Temat wałkowany setki albo i tysiące razy na tym forum, jednak każdy przypadek jest wyjątkowy tak więc opisze tutaj nasz przypadek. Z moją już była partnerką byliśmy razem ponad 10 lat, bywało raz lepiej raz gorzej, jak w każdym związku jednak bardzo mocno się kochaliśmy. Przez ostatnie lata mój stan zdrowia stale się pogarszał i obecnie poruszam się o kuli do pewnego momentu dawała mi wsparcie, chodziła ze mną do lekarzy interesowała się mną moim zdrowiem, zależało jej. Niestety ja zachowywałem się jak ostatni ch*j mój stan zdrowia strasznie wpłyną na moją psychikę i moje samopoczucie i niestety wyładowywałem się na niej. Ostatnio okazało się że mam zachwianą gospodarkę hormonalną i prawdopodobnie od lat a może i nawet całe życie te hormony negatywnie wpływały na moje zachowanie, obecnie biorę leki, leczę się. Minęło kilka tygodni od rozstania, poszedłem do niej, przeprosiłem za moje zachowanie powiedziałem że się leczę i że już nigdy jej nie skrzywdzę, powiedziałem jak bardzo ją kocham niestety ona nie chce się angażować. Obecnie staram się utrzymywać z nią minimalny kontakt, dałem jej przestrzeń do namysłu do uspokojenia i pozbierania myśli, pokazałem się jej z mojej najlepszej strony, co jeszcze mogę zrobić. Teraz powiedziałem sobie ze czekam na kontakt z jej strony że nie odezwę się dopóki ona pierwsza tego nie zrobi.
2 2017-05-27 18:53:02 Ostatnio edytowany przez Cougarzyca (2017-05-27 18:53:19)
Obecnie staram się utrzymywać z nią minimalny kontakt, dałem jej przestrzeń do namysłu do uspokojenia i pozbierania myśli, pokazałem się jej z mojej najlepszej strony, co jeszcze mogę zrobić.
Powolotku, powolutku, może się uda. Jeśli dobrze zrozumiałam, to wytłumaczyłeś jej, że Twoje zachowanie to nie byłeś do końca Ty? Wydaje mi się, że ważne, by to wiedziała.
Odzywaj się co jakiś czas, spróbuj się umówić, ale nic na siłę, nie bądź nachalny. Sam zobaczysz, czy podejmie walkę o Was.
Teraz powiedziałem sobie ze czekam na kontakt z jej strony że nie odezwę się dopóki ona pierwsza tego nie zrobi.
Myślę, że to najgorsze, co możesz zrobić. W końcu to Ty nawaliłeś, więc na początku będziesz musiał się trochę postarać.
Od czasu zerwania poszedłem do niej parę razy, chciałem jej pokazać jak się zmieniłem jak bardzo mi zależy a teraz myślałem że poczekam na jej odpowiedź, byliśmy razem 10 lat, wie o moim stanie zdrowia więc może zadzwoniło chociażby po to żeby spytać jak zdrowie, napisałem jej list w którym wszystko wyjaśniłem, chętnie zrobiłbym więcej ale nie wiem co mam zrobić.
Jak dla mnie pomysł z listem dobry. Dużo łatwiej wtedy zebrać myśli i zastanowić się co chcemy drugiej osobie przekazać. Poza tym w erze fb i telefonów dla mnie taki list w jakiś sposób pokazuje zainteresowanie drugą osobą.
napisałem jej list w którym wszystko wyjaśniłem, chętnie zrobiłbym więcej ale nie wiem co mam zrobić.
Teraz czekaj, nie naciskaj. Spróbuj się z nią spotkać, ale na stopie koleżeńskiej. Zobacz najpierw jak to Wam wychodzi. Nie naciskaj na związek, bo ona musi najpierw odzyskać zaufanie do Ciebie, a to zwykle trochę trwa i nikt nie da Ci gwarancji, że się (nie) uda.
Ona unika spotkania, jedynie jak do niej przyjdę to się widzimy, może by się zgodziła pomóc mi pójść do lekarza jakbym ją poprosił, jak się widzimy to unika kontaktu wzrokowego, jak się zegnamy to widzę w jej oczach smutek, wydaje się jakby dalej kochała lu/i darzyła przyjaźnią jednak boi się angażować i ja to naprawdę rozumiem, nie chcę jej naciskać, ale chciałbym też dostać od niej jakiś znak. Czy kobieta odchodząc nie może zostać jako przyjaciółka? Czy to co piszą w poradnikach to stek bzdur, to o zasadzie nie kontaktowania się.
Czy kobieta odchodząc nie może zostać jako przyjaciółka? Czy to co piszą w poradnikach to stek bzdur, to o zasadzie nie kontaktowania się.
Tu nie ma mowy o przyjaźni, bo Tobie przyjaźń z nią nie wystarczy.
Jak mówiłam, nie narzucaj się, ale pokaż jej, że o niej pamiętasz, że gdzieś tam jesteś, czekasz i powolutku może znów coś zbudujecie.
znowu ten sam psychol?
to sie naprawde robi nudne
wymyśliłbys,człowieku, cos nowego
zero kreatywności
9 2017-05-27 21:38:11 Ostatnio edytowany przez mnm3 (2017-05-27 21:42:39)
Nie jestem trollem, nigdy nie korzystałem z tego forum, ale rozumiem pewnie ktoś ciągle zaśmieca forum, jednak nie tym razem.
Czy powolne przypominanie dobrych wspomnień, podsyłanie mailem, mmsem wspólnych zdjęć, przypominanie o wspólnie spędzonych chwilach, zadziała?
nie dość że psychol, to jeszcze stalker
Myślę, że w takich sytuacjach potrzeba czasu.
Malutkimi kroczkami. Pomysł z listem bardzo dobry. Wyslij jej moze kwiaty z liscikiem. Wyslij jeszcze kilka listów. Nie naciskaj za mocno ale dawaj jej znaki, że interesujesz się i ze Ci zależy. Powodzenia! Trzymam kciuki
)
Czy powolne przypominanie dobrych wspomnień, podsyłanie mailem, mmsem wspólnych zdjęć, przypominanie o wspólnie spędzonych chwilach, zadziała?
Zadziała, ale w drugą stronę - zniechęcisz ją, bo zaczniesz nachalnie pokazywać o co Ci chodzi i do czego dążysz. Na razie masz skupić się na tym, by ona zaczęła poznawać Ciebie bez tych dodatkowych hormonów, by znów zaczęła Ci ufać. Bez tego ani rusz.
Ani wzbudzanie w niej litości, ani podsyłanie filmików, czy zdjęć z przeszłości, w niczym nie pomoże jeśli ona zdecydowała, że nie chce się angażować w tę relację - może jedynie przynieść odwrotny skutek. Zacznie Cię unikać a może i bać. Daj jej spokój, ona nie chce, widocznie nie wierzy w Twoją zmianę.
Sam niedawno miałem podobne problemy z moją byłą chociaż nie było problemów ze zdrowiem itp itd ale były inne - jak w każdym związku. Z mojego skromnego doświadczenia mogę Ci jedynie doradzić żebyś nie cisnął, wytrzymał i poczekał jak się sytuacja rozwiąże. Choćby to miało trwać miesiącami.
Mi też było bardzo ciężko po rozstaniu po długoletnim szczęśliwym związku, też myślałem że olewając temat pokażę że mam to gdzieś. Też pisałem, dzwoniłem, nawet spotykałem się i jedyne co to dało to większe moje cierpienie psychiczne bo moja zdania nie zmieniła.
Dbaj o siebie a z czasem ból minie, wiem że to dla Ciebie na dzień dzisiejszy abstrakcja ale jeśli będziesz tylko łaził skołowany to nikt się Tobą nigdy nie zainteresuje. Zajmij się czymś, rób to co lubisz i wtedy odżyjesz.
Jeśli Twoja partnerka będzie chciała do Ciebie wrócić a Ty nadal będziesz tego chciał to macie szansę wszystko odbudować.
Też żyłem tą nadzieją ale nam się akurat nie udało. Na pocieszenie powiem Ci że znam pary które się zeszły i są szczęśliwe - więc można.
Powodzenia!
Dziękuję za dobre słowa i rady, mam zamiar dalej walczyć i próbować ją odzyskać, powolutku, bez nacisków, czasem zadzwonię spytać co u niej, napisać jakiegoś smsa, za jakiś czas dostanie kolejny list.
Sam ostatnio przechodzę z moją gwiazdą podobne problemy
. Z doświadczenia - kobietami sterują emocje, nie rozum. Jeżeli Ciebie zostawiła to dlatego że zabrakło jej pozytywnych emocji które miała na początku z Tobą, a zostały one wyparte przez emocje negatywne (jak choćby zachowanie o którym piszesz). Jedyna szansa to pokazanie jej że się zmieniłeś, że znowu jesteś tym facetem z początku związku, ale jako że kobietą sterują emocje a nie rozum, żadne gadanie jej do tego nie przekona. Jeżeli cokolwiek może ją przekonać to czyny i postawa. Musisz swoim zachowaniem udowodnić, że jesteś innym człowiekiem, niejako uwieść ją na nowo.
Ja z moją byłem przez 3 lata samcem alfa, byłem silnym facetem w związku, związek oczywiście partnerski, zawsze mam 100% zaufania do kobiety, podział obowiązków także 100%, ale po prostu miałem swoje zdanie, robiliśmy dużo ciekawych rzeczy których byłem inicjatorem, uczucie przekazywałem czynami a nie mową. Po 3 latach przyszedł natłok obowiązków, u mnie, u niej, ona w nowej pracy, ja otworzyłem dodatkowo działalność i z tego wszystkiego przestałem być już taki fajny i męski, przestałem mieć czas, często byłem zmęczony, ona też, wkradła się rutyna, zabrakło tego pieprzu w związku. Zaczęły się awantury, ja brałem to do siebie personalnie więc ciężko było się dogadać, brakowało mi dystansu. Wcześniej przez te 3 lata potrafiłem na kłótnię patrzeć z dystansu, nie dawać się wciągnąć w gierki, ucinać przed eskalacją, starać się wyjaśnić na spokojnie, ale w ostatnim roku już nie panowałem nad emocjami. I tak następował upadek. Ale, że kurna jestem silnym facetem, po informacji że to koniec postanowiłem dać sobie czas, wziąłem urlop w pracy, odciąłem się od niej na 2 tyg, zająłem się sobą, spojrzałem po raz pierwszy na wszystko z dystansu, odzyskałem pewność siebie, zacząłem na nowo ćwiczyć, generalnie odzyskałem siebie z przed roku. Wczoraj się spotkaliśmy, niezobowiązująco, było bardzo fajnie, wiadomo nie rzuciliśmy się sobie na szyje, ale nie ma już mowy o rozstaniu, widzę że moja postawa zrobiła na niej wrażenie, już planujemy kolejne spotkania, w przyszły weekend jedziemy razem na wesele do znajomych. Generalnie idzie to w dobrym kierunku. Dlatego pamiętaj, kropla drąży skałę, ale żeby miało to szansę zadziałać, Ty musisz sam przed sobą udowodnić że jesteś innym, lepszym człowiekiem. Jak Ty w to uwierzysz, jak Ty będziesz tym emanował na zewnątrz to jest szansa, że i ona w to uwierzy. Żadnymi słowami jednak tego nie naprawisz - tylko czyny.
Piszę jako ta, która rok temu też zakończyła męczący związek. On zaskoczony, bo przecież było dobrze, nic nie widział, nic nie słyszał. Nie pomagały próby rozmów, na nic nie reagował. Mi też było bardzo ciężko, ale nie chciałam żyć tak beznadziejnie. To co mnie denerwowało: jęczenie, karteczki z serduszkami, opowiadanie jaki jest biedny i jak cierpi (jakbym ja nic nie czuła, tylko On), płakanie. Po pewnym czasie zmiana, ta na plus. Praca nad sobą, zapytanie czy u mnie w porządku, rozmowy, utrzymywanie kontaktu ale delikatnie, bez narzucania.
Nie musisz przypominać Jej o dobrych chwilach, dobre chwile się pamięta:)) On bardzo szybko zaczął się spotykać z innymi kobietami, takie sobie zrobił lekarstwo, o ile obce nie zrobiły na mnie wrażenia, nie byliśmy razem, to Jego epizod z naszą wspólną koleżanką leży mi na wątrobie:(( Uważaj, nie spiesz się, poczekaj.
Na chwilę obecną spotykamy się, jest fajnie, myślę, że gdyby nie owa koleżanka bylibyśmy ze sobą, a tak nie wiem czy to sobie poukładam. Także zanim coś zrobisz pomyśl dwa a najlepiej cztery razy:))
Trzymam kciuki
Z tego co rozumiem to muszę najpierw zając się sobą, pozbierać się, stać się atrakcyjnym facetem i dopiero powolutku nawiązywać kontakt, żadnego skamlenia, żadnych ckliwych zachowań, sprawić że będzie jej sie ze mną dobrze rozmawiało tak na początek.
Dokładnie, spójrz na siebie z perspektywy jak wyglądasz taki skomlący - nie ma w tym ani odrobiny atrakcyjności, stajesz się raczej niemiłym problemem który trzeba od siebie odsunąć.
No, to tak ja masz.
Poznałem kobietę, wyjątkową. Niestety, pech chciał, że była porzucona przez męża idiotę zaraz po ślubie. Problem w tym, że wciąż go kochała. Nie miała tego za sobą..
Ja się nie popisałem. Niestety. Zachowywałem się głupio, nie dawałem jej wsparcia. Wszystko przez koncentrację debilnych wydarzeń. Miałem wojnę z ex o wymeldowanie jej. Niestety, same kontakty z ex były jak rozgrzebywanie sterty gówna. Bałem się, że nie pozbędę się jej z życia... Zachowywałem się masakrycznie. Moja nowa Pani się mnie bała. Nie dziwię się. Byłem w takim stanie, że łkałem jak idiota, ba, nawet chciałem walnąć się pod pociąg, by od ex kretynki się uwolnić.
Moja nowa Pani... wobec mnie też zrobiła parę głupot.
Utrzymuję z nią kontakt. Wysłałem jej kwiaty na Urodziny.
Ale zastanawiam się, co mam zrobić dalej. List? Taki normalny, nie mail. Pisany piórem? Co w nim napisać? Wiem, że nie słowa, a czyny... Nie chcę jej naciskać. Bo ucieknie na dobre...
Nie wiem, co zrobić. Jak sie Tobie uda, daj znać.
21 2017-05-30 15:54:53 Ostatnio edytowany przez mnm3 (2017-05-30 15:56:15)
No ostatnio trochę się zbłaźniłem podczas rozmowy telefonicznej z nią, byłem słabym i ciapowatym błaznem. Wczoraj wysłałem jej sms który miał przypomnieć jeden konkretny moment bardzo wesoły.
Teraz chce trochę odczekać, w tym czasie zajmuje się sobą, ćwiczę, czytam książki głównie psychologiczne próbuję rozgryźć jak myślą kobiety. Mam przygotowany odręcznie napisany list i wiersz które chciałbym jej dać ale za jakiś czas, tydzień może. Staram się być w dobrych kontaktach z jej przyjaciółkami, bez żadnego proszenia o pomoc, tylko jako dobry kolega. Jakiś czas temu jak się widzieliśmy to sama powiedziała ze widzi że się zmieniłem co jest dobrym znakiem ale to tylko początek bardzo długiego procesu. Do tego mamy wspólnego psa, razem wzięliśmy go ze schroniska jako szczeniaczka, obecnie mieszka u mnie i to też może jakoś wzbudzić tęsknotę.
Błąd. Nie żeruj na wspomnieniach i tęsknotach. To czas przeszły.
Słuchaj kobiet tutaj. Bądź sobą. Przeproś, wyjaśnij. Bądź sobą. Ale i bądź czuły i męski, twardy i miękki, bądź ciepła klucha gdy trzeba, ale i hardy jak najgorszy zakapior. Miej serce, ale tylko dla niej i dla słabszych od siebie. Kochaj ją, staraj się zrozumieć, wspieraj, słuchaj, przytulaj.... i kochaj, kochaj. Rozmawiaj,wyjaśniaj. Bądź sobą i bądź jej marzeniem. No... zwyczajnie... BĄDŹ FACETEM!
Bądź sobą
Pprzecież to psychol
a właściwie troll
Jak tam kolego
tak mnie naszło polecam posłuchać i się zastosować
https://www.youtube.com/watch?v=17397PTNTrc
Ja odpuściłem, jak będzie coś chciała to się odezwie a ja zamierzam żyć dalej, z uśmiechem iść przez życie, no trudno rzuciła to rzuciła trzeba się otrząsnąć i przez to przebrnąć.
Ja odpuściłem, jak będzie coś chciała to się odezwie a ja zamierzam żyć dalej, z uśmiechem iść przez życie, no trudno rzuciła to rzuciła trzeba się otrząsnąć i przez to przebrnąć.
[treść nieregulaminowa - edycja moderatorska]
Jak zechce kiedyś wrócić to wróci. Jak nie zechce... to przecież siłą się jej nie zaciągnie. Bardzo dobra decyzja.
Najlepsze co teraz mogę zrobić, ja i inni mi podobni, to zając się sobą, poprawić swoje życie, sprawić żeby byłej partnerce gęba opadła na wieść o moich sukcesach i taki mam plan.
Najlepsze co teraz mogę zrobić, ja i inni mi podobni, to zając się sobą, poprawić swoje życie, sprawić żeby byłej partnerce gęba opadła na wieść o moich sukcesach i taki mam plan.
No tak zawsze warto dla kogoś mieć sukcesy. Brawo.
Zastanów się, czy podołasz. Jeśli masz ją zranić, to lepiej zostaw to tak jak jest
Sam ostatnio przechodzę z moją gwiazdą podobne problemy
. Z doświadczenia - kobietami sterują emocje, nie rozum. Jeżeli Ciebie zostawiła to dlatego że zabrakło jej pozytywnych emocji które miała na początku z Tobą, a zostały one wyparte przez emocje negatywne (jak choćby zachowanie o którym piszesz). Jedyna szansa to pokazanie jej że się zmieniłeś, że znowu jesteś tym facetem z początku związku, ale jako że kobietą sterują emocje a nie rozum, żadne gadanie jej do tego nie przekona. Jeżeli cokolwiek może ją przekonać to czyny i postawa. Musisz swoim zachowaniem udowodnić, że jesteś innym człowiekiem, niejako uwieść ją na nowo.
Pierwszy raz czytam jak facet rozumie kobietę. TO nie takie trudne.
Sama jestem w podobnej sytuacji, to znaczy po drugiej stronie ma się rozumieć. On próbował coś wywalczyć. Ale mnie właśnie blokują te "negatywne emocje", o których mówisz...
Mój jeszcze-chłopak lub już-nie-chłopak, ciężko mi to ująć, bo sprawy między nami dość mocno się pokomplikowały - próbował jeszcze wybronić nasz związek.
Zaczęło mi być z nim bardzo trudno od momentu gdy zaczęły mu puszczać nerwy. Zamiast reagować spokojnym tonem, to odpowiadał z podwójną agresją na moje zaczepki i dodatkowo robił wszystko by przepchnąć swoją rację do przodu (czego nie znoszę), twierdząc przy tym, że nie potrafi już inaczej sobie ze mną poradzić. Wiadomo, każdy ma prawo do obrony swojego zdania, ale tu zaczęło się na zasadzie konkurencji i grze "kto wygra?" a ja nie mam do tego siły.
Zależało mi bardzo mocno i próbowałam też to podtrzymywać, nas, ale kiedy minęła cała złość, to teraz na jej miejsce przychodzi jedynie obojętność.
Po każdym "rozstaniu" często przyjeżdżał do mnie i szukał kontaktu pod byle pretekstem, często niezapowiedziany. Zawsze starał się wtedy zbliżyć maksymalnie - fizycznie czy przez rozmowę. Ostatnio "wtargnął" do mnie zupełnie niespodziewanie. Sama byłam bardzo zaskoczona (o ile nie przerażona). Odbijałam każde jego staranie czy argument. Czasem pomyślę czy nie zbyt bezwzględnie..
ale..
... chciałabym, żeby wiedział i też zrozumiał, że gdy wprowadza się negatywne konteksty czy wibracje i oczekuje się, że kobiece emocje nagle się wyprostują, i będą nagle pozytywne a ona zacznie skakać na niego z radości, to że się myli. Tak jak Ty to właśnie zrozumiałeś.
Podchodzę sceptycznie jeśli chodzi o związki przerywane. I nie wiem do jakiego finału dobiegnie ta historia, czy może już dobiegła?...
nie wiem czy powinnam tak to ujmować, ale jest to pokrzepiające, że nie jestem jedyna co się z podobnymi rzeczami zmaga i że może też czeka mnie kiedyś szczęśliwe zakończenie.
(w każdym razie - tak wyglądają mniej więcej rozterki kobiece, bo wiadomo każda dziewczyna/kobieta jest inna)
33 2017-06-14 18:52:23 Ostatnio edytowany przez mnm3 (2017-06-14 20:37:31)
Nie znam się na związkach i za cholerę nie rozumiem kobiet ale może najlepiej jest zrobić sobie przerwę i zobaczyć jak to będzie, trochę ochłonąć, popracować nad sobą i za jakiś czas odezwać się do siebie jeśli będzie iskrzyć to dobrze a jeśli nie to trudno, chyba tak lepiej niż cały czas żreć się ze sobą.
Ja po rozstaniu byłem załamany, płakałem, krzyczałem, wyłem no kompletny wrak człowieka, ale poszukałem pomocy w internecie, większość informacji to brednie ale można znaleźć coś ciekawego i ja znalazłem coś co mi pomogło. Uświadomiłem sobie ze byłem załamany ponieważ odeszła ode mnie kobieta która była dla mnie nr. 1 i to był największy błąd mojego dotychczasowego życia ponieważ nr. 1 powinienem być ja sam a ona jest tylko elementem, istotnym ale tylko elementem mojego życia, jasne chciałbym żeby wróciła ale teraz mam czas dla siebie na rozwój osobisty, książki, siłownia, nowe hobby nauczyłem się być szczęśliwy bez niej, teraz mam takie życie które sprawia mi radość.
Teraz patrząc z perspektywy widzę że naprawdę mogło być ze mną ciężko wytrzymać, jednak czy to takie dziwne skoro dowiedziałem się że że jestem nieuleczalnie i do tego śmiertelnie chory, byle przeziębienie może mnie zabić w takiej sytuacji chyba każdy popadłby w depresje a moja już była partnerka powinna widzieć że mimo tego stanu próbuję walczyć leczyłem depresje i nie poddawałem się ale ona się poddała i opuściła mnie uważam że zachowała się jak łajza ale każdy popełnia błędy jeśli kiedyś się odezwie i przeprosi to jej wybaczę.