Cześc , musze z kims porozmawiac . Moze zaczne od poczatku . W 2013 roku poznałam faceta no raczej chlopaka . Boze jakby grom na mnie spadl zakochalam sie odrazu , on tez . Roznicza wieku miedzy nami nie stanowila problemu (ja 29 teraz on 24 ) , nadawalismy na tych samych falach bylo cudownie . Odeszlam od meza przyjechalam do polski i zamieszkalismy razem . I zaczela sie rutyna ja dopiero sie w kraju odnajdywalam , on mial marzenie o jednej wymarzonej pracy wiec nie chcial isc do innej . Pierwsze klotnie ale staralam sie go wspierac , do tego doszly nieporozumienia z jego bratem ktory na sile staral sie nas rozdzielic to tez przezylismy . A z mlodym bylo coraz gorzej ja mam wybuchowy charakter jesli jestem zla to to okazuje on wtedy wolal wyjsc nawalic sie i wrocic pijany . Jakos to bylo duzo klotni obietnic ktorych nie spelnilam ani ja ani on . W 2014 w czerwcu rozstalismy sie on mial dosc wiec wyprowadzilam sie , minal tydzien nie wytrzymalismy wrocilam i kolejne obietnice niespelnione . Dotrwalismy do grudnia tu szok oswiadczyl sie myslalam ze wrescie bedziemy szczesliwi ze jakos sie ulozy i tu kolejny szok mala awantura o byle co i koniec powiedzial koniec . Wytrzymalam tydzien w jednym mieszkaniu , wyprowadzilam sie i wyjechalam na tydzien . Co widze po powrocie biling jak pisze z inna dziewczyna , slucham od znajomych ze juz ja poznali , no i zaczely sie przepychanki ja zazdrosna nie przebieralam w slowach on odawal mocniej . W koncu wczoraj zgodzil sie na rozmowe , pytalam czy jest z nia czy sypia odp , ze nie . ( a mi w glowie ciagle biling ze klamie ) . Caly czas mowil , ze nie ze czuje sie przezemnie zdradzony bo nie dotrzymalam obietnic , ze ten most jest spalony . Wiem , ze mnie kocha tak mi sie wydaje i nie chce bez niego zyc . Nikogo tak nie kochalam , chcialabym to naprawic ale nie wiem jak . Chce zeby uwierzyl mi na nowo .
Podobne tematy
Odeszlas od meza dla gowniarza?I czego sie spodziewalad? Sielanki z facetem ktoremu zalezalo tylko na dobrej zabawie.To tylko kobiety sa do tego zdolne
Moj maz mnie przez 8 lat bił
Na zdrowy rozsądek:
w związku coraz gorzej, wiec gościu sięga po pierścionek zaręczynowy, Ty pod wpływem chwilowego uniesienia mówisz magiczne "tak" i oboje liczycie, że sie teraz wszystko samo zmieni, bo już nie "chłopak" i "dziewczyna" tylko "narzeczeni". Dziecinada, zero trzeźwego myślenia.
Lepiej dla ciebie, że kończy sie to teraz niż po kolejnych X latach. Przebolej rozstanie i szukaj dalej