Witajcie, Chciałbym opisać sprawę dość dokładnie, żeby każdy mógł ocenić sprawę obiektywnie. Na początku października poznałem dziewczynę ona 20 lat ja 24. Na początku szał, dogadywaliśmy się bez słów, spotykaliśmy się codziennie, całymi dniami smsy. Na pierwszym spotkaniu pocałunki, przytulanie, na drugi dzień ona pisze, że przesadziliśmy z dotykiem, powiedziałem że nie ma co oceniać czy zrobiliśmy dobrze, czy źle, robiliśmy to na co oboje mieliśmy ochotę i te pocałunki nie były niczym złym. Nasza relacja ruszyła do przodu, uczyłem ją tańczyć, mieliśmy iść razem na wesele. W ciągu całej realcji ona czesto wspominała o swoim były, że bardzo ja skrzywdził, ale mimo wszystko czas spędzony z Nim był cudowny, powiedziałem że mnie to denerwuje i sprawa trochę ucichła. Non stop pisali do niej jacyś faceci, było tego mnóstwo(dziewczyna atrakcyjna, więc zawsze kwitowałem to jakimś żartem w stylu, ach Ci Twoi absztyfikanci). Relacja nabierała na sile, ona ciągle mówiła, ze jestem tym jedynym, że chce spędzić ze mną całe swoje życie, ale póki co mnie nie kocha, ja nigdy o to nie pytałem i nie naciskałem, zawsze mówiłem, żeby nie myślała o tym, a będzie co będzie, jęzeli mamy być ze sobą, to tak będzie. Po miesiącu znajomości nadeszły jej urodziny, postanowiłem zorganizować cały dzień od początku do końca, tak żeby był wyjątkowy. Przyszedłem do niej rano, zrobiłem jej sniadanie i wręczyłem prezent, po południu zabrałem ją na spacer w wybrane przeze mnie wcześniej miejsce nad rzeczkę i dałem jej ramkę z Naszym wspólnym zdjęciem i jej ulubionym cytatem wygrawerowanym na tej ramce. Wieczorem poszliśmy do niej, gdzue była już przygotowana mała impreza, tam kurier przywiózł kolejny prezent, a tuż przed spaniem wręczyłem jej kuferek z brylancikami, na którego dnie był kapsel z tymbarka z napisem: "wszędzie Cię szukałem". Dzien przed jej urodzinami, ona porposiłą, zebym jutro został na noc, to będzie nam cudownie. Gdy położyliśmy się spać, doszło między nami do czegoś, ona zaczęła robić mi dobrze, a ja powiedziałem że są jej urodziny, więc chcę się skupić na niej, doporowadziłem ją do orgazmu językiem, a później chciałem pójśc na całość. Po tym ona powiedziała, że ją zaskoczyłem, ze miała mi powiedzieć, ze mnie kocha ale mi tego nie powie, bo ją strasznie zawiodłem, prezprosiłem i poszliśmy spać. Minęło kilka dni, ona zaprosiła mnie do siebie, żeby przedstawić mnie swoim rodzicom, po wszystkim wylądowaliśmy u mnie w łóżku i uprawialiśmy sex. Minęły kolejne dni, zabrałem ją na weekend nad morze, nocowaliśmy u mojego znajomego. Tuż przed wyjazdem, ona jakieś przytulanie z Nim, patrzyli na siebie jakoś dziwnie, nagle podbiega do mnie i chce mnie pocałować, odepchnąlem ją i powiedziałem, ze ta sytuacja mi się nie podoba. Powrót w grobowych nastrojach. W ramach przeprosin, na drugi dzień zrobiłem jej super obiad i jakoś się ułożyło. Znowu zaczął wracać temat byłego, znowu ona ciągle o Nim mówila, że za nim tęskni, że nie może się we mnie zakochać, bo czegoś jej brakuje. Nie reagowałem, ale postanowiłem trochę się wycofać. Zauważyła to i zaczęła się martwić czy to koniec znajomości, spotkaliśmy się i zaproponowałem jej zostanie kolegami, odrzuciłą propozycję, że ona tak nie chce itd. Wylądowaliśmy znowu u mnie w łóżku. Po wszystkim rozpłakała się i powiedziała, ze tęskni za byłym, przytuliłem ją i powiedziałem, że wszystko będzie dobrze, zasnęliśmy. Nadszedł grudzień i ona ciagle była jakas chłodna, ciągle Ci inni faceci do niej pisali, unikała naszych lekcji tańca, zaprponowałem tym razem stanowczo, że zostajemy kolegami i dajemy sobie spokój, bo nie chcę, zeby ona się męczyła z tym że nie może się we mnie zakochać. Odmówiła, zaczęła mnie całować i wylądowaliśmy w łóżku, ale przeszkodziła nam jej współlokatorka. Kilka dni później stwierdziła, ze zostajemy kolegami, ale mimo wszystko czas od czasu dochodziło do pocałunków, a ona była o mnie strasznie zazdrosna. Tuż przed świętami odprowadziłem ją na dworzec, pozęgnaliśmy się, powiedziałem jej że chcę aby wiedziała, że zależy mi na niej i rozstaliśmy się pocałunkiem. 5 minut później dostaję smsa: Ale przysiadł się do mnie przystojny facet, mówię do niej w takim razie bierz się za niego może to miłość Twojego życia. Odpisała, widać że taki bogaty i dobrze ubrany, odpisałem po co piszesz takie rzeczy, nic nie odpisała. 3h później zadzwoniła i mówi, ze jest już w domu, pytam po co były te smsy, a ona że nic takiego nie pisała, ja mówię, po co ciągle mówisz o tych innych facetach, po co to wszystko, chcesz wzbudzić we mnie zazdrość, ona że nic takiego nie mówi, ja wiesz skoro nie potrafisz się nawet do tego przyznać to spierdlaj, rozłączyłem się.2 dni póxniej napsisała, że ona pójdzie na wesle jednak sama Kilka dni później ona dzwoni co u mnie, że chciała się ostatnio spotkać, ze spóźnia jej się okres, uspokiłem ją i jakoś pogadaliśmy chwilę. W wigilię telefon, że rozmawiała dzisiaj ze swoim byłym i już za nim nie tęskni, że teraz moę kogoś pokochać na 100%, pogadaliśmy chwilę i rozmowa się urwała. Na drugi dzień kilka smsów rano i okazało się, że mój sms nie doszedł, przestała odpisywać, więc myślałem że to koniec. Kilka dni później widzę, ze poszła z ajkimś innym gościem na wesele, jakieś słodkie komentarze itd. W takim razie skoro między Nim coś jest, dalej milczę. 2 tyg później ona pisze do mnie z pretensjami, ze się nie odzywam, ze czekała itd. Mówię, ze widziałem ze coś jest między Nią a tym gościem z którym poszła na wesele, więc się wycofałem. Ona, że nie że to tylko kolega itd. Jakoś kontakt się odnowił, postanowiłem że wyślę jej przez 3 dni po jednym kwiatku, a po 3 dniu przyznam sie, że to ja. Już w pierwszy dzień telefony, czy to ja, twardo mówiłęm że nie, gdy w końcu się przyznałem, ona że skoro ją okłamałem to kończymy znajomość, ja to w takim razie wykorzystam ten telefon jako pożegnalny, dziękuje za znajomość itd. Godzinę później dzwoni, że powiedziała to w nerwach i możemy zostać kolegami, nie skomentowałem, powiedziałem, ze chciałaś skończyć, no to koniec. Kilka dni później sms, z jej strony co u mnie, pogadaliśmy chwilę i okazało się, że odnowił jej się kontakt, z kolegą którego wcześniej nie chciała znać, ale to tylko kolega i takie tam, że byli razem w teatrze. Po rozmowie stwierdziłem, ze mam już tego dość i nie odpisałem na smsa. Po kilku dniach były moje urodziny, wysłała życzenia o 19, na które odpisałem dzięki. Pod wpływem alkoholu, coś do niej później napisałem, zaczęliśmy rozmawiać i umówiliśmy się na spotkanie w sobotę o 20. W sobotę ona odwołała spotkanie, bo idzie jednak do kolegi na godzinkę, którego poznała nie dawno. Umówiliśmy się na 22, przyjechała spóżniona 20 min, powiedziałem że skoro jest umówiona ze mną, nie powinna się spóźniać i umawiać z kimś innym, ale na tym skończyłem i spędziliśy miło czas. Na drugi dzień napisałem czy się spotkamy, odpisała że nie Wie, ale da znać. Wieczorem sms, że jednak nie bo właśnie napisał, jeszcze inny koleś i będą razem oglądać filmy z jej koleżanką i z Nim. Wkurzyłem się i napisałem, że w takim razie nie powinniśmy się już spotykać, odpisała ok. W nocy sms, dlaczego nie chcę się już spotykać, napisałem że wczoraj poteaktowała mnie jak szmatę, będąc umówiona ze mną, spotkała się z kimś innym na spotkanie przysżła spóźniona i chyba nie ma miejsca w jej życiu na moją osobę. Odpisała, że żyje w jakimś wyimaginowanym świecie, że ja gdybym odwołał spotkanie, ze wzgledu na spotkanie z inną kobietą to nie miałaby pretensji. Napisałem zostawmy to, szkoda rozdrapywać przeszłośc, wyszło jak wyszło, ona na to: mas rację. Odpisałem: Ostatnio nie często, idę spać dobranoc.
Teraz nie rozmawiamy od 4 dni, czuje że to ta jedyna, ale jak to teraz cofnąc do czasu, gdy pisała, ze teskni, ona non stop spotyka się i pisze teraz z wieloma facetami, olewa mnie. Poczekać? Napisze jeszcze, czy to raczej koniec z jej strony?
Podobne tematy
Jak to czytałam to chciało mi się śmiać.. dziewczyna jest totalnie niedojrzała, zachowuję się jak dziecko.. a Ty latasz za nią jak pies.
Ładna buźka to nie wszystko a z tego co czytam to tylko to jest jej atutem. Nic więcej..
Ona ma Cię ewidentnie GDZIEŚ .. czasem jej się ponudzi, albo nie ma się z kim spotkać-to odzywa się do Ciebie.. Ktoś napisze - a już lecisz w odstawkę... Raz wysyła Ci sms że to 'koniec znajomości' a zaraz się spina 'czemu nie piszesz' ....
Do tego to:
ona ciągle mówiła, ze jestem tym jedynym, że chce spędzić ze mną całe swoje życie, ale póki co mnie nie kocha,
No padłam ze śmiechu .. jak w kabarecie... To jest dojrzałe myślenie ? Oj chyba nie..
Zresztą niby coś tam do Ciebie czuje ale podnieca się innymi facetami jak małolatki 'Biberem' .
Chłopie, jeśli masz więcej rozumu w głowie od niej .. to daj se spokój i znajdź prawdziwą wartościową kobietę.. Bo z nią to daleko nie zajdziesz..
Pozdrawiam.
Traktuje Cię jak szmatę. Nie szanuje twoich uczuć i się nimi bawi. Tak nie można. Ja dziwię się, że to wytrzymujesz. Ona nie wie co to miłość. Wiele kobiet oddałoby wszystko za taką szczerą miłość, a ona widocznie nie wie czym miłość faktycznie jest.
Odpuść ją sobie..... puść wolno....szkoda twego czasu !
Pozdrawiam rumpel