Hej, mój chłopak chodził na kurs angielskiego. W tym momencie wybiera sie na bifor a potem na impreze w zacnym gronie. Same wolne dziewczyny, jedna mezatka i samotny prowadzacy. Zawsze gdy ja szlam na jakas domowke do znajomych to go bralam bo on tego chcial i mi smutno bylo go zostawic. Ze mna do klubu nie chce chodzic. Nawet bilety do kina nadal leza niewykorzystane. Sama kupilam. Czy powinnam sie wprosic na to spotkanie? Czy to normalna sytuacja ze chce isc na piwo a potem do klubu z nimi beze mnie?
Dodam tylko ze bardzo lubie tanczyc a odkad jestesmy razem sama z kolezankami sie nie wloczylam po klubach zeby mu nie bylo smutno.