Witam.
Jestem żonaty 15 lat, i od 15 lat pracuje za granicą, żona mieszka w Polsce i wychowuje nasza córcie. Nie potrafię usiedzieć w domu dłużej niż 2 tyg. wszystko mnie denerwuje jak i również moją żonę, nie możemy odnaleźć wspólnego języka. Po miesięcznym pobycie na święta nawet nie chce mi się dzwonić do żony a i ona nie dzwoni. Chyba coś się wypaliło. Czy to pora na rozstanie, i niech ona szuka sobie kogoś na starość bo ja chyba nie wrócę już do polski.
Podobne tematy
Sam podejmij decyzje. Tutaj tylko szukasz akceptacji do tego.
Nie dziwię się, że nie za dobrze w Waszym związku, jeśli przez 15 lat (!) jesteś tzw. euro-rodzicem. Gdzie czas na budowanie więzi/bliskości? A denerwuje Was wspólne towarzystwo, bo jesteście dla Siebie tak naprawdę obcy.
A decyzja o Twojej pracy na stałe poza granicą była/jest dobrze przyjmowana ze strony żony? Dlaczego podjęliście taką decyzję?
Była przeciwna wyjazdowi ale po pierwszych miesiącach przeszło, stać nas było na wszysko, przed ślubem znaliśmy się rok mieliśmy po 20 lat ale się kochaliśmy.
Ile razy w roku się widzicie? Dlaczego żona z Tobą nie wyjechała?
Po 15 latach nie dziwię się że takie są relacje między Wami.
Przecież tak naprawdę każdy z was żyje już własnym życiem.
Była przeciwna wyjazdowi ale po pierwszych miesiącach przeszło, stać nas było na wszysko, przed ślubem znaliśmy się rok mieliśmy po 20 lat ale się kochaliśmy.
Rozumiem, że pomimo Jej zdania postawiłeś Ją przed faktem dokonanym i Ona musiała to zaakceptować? Czy po paru miesiącach namysłu/przekonań zgodziła się?
Człowieku jaki normalny mąż/żona opuszcza rodzinę, jeśli nie ma problemów finansowych: "stać nas było na wszystko"?! Bo nie wyczytałam, aby Twój wyjazd co dopiero polepszył Waszą sytuację.
Jesteście dla siebie obcy.
Na początku małżeństwa wszyscy mają problemy finansowe, wyjechałem bo chciałem mieć własny dom, samochód i aby rodzinie nic nie brakowało doszedłem do tego wszystkiego ale nie mam gdzie wrócić bo dom to nie tylko mury, chyba za późno to zrozumiałem. Nie bardzo umiem się odnaleźć w polskiej rzeczywistości, jak teraz odmówić rodzinie że na coś nie będzie nas stać.
9 2015-01-28 21:16:04 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-01-28 21:25:12)
Nie bardzo umiem się odnaleźć w polskiej rzeczywistości, jak teraz odmówić rodzinie że na coś nie będzie nas stać.
Nie rozumiej jakiej rodzinie? Żona powinna to zrozumieć, chyba że nie chce Twojego powrotu (obecnie zależy Jej wyłącznie na daniu córce i Sobie czego będą chciały, niż na Waszym związku).
Jak dla mnie Ty się bardziej boisz konsekwencji finansowej, niż Twoja żona, że nie będziesz umiał znaleźć satysfakcjonującej pracy. A Twoje doświadczenie zdobyte poza krajem, nic Ci nie daje w Polsce? Kim jesteś z zawodu?
Jestem kierownikiem budowy, prace związane ze stalą. Ofert pracy jest dużo, tylko nie te pieniądze jakich potrzebuje na życie. Z czasem stopa życiowa się polepsza, i wydatki inne jak widze po koncie. Nie odzywałem się nigdy o to na co wydają pieniążki.
W Polsce też tylko praca w większych miastach mnie ratuje. Teraz chyba żałuje że wyjechałem do pracy, miało być tak wspaniale.
12 2015-01-29 22:20:42 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-01-29 22:22:38)
Ofert pracy jest dużo, tylko nie te pieniądze jakich potrzebuje na życie. Z czasem stopa życiowa się polepsza, i wydatki inne jak widze po koncie.
Albo obniżycie standardy życia (niekoniecznie do końca Waszych dni) i skoncentrujecie się na odbudowie Waszych relacji, albo pozostanie jak jest. Niestety dotyk, poranny pocałunek itp. nie mogą być zastąpione rozmowami przez skype itp. O ile wyjazd na 1-2 lat rozumiem, to na 15 było przesadą. No i znowu przelicznik walutowy zniszczył komuś życie.
A żona jakie ma kwalifikacje?
I dodatkowo nie wierzę, że nie domyśliłeś się konsekwencji Twojej decyzji
.
On35 a jakim wy jesteście małżeństwem?
Chyba tylko na papierze.
Jaki z Ciebie ojciec który nie uczestniczy w wychowaniu córki.
Co o Tobie córka myśli jako o ojcu i co będzie myślała jak dorośnie.
Zostawiłeś żonę samą, zostawiłeś córkę.
Bo co, bo kasa ważniejsza.
To pewnie dziecko też zrobileście przez skypa.
To jest masakra.
Ja nie rozumiem jak można swoją rodzinę zostawić na 15 lat.
Teraz to już chyba jest pozamiatane.
Po co Twojej żonie taki mąż na odległość.
Ja już dawno kopnąłbym Ciebie w doopę.
Pieniądze to nie wszystko.
Witaj
napisze ci jak to wygląda od strony żony...
moj maz również pracuje od jakiś 12 lat za granicą..
jesteśmy 16 lat po ślubie.
Mamy 2 dzieci.
Mąż również zatrudniony na róznych kontraktach w przemyśle cieżkim .
Pierwszy kontrakt był dla nas spełnieniem marzeń, perspektywą na lepsze jutro, odłożenie pieniezy, kupno auta i td..
ten jeden kontrakt przeciągnął się do 12 lat.
System rotacyjny nie zawsze był i średnio widywaliśmy się co 2, 3 tygodnie czasami dłużej.
Dziś w konsekwencji tych wyjazdów stwierdzam ze bardzo się oddaliliśmy.
Nagle potrafimy rozmawiac tylko przez tv czy skype a nie potrafimy być razem.
Mąż nie zabiega o mnie. Uważa że to mój obowiązek być matką, sprzataczką, praczką. Nie pracuję i to był błąd. Uzalezniłam sie od niego. teraz z perspektywy czasu tego żałuję. Mam studia ale co z tego jesli mam prawie 40 lat i zero doświadczenia zawodowego.
Mąż kocha dzieci, wszystko jest pod ich kątem. Spełnił się, wybudował dom, są dobre auta, stac nas na wakacje i td.. ale po drodze gdzieś zagubiliśmy siebie. Ryczeć mi się chce że to tak sie potoczyło.
Fakt, ze mnie odpycha, ze chce sexu ale tylko sexu , nie potrzebuje moich rozmów z nim, nie zauważa nic , nie pochwali, wszystko traktuje jak pewnik powoduje że oddalamy się od siebie.
Dzieci chodzą smutne , widzą ze coś jest nie tak. Nie tłumaczę im, nie rozwalam na atomy tej sytuacji i nie drąże..
Czasami sobie myślę, ze takie oddalanie, zero zinteresowania, brak chęci bycia razem może mnie pchnąc do innego faceta. Kobiety juz tak są skonstruowane, ze potrzebują pogłaskania, zauważenia komplementów. Ja tego nie mam. gdy o tym mówię słyszę żebym przestała, ze nie mamy po 18 lat , że mamy obowiązki, ze wymyślam i szukam dziury w całym...
smutne to ale niestety prawdziwe...
15 2015-02-22 21:25:05 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-22 21:25:59)
No i zamiast małżeństwa w takich sytuacjach powstają relacje nastawione na zysk (uczucia zanikają). Bardzo współczuję wszystkim, którzy znaleźli się w takiej sytuacji
.