jeszcze w maju poznałam na necie chłopaka który okazało sie chodzi do mojej szkoły i jest to chłopak który kiedyś dawno temu zanim poznałam mojego wpadł mi w oko na koncercie ale no tlyko z widzenia i nie sądziłam go kiedykolwiek spotkam jeszcze.Od kiedy sie poznalismy na tej stronie to pisalismy codziennie godzinami do 4 w nocy, gadalismy przez telefon no i bardzo szybko mu zaufałam. Tak jak mówiłam mam chłopaka od prawie dwóch lat ale tamten był po prostu "przyjacielem" . W koncu dosżło do rozmowy o spotkaniu i ucieszyłam sie, zapraszał mnie do siebie ale chciał zebym przyszła wredy kiedy będzie miał pusty dom zebysmy mogli być sami i troche sie wtedy "przestraszyłam" tego co moze sie stac. Szczerze mówiąc nie ufałam sama sobie kiedy byłam z nim ... Kocham mojego a tamtego serio miałam za przyjaciela jednak cos mnie do niego ciągnęło dlatego bałam sie spotkać żeby nie zorbic nic głupiego i czego będe załowac i odwlekałam kino, jego dom i inne rózne. W koncu sie spotkaliśmy u mnie i był fajnie. ogólnie znjaomosc z nim była czymść dobrym, słuchał ,mnie, był zabawny, po prostu fjany kumpel którego mi brakowało. Ale po jakims czasie troche sie zaczęło psuć i ja miałąm coraz mniej czasu pisac itd bo był koniec roku a miałąm sporo nauki i jak pisał to ciągle mówiłam ze musze isc a on zaczął sie robić dziwny. Pisalismy inaczej juz póżniej... krócej i tez jakby nic go nie interesowało. Na całe wakacje kontakt sie zerwał i nawet o nim nie myślałam ale gdzy we wrześniu wrócilismy do szkoły i go zobaczyłam to coś we mnie pękło i zatęskniłam za nim bardzo. Starałam sie zapomnieć ale u mie w szkole wsyztskie lekcje sa w jedej sali i w tym roku wypadło tak ze mamy sale naprzeciwko... Próbowałam do niego pisac ale on tylko odpisywał na pytania i nic więcej, raz sie nawet spotkaliśmy ale bałam sie mu powiedziec z eza nim tęsknie. Było fajnie i myślałam z ebezie jak dawniej- nic bardziej mylnego. Z jednej strony czuje sie jakby mnie wykorzystał bo kiedys mi powiedział jak sie z nim " pokłóciłam " lekko we wrześniu ze " wtedy jak wbiił tą strone to był bardzo nudny okres w jego zyciu" i poczułam sie jak tylko " sposób na nude" . Najgorsze jest ze nie umiem on nim zapomniec, śni mi sie nawet po nocach i jak go widz ena korytarzu chce mi sie płakac ze jest m iteraz obcy a kiedyś mogłam do niego zadzownić w srodku nocy a on by mi pomógł. Chciałabym mu powieziec ze mnie zranił, chce zeby o tym wiedział ze mi łupiej na nim zależało i z emu ufałam a on..czmeu to sie tak skonczyło? co mam zrobić? pomóżcie prosze. Teraz już wgl nie gadamy. Nasz kontakt to tlyko spojrzenia na korytarzu...
chciałabym go z powrotem w moim życiu a jezeli to niemożliwe to chce o nim zapomnieć.