buraka, zanim Cię zupełnie zniszczy psychicznie, albo zafunduje wycieczkę na OJOM.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026