Witajcie
Mam problem z Dziewczyną i nie wiem jak go rozwiązać. Nie chce narobić głupot albo błędów. Oboje mamy ponad 20 lat i studiujemy.Jesteśmy Razem, znaczy Byliśmy ponad dwa lata. Zdarzały się burze i kłotnie jak to w każdym związku: raz sprawdziłem przy pomocy kolegi, późnien z tym gościem pracowałem i oszukałem że nie (znienawidziłą go za to sprawdzanie i wściekła się o tą pracę, w sumie później okazało się że nie zachowuje się jak kolega ale to inna historia), ogólnie mniejsze i większe wpadki które mi wybaczała, ale bywało że nie była szczęsliwa, ja się starałem ale czasami jakaś wpadka znowu. Ostatnio nie mogłem zostać z nią w mieszkaniu tylko musiałem jechać do domu i też się wściekła i błagałą żebym został itp. udało mi się wróćić wcześniej. (często się zdażało że musiałem jechać to mi mówiła że mami synek że muszę jechać itp) Powiedziała że chce przerwy żeby przemyśleć. I przerwa mineła i ją przedłużyła i póź powiedziała że na dzień dzisiejszy nie chce mnie. Ja się załamałem, powiedziałem że w takim razie nie możemy byc przyjaciółmi co mi proponowała. Dzisiaj mi powiedziała że przez ostatni rok nie była szczęśliwa, życie dla mnie zatrzymała żebyśmy razem naprawili. No a ja się zachowałem jak przedszkolak: hulaj dusza piekła nie ma. Stwierdziłem że jest ok i nie robiłem nic w kierunku polepszenia (jak zwykle, miałem poczucie że jest ok i nic nie musze robić, bywało że nie starałem się itp), że na dzień dzisiejszy mnie nie chce, nie widzi teraz szansy, że ma jej nie ryć głowy i dać spokój. Jak zapytałem czy już nie Kocha mie nie odpowiedziała nic. Powiedziała też że jest zmęczona i nie chce się już starać
Boję się że za chwile ktoś się nawinie i wskoczy w moje miejsce i będzie pozamiatane. Nie jestem i nie chcę być egoistą, szanuje decyzje ale co robić? Co robić żeby zmieniłą zdanie ? Z drugiej strony nie chce jej truć tak jak napisałęm że Ją Kocham bo wie o tym. Co zrobić żeby uwierzyła że mi naprawdę zależy, żeby zaczęła myśleć że może być ze mną Szczęsliwa i żeby zaczęło jej zależeć ? Dodam że mieszkamy obok siebie w pokojach więc mijamy się na korytarzu.