netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

34 odpowiedzi11 186 wyświetleńzałożony przez tolo83, 30.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Zimna żona
Już wiem, że chyba nigdy nie będzie dobrze ale nie potrafię się z tym skutecznie pogodzić i przejść do normalności nad tym. Bliskość i seks są dla mnie zbyt ważne w związku, zaś dla mojej żony te sfery mogłyby w ogóle nie istnieć.
Wiele lat - a jesteśmy ze sobą już razem 8 lat z czego 5 małżeństwem - o jakąkolwiek bliskość musiałem żebrać.
Nie jestem playboem ani boskim Apollo, ale nie jestem też brzydki, za to normalny zadbany facet, z kilkudniowym zarostem (bo lubię!), wysportowany, szczupły - więc nie odrzucam.
Z bliskością zawsze było źle, zawsze coś nie w porządku. Ona nigdy nie lubiła się przytulać, całować - nie, dotykać - nie. Jakoś to znosiłem bo głęboko ją kochałem i jakoś nam szło, pomimo że czegoś bardzo mi brakowało. Myślałem sobie, może odblokuje się w seksie kiedy w całości jej się poświecę. Byłem jej pierwszym partnerem, ja wprowadziłem ją w seks i nie wyszło mi to na dobre. Wziąłem sobie dziewicę i teraz serio tego żałuję. Ze swojej strony pokazałem jej zaangażowanie i dzikie pożądanie, dawałem jej raz romantyczny wolny seks, czasem ostry szybki numerek, jednak z jej strony nigdy nie było inicjatywy. Taka sytuacja powodowała we mnie frustrację i zaczęliśmy się kłócić - o byle co, byłem spięty i poddenerwowany, dogadywaliśmy sobie. To zaczęło pogrążać nasze małżeństwo i było coraz gorzej. Próbowałem z nią rozmawiać, ale nie dało się - ona miała wymówki, zawsze coś jej nie odpowiadało, źle się czuła, nie miała głowy do tego itd. - tysiące wymówek - już nawet nie do seksu ale do rozmowy o problemie - ona w ogóle nie widziała problemu w tym, że kiedy ja daję jej ciepło, troskę, bliskość a ona trakuje mnie chłodno i na odległość - cierpię i czuję się odrzucony, niepotrzebny. Wiele razy były z tego powodu awantury, bo ona kiedy chciałem rozmawiać szła spać albo kazała mi "s********ć".
Cóż, w międzyczasie pojawiło się dziecko - nie powiem, że żałuję bo córeczkę kocham nawet nie wiecie jak bardzo. Przez całą ciążę seksu w zasadzie nie było, nawet nie nalegałem ani też słowem o tym nie wspominałem, bardzo wspierałem żonę - psychicznie i fizycznie. Zawsze miała we mnie dobre słowo, robiłem w domu wszystko co było trzeba - wręcz jej usługiwałem. Urabiałem się w pracy po godzinach żeby na wszystko zarobić - żeby ona i dziecko miały jak najlepiej. Po prostu facet - ojciec zaangażowany. Urodziła, byłem przy porodzie i też ją wspierałem, parcie, oparcie psychiczne, pomoc, opieka... Przeciąłem pępowinę... Wiele widziałem ale nigdy mnie to do niej jako do kobiety nie zraziło. Nadal tak samo - albo nawet bardziej ją kochałem, moje "pożądanie" do niej jako do kobiety nie zmalało ani trochę. Czekałem kolejnych kilka miesięcy na pierwsze zbliżenie. Nie inicjowałem żeby nie popędzać - bo się zrazi, bo zaboli itd. I wiecie co - po pół roku spróbowałem do niej przyjść.

Próbowałem zorganizować coś w rodzaju drugiego "pierwszego razu" - romantyczna kąpiel, świecie, muzyka - i wiecie co? Przeżyłem paskudne odtrącenie, zachowywała się jak księżniczka, która robi to tylko po to żebym się odpieprzył od niej. I tak przez ostatnie 2 lata wygląda nasz seks - tylko tak. Jedna - zimna - kłoda i nic więcej. Przestałem już czegokolwiek oczekiwać i zaczynam uczyć się żyć bez seksu. Zbyt kocham córkę żeby odejść, nie mam jaj ani siły. Za bardzo zależy mi na moim dziecku. Jaki jest seks? Raz, dwa razy w miesiącu kiedy ja inicjuję i organizuję. Ona nigdy nic nie robi. Ja muszę ją zaprosić, ona wtedy łaskawie przyjdzie, po drodze pójdzie zapalić, zjeść coś i wtedy ew. dopiero do mnie przyjdzie. Nigdy wcześniej, nigdy nie widziałem, żeby ona serio tego chciała i była "napalona". Położy się i czeka, każda próba dotknięcia czy pocałowania gdziekolwiek - odpycha mnie albo mówi, że nie chce, leży i patrzy w sufit znudzona. Mnie fascynuje oral, uwielbiam ją pieścić i mógłbym to robić godzinami, daję jaj ustami takie orgazmy po których drze pysk tak, że sąsiedzi słyszą, w penetracji jest gorzej - bardzo trudno ją doprowadzić do orgazmu pochwowego ale staram się. Nic to że ja bardzo rzadko normalnie dojdę i poczuję że i mnie było dobrze - zawsze jestem skupiony tak na niej i jej zadowoleniu że nie dbam o siebie. Kiedyś myślałem, że ona to odwzajemni ale nic - nawet na lodzika muszę się upraszać i czekać tygodniami, w międzyczasie po kilku tygodniach postu są awantury bo denerwuje mnie byle co - ale to potem ja jestem winny bo się denerwuję, narzekam - ale to, że próbuję rozmawiać o przyczynie problemu jest nieistotne, ona uważa że nie robi nic złego a seks nie jest najważniejszy. No niech będzie - najważniejszy nie jest, ale kiedy go nie ma albo jest fatalny, sztuczny i na siłę - nie będzie dobrze. Powoli uczę się nie chcieć go, nie pożądać i nie pragnąć. Ostatnio kiedy do niej przychodziłem zaliczyłem tyle odmów, odepchnęła mnie lub była obojętna tyle razy, że kilka razy ostatnio dosłownie mi nie stanął - bo czułem się jakbym miał ją gwałcić. Nie czułem w ogóle podniecenia - zero! Czułem się podle, czyżby jej postawa mogła spowodować takie problemy?
Kiedyś marzyłem o fajnym seksie, o zabawach i spełnianiu fantazji, dziś wiem, że jedyne na co mogę liczyć to seks z kłodą z rozłożonymi udami, na nic fantazyjnego liczyć nie mogę - dotknąć nie mogę nawet cycków...
Aha, żona zmęczona nie jest - ja oddwalam większość rzeczy w domu. Ona popołudnia przeważnie spędza na kanapie przed telewizorem a potem o 19 albo 20-tej idzie spać z córką a ja zostaję sam na pastwę samotności...

Da się to zmienić czy muszę się pogodzić lub odejść

2

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

jeśli jest tak ja mówisz to za dużo jej dajesz, całego siebie,
moja rada to zagraj ze az tak ci nie zależy, może wyjedz na kilka dni
jeśli to nic nie da, to tak radze rozstanie ale to twoje zycie, ty decydujesz
ja tylko mowie ze jesteś za dobry, za dużo dajesz z siebie,
nie umiałabym zyc z kims tak zimnym a to ze była dziewica to jest nie ważne, od tego ten chłód nie zależy, po prostu ona taka jest
nie zmienisz jej, ale swoje podejście możesz zmienic

3 Ostatnio edytowany przez nigdycieniezawiodlem (2015-01-30 13:26:03)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Wygląda na to, że wyszła za Ciebie z rozsądku a Ty jako niedoświadczony nie wiedziałeś, że bycie dobrym wcale nie rozbudza seksu u kobiet.
Czemu się pobraliście? Prawdopodobnie mówiła że Cię kocha, ale nie okazywała tego? Jeśli nawet nie ciągnęło ją do całowania to znaczy że jej nie pociągałeś i nie ma możliwości by się to zmieniło (nie licząc tego gdybyś był nadmiernie chudy lub otyły, a później zmienił się w wysportowanego, ale tu tej sytuacji nie doświadczono).

Przykro mi, ale ma Ciebie bo nikogo lepszego nie spotkała i rozumiem bardzo dobrze jak takie wymuszone zainteresowanie może boleć. Może przyprawić o najgorsze choroby psychiczne. Spełnij jej oczekiwanie i się oddal. Jedyne co możesz zmienić to siebie, a jej reakcje niech będą wolne od Twojego naciskania.

Nie rozumiem jednego. Piszesz, że nie możesz dotknąć cycków, pocałować, a oralnie doprowadzasz ją do orgazmu. Kontrowersyjne poniekąd.

Inna sprawa. Odwalasz wszystko w domu, wszystkie obowiązki, jesteś idealny. Być może zacznij wymagać, niech się wykaże. Prawdopodobnie nie posłucha Cię bo się przyzwyczaiła, że jesteś "robotem domowym", a nie jej mężczyzną, ale nie zaszkodzi próbować. Rób tylko to za co jesteś najbardziej odpowiedzialny.

4

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Współczuję Ci bardzo.

Moim zdaniem... czeka Was ostateczna rozmowa.
Jeśli nic nie wskóra - to tylko rozstanie.

5 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-01-30 13:53:47)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

jak na moje oko nie pociągasz jej w ogóle, tyle to wszystko już trwa że nic z tego nie będzie. Możesz znaleźć sobie kochankę albo odejść, bo inaczej tego nie widzę.

6

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
nigdycieniezawiodlem napisał/a:

Nie rozumiem jednego. Piszesz, że nie możesz dotknąć cycków, pocałować, a oralnie doprowadzasz ją do orgazmu. Kontrowersyjne poniekąd.

Właśnie taki machinalny jest seks z nią. Odpycha mnie jak się da, ale jak nalegam i zrobię to co mi pozwoli - czyli czasem tak się popieścić to dochodzi - ale ostatni nawet na to nie pozwala. Najlepiej żebym wsadził i szybko doszedł. Potem ona może szybko polecieć do łazienki się podmyć jak po jakiejś brudnej robocie i pójść spać nie pocałowawszy mnie nawet.

Do robienia czegoś w domu trudno ją zachęcić - "nnie jestem służącą", "nie mam siły" albo "spać mi się chce". Całe popołudnie po powrocie z pracy potrafi przeleżeć na kanapie. Jak ją złapałem na tym, że ma w torebce silne leki uspokajające i domagałem się wyjaśnienia po co jej to była awantura, że to nie moja sprawa.

7

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Może ma depresję, bądź inne kłopoty ze sobą.
Czy Ty w ogóle rozmawiasz z żoną?

8 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2015-01-30 14:18:46)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Umęczysz sie moim zdaniem,wypalisz i zostaniesz z niczym.Jak dla mnie dajesz o wiele za duzo nie otrzymując niczego w zamian w zasadziel Ile kobiet by chcialo byc na miejscu tej zony?na pewno wiele.Spojrz na wszystko z boku, z dystansu, wyłączajac corkę,ktora na pewno z czasem wyczuje, ze jest cos nie tak.dasz rade tak cale zycie?Moim zdaniem ona ma jakies problemy, moze natury psychicznej, moze jakies blokady, moze nawet nie chodzi o Ciebie tylko z zadnym facetem na te bliskosc by sie nie zdobyła.Porozmawiaj kawa na ławę,albo sprobuje cos zmienic albo rozważ rozstanie-takie moje zdanie

9

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Współczuje w co się wpakowałeś!
Wygląda na to, że to kobieta niedojrzała i zakompleksiona (choć jej zimność może wskazywać na to, że ceni siebie bardzo wysoko, lub ma kogoś na boku).

Nie jesteś w stanie uczynić tak sytuacji, by musiała zacząć coś robić? To że mówi, że sie jej nie chce to jest... taki troszkę pasożyt, a jak wiemy pasożyty najlepiej tępi się ostrymi reakcjami, zabraniem czegoś co im daje bezpieczeństwo i pożywkę. Niestety jesteś małżonkiem, pewnie nie macie intercyzy? Ogólnie małżenstwo w takim stanie to jest szambo i jedyne czemu powinienes sie poswiecić to dziecku i sobie.

10

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

miałam dokładnie taką samą sytuacje z moim partnerem, tez rujnowało to nasz zwiazek, moje uczucie do niego.
w tym tygodniu zakonczyłam ten zwiazek bo przypominalo to bardziej bycie wspólokatorami.
on nie uwaza ze robi zle.

zapraszam do przeczytania mojego watku.

absolutnie sie nie obwiniaj, nie popadaj w negatywne nastroje, pamietaj to z nia jest coś nie tak, nie z Tobą.

niestety brutalne aczkolwiek prawdziwe jest powiedzenie, ze bez udanego zycia erotycznego, bez wzajemnego pociągu fizycznego nie mozna stowrzyc udanego zdrowego zwiazku.

11 Ostatnio edytowany przez tolo83 (2015-01-30 14:40:59)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
Cynicznahipo napisał/a:

Może ma depresję, bądź inne kłopoty ze sobą.
Czy Ty w ogóle rozmawiasz z żoną?

Nie jeden raz próbowałem i nie raz płakałem sam przez takie próby - kiedy prosiłem, zdarzało mi się nawet upaść tak bardzo, żeby błagać dosłownie na kolanach o rozmowę kiedy ona stwierdziła, że mnie "pierdoli" i idzie spać. Tak, cały czas próbuję rozmawiać ale odbijam się od ściany niechęci.

mart92 napisał/a:

miałam dokładnie taką samą sytuacje z moim partnerem, tez rujnowało to nasz zwiazek, moje uczucie do niego.
w tym tygodniu zakonczyłam ten zwiazek bo przypominalo to bardziej bycie wspólokatorami.
on nie uwaza ze robi zle.

zapraszam do przeczytania mojego watku.

absolutnie sie nie obwiniaj, nie popadaj w negatywne nastroje, pamietaj to z nia jest coś nie tak, nie z Tobą.

niestety brutalne aczkolwiek prawdziwe jest powiedzenie, ze bez udanego zycia erotycznego, bez wzajemnego pociągu fizycznego nie mozna stowrzyc udanego zdrowego zwiazku.

Ona wciąż nie widzi problemu. Ostatnio kiedy prosiłem ją o rozmowę kazała mi spierdalać, pieprzyć się itd. Zaczęła wymachiwać rękami, złapałem ją za nadgarstek żeby przestała. Od tygodnia chodzę z blizną na nadgarstku po tym jak wbiła mi paznokcie głęboko do krwi. Ona nie widzi w tym nic złego i kiedy spytałem ją czy zamierza mnie przeprosić stwierdziła, że ona "nie ma za co". A co było moją winą?

Prosiłem ją kilka razy - porozmawiajmy o problemie. Mówiłem, że ja tez mam uczucia i potrzeby z którymi ona w ogóle się nie liczy i ciągle zachowuje się tak samo. Kiedy tak do niej mówiłem ona siedziała spokojnie, patrzyła mi w twarz i mówiła "spierdalaj już, jeb się, pierdol się, żałosny jesteś"...

Masz też rację - związek bez seksu nie istnieje. Dla mnie seks nie jest głównie przyjemnością - jest dla mnie bardzo istotną formą wyrażenia uczucia i oddania osobie z którą jestem. Dlatego też żony jeszcze nie zdradziłem bo seks z osobą której nie kocham byłby tylko formą masturbacji. Niestety.
Na seks z żoną zwyczajnie ochoty już nie mam, bo czuję się jakbym ją gwałcił - jest taka obojętna sad

12 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-01-30 15:57:46)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
tolo83 napisał/a:

Zimna żona
Z bliskością zawsze było źle, zawsze coś nie w porządku. Ona nigdy nie lubiła się przytulać, całować - nie, dotykać - nie. Jakoś to znosiłem bo głęboko ją kochałem i jakoś nam szło, pomimo że czegoś bardzo mi brakowało.

Wiedziały gały co brały. Trzeba było sobie znaleźć kobietę może mniej atrakcyjną fizycznie, ale taką, która by Cię kochała.
Nikt Ci tej kobiety nie wcisnął. Podobnie jak nikt nie kazał decydować się na dziecko kiedy widziałeś,że jest źle. Ponosisz konsekwencje swoich wyborów i dlatego jakoś mi Cię nie szkoda.Masz małe dziecko i to nie czas na radykalne zmiany.

13

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
tolo83 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Może ma depresję, bądź inne kłopoty ze sobą.
Czy Ty w ogóle rozmawiasz z żoną?

Nie jeden raz próbowałem i nie raz płakałem sam przez takie próby - kiedy prosiłem, zdarzało mi się nawet upaść tak bardzo, żeby błagać dosłownie na kolanach o rozmowę kiedy ona stwierdziła, że mnie "pierdoli" i idzie spać. Tak, cały czas próbuję rozmawiać ale odbijam się od ściany niechęci.

mart92 napisał/a:

miałam dokładnie taką samą sytuacje z moim partnerem, tez rujnowało to nasz zwiazek, moje uczucie do niego.
w tym tygodniu zakonczyłam ten zwiazek bo przypominalo to bardziej bycie wspólokatorami.
on nie uwaza ze robi zle.

zapraszam do przeczytania mojego watku.

absolutnie sie nie obwiniaj, nie popadaj w negatywne nastroje, pamietaj to z nia jest coś nie tak, nie z Tobą.

niestety brutalne aczkolwiek prawdziwe jest powiedzenie, ze bez udanego zycia erotycznego, bez wzajemnego pociągu fizycznego nie mozna stowrzyc udanego zdrowego zwiazku.

Ona wciąż nie widzi problemu. Ostatnio kiedy prosiłem ją o rozmowę kazała mi spierdalać, pieprzyć się itd. Zaczęła wymachiwać rękami, złapałem ją za nadgarstek żeby przestała. Od tygodnia chodzę z blizną na nadgarstku po tym jak wbiła mi paznokcie głęboko do krwi. Ona nie widzi w tym nic złego i kiedy spytałem ją czy zamierza mnie przeprosić stwierdziła, że ona "nie ma za co". A co było moją winą?

Prosiłem ją kilka razy - porozmawiajmy o problemie. Mówiłem, że ja tez mam uczucia i potrzeby z którymi ona w ogóle się nie liczy i ciągle zachowuje się tak samo. Kiedy tak do niej mówiłem ona siedziała spokojnie, patrzyła mi w twarz i mówiła "spierdalaj już, jeb się, pierdol się, żałosny jesteś"...

Masz też rację - związek bez seksu nie istnieje. Dla mnie seks nie jest głównie przyjemnością - jest dla mnie bardzo istotną formą wyrażenia uczucia i oddania osobie z którą jestem. Dlatego też żony jeszcze nie zdradziłem bo seks z osobą której nie kocham byłby tylko formą masturbacji. Niestety.
Na seks z żoną zwyczajnie ochoty już nie mam, bo czuję się jakbym ją gwałcił - jest taka obojętna sad

wiem co czujesz, ja tez blagalam plakałam ponizałam sie, prosilam zeby poszedl sie leczyc, a on mnie obwinial, zrzucal wine na mnie ze to prze mnie mu nie wychodiz, nie chcial isc do lekarza,
jesli ktos nie akceptuje i nie szanuje twoich potrzeb to znaczy ze zwyczajnie ma Cie gdzieś. niestety..

14

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

nie  dziwie sie ja po 4 miesiacach nie udanego seksu, obwiniania sie, ponizej proszenia i placzu nawet nie mialam ochoty sie do niego przytulic, czulam obrzydzenie do siebie do niego, balam sie znowu zawodu i nie chcialm znowu udawac po nie udanym ze wszystko jest ok, milosc kwitnie bedzie dobrze i po prostu nie probowalam nawet o co oczywiscie mialam wieczne wyrzuty.

niestety nie mozna zpaomnieco  sowich uczuciach i potrzebach i dac sie ponizyc.

15

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

http://www.netkobiety.pl/t79815.html

moje rozterki i rady innych ludzi.

zaprasza moze coś Ci to pomoze.

16

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
mart92 napisał/a:

moje rozterki i rady innych ludzi.

zaprasza moze coś Ci to pomoze.

Poczytałem, dzięki. U mnie jest podobnie - przez ostatnie 6 lat.... Znoszę to chyba tylko dlatego, że serio ją wciąż kocham a teraz jeszcze kiedy jest dziecko - nie umiałbym odejść.

17

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

nas na szczescie nie łączą dzieci, a umowe na mieszkanie zawsze mozna wypowiedziec.

pamietaj, zycie jest jedno. szkoda je tracic bo mozna pozna kogos duzo lepszego.

18 Ostatnio edytowany przez tolo83 (2015-01-30 15:17:51)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Teraz czuję się tak bezwartościowy jakby żadna nie chciała miała mnie już nigdy nie chcieć. Serio, czuję się jak jakieś totalne ZERO. Ostatnio nie potrafię jej już nawet przytulić, pocałować - bo czuję jakbym się narzucał. Nawet libido mi zdycha, pojawiają się problemy z erekcją (nawet takie rzeczy już są) ale przede wszystkim czuję się potwornie samotny w związku.

Nie chce mi się już o nic żebrać bo to co nawet wtedy dostaję to jest poniżej wszelkiej godności.

19

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

daj jej ostatnia szanse, porozmawiaj z nią.
dajcie sobie miesiąc, to ani za malo ani za duzo.
jesli nci sie nie zmieni uciekaj.
bo sie wykonczysz!

20

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

To w ogóle jest dziwna osoba - patrząc tak obiektywnie. Na początku jeszcze jakoś o siebie dbała, po ślubie sie pogorszyło od razu a po urodzeniu dziecka - makabra. 30kg nadwagi, nieogolone nogi, obwisła. W wieku 30 lat wygląda gorzej niż własna 60-letnia matka. Pomimo tego wszystkiego ja ciągle okazywałem jej zainteresowanie, pożądanie, czułość itd a ona wciąż się pogrążała. Nic to, że wisi ogromny brzuch, że się poci, że ma nadciśnienie i lekarz kazał jej schudnąć bo będzie cukrzyca. Ją to nie interesuje.

21

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

to sie nazywa egoizm,
a egoisci nie są zdolni do do zbudowania szczęsliwego zdrowego zwiazku.

22

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
mart92 napisał/a:

to sie nazywa egoizm,
a egoisci nie są zdolni do do zbudowania szczęsliwego zdrowego zwiazku.

Mówisz o zaniedbaniu się?

23 Ostatnio edytowany przez netmisiek (2015-01-30 15:34:53)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

O ile nie jesteś trollem, bo jakoś cała ta sytuacja mi nie trzyma się kupy to:


tolo83 napisał/a:

Prosiłem ją kilka razy - porozmawiajmy o problemie. Mówiłem, że ja tez mam uczucia i potrzeby z którymi ona w ogóle się nie liczy i ciągle zachowuje się tak samo. Kiedy tak do niej mówiłem ona siedziała spokojnie, patrzyła mi w twarz i mówiła "spierdalaj już, jeb się, pierdol się, żałosny jesteś"...

Twoja zona wyraźnie określiła swój stosunek do Ciebie jak i to, kim dla niej jesteś.

Cytuję za Tobą:

- spierdalaj już,
- jeb się,
- pierdol się,


i najważniejsze na koniec:

"żałosny jesteś."

Pakuj walizki. Nic tam po tobie. Dzieckiem się nie przejmuj - raczej nie wierzę w to, że Twoja żona zrobi mu krzywdę. Na dzień dzisiejszy raczej Ty robisz jej krzywdę, płaszcząc się przed swoją żoną. Myślisz, że to dobre dla Twojej córki - dorastanie z takimi wzorcami ojca i matki?

Z tego pieca chleba już nie będzie. Zacznij żyć od nowa dla siebie. Przypomnij sobie jak to jest być facetem. Nikt nie każe Ci się dziś rozwodzić - wystarczy separacja i wyprowadzka z domu. Zacznij układać sobie życie bez żony.

Ja dodatkowo bym ją sprawdził, czy nie ma za Twoimi plecami jakiegoś romansu...

24

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

moj ex mial w nosie ze od naszego poznania przytył 20 kg, nie golil sie, obzeral, mial na silownie chodizc byl 2razy.

nie potrzebowal mi sie podobac, nie potrzebował czuc sie atrakcyjny, ciagle mowil ze jemu jest dobrze tka jak jest, tak jak wyglada

25

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
mart92 napisał/a:

moj ex mial w nosie ze od naszego poznania przytył 20 kg, nie golil sie, obzeral, mial na silownie chodizc byl 2razy.

nie potrzebowal mi sie podobac, nie potrzebował czuc sie atrakcyjny, ciagle mowil ze jemu jest dobrze tka jak jest, tak jak wyglada

Ulubiony tekst mojej żony: "nie podoba ci się to sobie zmień, mi tak pasuje". Przy 160 cm wzrostu dobija do 100kg, kiedy ją poznałem ważyła trochę ponad 60kg i była lekko okrąglutka - cudowna. Była interesująca, czytała, było o czym z nią porozmawiać i jak spędzić czas. Teraz jedyne co robi to żre na potęgę, śpi i pierdzi gdzie popadnie - jakby chciała mi siebie obrzydzić. Za to mnie potrafi przygadywać jak się na czas nie ogolę - jednak ja regularnie trenuję, dbam o siebie i dość atrakcyjnie wyglądam. Próbowałem ją wysłać na fitness, na ćwiczenia - ale bez skutecznie. Woli leżeć i gnić...

26

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

no widzisz, moj na szczescie juz ex partner niby prawei 2 m wzrostu ale brzu wielki, dupa ogromna, 120kg, jeszcze wrzody na dupie i plecach, do tego impotent a wymagania mial jak z kosmosy
i co z tego ze czasem dobry byl i uczynny,
zamiast kwiatów wolalabym czasem czuly wieczor w lozku w jego ramionach...

27

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Ja już na nic chyba specjalnie nie liczę. Z bólem zaczynam się z tym godzić bo co innego - dziecka nie zostawię jakoś nie potrafię i nie chcę. Chcę być ojcem na 100% a podobno bez seksu da się żyć. Mnie jest tak bardzo trudno, ale muszę sobie to jakoś przewartościować.

Ostatnio wieczorem kiedy leżeliśmy w łóżku i ona szła spać poprosiłem ją
"...może bys mnie przytuliła, powiedziała dobranoc"
To mi odpowiedziała obrażona - jak sam chcesz to daj przykład albo sam to zrób... No tak, tylko że tylko ja robię to od początku naszej znajomości. Uświadomiło mi to tyle, że żadnych form ciepła nie doczekam się od niej nigdy.

28

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Weź się chłopie ogarnij, więcej szacunku dla siebie i przestań już ją nagabywać na jakąś głupią kopulację. Odwróć sytuację.
Daj jej do zrozumienia, że nie zasługuje na Ciebie i seks może być, ale jako nagroda dla niej, a jak jeszcze Cię obraża, to prawdziwa z niej prostaczka... A tak na marginesie, czy może mi ktoś wyjaśnić dlaczego w 90% małżeństwach kobieta jest tą oziębłą osobą w seksie?

29

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

tak bardzo upierasz się przy tym, żeby zostać dla dziecka, a ja twojemu dziecku to współczuję, że będzie musiało patrzeć na taką nieszczęśliwą rodzinę. pamiętaj, że to jak wygląda twoja relacja (bo małżenstwem i związkiem bym tego nie nazwała) z żoną jest i będzie dla niego wzorem do naśladowania w przyszłości i będzie kopiował zachowania. zrobisz mu większą krzywde trwając w takim bagnie.

30 Ostatnio edytowany przez Elede (2015-01-30 17:13:36)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

A jaką twoja żona jest matką? Jak dla mnie to ma jakieś problemy psychiczne.

To jasne, że nie możesz się tak dać traktować, ale czy zostawić dziecko na pastwę psychicznej matki? Patowa sytuacja, współczuję...

Piszę trochę w ciemno, ale jakoś mi się nie chce wierzyć, że taka kobieta jest wspaniałą matką i polemizowałabym, czy zawsze odejście jest dobrym wyborem - w sytuacji gdy jest dziecko, a matka niezrównoważona.

Mój ojciec został przy mojej matce i chwała mu za to. Nie był szczęśliwy w tym małżeństwie, ale wiele mu zawdzięczam. Nie wiem, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym zostala z nią sama.

31

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Chyba nikt nie miałby ochoty na seks z taką kobietą.Ona Cie obraza,nic z siebie nie daje, nie dba o siebie.Nie wiem jak wytrzymujesz na prawdę.Ciezko uwierzyc w taką historię.Co Cie jeszcze sklania do tego by jej cokolwiek proponowac.Miej odrobine szacunku do siebie.

32

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Jeśli nie jesteś trollem, to reprezentujesz typowo polskie podejście "dla dobra dziecka?. Co to za dobro, gdy Mała widzi chłód emocjonalny i brak szacunku?

33 Ostatnio edytowany przez ZUB74 (2015-02-01 10:29:26)

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.
MamaNalijki napisał/a:

Chyba nikt nie miałby ochoty na seks z taką kobietą.Ona Cie obraza,nic z siebie nie daje, nie dba o siebie.Nie wiem jak wytrzymujesz na prawdę.Ciezko uwierzyc w taką historię.Co Cie jeszcze sklania do tego by jej cokolwiek proponowac.Miej odrobine szacunku do siebie.

No brawo właśnie to chciałem powiedzieć. Nie warto sobie marnować życia z taką osobą i już dawno bym złożył pozew o rozwód. A dziecko? Nie zawsze sąd przyznaje opiekę nad dzieckiem matce, warto to przedyskutować z dobrym prawnikiem.

34

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Tolo83. Problem w waszej relacji tkwi po obu stronach. Ty starasz się zadowolić żonę wykonując czynności, które Twoim zdaniem są właściwe. Ona zaś poddała się swojej depresji. Ona jest prawdopodobnie chora, bierze silne leki uspakajające, ma jakiś problem ze sobą, który powoduje niechęć do aktywności (np. ciągłe leżenie na kanapie), zmęczenie (np. kładzenie się spać o godz. 20), nerwicę (np. agresywne zachowanie), zobojętnienie wobec potrzeb innych ludzi (np. swojego męża). Ty zwracasz uwagę przede wszystkim na sferę seksualną, a tu problem jest naprawdę dogłębny. Porzucić w takim przypadku żonę, to najgorsze rozwiązanie. Jest bowiem szansa na uratowanie tego związku i czerpanie z niego satysfakcji. Przede wszystkim musisz zareagować ostro. Skoro zauważyłeś, że żona bierze silne leki uspok.,od których zapewne jest już uzależniona, to Twoim zadaniem jest postawienie jej ultimatum "albo przestaniesz, albo odejdę". Ona początkowo zareaguje agresją, będzie się bronić i tłumaczyć, że "to tylko czasami, gdy się zdenerwuje", albo powie "odczep się, to moja sprawa". Jest to naturalna reakcja uzależnionych. Istotne jest to, co się dzieje później. Jeżeli jesteś konsekwentny w swoim postanowieniu, że "albo rzucasz to i się leczysz, albo to koniec", to osoba uzależniona zaczyna po pewnym czasie analizować sytuację. Są wtedy dwa wyjścia. Albo zacznie dostrzegać problem i postara się spróbować z tym walczyć, albo się podda i uzna, że nałóg jest ważniejszy niż np. rodzina. Najczęściej występuje (na szczęście) pierwsza sytuacja i wtedy można działać. Osoba, która zostanie uwolniona od nałogu przy wsparciu bliskich zmienia swoje zachowanie wobec nich, staje się ciepła i próbuje im wynagrodzić ten trud. W ten sposób niejednokrotnie dochodzi też do poprawy więzi fizycznej między małżonkami. W przypadku zaś drugiej opcji (tj. niechęci zmiany swojego postępowania) stosuje się ostre zagrywki, np. poinformowanie chorego, że brak podjęcia leczenia może skutkować odebraniem mu praw rodzicielskich. Niestety, to prawda. Wykazanie przed sądem, że dana osoba jest uzależniona prawie automatycznie powoduje "skreślenie" tej osoby jako rodzica. Czasami ryzyko utraty pieczy nad dzieckiem jest takim "kubłem zimnej wody".
Proszę dobrze przemyśleć swoją sytuację małżeńską. Jeżeli sprowadza Pan problem wyłącznie do życia seksualnego, to nic z tego nie będzie. Ta sfera najczęściej jest czubkiem góry lodowej, u podnóży której leżą inne problemy. Ich eliminacja może poprawić Państwa pożycie. Życzę udanych decyzji.

35

Odp: Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Tolo co u Ciebie? Czy coś się zmieniło?

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oziębłość, dystans - upadające małżeństwo.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026